Zakaz sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych na terenie UE

Zakaz sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych na terenie UE
O2
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 508
0

Sorry ale to jest bez sensu. Prąd zabija więcej ludzi i zwierząt niż awarie elektrowni atomowych, a ludzie dzięki energii elektrycznej żyją dłużej i jest ich więcej. To działalność człowieka odpowiada za degradację planety i masowe wymieranie organizmów żywych. To prowadzi do prostej konkluzji, że to nie elektrownie atomowe są problemem. Elektrownie atomowe to żaden problem, biorąc pod uwagę ogół ryzyk grożących śmiercią ludzi i innych organizmów czy ekosystemu naszej planety.

Aha, czyli jaki i tak ludzie umierają i zwierzęta z jakichś powodów, to należy mieć wywalone i olewać wszelkie zagrożenia, no, bo i tak umrzemy.
Świetny tok myślenia.
Ciekawe, czy jak był covid, to też go olewałeś, pewnie nosiłeś 10 maseczek na raz, a teraz taki twardziel, i tak umrzemy, co tam elektrownia, pierdyknie to trudno.
Taki masz szacunek do świata, który Cię stworzył.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
0

@omenomn2: a to ja niby jestem zacofany a tu gość się boi atomu którego technologia jest rozwijana od 100lat :p

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
3

Ciekawe, czy jak był covid, to też go olewałeś, pewnie nosiłeś 10 maseczek na raz, a teraz taki twardziel, i tak umrzemy, co tam elektrownia, pierdyknie to trudno.
Taki masz szacunek do świata, który Cię stworzył.

Do Covida podchodziłem racjonalnie, jak do kolejnej choroby, którą trzeba przechorować. Każdy z nas przeszedł kiedyś grypę i tak samo jest z Covidem. Wiem, że są choroby które mogą mnie zabić, ale poddawanie się zbiorowej psychozie to również nie jest rozwiązanie. Tak jak pisałem w jednym z poprzednich postów, żeby uchronić się przed chorobami zakaźnymi musiałbyś siedzieć zamknięty w piwnicy i zaniechać wszelkich kontaktów z kimkolwiek żywym. To co robię, to po prostu staram się dbać o zdrowie i liczę na to, że mój układ odpornościowy mnie ochroni. Jeżeli to nie pomoże, to udam się do lekarza. Tyle każdy z nas może zrobić.

Nie mam tak luźnego podejścia do elektrowni atomowych, jak próbujesz to przedstawić. Rozumiem zagrożenia z nimi związane, ale również widzę wielkie korzyści. Z tego samego powodu nie zrezygnowałem z używania prądu, pomimo tego, że jest większa szansa, że zginę porażony prądem niż z powodu awarii elektrowni atomowej. Korzyści są większe niż ryzyko z tym związane. Jedna elektrownia atomowa może zaopatrzyć w prąd kilka milionów gospodarstw domowych na raz, a systemy zabezpieczeń rozwinęły się na tyle, że teraz ryzyko awarii takiej elektrowni jest minimalne. W związku z tym biorąc zagrożenia i korzyści w mojej ocenie, tych drugich jest więcej.

Twoje argumenty przeciw elektrowni atomowej są fałszywe i nieracjonalne. Przedstawiłem ci wiele innych sytuacji gdy ponosisz dużo większe ryzyko śmierci czy utraty zdrowia. Podobnie jest z zagrożeniem dla innych organizmów żywych. Żeby wyeliminować zagrożenia dla ekosystemu naszej planety, musielibyśmy wyginąć, a nawet wtedy nie masz pewności, że w Ziemię nie uderzy meteoryt i nie zakończy życia wszystkiego co żywe. Twierdzisz, że elektrownia atomowa to dodatkowe ryzyko, więc po co je ponosić. Otóż zagrożeń dla twojego zdrowia i życia jest nieskończenie wiele. Tak jak pisałem życie grozi śmiercią. Bez względu na wysiłek, który podejmiesz w celu ochrony przed ryzykiem nigdy go nie wyeliminujesz i zawsze może coś pójść nie tak. W związku z tym trzeba mieć zdrowy balans, ani nadmierna asekuracja nie jest dobra, podobnie nadmierna brawura.

O2
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 508
0

@omenomn2: a to ja niby jestem zacofany a tu gość się boi atomu którego technologia jest rozwijana od 100lat :p

I co z tego, że od 100 lat jest rozwijana? Może być i 1000 lat.
Przynajmniej nie płaczę, że mi wiatraczek się będzie kręcić na podwórku.
To są siły, których lepiej, żeby człowiek nie miał w swoich rękach w jakiejkolwiek postaci i tyle.
W ogóle wynalezienie energii atomowej to chyba najgorsza rzecz jaka przydarzyła się światu.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
0

@omenomn2: no to naprawde zapraszam cię do mieszkania w bliskim sąsiedztwie wiatraków. Serio już auta na ulicy są normalniejszym dźwiękiem niż wiatrak.

