Koniec eldorado w IT

Koniec eldorado w IT
CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2776
2
kimikini napisał(a):

a w kontraktorniach trwa ping pong z kandydatami kto za mniej pojdzie pracowac

Bootcampy nie zniszczyły IT przez zwiększenie podaży pracowników. Bootcampy zniszczyły IT przez wprowadzenie desperatów do rynku.

JG
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 129
3

Już mamy bootcampy, które uczą jak robić vibe coding. Przekaz typu: ”a po co ty masz uczyć się składni pythona, naucz się pisać prompty do Claude, on zrobi wszystko za ciebie - nauczysz się w kilka tygodni", tak samo wysyp "szkoleń" na facebooku. Cwaniaki już zwęszyły interes.

Najgorsze, że to częściowo zadziała bo modele są coraz lepsze. Ktoś, kto nauczył się dobrze używać AI i wziął sobie do serca przynajmniej podstawowe zasady poprawnej architektury oprogramowania jest w stanie wygenerować dziś kod na poziomie mida, dużo lepszy niż ktokolwiek po bootcampie z kodowania.

GC
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3
6

@LitwinWileński , @GT_86 i inni poszukujący obecnie pracy. Chłopaki głowa do góry. Teraz od maja jest totalna padaka jeżeli chodzi o oferty pracy. Będzie lepiej.

Obserwuje forum od roku. Od roku też zacząłem wysyłać CV, jesień 2025 liczba ofert zaczęła wzrastać, później siadło, następnie marzec-kwiecień 2026 zaczęli wydzwaniać ze screeningami i od maja totalnie siadło.

I teraz dlaczego tak jest?
Stopy procentowe.
Efekt zmian stóp jest widziany mniej więcej po 1,5 roku.

screenshot-20260728113911.png
https://tradingeconomics.com/united-states/interest-rate

Styczeń 2023 r. - środek podwyżek stóp i po półtora roku - połowa 2024 r. mamy szczyt zwolnień.
Styczeń 2025 r. - środek częściowych obniżek stóp i po półtora roku - połowa 2026 r. rynek zaczyna się budzić...

Ale jak budzić, przecież właśnie teraz jest największy kryzys teraz?

Początek wojny w Iranie w marcu - mniej więcej po dwóch miesiącach od wybuchu wojny rynki to odczuły. Przyszedł wielki strach przed możliwością ponownych podwyżek stóp procentowych (EU podniosła o 0,25% jakoś w maju).
Jak wreszcie tamta wojna się uspokoi, to mniej więcej po dwóch miesiącach powinno zacząć znowu przybywać ofert. W tym momencie rynek kompletnie leży.

Od niecałego roku, robię sobie wykres z liczbą ofert ze znanego portalu jj (wiem, duplikaty ofert na wiele lokalizacji, no ale jest to jakiś wgląd w rynek)
screenshot-20260728114930.png

Dobry obraz sytuacji daje też liczba ofert na Indeed (ktoś tu kiedyś wkleił na forum i od niego wziąłem)
https://fred.stlouisfed.org/series/IHLIDXFRTPSOFTDEVE - Francja
https://fred.stlouisfed.org/series/IHLIDXDETPSOFTDEVE - Niemcy
https://fred.stlouisfed.org/series/IHLIDXGBTPSOFTDEVE - UK
https://fred.stlouisfed.org/series/IHLIDXUSTPSOFTDEVE - US, tutaj trochę lepiej
https://fred.stlouisfed.org/series/IHLIDXCATPSOFTDEVE - Kanada
https://fred.stlouisfed.org/series/IHLIDXAUTPSOFTDEVE - Australia

https://fred.stlouisfed.org/series/CES6054150001 - liczba pracowników

Jak widać, negatywny trend zaczyna się bardzo powoli i bardzo nieśmiało odwracać. Ale to wymaga czasu.

Obecnie firmy jeszcze zachowują się jak panna na wydaniu, która ma 100 adoratorów i sama nie wie czego chce.

Myślę, że w połowie 2027 wróci względna, minimalna normalność.

Firmy wreszcie będą miały realne zapotrzebowanie, na ten nadmiar pracowników, których pozatrudniali i jednak jeszcze nie zwolnili (bo 10% zwolnień, mimo, że jednostkowo to dramat, to tak naprawdę to to są żadne cięcia).
I oprócz swoich obecnych, firmy zaczną wreszcie potrzebować też nowych pracowników.
No i znowu się zacznie ssanie.
Od 2029 będzie coraz mniej studentów informatyków po inżynierce. Do tego niż demograficzny (roczniki są o połowę mniejsze niż 15 lat temu).

Tak więc nie mówię o ponownym eldorado, mówię o powolnym wychodzeniu z głębokiego kryzysu. Stopy jeszcze bardzo długo nie spadną do poziomów 2% jak w latach 2017-2020 (nie mówiąc już o 0% w 2020-2022).

I jeszcze na koniec, wspominaliście, że planowaliście zakup mieszkania.
Do 2030r. ceny mogą polecieć w dół z 20% (no i w tym momencie całkowicie straciłem swoją wiarygodność, no dobra, hehe, pożyjemy zobaczymy).
W każdym razie, jak ktoś ma teraz oszczędności żeby jeszcze przeczekać kryzys to fajnie. Jak nie, to może się okazać, że inna praca wcale nie będzie taka straszna i nawet zdrowsza, przyjemniejsza.

