No i bardzo dobry przykład podałeś. Posiłkowanie się kredytem przez zwykłych ludzi napompowało koszmarną bańkę - wywaliło ceny w kosmos, zwiększyło sensowność inwestowania w beton (kredyty z hipoteką są na lepszych warunkach niż inne), zachęciło ludzi do budowania się w miejscach oderwanych od źródeł finansowania (np. łany; ktoś ustawia sobie życie w danym miejscu, a dopiero potem się zastanawia jak będzie tam żyć, zamiast najpierw zbudować gdzieś życie i po prostu się dorabiać). To sprowadziło na nas katastrofę.
Wysokie ceny nieruchomości są efektem:
- naturalnej podaży wynikającej z faktu, że ludzie chcący się usamodzielnić i założyć własne rodziny potrzebują miejsca do mieszkania;
- większej dostępności pracy w jednych rejonach (głównie dużych miastach),
- cały czas trwającej migracji ze wsi do miast;
- niskiego poziomu edukacji ekonomicznej skutkującego tym, że dla wielu ludzi mieszkanie stanowi jedyną znaną formę inwestycji;
- systemu podatkowego faworyzującego mieszkania względem innych form inwestycji;
- rządowych programów stymulujących popyt zamiast podaży;
A patologie urbanistyczne to jest całkiem inny temat.
To że jakeś rozwiązanie istnieje w użyciu nie oznacza, że się powinno je stosować. A już na pewno nie jest dobra analogia, bo zwyczajnie inne są warunki tych kredytów i analogia jest tylko pozorna. Demagogia.
Obrazek pokazywał, że rzekomo nie istnieją kredyty, których całkowitego kosztu nie zna się w momencie zawierania umowy. Tymczasem fakty są takie, że długoterminowe kredytów tak właśnie działają.
Prawdziwą demagogią jest za to sprowadzanie skomplikowanego zjawiska do jednego tylko wymiaru i podawanie jednej tylko jego przyczyny.
A walką z chochołem nazywamy sytuację, w której jedna strona w dyskusji atakuje swoją interpretację słów strony drugiej. Ja nigdzie nie pisałem, żeby brać jakiś kredyt z samego tylko powodu istnienia kredytów.
To jest największa demagogia w tej wiadomości i to na takim poziomie, że ręce opadają. Przecież to ma ze sobą tylko tyle wspólnego, że to jest dług, i to jest dług. W zasadzie wszystko się różni. Krzesło elektryczne ma ze zwykłym więcej wspólnego, bo na obu można sobie na spokojnie usiąść zanim walnie cię prąd.
Obrazek pokazywał, że rzekomo nie istnieją kredyty, których całkowitego kosztu nie zna się w momencie zawierania umowy. Tymczasem fakty są takie, że długoterminowe kredytów tak właśnie działają.
To nie ma znaczenia, to nie jest temat rozmowy, demagogia.
No jak nie? W rozmowie o SAFE, dość oczywiste jest pytanie przeciwników tego programu używających argumentu "bo to kredyt", o to, czemu ten konkretny kredyt jest zły, a inne są dobre.
Demagogia, i to taka skrajna. Przecież nikt poza osobami z problemami psychicznymi lub zwyczajnie głupimi nie dyskutuje z tym czy to robić, tylko czy to robić w taki a nie inny sposób,
Nie da się robić SAFE bez SAFE. Nie ma innego sposobu robienia SAFE niż SAFE.
A przeciwnicy SAFE nie pokazują też żadnych alternatywnych rozwiązań, jedynie narzekają, że "nie, bo to kredyt", albo "nie, bo wszystko trafi do Niemców".
do tego wcale nie chodzi o "równowartość flaszki wódki miesięcznie", bo tak można odnieść się do każdego wydatku (a my na wojskowość dużo mamy takich flaszek miesięcznie już).
Tak? Ile?
I na koniec - mnie ten SAFE ani ziębi, ani grzeje. Jestem dziwnym Polakiem, co jak się nie zna to się nie wypowie na ten temat
Przecież właśnie się wypowiadasz.
, nie wiem czy to dobrze czy niedobrze go wziąć. Ale nie jestem zaślepiony tym że Łuuuuu pis nie chce to musi być to dobre, kredytujmy się na pałę w losowy sposób, albo że łuuuuu złeee, bo to darmowe pieniądze, weźmy wszystkie, potem zastanowimy się co z tym zrobić (w sumie to ktoś inny się zastanowi, bo w różnych krajach wygląda wydatkowanie tych środków różnie, u nas o ile nic się ostatnio nie zmieniło, to mieliśmy NIE mieć jako obywatele przejrzystości tych wydatków).
Widzisz, jakbyś chociaż sprawdził podstawowe informacje, to byś wiedział, że PiS popierał ten program jeszcze jesienią 2025. Potem się zorientowali, że ten program to będzie sukces rządu, więc zaczęli go atakować, bo przecież atakowanie rządu to wyłączne zadanie opozycji, dobro kraju nie ma znaczenia.
Kredytowanie nie jest na pałę - z przyznanej puli możemy sfinansować konkretne zamówienia związane z wojskowością. To nie jest kasa na konto, która potem się wydaje, jest dokładnie odwrotnie. Co za tym idzie - nie trzeba wykorzystać całej puli, a jak się jej nie wykorzysta, to nie będzie się płaciło odsetek.
Ty zaślepiony jakąś propagandą moim zdaniem już jednak jesteś.
Tak, ta propaganda nazywa się geografia. Mój kraj jest położony w takim, a nie innym miejscu świata, które powoduje takie, a nie inne zagrożenia.
A jeśli Polski nie będzie, to wszelkie inne dyskusje, reformy, wydatki i długi nie mają znaczenia.
Na koniec jeszcze się odniosę sam nie merytorycznie, bo się dałem ponieść.
Być może powinny być zabrane, tylko o tym decyduje zdaje się sąd, a te w Polsce nie są w najlepszej kondycji, mimo 8 lat rządów partii z prawem w nazwie.
-PO złe, bo coś tam
-auuuuuuuuuuuuuu, A BO PIS, u was murzynów biją!!!
Serio?
Serio. Obecny kryzys prawny i sądowy jest efektem działań także poprzedniej władzy.