O2
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 508
0

@omenomn2: no to naprawde zapraszam cię do mieszkania w bliskim sąsiedztwie wiatraków. Serio już auta na ulicy są normalniejszym dźwiękiem niż wiatrak.

Takie wiatraki są złe, jedynie pionowe turbiny wiatrowe mają sens.
Pomijając, że robienie problemu z czegoś takiego to śmiech. Bądźmy poważni.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
0

No szczególnie tym ludziom jest bardzo do śmiechu, widać to na tym filmie :)

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
1

Takie szybkie pytanie: ile elektrowni atomowych wybuchło na terenie UE w ciągu ostatnich 30 lat?

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
0

@gajusz800: patrząc na wiki to w ue najgorszy wypadek jaki był w tym czasie to to
Listopad 1992 – najgorszy wypadek radiacyjny we Francji. Do akceleratora weszło 3 robotników, bez kombinezonów ochronnych i zginęło od napromieniowania.

LE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 280
0
omenomn2 napisał(a):

W ogóle wynalezienie energii atomowej to chyba najgorsza rzecz jaka przydarzyła się światu.

Albo najlepsza. Podejrzewam, że bez niej dawno mielibyśmy trzecią wojnę światową i pińcet mniejszych konfliktów, z Indiami i Pakistanem na czele, już nie mówiąc o Tajwanie czy członkach NATO. Oczywiście, z drugiej strony taki Putin mógł najechać Ukrainę bez obawy, że USA zaczną mu bombardować ludzi, ale ogólnie bilans jest raczej korzystny.

LE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 280
0

W ogóle tak sobie myślę, że porównywanie elektryków do spalinówek ma ograniczony sens o tyle, że takie porównania zakładają normalną eksploatację, tymczasem w znacznej części Unii powszechnie (i bezkarnie) usuwa się filtry cząstek stałych i katalizatory. Swoją drogą, czy nie opierają się one na wartościach fabrycznych, które przecież z upływem czasu mocno się pogarszają niezależnie od tego, czy cokolwiek wycięto czy nie? Trzecia kwestia: o ile wiem, większe ograniczenia dotyczące wjazdu diesli do centrów w porównaniu z benzyniakami wynikają nie z większej emisji CO2, ale substancji, które nie występują - albo występują w znacznie mniejszej ilości - w spalinach z silników benzynowych.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
1

@leoninus: Z dieslami problemem nie jest CO2, bo akurat ten parametr mają znacznie niższy niż samochody benzynowe. Problem jest z pyłami zawieszonymi (sadza i powstający z niej "smog") oraz tlenkami azotu. Zresztą silniki wysokoprężne już praktycznie pożegnaliśmy i ból d... mają jedynie goście nastawiający się z góry na używki i płaczący, że nie będzie już na co wymienić passata, jak osiągnie swoje "200k" przebiegu. Wycinanie DPF i inne akcje, to raczej domena tzw. "nowej EU". W tej chwili głównym problemem elektryków jest infrastruktura, czyli brak dostępnych szybkich ładowarek i zbliżający się dużo kosztowniejszy problem z wydajnością sieci energetycznej, który utrudni rozbudowę sieci ładowarek. Nie wiem jak w EU, ale w PL, to wciąż nie jest coś co można określić jako normalny biznes, a raczej różne akcje marketingowe sieci handlowych, producentów samochodów, firm energetycznych, samorządów, które stawiają po 1 ładowarce w powiecie żeby pokazać jak bardzo są zielone niebieskie.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
2

Zresztą silniki wysokoprężne już praktycznie pożegnaliśmy

ponownie widzę, że mocno przedstawiasz swój krótkowzroczny punkt widzenia. Nie każdy tak jak Ty robi rocznie 5k km benzyniakiem wokół komina :)

Gdyby Niemcom nie zakazywano wjazdu do miast diesli i nie dawano za to srogich dopłat do kupna benzyniaków to dalej jeździliby dieslami.

Jak jeździsz rocznie ponad 30k km głównie po autostradach to dlaczego diesel jest złym wyborem, bo nie rozumiem?
Weź pod uwagę, że DPFy wycinają ludzie w 10 letnich samochodach i starszych, więc w zasadzie dla norm nie ma to większego znaczenia, benzyniaki z 2010 pewnie też mają problem spełnić ostatnie najsurowsze normy EURO X.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
2

@froziu: Ale gdzie ja napisałem, że diesel nie miał z punktu widzenia właściciela zalet? Ja napisałem, ze praktycznie pożegnaliśmy diesle, bo oferta samochodów osobowych z silnikami diesla zmierza raczej nieuchronnie ku zeru. Wejdż na stronę VW i zobacz ile zostało z "króla polskiej wsi 1.9 TDI".