RU
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 605
0

https://next.gazeta.pl/next/7,151243,32594376,pogrom-juniorow-sie-skonczyl-oto-co-sie-dzieje-z-praca-w.html

Z analizy wynika, że nie ma w Polsce innej branży, której przedstawiciele byliby tak optymistyczni. Jej autorzy przytaczają swój indeks pewności zawodowej, który wynosi dla IT 84 proc. przy średniej krajowej na poziomie 73 proc. Pracownicy z tej grupy zawodowej uważają (81 proc.), że w razie potrzeby relatywnie szybko - w ciągu sześciu miesięcy - znaleźliby nową pracę, nie jakąś, tylko zgodną z ich oczekiwaniami (średnia dla innych branż to 64 proc.).

AV
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 92
0

Kryzys na pewno jest i to jest niezaprzeczalny fakt. Czy będzie lepiej? Ciężko stwierdzić. Zgadzam się z wnioskami @gamma_cygni, natomiast pytanie czy rzeczywiście IT nie zostanie wyparte z Polski na rzecz tańszych kierunków jak Indie? Jeżeli nie to sytuacja powinna się jako tako poprawić a osoby mające odpowiednie soft skille, odrobinę szczęścia i co najmniej poprawne zaplecze techniczne utrzymają się w zawodzie.

W sumie w 2018 roku jak wchodziłem do branży to też nie było jakoś łatwo. Kto się gdzieś dostał na staż, ten zakotwiczył i został dłużej, ale część osób z mojego kierunku nie poszła stricte w programowanie, bo poległa na rozmowach, albo w ogóle nie została na nie zaproszona.
Ja np. dość solidnie przygotowywałem się do rozmów, których zresztą nie miałem jakoś wiele. Inni chlali, a ja jako student chlałem trochę mniej, bo po prostu cisnąłem pod rozmowy. Nie miałem też wtedy ogromnej presji, więc podszedłem na spokojnie do tematu wysyłając CV partiami. Po 10 na tydzień na stanowiska entry. Już po pierwszej partii udało mi się dostać na 4 rozmowy, gdzie usłyszałem dwie oferty(jedna z nich to był januszex hard, wiec olałem), w trzeciej poszło gorzej, a czwartą już odpuściłem.
W 2022 była powtórka z rozrywki i o ile propozycji na LI miałem sporo, tak samych rozmów wcale ogromna ilość nie była. Różnica taka, że na 4 dostałem 3 oferty

Pozwolę sobie pozwolę dorzucić jeszcze dwa wnioski, ale na bardzo małej próbie osób... na podstawie których można uznać, że może nastaną niedługo czasy, w których będzie większy odpływ pracowników niż ich przypływ

Kilku znajomych weszło do branży w eldorado, z brakiem wykształcenia kierunkowego lub brakiem wykształcenia jakiegokolwiek. Część z tych osób pożegnało się z IT, lub przeskoczyło na niedevowe pozycje typu support(jednak praca zdalna wybacza wiele), reszta siedzi u obecnych pracodawców 3 lata i więcej licząc, że projekty się nie zamkną i przeczekają te najgorsze czasy.

Z mojego otoczenia(krewni lub dalsi krewni znajomych) są też 3 osoby w przedziale wiekowym 40-50, które po prostu skończyły karierę w IT. Spłacili kredyty, odłożyli hajs i pozakładali różnego rodzaju swoje działalności. Wchodzili do branży przed 2010 rokiem. Może za parę lat tym tropem pójdą osoby, które weszły w późniejszych latach?

A teraz próbując pocieszyć osoby, które szukają pracy już dłuższy czas... Mój przyjaciel szukał pracy styczeń-maj. Na początku miał wysokie wymagania finansowe itp., częśc ofert nawet odrzucił, bo po prostu oferowali za mało. W maju dostał ofertę na b2b, a dzień po jej podpisaniu dostał ofertę na UOP do dużej firmy produktowej. Długo się nie zastanawiając wybrał tę drugą, a z pierwszej zrezygnował.

W obecnych niepewnych czasach najlepiej jest się załapać do jakiegoś większego produktu, bo tylko to gwarantuje jako taką stabilność. Znajdując pracę przez kontraktornię do projektu, który nie ma gwarancji stałości zatrudnienia na dłużej niż rok automatycznie nie przestawałbym szukać dalej, ale już spokojniej firmy produktowej. Zresztą mając zatrudnienie pewnie i kolejne rozmowy będą szły dużo łatwiej

Tak w ogóle to ja myślałem, że kryzys zaczął się w połowie 2025, a czytając więcej forum dowiaduję się, że trwa on dłużej 😯

LitwinWileński
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 825
4
gamma_cygni napisał(a):

@LitwinWileński , @GT_86 i inni poszukujący obecnie pracy. Chłopaki głowa do góry. Teraz od maja jest totalna padaka jeżeli chodzi o oferty pracy. Będzie lepiej.

Obserwuje forum od roku. Od roku też zacząłem wysyłać CV, jesień 2025 liczba ofert zaczęła wzrastać, później siadło, następnie marzec-kwiecień 2026 zaczęli wydzwaniać ze screeningami i od maja totalnie siadło.

I teraz dlaczego tak jest?
Stopy procentowe.
Efekt zmian stóp jest widziany mniej więcej po 1,5 roku.

