Podrywanie bab na ulicy a kursy PUA

Podrywanie bab na ulicy a kursy PUA
B1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 556
0

Jak ktoś umie zagadać to prawie na pewno ma deficyt umiejętności społecznych i by się lepiej na TUS zapisał. Natomiast PUA jest wytargetowane w łatwe laski (wysoka skuteczność kosztem jakości).

PK
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 623
0

Sorry że zepsuję wam zabawę i zejdę na politykę, ale jak to się stało że krytykujący (wydumanych) inceli mają najwięcej problemów z babami?

PS. Apropos niemieckiego to ja kiedyś realizowałem podryw spotykając się z zagranicznymi studentkami na kursie polskiego. One nie umiały po polsku, ja po niemiecku, ale zabawa była niezła.
Próbowaliście zostać wolontariuszem na kursach językowych dla młodych obcokrajowczyń?

TA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 270
1
Przebrzydły Kontestator napisał(a):

Sorry że zepsuję wam zabawę i zejdę na politykę, ale jak to się stało że krytykujący (wydumanych) inceli mają najwięcej problemów z babami?

To proste. Jeśli ktoś wyrzucił ze swojego światopoglądu kult kobiet i wizję, że interakcja z nimi jest sensem życia, to dla tych którzy ciągle ten kult praktykują, jest on "incelem" - jeśli nie ma bardzo dobrych relacji z kolegami, lub "gejem" jeśli ma. Z kolei kto ma więcej problemów z kobietami: ten który szuka z nimi kontaktu, czy ten który nie szuka? Odpowiedź raczej oczywista.

A co do tematu, czyli kursów PUA. Nie uczestniczyłem w żadnym, oraz nie wiem o tym, aby jakikolwiek mój znajomy uczestniczył, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby niektóre kursy działały. Podryw nie jest naturalnym sposobem tworzenia relacji międzypłciowych w gatunku ludzkim, w związku z czym bardzo wielu mężczyzn nie mających wrodzonego talentu aktorskiego, kompletnie nie wie jak do tego podejść. Jakiś instruktor teoretycznie mógłby w tym pomóc, kurs teoretycznie mógłby dać możliwość przećwiczenia sztucznego zachowania, aby w rzeczywistej sytuacji szybciej przypominać sobie na jaki to nieciekawy dla danego mężczyzny temat ma zagadać do kobiety, aby ją to zaciekawiło.

Pamiętam czas, gdy mnie też dosięgła ta presja społeczna na tworzenie pary do tego stopnia, że też szukałem w internecie instruktażu, co ostatecznie skończyło się tym, że zdałem sobie sprawę, że jestem przez tę presję społeczną wciskany w kompletnie nienaturalną rolę, przy jednoczesnym wmawianiu mi, że jest to niby takie naturalne ("miliony lat ewolucji" itp. bzdury). Pamiętam jak uderzył mnie tekst jakiegoś internetowego opowiadacza, który powiedział że jedną rzeczą jest relację stworzyć, a drugą że kobietę trzeba jeszcze stale (pozytywnie) zaskakiwać, aby związek utrzymać. To było w wielkim kontraście do medialnej wizji związku jako wielkiego "szczęścia". Zapytałem siebie: czy to ma być to mityczne szczęście, że ja miałbym się całe życie zachowywać sztucznie, byle kobieta się nie nudziła, a moje znudzenie nie ma znaczenia? Takie pytanie polecam zawsze zadawać sobie wszystkim, którzy szukają metody na poznawanie kobiet - czy jesteś gotowy całe życie zachowywać się wbrew swojej naturze, aby związek utrzymać, czy może nie masz moralnych oporów, aby oszukiwać kobietę zachowując się sztucznie przez jakiś czas w celu wprowadzenia jej w błąd, że niby jest to Twoje naturalne zachowanie, a później gdy się uzna że jest "złowiona", to dopiero pokazać jej prawdziwego siebie?

MS
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 352
0
Przebrzydły Kontestator napisał(a):

Sorry że zepsuję wam zabawę i zejdę na politykę, ale jak to się stało że krytykujący (wydumanych) inceli mają najwięcej problemów z babami?

Pewnie ciężko mieć problemy z "czymś" czego się nie ma.

LukeJL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 8536
1
Troll anty OOP napisał(a):

w związku z czym bardzo wielu mężczyzn nie mających wrodzonego talentu aktorskiego, kompletnie nie wie jak do tego podejść.