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
2

Ja osobiście trochę nie rozumiem idei kupowania diesli w nowych samochodach premium.
Jezeli ktoś wydaj 300k na auto (jak ja), to raczej nie robi mu duzo roznicy, czy spali 5 litrów za 8pln, czy 7 litrów za 6.5 (oh wait, to nie wychodzi tak samo?), bo 90% kosztów eksploatacji auta bedzie stanowić utrata wartości w czasie, a diesel zawsze będzie głośniejszy, będzie bardziej szarpał przy odpalaniu i ogólnie będzie miał "nizsza kulture pracy", oczywiscie porownujac te sama polke cenową.

Adam Boduch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 11950
3

Ja myślę, że dobra technologia obroni się sama. Nie ma potrzeby zakazywać/nakazywać. Elektryki będą lepsze, bardziej opłacalne to ludzie będą je kupować.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
2

ogólnie będzie miał "nizsza kulture pracy"

Mimo, że sam jeżdżę benzyną to diesel:
-ma wyższą kulturę jazdy :)
-ma niższe obroty przy jeździe autostradowej
-wyższy moment obrotowy, jest bardziej elastyczny
-jest ekonomiczniejszy
-jest trwalszy jeśli chodzi o przebiegi 200+.

to raczej nie robi mu duzo roznicy, czy spali 5 litrów za 8pln, czy 7 litrów za 6.5
nowych samochodach premium

Samochody premium tyle nie palą, no chyba że premium to golf highline 1.5tsi to tak, w 7 litrach przy 140kmh się zamkniesz. W A6 przy 2.0 tfsi 250KM może być ciężko zejść poniżej 10L-11L :)

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
1
froziu napisał(a):

ogólnie będzie miał "nizsza kulture pracy"

Mimo, że sam jeżdżę benzyną to diesel:
-ma wyższą kulturę jazdy :)

To teza troche wbrew powszechnym poglądom i trochę jej nie rozumiem. Jest głośniejszy i ma mniejszy zakres obrotów. W czym to sie przeklada na wyzsza kulture jazdy?

-ma niższe obroty przy jeździe autostradowej

A co to wlasciwie zmienia? Jadać 150 mam obroty 2700 bodajrze i nie slysze w ogole silnika.

-wyższy moment obrotowy, jest bardziej elastyczny

Jest mniej elastyczny, ale przy tej samej mocy ma wyzszy moment obrotowy, zatem nadaje sie swietnie do ciezarowek, a nie do osobówek.

-jest ekonomiczniejszy

To prawda, ale wspominalem o niewielkiej roznicy w stosunku do ceny auta. Z reszta obecnie roznica w cenie beznzyny i diesla jest tak duza, ze przestaje to byc aktualne.

-jest trwalszy jeśli chodzi o przebiegi 200+.

Trudno powiedziec. Moze stare diesla tak. Obecnie jest w nich sie co psyć, np. DPF, dwumas. Koszt naprawy tez drozszy. Musialbym zobaczyc jakies statystyki na ten temat. Najnizsza awaryjnosc ma lexus, ktory nie ma diesli at all.

to raczej nie robi mu duzo roznicy, czy spali 5 litrów za 8pln, czy 7 litrów za 6.5
nowych samochodach premium

Samochody premium tyle nie palą, no chyba że premium to golf highline 1.5tsi to tak, w 7 litrach przy 140kmh się zamkniesz. W A6 przy 2.0 tfsi 250KM może być ciężko zejść poniżej 10L-11L :)

W moim volvo silnik b5 250KM średnie spalanie 7.8 litra. W trasie nieautostradowej 6-7 bez problemu. Dyskusja czy volvo to premium, czy nie to osobna sprawa, ale kosztuje tyle co BMW i moze 10% mniej niz analogiczny mercedes. Ja kupilem volvo skuszony estetyką, ktora najbardziej mi lezy wsrod suvów i android automotiv, ktory technologicznie mnie jara.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
0
renderme napisał(a):
froziu napisał(a):

ogólnie będzie miał "nizsza kulture pracy"

Mimo, że sam jeżdżę benzyną to diesel:
-ma wyższą kulturę jazdy :)

To teza troche wbrew powszechnym poglądom i trochę jej nie rozumiem. Jest głośniejszy i ma mniejszy zakres obrotów. W czym to sie przeklada na wyzsza kulture jazdy?

