Czulu napisał(a):
Skoro zrywają stary kapitalistyczny kontrakt zgodnie z którym im więcej i ciężej pracujesz, tym więcej możesz sobie fajnych rzeczy kupić, to jak chcą przekonać społeczeństwo do roboty ? Zakładają deewolucję do poziomu komunistycznych demoludów gdzie prekariat gnieździł się w blokach, z dochodami wystarczającymi na przeżycie i niewiele więcej ? Zaobserwowałem że np w USA nieudolnie usiłują przerzucić środek ciężkości propagandy produktywności na zmianę percepcji pracy jako pasji czy jakiejś misji rozwijającej ludzkość, traktowania firmy jako rodziny względem której należy okazywać daleko idącą lojalności i spolegliwość. Oczywiście ta i tak niezbyt przekonywająca retoryka jest oczojebnie kompromitowana przez skrajnie cyniczną politykę korpo zwalniającą z dnia na dzień bez względu na indywidualny performance pracownika, tak że nawet konsumenci hamburgerów z IQ ~90 coraz częściej nie dają tym bzdurom wiary. Czy wkraczamy w kryzys aksjologicznych podstaw cywilizacji ? A może elity po prostu liczą że spadek urodzeń i usilne wspieranie wszelkich działań ostatecznie stymulujących hipergamię kobiet na dłuższą metę przetrzebi prekariat tak że problem sam się rozwiąże, a ta cała antykonsumpcyjna polityka to tymczasowy "bandaid" ?
Ale po co mają przekonywać społeczeństwo do roboty? Przecież ileś tam lat będzie to działało siłą rozpędu - a potem Greta T powie że została oszukana i będzie wprowadzać jakiś nowy pomysł. Przywództwo nad baranami nie polega na tym że barany siedzą w miejscu gdzie jest dobra trawa, tylko trzeba je ciągle gdzieś gonić żeby mięso było dobre i wełna odpowiednio rosła. Dopóki będą frajerzy którzy biegną w zapodanym kierunku, oraz ten który biegnie najwolniej traci a jakiś krewny czy znajomy królika zyskuje, to mimo pewnego deficytu systemu
Przypomnij sobie temat tzw. "dziury ozonowej" - czy dzięki skoordynowanym wysiłkom całego świata dziura zniknęła czy też nie? Co się z nią stało?
Przecież to z powodu tej dziury nie można normalnie nabić klimy w samochodzie sprzed kilkunastu lat. Wysiłek pomógł czy poszedł na marne?
MiL napisał(a):
Nie rozumiem tego pchania się do centrum miast. Czy biurowiec gdzieś na obrzeżach jest w czymś gorszy? To tak ujma na honorze? Teren tańszy i jest miejsce na parkingi.
Ale nie, przecież w zatłoczonym centrum trzeba nastawiać biurowców bo to jest trendy.
To jest samonapędzająca się pętla - firmy liczą że biurowiec w centrum zapewni większą podaż fizoli do pracy którym łatwiej będzie dojechać. Potem fizole szukają mieszkań tam gdzie są blisko biurowce.
several napisał(a):
Kompletnie odwrotne podejście ma Amsterdam. Wypchanie samochodów, zbudowanie odpowiedniej infrastruktury dla rowerów plus bezproblemowa komunikacja publiczna sprawia, że w mieście żyje się przyjemniej a wyjście po bułki to przyjemność a nie obowiązek. I gdyby ludzie faktycznie nie potrzebowali takiego podejścia to w stanach nie powstawałyby Lifestyle Centers do których ludzie, o zgrozo, jeżdżą na wakacje albo długie weekendy, a które de fakto są stylizowane na europejskie miasta po których można po prostu pospacerować :D Mieszkańcy Amsterdamu nie muszą ingdzie wyjeżdżać, po prostu żyją w takim "Lifestyle Center" na codzień.
To w dobrze że przywołałeś Amsterdam bo ładnie pokazuje że nie wiesz za bardzo o czym piszesz. Amsterdam nie ma i nie może mieć bezproblemowej komunikacji miejskiej w historycznym centrum, bo taka się w mieście po prostu nie zmieści. Miasto jest całe zryte kanałami, a kamienice mają średnią szerokość 5-7 metrów. Dlatego Amsterdam (przynajmniej centrum) jest reprezentantem przestrzennego zubożenia, zaś mieszkańcy jeżdżą na rowerach bo muszą, a nie dlatego że lubią. Jak nie wierzysz, albo nie stać się na wycieczkę - pooglądaj zdjęcia i odpowiedz sobie na pytanie jak na takiej typowej ulicy wprowadziłbyś "bezproblemową komunikację miejską":

Dlatego na twoim miejscu unikałbym powoływania się na Amsterdam, bo nijak nie pasuje do polskich realiów, no chyba że jesteś fanem chowu klatkowego to poszukam dla ciebie jakiegoś polskiego odpowiednika. Mógłbyś też wspomnieć o zamykaniu mostów dla samochodów - ale z powodu zagrożenia zawaleniem się (bo mają swoje lata). Poza tym - gdybyś był na bieżąco z wieściami z Amsterdamu - wiedziałbyś że mieszkańcy chcą wyrzucić rowerzystów z centrum, ponieważ centrum Amsterdamu jest za ciasne nawet dla rowerzystów!