No właśnie i to jest w tym najgorsze. IT upadło ZANIM AI zaczęło nas zastępować. Strach pomyśleć, co będzie jak AI stanie się jeszcze bardziej autonomiczne, bo programuje już dobrze i dobrze rozumie skomplikowany kod.

Bartek Gajewski
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 17
8

zadanie-domowe.png

Pyxis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Ja tu widzę co najmniej 4 3 punkty, że to niewarte uwagi:

  1. Wiadomość zbyt generyczna (wygląda jak wysłana do masy)
  2. Przerzucenie pełnej odpowiedzialności na kandydata
  3. Brak podpisu (imię i nazwisko), choć domyślam się, że może być wysłane z konta konkretnej osoby
  4. Emotki = celujemy w dzieciaki / AI wygenerowało treść (w obu przypadkach dramat)
KB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 93
2

Zaczynamy jazdę po Visa: jaka to upadajaca firma, jak to nie ogarniają i zostali w tyle itp.
Bo odchudzaja dział technologii.
To chyba początek tej hossy co milosz dziś wieszczył:d
@miiiilosz co powiesz ? Czy to moze byc start hossy ?:d

https://biznes.interia.pl/praca/news-nawet-2600-osob-straci-prace-gigant-finansowy-zapowiada-zwol,nId,23521114

Pyxis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Koniec eldorado w ogóle:

GC
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3
1
LitwinWileński napisał(a):

No właśnie i to jest w tym najgorsze. IT upadło ZANIM AI zaczęło nas zastępować. Strach pomyśleć, co będzie jak AI stanie się jeszcze bardziej autonomiczne, bo programuje już dobrze i dobrze rozumie skomplikowany kod.

Nie znam się na AI. A pierwszy raz w życiu użyłem chataGPT parę miesięcy temu, do przerobienia fragmentu tekstu.

Ale jak słyszę te zachwyty w stylu: "Wiecie gdzie AI było 3 lata temu, a gdzie jest teraz? Jakie postępy poczyniło? Wyobrażacie sobie co może być za 5, 10 lat?".
No to dla mnie, to jest takie typowe nakręcanie hype'u, albo nieświadomie, albo po to żeby zapędzić nieświadomych inwestorów.

Każdy rozwój technologii, każdy progress (nawet w sporcie) tak wygląda. Na początku są wielkie postępy. A później się dochodzi do pewnego limitu, tak że już nie za bardzo jest co optymalizować.

Tutaj na szybko wyszukałem wykres o który mi chodziło:

screenshot-20260729164958.png

A tutaj przykład z lotnictwa:
Pierwszy lot braci Wright 1903r.
Następnie maszyna B-52 - pierwszy lot 1952r. (49 lat postępu w lotnictwie)
I znowu B-52 - dalej lata, ten sam samolot w 2025r. (73 lata stagnacji?)
(w 1952r. ten samolot trochę inaczej wyglądał i wiadomo, przeszedł od tego czasu wiele modernizacji - ale to wciąż jest ten sam samolot)

screenshot-20260729171426.png

tomprogrammer
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 70
1
gamma_cygni napisał(a):

Każdy rozwój technologii, każdy progress (nawet w sporcie) tak wygląda. Na początku są wielkie postępy. A później się dochodzi do pewnego limitu, tak że już nie za bardzo jest co optymalizować.

Czy oby na pewno?

screenshot-20260729172805.png
screenshot-20260729172820.png

Pyxis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

No bylo w czarnej dupie, przecież wiadomo, że to nie jest AI, ale progres zrobiło ogromny. Programisci to wypierają, a potem będzie płacz i zgrzytanie zębami ze hurr durr nie ma pracy hurr durr placa 8k b2b.

Mam inne spostrzeżenia. Pomijam AI/ML robiony tak, jak w Polsce się nie robi, tylko weźmy pod uwagę takie modele typu LLM-y z dostępem przez API.

Z jednej strony takie modele są ograniczone. Kompresują dokumentacje różnych technologii, jakieś blogi techniczne, czy kawałki kodu z e-książek. Mają jednak problem z wyższym poziomem abstrakcji. Bazują tylko na oklepanych system designach. I nie wydaje mi się, by kiedykolwiek dostały obszerne dane treningowe różnych firm (zamknięty kod). Nawet jak mają dostęp do open-source, to nie jestem pewien, czy do fazy post-treningu da się im przygotować obszerne wyjaśnienia (w post-treningu nie chodzi o zwykłe generowanie kolejnych tokenów, tylko bardziej o nakierowanie na proces rozumowania). Ale nawet jeśli się to uda, to wciąż będą to przypadki rozwiązań, które człowiek już wymyślił. W każdym razie chodzi mi o to, że rozwiązania dawane przez AI nie są dostosowane do wymagań biznesowych, są zbyt generyczne. Trzeba to więc kontrolować, czyli w tym scenariuszu praca będzie.

Z drugiej strony są obszary, gdzie duże modele robią od strzała pewne zadania. Na przykład chcesz mieć bota, który wyjaśni jakieś zagadnienie typowe dla firmy. Normalnie trzeba było predefinować odpowiedzi albo bawić się w jakieś n-gramowe łańcuchy Markowa. LLM dostępny po API daje Ci rozwiązanie od razu. Podobnie jest z analizą obrazów na już. Oczywiste przypadki (rodzaj pojazdu, odczyt faktury) taki multimodalny LLM zrobi bez mrugnięcia okiem. Podobnie przetwarzanie głosu, speech-to-text/text-to-speech. Tak więc mając takiego blackboxa na wyciągnięcie ręki, możesz sobie robić w każdej firmie jakieś aplikacje wspierające szeregowego pracownika (asystentów głosowych, kategoryzujących, plannery etc.). Ktoś musi umieć to posklejać w jakąś sensowną aplikację, zrobić UX i na końcu deployment. Co więcej, niektóre aplikacje są bardziej zaawansowane i może się okazać, że strzelanie do API jest za drogie albo dane są zbyt wrażliwe. I nagle trzeba to samo zrobić w oparciu o modele lokalne. Także w tym scenariuszu również praca jest (paradoks Jevonsa).