Ale jakim poglądom? Silniki diesla utrzymują niższe obroty niż benzyniaki przy tej samej prędkości, mają szerszy i wyższy zakres momentu obrotowego.
Kultura jazdy oznacza to, że diesel zbiera się na każdym biegu od 1200 obrotów i ciśnie momentem prawie aż do końca obrotomierza - nie musisz redukować biegu żeby przyśpieszyć, jazda jest elastyczniejsza. Tak wiem, że teraz masz super szybko zrzucający bieg automat, ale tam masz laga. Wiem też, że benzyniaki mają już pik momentu obrotowego od 1400 obrotów, ale dalej krzywa wygląda inaczej.

-ma niższe obroty przy jeździe autostradowej

A co to wlasciwie zmienia? Jadać 150 mam obroty 2700 bodajrze i nie slysze w ogole silnika.

No jak masz 2700 i nie słyszysz silnika to głuchy jesteś, może tutaj jest problem. Diesel będzie miał 300-500 obrotów mniej, co przy 2300 a 2700 robi różnice (pomijam wyciszenie samochodu czy głośne opony)

-wyższy moment obrotowy, jest bardziej elastyczny

Jest mniej elastyczny, ale przy tej samej mocy ma wyzszy moment obrotowy, zatem nadaje sie swietnie do ciezarowek, a nie do osobówek.

Jeśli przy tej samej mocy ma wyższy moment obrotowy to jest bardziej elastyczny niż benzyna.
Jeśli założymy, że diesel nie nadaje się do seata ibizy ważącego 1t to tak, ale jeśli masz SUV'a ważącego ponad 2T to nazwij go sobie ciężarówką w takim razie :)

-jest trwalszy jeśli chodzi o przebiegi 200+.

Trudno powiedziec. Moze stare diesla tak. Obecnie jest w nich sie co psyć, np. DPF, dwumas. Koszt naprawy tez drozszy. Musialbym zobaczyc jakies statystyki na ten temat. Najnizsza awaryjnosc ma lexus, ktory nie ma diesli at all.

to raczej nie robi mu duzo roznicy, czy spali 5 litrów za 8pln, czy 7 litrów za 6.5
nowych samochodach premium

Samochody premium tyle nie palą, no chyba że premium to golf highline 1.5tsi to tak, w 7 litrach przy 140kmh się zamkniesz. W A6 przy 2.0 tfsi 250KM może być ciężko zejść poniżej 10L-11L :)

W moim volvo silnik b5 250KM średnie spalanie 7.8 litra. W trasie nieautostradowej 6-7 bez problemu. Dyskusja czy volvo to premium, czy nie to osobna sprawa, ale kosztuje tyle co BMW i moze 10% mniej niz analogiczny mercedes. Ja kupilem volvo skuszony estetyką, ktora najbardziej mi lezy wsrod suvów i android automotiv, ktory technologicznie mnie jara.

Zakładam, ze masz przynajmniej V60, nie trąbili wczoraj na Ciebie w drodze na cmentarz?
https://www.autocentrum.pl/spalanie/volvo/xc60/ii/crossover/

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
0

@froziu:
Odniose sie do 2 kwestii:
Nie jestem głuchy, co ciekawe nie slucham tez muzyki. Silnika nie slychac przy predkosci 150KM, a obroty wskazuja 2700. Do 4000 obrotow silnik jest praktycznie nieslyszalny, dzwiek ktory wydaje jest porownywalny z nawiewem.

Mialem wczesniej GLC w dieslu i było duzo glosniejsze. Nie wspomne o tym, ze przy nizszych predkosciach silnika nie slychac zupelnie, a w GLC diesla było słychać (kle, kle, kle).
Fakt, ze diesle są głośniejsze. To jest nawet w specyfikacjach, jak pobierzesz broszure danego modelu.

Co do spalania, to takie mam w XC60. Tez sie zdziwilem, bo spodziewalem sie wiecej. W GLC mialem podobne spalanie (troche mniejsze), w cyklu mieszanym (srednio od zakupu auta), na trasach mialem sporo mniejsze. Moze fakt, ze w cyklu mieszanym mialem takie same zwiazany jest z ta miekka hybrydą?
Co do mojego stylu jazdy, to moze byc to w cebulandii szokujące, ale ja po prostu jade zgodnie z przepisami, czasem przekrocze licznikowo do 10-15km, w miejscach gdzie jest ono absurdalne, np. ograniczenia na dwupasmowej do 70, bo tak. Autostrada licznikowo 140-150, miasto 50-60, poza miastem 90-100.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
1

