mrxormul napisał(a):
U mnie 1 dzień na wejściu do firmy. A potem przy zmianie projektu zasadniczo 0 godzin na ustawianie środowiska, a jest projektów wiele,w różnych technologiach.
(Tak dokładniej to tyle czasu co ściągnięcie z git, zapuszczenie testów i zindeksowanie w IDE (jeśli to intellij)).Nix.
I raczej nie jesteś zjebany - tylko takie macie podejście do konfiguracji - normalka, też byłem w takich firmach. Jakieś wielostronicowe manuale do projektu, wersje java/jdk, konfigi do eclipse czy intellij, toole do instalowania, urle do bazy danych itd. Można to wszystko zautomatyzować.
Moim zdaniem jak ktoś potrzebuje dwa tygodnie na zainstalowanie środowiska developrskiego to trzeba się zastanowić co jest nie halo albo z tą osobą albo z projektem. Przez dwa tygodnie da się ponaprawiać stare vagranty albo ogarnąć automaty do stawianie środowiska z gruntu w bardziej współczesnych technologiach.
Słuszna uwaga, aczkolwiek ja jako "staruszek" spotykałem paru młodych- gniewnych, którzy przyszli do firmy, do starego projektu- konfiguracja nie była trudna- ściągnąć źródła, docker compose, parę rzeczy ustawić w IDE i samym systemie- do ogarnięcia w 2- 3h, ale oni albo wiedzieli lepiej i robili po swojemu (i się robiło kilka dni) albo siedzieli sfrustrowani, bo liczyli, że jedno kliknięcie załatwi wszystko, a oni nie ma ochoty się bawić w edycję jakichś plików. I w tym momencie mogę płynnie przejść do najgorszego dla mnie typu pracownika- właśnie "młody- gniewny- wszystkowiedzący". Przychodzi taki do pracy i już drugiego dnia mówi- to macie do d..., tu trzeba zrobić tak, to da się zrobić lepiej. Oczywiście wiedza o projekcie = 0, domeny nie zna, nie wie czemu coś działa tak a nie inaczej i nie rozumie, że z systemu korzysta klient, który ma po swojej stronie archaiczne rozwiązanie i my musimy się do nich dostosować. Kolejny przykład- młody dostaje task do zrobienia, w miarę prosty- dla seniora to 3-4 h roboty, młody dostaje 2 dni, deadline jest za 4 dni. Także wszystko spokojnie, po czym co robi młody? Podnosi wersje libek, zaczyna robić refactoring kodu, bo "teraz tak się nie pisze" (średnio do niego dociera, że fragment był pisany 6 lat temu kiedy tak się pisało, bo inaczej się nie dało) i nagle system się "sypie"- zero poczucia odpowiedzialności, że za 4 dni klient chce mieć działający system z nową funkcjonalnością, która też dobrze działa.