Jakie jedzenie polecacie?
Zapraszam do wypowiedzi.
Zdrowe, duzo warzyw, zero slodkiego i uzywek, lekkie i niskokzaloryczne. Do tego zawierajace duzo kwasow omega 3, fosforu, mikroelementow, witamim w tym z grupy B. W praktyce ryby, kurczaki, orzechy, wszelkie warzywa, miod.
hehe - tylko kto sie tak odzywia? ;P
Zupki chińskie, bo w w czasie gotowania wody i czekając na wystygnięcie można kodować. Najlepsze są te w plastikowych opakowaniach - wystarczy zalać i ręce nie brudzą się podczas przygotowywania :P
A na poważnie - przejrzyj dwa poniższe tematy (opisują jak zjeść nietypowo lub tanio):
http://4programmers.net/Forum/363694
http://4programmers.net/Forum/viewtopic.php?id=95241
Kiedys na wiki znalazlem link do e-booka z radami zywienioniowymi dla programistow z kompleksem niemieszczenia sie na krzesle od szefa Autodesk: The Hacker's Diet
W pracy zaczynam od sniadania... czyli bagietka, ser i szynka / pomidor / ogorek. Na obiad na szczescie przestalem juz jadac jedzenie na telefon i odkrylem ze schabowe robi sie naprawde banalnie prosto :D Ugotowanie zupy zajmuje troche wiecej czasu (jesli samemu chce sie ciachac wszystkie warzywa) no ale wiecie co stwierdzilem? Jak sobie to sam zrobisz to jest to przecudnie pyszne :D Do zadnego jedzenia z paczki czy na telefon sie nie umywa.
P.S. Od kiedy zaczalem sam sobie robic sniadania (a nie kupowac ich podrodze do pracy) i sam robic obiady (a nie zamawiac na telefon) to koszt wyzywienia naprawde niezle mi spadly :) Mieszkajac w Holandii wydaje mniej na jedzenie, niz w Poznaniu, przy czym jem 100x lepiej :D Polecam! Gotowanie nie boli :) (za to wrzody bola po paru latach jedzenia z paczki).
Moje menu :)
Na śniadanie jem płatki z jogurtem i suszonymi owocami, do tego sok pomarańczowy. Obiad to sałatka z warzyw (najczęściej pomidory, ogórki, sałata) z jogurtem, śmietaną, serem feta albo serem pleśniowym do wyboru. Kolacja to coś ciepłego np. spagetti, łosoś albo jakaś zupa.
Od 4 lat codziennie na śniadanie 3/4 jajka (jajecznica albo na miękko/twardo). Obiad najczęściej jakieś mięso z czymś (makaron/kapusta kiszona itd).
Staram się unikać pustych kalorii jak np. chleb, makarony itd. po których się dziwnie czuję, takie 'zamulenie' i osłabienie.
W szkole czy gdzieś jedna kromka chleba z masłem szynką i serem (na pół, złożona w kanapkę) + jakaś mała kiełbaska, ale chyba z tej kanapki całkowicie zrezygnuje.
Ryby od święta jak bez wyraźnego powodu zaczynam o nich wręcz marzyć (organizm informuje o braku czegoś?).
Tak samo jabłka/itd owoce - generalnie nic, aż mnie nagle weźmie ogromna ochota - jem tydzień po kilka codziennie i mi przechodzi na miesiąc/dwa, i znowu.
Warzyw praktycznie w ogóle nic.
bum. napisał(a)
Od 4 lat codziennie na śniadanie 3/4 jajka (jajecznica albo na miękko/twardo). Obiad najczęściej jakieś mięso z czymś (makaron/kapusta kiszona itd).
Staram się unikać pustych kalorii jak np. chleb, makarony itd. po których się dziwnie czuję, takie 'zamulenie' i osłabienie.W szkole czy gdzieś jedna kromka chleba z masłem szynką i serem (na pół, złożona w kanapkę) + jakaś mała kiełbaska, ale chyba z tej kanapki całkowicie zrezygnuje.
Ryby od święta jak bez wyraźnego powodu zaczynam o nich wręcz marzyć (organizm informuje o braku czegoś?).
Tak samo jabłka/itd owoce - generalnie nic, aż mnie nagle weźmie ogromna ochota - jem tydzień po kilka codziennie i mi przechodzi na miesiąc/dwa, i znowu.Warzyw praktycznie w ogóle nic.
wow 8-O nieźle się katujesz
lepiej zmień diete
Sniadanie - tosty albo smazony bozek i troche chleba, zeby dpochnac. Raz na tydzień można zjeść jeszcz mleko z płatkami(polecam nesquik i gold flakes :) )
Obiad - placek albo coś z maca chyba, że się uda wbić do kogoś na chate na prawdziwy obiad ;)
kolacja - właściwie jak śniadanie. Czasem jeszcze może być placek :D
Niby super niezdrowe to wszystko, a ja jakoś całe wakacje tak jadłem i schudłem 6-7kg.... Nie iem jak mi się udało to zrobić... Chyba zasługa tego, że sporo jeździałem na rowerze :)
bum - i Ty jeszcze zyjesz...? :P Niemozliwe....
Lol, dieta najlepsza z możliwych - słuchaj rzeczywistych potrzeb swojego organizmu :)
Mimo całkowicie siedzącego trybu życia spokojnie jestem w stanie przejść bardzo szybkim krokiem kilka km w górach z ciężkim plecakiem (znaczy tak bez żadnego wcześniejszego przygotowania itd) bez jakiegoś większego zmęczenia, z dłuższym biegiem trochę gorzej (po jakichś 500 metrów już zadyszki dostaję) ale to tylko kwestia treningu, po opisanym wyżej łażeniu (kilka dni) spokojnie przebiegałem 3-4 km w lesie (nie jest to dużo, ale jak na kogoś kto nigdy biegu nie trenował - bardzo dobrze).
A moje obecne BMI to 21.2 :)
Większość obecnej doktryny 'zdrowego odżywiania' to stek bzdur i tyle.
cepa napisał(a)
hmm ja uwazam ze odrobina ruchu i tak bedzie znacznie lepsza od kazdej cud diety dla programisty :P
Mądrze prawisz. W moim życiu jest nie dużo lecz też nie mało ruchu. To mi wystarcza na to aby jeść to na co mam ochotę i kiedy mam ochotę. Jedynie dbam aby to co jem było zdrowe w sensie, że jak mam ochotę na schabszczaka to go kupuję w mięsnym na wagę a nie pakowany z biedronki.
Są uwarunkowania genetyczne, jednak generalnie organizm dostosowuje się do trybu życia (mamy ochotę na to, co nam jest potrzebne), a dieta to takie jakby oszukiwanie.