@froziu: Miałem "premium" diesla, mam kompaktową, ubogą benzynę, nie wiem skąd bierzesz te bajki o "wysokiej kulturze pracy". Co z tego, że diesel ma niższe obroty, jak jest przy nich głośny i telepie samochodem? Co z tego, że mu się moment obrotowy zaczyna na 1200 obrotach na minutę, jak się kończy na 2000, no może na 2500? Gdybyś porównywał to z fiatem 125p, czy jakąś Mazdą. albo dajmy na to 3.2 Busso, to ok, będzie w tym trochę prawdy, ale nie w przypadku współczesnych benzyn z turbo. Zresztą i tak najlepszą receptą na elastyczność jest automatyczna przekładnia.
I nie wiem skąd ci się to wzięło: Jeśli przy tej samej mocy ma wyższy moment obrotowy to jest bardziej elastyczny niż benzyna. Zaczynając od fizyki gdzie jest liniowa zależność Moc = moment * aktualne-obroty * stała-której-mi-się-nie-chce-liczyć do definiowania "elastyczności", która raczej będzie płaskim i długim przebiegiem krzywej moment/obroty, bo realnie moment na kołach i tak jest taki, jaki producent chce i ustawił przekładnią główną.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
0

@piotrpo:

nie wiem skąd bierzesz te bajki o "wysokiej kulturze pracy"

Ja też nie wiem, nic takiego nie napisałem. Napisałem o kulturze jazdy.

Co z tego, że mu się moment obrotowy zaczyna na 1200 obrotach na minutę, jak się kończy na 2000, no może na 2500

No jak to Glapa mówił, może 2000, może 2500, może 3000, a jak Volkswagen da to i 4500.

Masz porównaj sobie wykresy równoważnych silników TSI I TDI (1.5/2.0):

2.0 TDI ma wyższy moment obrotowy od maksymalnego (250Nm) analogicznego 1.5 TSI w zakresie od 1600 obrotów aż do 4200 obrotów.

image

image

I nie wiem skąd ci się to wzięło: Jeśli przy tej samej mocy ma wyższy moment obrotowy to jest bardziej elastyczny niż benzyna. Zaczynając od fizyki gdzie jest liniowa zależność Moc = moment * aktualne-obroty * stała-której-mi-się-nie-chce-liczyć do definiowania "elastyczności", która raczej będzie płaskim i długim przebiegiem krzywej moment/obroty, bo realnie moment na kołach i tak jest taki, jaki producent chce i ustawił przekładnią główną.

Nie mam na myśli wykresu mocy, tylko o ogólnych parametrach silnika, dla w/w odpowiednio 150KM i 250/340 Nm (1.5TSI/2.0TDI)

No tak, jeśli samochód ma prawie maksymalną wartość momentu obrotowego w najbardziej użytkowym zakresie obrotów to nie jest elastyczny. Elastyczniejsza jest benzyna, która dopiero od 2000 obrotów się zaczyna zbierać i pałujesz ją do 6000 obrotów.

Jeszcze jakieś bajki masz? :)

Zresztą i tak najlepszą receptą na elastyczność jest automatyczna przekładnia.

Nie czytasz co piszę:

Tak wiem, że teraz masz super szybko zrzucający bieg automat, ale tam masz laga.

No okej, jeśli dla Ciebie elastyczność to wciśnięcie pedału gazu do dechy i czekanie 2 sekund na reakcje zanim nowoczesny automat w myśl normy WLTP zrzuci bieg, to faktycznie - rozmijamy się w definicji słowa elastyczność :)

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Oj z tą elektromobilnoscią to chyba cienko będzie:
https://www.auto-swiat.pl/ev/wiadomosci/wylaczaja-ladowarki-do-samochodow-elektrycznych-ustawa-kaze-oszczedzac-prad/wqlhmc9  Kliknij

Łunia dała kasę na ładowarki. Ale na prąd nie daje i klops.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
0

Chcesz kupić auto premium. Twoje opcje to:

A. Kupujesz fure za 250K, która przejedzie 800km i którą "ładujesz" 2 minuty praktycznie w kazdym miejscu w polsce bez kolejek
B. Kupujesz fure za 350K, która przejedzie 250km i którą "ładujesz" 60 minut w paru miejscach w Polsce z ryzykiem kolejek.

Na banzyne pewnie wydasz rocznie 10000pln, a na prad z 3000.
Wybierz mądrze, wybierz elektryka.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
6

Ktoś tu chyba jest fanem Radia Erewań.
12 lat to nie jest niebawem, i nie ma mowy o żadnej rezygnacji, tylko o zakazie rejestracji nowych pojazdów. Stare pojeżdżą jeszcze długo, póki co, nie ma planów zakazu ich używania.