Redukcja ludzi w firmach, czy mały popyt na programistów moim zdaniem nie wynika z AI w sensie realnej zastępowalności ludzi. Moim zdaniem jeśli już, to wynika z tego, że firmy inwestują w AI i w ten sposób tną koszty w innych miejscach lub zarządy tną ludzi, bo dali się nabrać na narrację, że AI zastępuje pracowników. Ale raczej wahania rynków są cykliczne i najpewniej jesteśmy w dołku z powodu nałożenia się kilku globalnych czynników gospodarczych.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1564
5

Dzisiaj PM oznajmij, ze nie oplaca mu sie dawac nam zadan, bo w tym czasie moze opisac prompt, ktory zrobi to za nas.
Ostatnio vibecodowalem sobir gre. Kiedys za taka sama wzialem na zleceniu 30k i robilem 2 tygodnie. Teraz wygenerowalem (i ustawialem co trzeba bylo recznie ustawic) w 5 godzin. Troche nie wiem, co myslec... znam wszystkie argumenty przeciw AI; sa takie rzeczy, gdzie slabo sobie radzi, tylko widze, ze te rzeczy zastepuje sie tymi, gdzie dobrze sobie radzi. Np. Roblox, czy minecraft zarabia wielokrotnie wiecej niz gry AAA, gdzie potrzeba duzo recznej pracy.

LitwinWileński
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 825
8
LitwinWileński napisał(a):

Dla porównania staty z czasów eldorado:
25 -> 20 -> 8 -> 6

Sytuacja jest dramatyczna.

Wrazcam z wynikami.
Lipiec:
wysłanych cv -> HR -> rozmów tech. -> ofert
65 -> 15 -> 4 (1 odrzucone, 3 w toku) -> 0 (potencjalnie szansa na 3 (1 alfonsiarnia i 2 firmy produktowe)

Procesy rekrutacyjne zrobiły się bardzo rozbudowane i długo się ciągną. Nawet jakbyś przechodził przez wszystkie rozmowy elegancko to znalezienie nowej pracy trwa teraz 1-2 miesiące.

  1. rozmowa z HR
  2. rozmowa z managerem
  3. rozmowa techniczna
  4. kawa w biurze

4 etapy to teraz standard.

Potrafią odezwać się po 2 miesiącach od rozmowy technicznej i mówić, że jeszcze nie zamknęli procesu rekrutacyjnego i biorą mnie pod uwagę.

Cześć, giniemy.

Pyxis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
renderme napisał(a):

Ostatnio vibecodowalem sobir gre. Kiedys za taka sama wzialem na zleceniu 30k i robilem 2 tygodnie. Teraz wygenerowalem (i ustawialem co trzeba bylo recznie ustawic) w 5 godzin.

I też wziąłeś sobie za tę zvibecodowaną 30k?

T1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 49
6
renderme napisał(a):

Dzisiaj PM oznajmij, ze nie oplaca mu sie dawac nam zadan, bo w tym czasie moze opisac prompt, ktory zrobi to za nas.
Ostatnio vibecodowalem sobir gre. Kiedys za taka sama wzialem na zleceniu 30k i robilem 2 tygodnie. Teraz wygenerowalem (i ustawialem co trzeba bylo recznie ustawic) w 5 godzin. Troche nie wiem, co myslec... znam wszystkie argumenty przeciw AI; sa takie rzeczy, gdzie slabo sobie radzi, tylko widze, ze te rzeczy zastepuje sie tymi, gdzie dobrze sobie radzi. Np. Roblox, czy minecraft zarabia wielokrotnie wiecej niz gry AAA, gdzie potrzeba duzo recznej pracy.

Wszystko fajnie, ale jeśli tak faktycznie jest to pozbyłbym się PMa, zostawił najbardziej wygadanego programistę który przy tym ogarnia technicznie i wysłał go do klienta/biznesu żeby realizował wszystko od A do Z. Jeśli założymy, nawet, że 1% (obecnie jest to zdecydowanie więcej, bliżej 20%) napisanego kodu wymaga jakiejś interwencji (bo coś się zepsuje, albo AI źle to zaimplementuje) to PM odpada mi na starcie. W skrócie po co mi gadająca głowa, skoro mogę mieć gadającą głowę która jeszcze rozumie co się dzieje pod spodem na wszelki? Czy oni myślą w taki sposób? Proponuję tak rozmawiać z PMami którzy gadają takie bzdury, bo jak nie będą mieli zespołu który będzie realizował ich zadania to nie będą mieli roboty.

cerrato
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
  • Postów: 9236
1
Pyxis napisał(a):
renderme napisał(a):

Ostatnio vibecodowalem sobir gre. Kiedys za taka sama wzialem na zleceniu 30k i robilem 2 tygodnie. Teraz wygenerowalem (i ustawialem co trzeba bylo recznie ustawic) w 5 godzin.

