Trump to sprzedawca samochodów, przynajmniej taki ma styl prowadzenia negocjacji, gdzie zawyża cenę, żeby mieć z czego zejść. Przemówienie J.D. Vance pomimo tego, że kontrowersyjne było elementem utrzymania dialogu z sojusznikami. Jeżeli sojusznicy są debilami i pomimo wojny w Europie mają problem z osiągnięciem 2% wydatków na wojsko, to może trzeba nimi wstrząsnąć żeby się obudzili. Podobnie wprowadzanie cenzury prewencyjnej na amerykańskich platformach działających w Europie, to powiedzmy sobie szczerze jest cenzura i Vance nie kłamał.
Cieszę się, że Europejczycy tak radośnie zareagowali na słowa przedstawiciela Chin i teraz miejsce ulubionego dyktatora debili z Europy zamiast Putina zajmie Xi. Innymi słowy Vance być może nie skłamał mówiąc o odwrocie od demokracji i tradycyjnych wartości w Europie, zakładając, że teraz jak nie mogą się układać z Putinem, to będą się układali z Xi. Poza tym to świetnie pokazuje jakie wartości wyznają Europejczycy, nie potrafią dogadać się z "pomarańczową mordą" okrślając go agentem Putina, nie rozmawiają z "dyktatorem" Orbanem, podobnie na pieńku mieli z Polską za czasów PiS, ale żeby ułożyć się z Putinem albo Xi to już nie ma problemu.
Sekretarz obrony USA w lutym gościł w trzech krajach. W Niemczech gdzie m.in. spotkał się z żołnierzami USA, w Belgii gdzie rozmawiał z sojusznikami o zwiększeniu wydatków na wojsko. Ostatnim krajem, który odwiedził była Polska gdzie spotkał się z prezydentem i ministrem obrony narodowej. Podczas wizyty określił nas jako wzorowego sojusznika i podkreślił znaczenie Polski jako strażnika wschodniej flanki NATO. Zatem my nie musimy się obawiać o sojusz z USA, Europejczycy też nie, ale niech się ogarną w końcu.