Jak czytam ten wątek, to przypomina mi się ta historia:

Londyński „Times” w 1894 r. ostrzegał, że przy dalszym wzroście transportu konnego, za 50 lat Londyn pokryje się trzymetrową warstwą kału. Nowojorczycy byli bardziej pesymistyczni – uważali, że stanie się to już w 1930 r.

Ile samochodów elektrycznych było w ofercie 12 lat temu?
Jaki zasięg przeciętnie oferowały?
Ile ładowarek wtedy było?
To chyba wystarczy, do wykazania, że obecna sytuacja odnośnie zasięgów oraz infrastruktury nie może być argumentem do rozważania na temat rzeczywistości samochodów elektrycznych za kilkanaście lat.
Póki co takie samochody nadają się dla pewnych grup użytkowników - takich, którzy nie jeżdżą na długich trasach, i mają jak tanio ładować.
Ale to nie jest nic nowego, nigdy nie było tak, że jakaś technologia była dla wszystkich. A, że tabuny idiotów kupowały diesle do jazdy po mieście, bo "mniej palo", to inna rzecz.

Argument o recyklingu akumulatorów jest śmieszny już teraz - wystawcie na Allegro czy innym Olx "uszkodzony" akumulator z elektryka. Telefon się Wam urwie. :) Bo taki akumulator, niezależnie od tego, jaką ma realną pojemność, chętnie zostanie kupiony przez niektórych posiadaczy fotowoltaiki. Oni będą wiedzieli, jak go użyć, i jeszcze przez wiele lat nie będzie potrzebny żaden kosztowny recykling.

Poza tym, za 12 lat możemy mieć w ofercie więcej niż kilka modeli samochodów na wodór, i więcej niż kilka stacji.

No, a przede wszystkim, to według wszystkich internetowych ekspertów UE robi to, co Niemcy każą, a oni przecież nie dadzą ubić swojego przemysłu samochodowego. :D

omenomn2 napisał(a):

To nie oznacza, że mamy sobie dokładać czynniki mogące doprowadzić do katastrofy na szeroką skalę, jeżeli możemy wykorzystać naprawdę czyste i pozbawione ryzyka źródła energii, czyli słońce i wiatr.
Tylko wtedy nie było by monopolu na prąd i tu jest pies pogrzebany, a elektrownia jądrowa to dalej monopol, dlatego to pchają rządy, żeby się jednostki mogły nachapać jak to robiły do tej pory z węglem.

Ale przecież nikt Ci nie broni odpiąć się od sieci, zamontować w swoim domu wiatraków i paneli, i korzystać z komputera tylko wtedy, gdy będzie wystarczająco dużo Słońca i wiatru. :) Czemu tego nie zrobisz?

Rzeczywistość jest taka, że OZE mogą być dodatkiem do systemu, sposobem na obniżenie rachunków dla odbiorców indywidualnych i małych/średnich firm, ale już nie podstawą systemu. Nie zapewnią stabilności zasilania, nie zasilą wielkich zakładów przemysłowych.
A Twoje obawy o potencjalny wyciek radioaktywnych substancji z hipotetycznej elektrowni atomowej są po prostu absurdalnie komiczne w zestawieniu z codziennością, czyli tonami radioaktywnego uranu wydostającymi się z kominów obecnych elektrowni.

renderme napisał(a):

Chcesz kupić auto premium. Twoje opcje to:

A. Kupujesz fure za 250K, która przejedzie 800km i którą "ładujesz" 2 minuty praktycznie w kazdym miejscu w polsce bez kolejek
B. Kupujesz fure za 350K, która przejedzie 250km i którą "ładujesz" 60 minut w paru miejscach w Polsce z ryzykiem kolejek.

W Polsce mamy 7800 stacji benzynowych i 2400 ładowarek. Bardzo niewielka różnica między "każdym" a "paru", nawet nie rząd wielkości.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
1

@somekind: tylko stacje paliwowe są 2-4 a nawet 8 stanowiskowe i każde stanowisko obsłuży +-10 aut na godzinę. A ładowarka w tym zestawianiu to pojedyncza ładowarka która przy dobrych wiatrach obsłuży jedno auto na godzinę.