I też wziąłeś sobie za tę zvibecodowaną 30k?

Mysśę, że jakby miał klienta to mógłby śmiało zawołać taką samą stawkę.
Klient nie wie, nie rozumie i nie powinien się interesować, w jaki sposób gra/aplikacja/produkt powstały - czy sam siedział pół roku i klepał po godzinach, 2 miesiące klepania w trybie dziennym/jako główna praca, miesiąc z pomocą 2 kumpli czy właśnie AI. Klient się na tym nie zna, dostaje ofertę, akceptuje ją i daje zlecenie do działania. Cała reszta go nie interesuje.

Inna sprawa to inflacja wynagrodzeń - skoro teraz taką grę można vibecodować przez kilka dni, to może klient miał inne oferty i stawka 30k by była jakimś kosmosem. Ale w takim razie problemem nie jest sama technologia, jaką ten konkretny wykonawca wybrał do realizacji zamówienia, tylko ogólnie zepsucie rynku (albo w sumie - zmiana zasad działania) i ogólne obniżenie stawek.

JB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 137
6

Myślicie czasem jakoś dalekosiężnie o swojej pozycji w świecie w którym istnieje AI?

Ja czuję, że sporo tego co było moją zaletą nagle wyparowało - szeroka znajomość technologii, tworzenie aplikacji end 2 end, debuggowanie legacy kodu. W tym momencie wszystko to robi AI. Agent przy Incydencie produkcyjnym już automatycznie przechodzi przez logi, wertuje kilka repozytoriów, firmowego confluenca, na koniec wypluwa sam analizę, tworzy post mortem I tickety w jirze.

Będąc już na szczycie pozycji technicznych nie wiem za bardzo co robić:

  • nowe frameworki i języki nie mają żadnego sensu, by je zgłębiać
  • zgłębianie niszowych tematów po to, by ich i tak nie wykorzystać, bo i tak w nowościach nie przeskoczę AI tak, żeby było to użyteczne. Co najwyżej mogę zgłębiać tematy high levelowo, ale też nie widzę w tym sensu
  • kiedyś programowanie kojarzyło mi się z takich magicznym światem, gdzie mnóstwo radości dawało zgłębienie nowego frameworka, rozkminienie jakiejś archaicznej dokumentacji. Pierwsze książki o clean codzie, event sourcingu i masie innych idei sprawiały, że czułem się jak filozof branży. Teraz czuję ograniczony sens, by to zgłębiać. Nie zrozumcie mnie źle, może i dalej się to przyda, bo dalej context window przy wielkich projektach kuleje. Ale wydaje się, jakby to już miały być ostatnie szlify. A nawet jeśli nie, to przy i tak obecnym spadku wartości tej branży, inwestowanie wielu godzin tak jak kiedyś wydaje się bez sensu
  • alternatywą kolejną jest trzymanie się kurczowo obecnej wysokiej pozycji i budowanie umiejętności miękkich/pozycji w firmie. To znowu coś przeciwnego mojej naturze, bo nie lubię stawiać wszystkiego na jedną kartę, i nie chcę poświęcać za dużo czasu w firmie, jeśli się nie rozwijam i jedyna wartość z dodatkowej energii płynie dla tej firmy z nadzieją, że layoffy mnie nie dotknął.
  • zostaje więc taki pesymistyczny wniosek, że jestem na takiej górce w której nie opłaca się już doszkalać, a przez używanie AI skille regularnie będą spadać. Przy zwolnieniu więc najprawdopodobniej trzeba będzie wziąć spory pay cut, bo takie stawki jakie jeszcze ciągnę już na rynku prawie nie istnieją.
  • oczywiście jakaś techniczna praca w korpo prawdopodobnie zawsze będzie i nie wierzę, że przy tym doświadczeniu nic się nie znajdzie. Po prostu nie będzie już to perspektywiczne ani ciekawe
  • niezależnie od strategii materialnej, zostaje też wlasne poczucie sensu. Mam na szczęście rodzinę, dzieci, stabilną sytuację materialną. Ale jednak czuję potrzebę posiadania tej "drugiej nogi", czegoś co idzie do przodu, czegoś perspektywicznego. Nie chodzi o hobby, ale też ni chodzi o kasę - bardziej po prostu o taki obszar, który jest mój, rozwijalny, przydatny dla świata i też angażujący łeb. Programowanie było fajne, bo mając już dużą wiedzę, można było poświęcić relatywnie niewiele, by zgłębić jakiś nowy, ciekawy obszar. Zgłębianie jakiegoś totalnie nowego obszaru, który jeszcze miałby jakoś semizawodowo mieć sens, przy dwójce dzieci i pracy brzmi zaporowo.
  • dlatego pogrążyłem się ostatnio w takim marazmie niemocy, gdzie racjonalną strategią materialną jest jeszcze wyciśnięcie końcówki mleka z tej niegdyś dojnej krowy, później stopniowe spadanie z pensji, na początku sporo nominalnie, później po trochu realnie, aż do zrównania się ze średnią krajową. Próbuję tylko kombinować czy jest jakikolwiek biznes w jaki mógłbym zainwestować nadmiarowy kapitał, który pozwoliłby mi z tego jakoś uciec

No. I fajnie tak z siebie wypluć to i owo

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1564
8
Jerzy Brajektoria napisał(a):

Myślicie czasem jakoś dalekosiężnie o swojej pozycji w świecie w którym istnieje AI?