Czulu
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 725
1

Ja tam jestem za zakazem samochodów spalinowych w perspektywie 10-15 lat. Oczywiście o ile UE zgodnie z obecnymi założeniami, utrzyma możliwość użytkowania ekskluzywnych supersamochodów. Obecnie mam auto za 300k, myślę że za dziesięć lat będzie stać mnie na znacznie lepsze, a po wprowadzenia zakazu zmaleje liczba tych mydelniczek za 20-50 tys którymi bez sensu tłoczy się plebs po mieście powodując gigantyczne korki. Docelowo będzie jeździło trochę elektryków i nieco ekskluzywnych aut spalinowych, jedne i drugie posiadane przez tych którzy zarabiają odpowiednio (tzn dużo wnoszą do społeczeństwa i coś im się za to należy), a reszta będzie popylać zbiorkomem do hu***ych miejsc swojego zatrudnienia. Obecna sytuacja to absurd w którym każdy ma auto, ale nikt nie może się sensownie nim poruszać z powodu przeładowania dostępnej infrastruktury drogowej, i to musi się skończyć.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
1
froziu napisał(a):

@piotrpo:
Masz porównaj sobie wykresy równoważnych silników TSI I TDI (1.5/2.0):

2.0 TDI ma wyższy moment obrotowy od maksymalnego (250Nm) analogicznego 1.5 TSI w zakresie od 1600 obrotów aż do 4200 obrotów.

image

Dobra, czyli patrzącna serię, jakiś tam przyzwoity moment obrotowy (powiedzmy 175Nm - akurat tak kreska jest ustawiona, ale to 75% maksymalnego momentu) zaczyna się na 2000 rpm, kończy na 5000 rpm dla benzyny. Czyli (nie znam dokładnych przełożeń), jeżeli masz zapiętą 3'kę przy 2k i jedziesz 30 km/h, to po nadepnięciu gazu, dociągniesz na tym biegu do 75 km/h Gdzie tutaj widzisz brak elastyczności? Przyrost obrotów w tym przedziale to 250%

image

75% maksymalnego momentu, to w tym przypadku 260Nm, przedział zaczyna się przy ~1700 rpm, kończy na 4100rpm. Przyrost obrotów to 241%, czyli jednak mniej niż w benzynie.
W obu przypadkach pominąłem wykres po zmianie mapy.

I nie wiem skąd ci się to wzięło: Jeśli przy tej samej mocy ma wyższy moment obrotowy to jest bardziej elastyczny niż benzyna. Zaczynając od fizyki gdzie jest liniowa zależność Moc = moment * aktualne-obroty * stała-której-mi-się-nie-chce-liczyć do definiowania "elastyczności", która raczej będzie płaskim i długim przebiegiem krzywej moment/obroty, bo realnie moment na kołach i tak jest taki, jaki producent chce i ustawił przekładnią główną.

Nie mam na myśli wykresu mocy, tylko o ogólnych parametrach silnika, dla w/w odpowiednio 150KM i 250/340 Nm (1.5TSI/2.0TDI)

Maksymalny moment obrotowy silnika w samochodzie nie mówi absolutnie nic. Powód jest prosty, interesuje cię moment obrotowy na kołach, a nie na wale. Niski moment moment obrotowy mierzony na wale silnika wystarczy w prosty sposób podbić przekładnią główną. 2 koła zębate i po problemie. Liczy się w jakich zakresach obrotów masz dostępny przyzwoity moment obrotowy, bo to właśnie przekłada się na możliwość przyzwoitego przyśpieszania bez zmiany biegu.

No tak, jeśli samochód ma prawie maksymalną wartość momentu obrotowego w najbardziej użytkowym zakresie obrotów to nie jest elastyczny. Elastyczniejsza jest benzyna, która dopiero od 2000 obrotów się zaczyna zbierać i pałujesz ją do 6000 obrotów.

Diesel i benzyna mają różne użyteczne zakresy obrotów, nie wiem na co to ma wpływać i co ma udowadniać.
Nie wiem też jaką skrzynię trzeba mieć w samochodzie, żeby przełączenie biegu trwało 2 sekundy... chyba z T-ileśtam

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
0

Dobra, czyli patrzącna serię, jakiś tam przyzwoity moment obrotowy (powiedzmy 175Nm - akurat tak kreska jest ustawiona, ale to 75% maksymalnego momentu) zaczyna się na 2000 rpm, kończy na 5000 rpm dla benzyny. Czyli (nie znam dokładnych przełożeń), jeżeli masz zapiętą 3'kę przy 2k i jedziesz 30 km/h, to po nadepnięciu gazu, dociągniesz na tym biegu do 75 km/h Gdzie tutaj widzisz brak elastyczności? Przyrost obrotów w tym przedziale to 250%

Po 1. to jadąc automatem nie masz 2k obrotów, chyba że jeździsz sobie w trybie sport. W praktyce masz 1200-1500 obrotów, niski moment obrotowy i albo skrzynia sobie zrzuci (1-2s) bieg albo powoli wkręci się na obroty i zacznie zauważalnie przyśpieszać (filmik niżej).
Po 2. załóżmy, że jedziesz sobie te 30km/h i masz te 2k obrotów. Jeśli jeden silnik ma obecnie 250Nm na kołach, a drugi ma 170Nm, to który przyśpieszy szybciej? Czy obciążenie samochodu ma tutaj znaczenie? (waga, ładowność)

Nie wiem też jaką skrzynię trzeba mieć w samochodzie, żeby przełączenie biegu trwało 2 sekundy... chyba z T-ileśtam

Ja też nie wiem. Może taką... jaką masz u siebie w samochodzie :D?

Patrz wyżej. Skrzynie naturalnie utrzymują niskie obroty przez co po naciśnięciu gazu albo masz ten moment w dieslu, a w benzynie niekoniecznie i musisz redukować.

Gdzie tutaj widzisz brak elastyczności?

No tak, jeśli definiujesz elastyczność jako zakres, to faktycznie. Równie dobrze startując 6 biegu jak nie zgaśnie auto pojedziesz w zakresie 1-200km/h. Pytanie czy będzie miał w tym zakresie wystarczający moment obrotowy by dynamicznie przyśpieszyć :)

Maksymalny moment obrotowy silnika w samochodzie nie mówi absolutnie nic. Powód jest prosty, interesuje cię moment obrotowy na kołach, a nie na wale.

Okej, więc czego wykres przedstawiłem wyżej? Bo hamownia mierzy moment obrotowy na ... kołach.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
1
froziu napisał(a):

Dobra, czyli patrzącna serię, jakiś tam przyzwoity moment obrotowy (powiedzmy 175Nm - akurat tak kreska jest ustawiona, ale to 75% maksymalnego momentu) zaczyna się na 2000 rpm, kończy na 5000 rpm dla benzyny. Czyli (nie znam dokładnych przełożeń), jeżeli masz zapiętą 3'kę przy 2k i jedziesz 30 km/h, to po nadepnięciu gazu, dociągniesz na tym biegu do 75 km/h Gdzie tutaj widzisz brak elastyczności? Przyrost obrotów w tym przedziale to 250%

Po 1. to jadąc automatem nie masz 2k obrotów, chyba że jeździsz sobie w trybie sport. W praktyce masz 1200-1500 obrotów, niski moment obrotowy i albo skrzynia sobie zrzuci (1-2s) bieg albo powoli wkręci się na obroty i zacznie zauważalnie przyśpieszać (filmik niżej).
Po 2. załóżmy, że jedziesz sobie te 30km/h i masz te 2k obrotów. Jeśli jeden silnik ma obecnie 250Nm na kołach, a drugi ma 170Nm, to który przyśpieszy szybciej? Czy obciążenie samochodu ma tutaj znaczenie? (waga, ładowność)

Nie wiem też jaką skrzynię trzeba mieć w samochodzie, żeby przełączenie biegu trwało 2 sekundy... chyba z T-ileśtam

Ja też nie wiem. Może taką... jaką masz u siebie w samochodzie :D?

Patrz wyżej. Skrzynie naturalnie utrzymują niskie obroty przez co po naciśnięciu gazu albo masz ten moment w dieslu, a w benzynie niekoniecznie i musisz redukować.

Gdzie tutaj widzisz brak elastyczności?

No tak, jeśli definiujesz elastyczność jako zakres, to faktycznie. Równie dobrze startując 6 biegu jak nie zgaśnie auto pojedziesz w zakresie 1-200km/h. Pytanie czy będzie miał w tym zakresie wystarczający moment obrotowy by dynamicznie przyśpieszyć :)

Maksymalny moment obrotowy silnika w samochodzie nie mówi absolutnie nic. Powód jest prosty, interesuje cię moment obrotowy na kołach, a nie na wale.

Okej, więc czego wykres przedstawiłem wyżej? Bo hamownia mierzy moment obrotowy na ... kołach.

O matko. Ta KIA to jakiś dramat jak chodzi o skrzynię biegów.
W normalnych samochodach, przyspieszenie pojawia w ułamkach sekund.

https://en.wikipedia.org/wiki/Shift_time
Sportowe marki zwykle mieszczą się poniżej 0.1sekundy, czyli krócej niż mrugnięcie.
Co więcej w kazdej marce premium mozesz zredukować ręcznie lub ustawić tryb sportowy, który będzie trzymał obroty wysoko i redukował natychmiast.

Jest to w ogóle zabawna dyskusja pokazująca jak różni się teoria od praktyki.
Analiza wykresów kontra doświadczenie z przejazdzek paroma sportowymi samochodami. W ogóle rozważanie, że we współczesnych autach przyspieszenie jest problemem jest jakimś absurdem, bo mocne wersje silników benzynowych zareagują natychmiast i zapewnią przyspieszenie, którego na drodzę nie można wykorzystywać, jak mówiłem 1s do utraty prawka.

Z resztą obejrzałem filmik - tylko w trybie komfort jest opóźnienie reakcji skrzyni biegów.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.