Niestety ja coraz częściej.

Ja czuję, że sporo tego co było moją zaletą nagle wyparowało - szeroka znajomość technologii, tworzenie aplikacji end 2 end, debuggowanie legacy kodu.

Też to czuje, ale zupełnie innym wymiarze. Ja np. wyróżniałem się kreatywnością, spostrzegawczością, mysleniem architektonicznym. Umialem zawsze znaleźć przyczynę problemu, metodę osiagniecia celu, sposob na optymalizacje. Czuję się teraz jak ostatni samuraj. Cale zycie szkoliłem się do perfekcyjnej walki mieczem, a tu pojawia się maślak z karabinem maszynowym i uswiadamiam sobie, ze moj czas sie skonczyl i caly wysilek poszedl na marne.

W tym momencie wszystko to robi AI. Agent przy Incydencie produkcyjnym już automatycznie przechodzi przez logi, wertuje kilka repozytoriów, firmowego confluenca, na koniec wypluwa sam analizę, tworzy post mortem I tickety w jirze.

Będąc już na szczycie pozycji technicznych nie wiem za bardzo co robić:

  • nowe frameworki i języki nie mają żadnego sensu, by je zgłębiać
  • zgłębianie niszowych tematów po to, by ich i tak nie wykorzystać, bo i tak w nowościach nie przeskoczę AI tak, żeby było to użyteczne. Co najwyżej mogę zgłębiać tematy high levelowo, ale też nie widzę w tym sensu

To prawda, nauka nowych narzędzi ma zerowy sens. To jak uczenie się walki mieczem w czasach dronów i bitew czołgowych.

  • kiedyś programowanie kojarzyło mi się z takich magicznym światem, gdzie mnóstwo radości dawało zgłębienie nowego frameworka, rozkminienie jakiejś archaicznej dokumentacji. Pierwsze książki o clean codzie, event sourcingu i masie innych idei sprawiały, że czułem się jak filozof branży. Teraz czuję ograniczony sens, by to zgłębiać. Nie zrozumcie mnie źle, może i dalej się to przyda, bo dalej context window przy wielkich projektach kuleje. Ale wydaje się, jakby to już miały być ostatnie szlify. A nawet jeśli nie, to przy i tak obecnym spadku wartości tej branży, inwestowanie wielu godzin tak jak kiedyś wydaje się bez sensu

To akurat jedna z niewielu rzeczy, ktore warto znac, ale faktycznie, czy w ogole jest sens inwestować w branże?

  • alternatywą kolejną jest trzymanie się kurczowo obecnej wysokiej pozycji i budowanie umiejętności miękkich/pozycji w firmie. To znowu coś przeciwnego mojej naturze, bo nie lubię stawiać wszystkiego na jedną kartę, i nie chcę poświęcać za dużo czasu w firmie, jeśli się nie rozwijam i jedyna wartość z dodatkowej energii płynie dla tej firmy z nadzieją, że layoffy mnie nie dotknął.

To bardzo krucha droga i faktycznie mało techniczna. Cale korporacje sie redukuje z nietechnicznych tez. One w wiekszosci po prostu tracą sens. Czeka nas przemiana, gdzie wielu spadnie z rowerka.

  • zostaje więc taki pesymistyczny wniosek, że jestem na takiej górce w której nie opłaca się już doszkalać, a przez używanie AI skille regularnie będą spadać. Przy zwolnieniu więc najprawdopodobniej trzeba będzie wziąć spory pay cut, bo takie stawki jakie jeszcze ciągnę już na rynku prawie nie istnieją.

Mam dokładnie tak samo. Desperacko próbuję uciec w deweloperkę, ale tutaj trzeba mieć ogromne pieniądze i ogromne nerwy oraz za..scie silna psychikę. Co krok próbuje cie ktos oszukać, szantażować, etyka pracy jest zerowa, wszystko jest na gębę. Ciągle są opóźnienia. Nikt nic dokladnie nie chce powiedziec. Temat rzeka. Mysle czasami, zeby wloga o tym nakrecic, ale... tak duzo rzeczy robi sie z naruszeniem prawa, ze moze lepiej nie sciagac na siebie uwagi.

  • oczywiście jakaś techniczna praca w korpo prawdopodobnie zawsze będzie i nie wierzę, że przy tym doświadczeniu nic się nie znajdzie. Po prostu nie będzie już to perspektywiczne ani ciekawe

Ciekawe, czy osob zajmujące się koniami w epoce motoryzacji też się tak pocieszali... no cóż, kiedys konie byly podstawa gospodarki, dzisiaj sa rzadkim hobby.

  • niezależnie od strategii materialnej, zostaje też wlasne poczucie sensu. Mam na szczęście rodzinę, dzieci, stabilną sytuację materialną. Ale jednak czuję potrzebę posiadania tej "drugiej nogi", czegoś co idzie do przodu, czegoś perspektywicznego. Nie chodzi o hobby, ale też ni chodzi o kasę - bardziej po prostu o taki obszar, który jest mój, rozwijalny, przydatny dla świata i też angażujący łeb. Programowanie było fajne, bo mając już dużą wiedzę, można było poświęcić relatywnie niewiele, by zgłębić jakiś nowy, ciekawy obszar. Zgłębianie jakiegoś totalnie nowego obszaru, który jeszcze miałby jakoś semizawodowo mieć sens, przy dwójce dzieci i pracy brzmi zaporowo.

To mój przyjacielu... się skończyło. Znaleźliśmy sie obaj w umierającej branży. Niedawno byłem czarodziejem, ktory potrafił stworzyć coś z niczego. Usiąść i napisać aplikacje, gre, itp. Pisalem jakies niezrozumiale dla innych komendy i działy się cuda. Zmuszałem do pracy nieposłuszną maszynę. Teraz PM mówi: szybciej niż zlecam wam taski, wpisuje to claude i robi to samo... i w duzej mierze ma racje. W zasadzie brak mi w historii swiata porownania dla tak glebokiego upadku branży. Nigdy nie bylo tak, ze nagle ktos z ulic mógł zacząć robic to co doswiadczona w fachu osoba. Spedza mi to sen z powiek i w pewnym sensie wykańcza psychicznie. Czuje się jak księgowa w kraju, w którym zniesiono podatki i obowiązek rozliczania się. Wiedza która staje się bezużyteczna. Już nawet znajomość jakiegoś starożytnego języka ma sens, albo bycie kowalem, bo zawsze mozesz robic jakies rzemiosło.

  • dlatego pogrążyłem się ostatnio w takim marazmie niemocy, gdzie racjonalną strategią materialną jest jeszcze wyciśnięcie końcówki mleka z tej niegdyś dojnej krowy, później stopniowe spadanie z pensji, na początku sporo nominalnie, później po trochu realnie, aż do zrównania się ze średnią krajową. Próbuję tylko kombinować czy jest jakikolwiek biznes w jaki mógłbym zainwestować nadmiarowy kapitał, który pozwoliłby mi z tego jakoś uciec

No. I fajnie tak z siebie wypluć to i owo

Mam DOKŁADNIE to samo. Bardzo mi to się nie podoba. Kochalem zycie programisty, podróżowanie, pracę zdalną, siedzenie w kodzie. Tak komfortowej i dobrze platnej pracy nie ma. Faktycznie, deweloperka jest obiecujaca, ale ryzykowna i meczaca. Trzeba byc na miejscu, pilnowac, uzerac sie oszustami, zlodziejami itp.

Ps. czesc osob złośliwie komentuje, że jak to mozliwe, że zajmuje się deweloperką, jesli mam czas pracować na etat. Prawda jest taka, ze ta praca to głónie nerwy i czekanie... troche koordynacji do tego, pare telefonów, sprawdzenie, czasem wyszukanie, moze troche networking. Pracy jako pracy nie mam tak duzo, bo zeby miec duzo pracy to musialbym miec odlozone 10 milionów i prowadzić 10 budów równocześnie. Inaczej w zasadzie jest to czekanie, czekanie, czekanie i jeszcze raz czekanie na urzędy, na to jak jedna ekipa skonczy i druga wejdzie itp. Dla osoby technicznej porownanie cen i ofert to nie jest az tak bardzo duzo czasu.

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3334
0

@renderme troche sie nie zgodze. Treningi dawnych rzeczy jak walka mieczem pod katem pola bitwy nie maja sensu, ale pod katem zdrowia, samopoczucia i psychiki daje to neisamowicie duzo (dzieki temu pomimo wieku wciaz jestem calkiem sprawny i widze jak mi zjechala kondycja przez ostatni rok gdzie mam przerwe z powodu zlamania).

Z budowlanka zakladajac ze zlecasz innym, kolejne etapy to calkiem realne, da sie pracowac i ogarniac remont mieszkania czy domu, wiec zakladam ze to w sumie dosc podobna sytuacja, zlecasz czekasz, nadzorujesz, denerwujesz ze jest zle, oni poprawiaja i w pewnym momencie masz stan akceptowalny i przechodzisz do nastepnego poziomu.

Wciaz przez jakis czas ratuje nas halucynowanie AI.

T1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 49
0

Ciekawe, czy osob zajmujące się koniami w epoce motoryzacji też się tak pocieszali... no cóż, kiedys konie byly podstawa gospodarki, dzisiaj sa rzadkim hobby.

Ciekawe czy programiście assemblera też tak pisali. "Teraz to byle głupek z C jest w stanie w 1 dzień napisać coś co mi zajmowało 2 tygodnie."

KB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 93
2

Panowie, generalnie ja bym na waszym miejscu tak się nie martwił. Jak wiecie ja nie jestem z branży it, ale kiedyś potrzebowałem info na temat sytuacji w branży do swoich rzeczy i tak już u was zostałem.
Generalnie pomimo tego że prowadzę tutaj regularne spory słowne i swego rodzaju wojenki, to zostałem bo trzeba oddać że podłóg spoleczenstwa jesteście najbardziej bystra i inteligentna grupa. Więc serio raczej nie balbym się co po IT jak wjedzie AI. Generalnie mam wrażenie że duża was nie funkcjonuje do końca a społeczeństwie i żyje w lekkiej bańce. To mogę wam powiedzieć że jest taki upadek intelektualno-moralny że jeśli nauczycie się czegokolwiek chocby kręcić watę cukrową i robić nachosy i będziecie to robić sumiennie, nie spóźniać się, nie zawalać, odpowiadać na wiadomości to wasza firma będzie dobrze przedla i spokojnie możecie mieć te 10k potrzebne na przeżycie. Bo ksiądz proboszcz czy wójt jak będzie chciał organizować festyn to chce mieć stoiska które będą na czas i w ogóle beda:d. Poza tym personel nie będzie pod wpływem czy to alko czy innych dziwnych specyfików( tak wiem że w branży it może to dziwić, ale te tony narkotyków co wjeżdżają do Polski ktoś konsumuje:d) I pisze tutaj o najprostszej działalności choć wiem że większość będzie wyżej. Dzisiaj wystarczy wyrobić sobie markę że umiesz coś robic, robisz to dobrze (chocby wąska działkę) i jeśli jesteś sumienny,terminowy i nie masz nalogow to spokojnie zrobisz pieniądz. A to AI faktycznie zmiecie rynek it, ale dla niektórych może to lepiej. Wyjdą z banki, poznają ludzi, pozenia się, porobią dzieci. Świat pójdzie do przodu. Pojawią się komputery,samoloty, amfetamina:d ( cytat wiadomy):d

FO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 49
2
Jerzy Brajektoria napisał(a):
  • dlatego pogrążyłem się ostatnio w takim marazmie niemocy, gdzie racjonalną strategią materialną jest jeszcze wyciśnięcie końcówki mleka z tej niegdyś dojnej krowy, później stopniowe spadanie z pensji, na początku sporo nominalnie, później po trochu realnie, aż do zrównania się ze średnią krajową. Próbuję tylko kombinować czy jest jakikolwiek biznes w jaki mógłbym zainwestować nadmiarowy kapitał, który pozwoliłby mi z tego jakoś uciec

No. I fajnie tak z siebie wypluć to i owo

W 100% się zgadzam, mam podobnie - i myślę, że wiele innych osób również.

Uśpiony wiosenny but
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 563
0
forfiterex napisał(a):
Jerzy Brajektoria napisał(a):
  • dlatego pogrążyłem się ostatnio w takim marazmie niemocy, gdzie racjonalną strategią materialną jest jeszcze wyciśnięcie końcówki mleka z tej niegdyś dojnej krowy, później stopniowe spadanie z pensji, na początku sporo nominalnie, później po trochu realnie, aż do zrównania się ze średnią krajową. Próbuję tylko kombinować czy jest jakikolwiek biznes w jaki mógłbym zainwestować nadmiarowy kapitał, który pozwoliłby mi z tego jakoś uciec

No. I fajnie tak z siebie wypluć to i owo

W 100% się zgadzam, mam podobnie - i myślę, że wiele innych osób również.

Trzeba przebranżowić się albo cisnąc etat do końca i ogarniać coś swojego jakiś biznes. jak ktoś odłożył kasę to kupno gotowego biznesu jest proste.
Można też budować od nowa coś swojego np. wziąć jakiś już działający biznes i go skopiować tylko zrobić to taniej albo dorzucić coś ekstra robić to lepiej.
W ogóle idą czasy, gdzie własna firma to będzie jak niegdyś praca w korpo

AV
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 92
1

Ja popadam w tym większy marazm im więcej czytam to forum i wpisy tego typu. Szczerze mówiąc z jednej strony w pewien sposób rośnie świadomość, że jest źle i może być jeszcze gorzej, a z drugiej zbyt częste przebywanie na tym forum podkopuje pewność siebie.

Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem zaprzestania czytania tego forum, bo świadomość jak jest mam już nabytą i nie sądzę, że trendy jakoś znacząco się zmienią, a z drugiej przyzwyczajenie ciężko zmienić

ZC
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 206
2
Aventurion napisał(a):

Ja popadam w tym większy marazm im więcej czytam to forum i wpisy tego typu. Szczerze mówiąc z jednej strony w pewien sposób rośnie świadomość, że jest źle i może być jeszcze gorzej, a z drugiej zbyt częste przebywanie na tym forum podkopuje pewność siebie.

Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem zaprzestania czytania tego forum, bo świadomość jak jest mam już nabytą i nie sądzę, że trendy jakoś znacząco się zmienią, a z drugiej przyzwyczajenie ciężko zmienić

To tak na pocieszenie napiszę, że ost. z mojego projektu kilku programist-ów/ek postanowiło poszukać dalszej realizacji swojej zawodowej kariery po za strukturami organizacji i im się to udało. Co więcej, udało im się wynegocjować lepsze warunki finansowe niż uzyskiwali w obecnej, a w zasadzie to byłej już organizacji około 1-2 lata temu.

T1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 49
2

Ostatni mój wpis w tym roku a może i dłużej. Nazwijcie mnie lewakiem ale jeśli dogoni nas średnia krajowa i będziemy zarabiać może średnia +10/15% a w innych zawodach będzie się zarabiać godnie, to ja chce sobie zarabiać średnią (byle na UoP) i robić to co lubię, czyli programowanie, rozwiązywanie problemów (nawet z pomocą LLMa) i siedzieć sobie dalej w wygodnie za biurkiem. Nie boli mnie to nic a nic, że nie zarabiam 4x więcej niż osoba która również się wykształciła, tylko w innej dziedzinie i też zasługuje na szacunek i godne życie. Cały zachodni świat do tego zmierza, że różnice w zarobkach są niskie. Jedyny problem jaki ma obecnie społeczeństwo to z dostępem do zasobów limitowanych tj. mieszkania, bo jak każdy zarabia średnią to nikogo nie stać bo 1% może sobie wszystko wykupić "bo przecież się uczciwie dorobili", ale tutaj trzeba zmiany myślenia, która się raczej nie wydarzy za mojego życia.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.