Na warsztaty aktorskie można się również zapisać. Wielu osobom by się przydały. Niekoniecznie po to, żeby kogoś "udawać", ale żeby nabrać pewności siebie w przyjmowaniu różnych ról.

kurs teoretycznie mógłby dać możliwość przećwiczenia sztucznego zachowania, aby w rzeczywistej sytuacji szybciej przypominać sobie na jaki to nieciekawy dla danego mężczyzny temat ma zagadać do kobiety, aby ją to zaciekawiło.

Przecież to tak nie działa. Nie chodzi o to, co się mówi, ale jak.

Zapytałem siebie: czy to ma być to mityczne szczęście, że ja miałbym się całe życie zachowywać sztucznie, byle kobieta się nie nudziła, a moje znudzenie nie ma znaczenia?

Ja mam wrażenie, że takie myślenie bierze się z tego, że ktoś szuka kobiety patrząc tylko po urodzie, nie patrząc na kompatybilny charakter czy nie szukając wspólnych zainteresowań.

GO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 358
0

Ostatnio jakoś byłem kompletnie pijany nic nie pamiętam, a rano patrzę jakaś dziewczyna mi tyle swoich fotek na wysyłała, oczywiście jak to kobiety te zdjęcia były z ~18 roku życia, ale i tak była mega zgrabna na żywo.

Im więcej lasek poderwiesz tym jesteś lepszy w podrywaniu i nie da się tego nauczyć z kursów.

Mi się śni sen, że z kimś śpię i minie parę dni i to się spełnia, wiem że nie można przewidzieć przyszłości snem, nie ma proroczych, ale mi się często spełniają.

Gadałem też z jedną i powiedziałem, że programuje to słyszałem, że jakiegoś dziwnego gościa poznała kiedyś co programował, to wiedziałem, że nie będę ją zanudzał takimi rzeczami.
Chodź raz mi się wymskło i zaczęłem jej tłumaczyć jak stworzyć własny napój energetyczny i jeszcze go zgrabnie zapakować w puszki.

Ale jak nie możesz kobiety wypędzić z samochodu i ona nie chce na pierwszej randce, to po jakimś czasie i tak cię do siebie zaprosi jak za daleko mieszkasz.

Jak nie zsynchronizujecie się ciałami, żeby oboje mieć orgazm w tym samym momencie, bo czasem tak jest, czasem facet szybciej dojdzie, to jeszcze po orgaźmie ma się nadal sprawny sprzęt i można tak długo kontynuoować, aż ona też dojdzie to wtedy bardzo dobrze widać, orgazm rate jest praktycznie 100%, chyba, że facet dojdzie i kończy, kobieta czasem potrzebuje dodatkowych 15-30sekund.
Ale zależy bo czasem serca się tak zsynchronizują, że jest to w tym samym czasie, a czasem jest desynchronizacja.

Chodź jak kobieta ci się strasznie nie podoba to może być tak, że ona pierwsza dojdzie, a ty nie będziesz mógł przez długi czas.

Też, w życiu trafi się czasem kobietę z idealnym ciałem, albo czasem się spieprzy randkę, którą można było dobrze rozegrać przez brak doświadczenia, nie chodzi tu o wiedzę, a myślenie o tym co się popełniło źle na poprzedniej, ja dość dużo randek tak spieprzyłem, a miałem już taką super laskę praktycznie żona idealna, ale trzeba wiele razy spieprzyć coś, żeby potem wiedzieć jak inni ludzie myślą, żeby nie być egoistą i umieć zrozumieć drugiej osoby punkt widzenia i tego się nie nauczysz po pierwszym razie, każda osoba daje ci jakiś zastrzyk doświadczenia i te doświadczenie nie jest opisywalne słownie, nie da się tego wytłumaczyć tak łatwo, więc z kursu tego się nie dowiesz musisz czuć jak rozmowa przebiega, jakie emocje są, testować różne rzeczy, patrzeć co myślą.

Ja kiedyś miałem taki problem z kolegami i dziewczynami, żeby kogoś poznać, siedziałem w 'piwnicy' zamknięty, tworząc jakieś pierdoły, po jakimś czasie jak zaczałem brać udział w tym całym cyrku, założyłem media społecznościowe fb/insta/snapchat/tinder/fb randki dość późno i potem full learning, pamiętam jeszcze jak w wieku 27lat bałem się wrzucić swoje zdjęcie do internetu, bo się wstydziłem potem było już z górki, coraz bardziej przeginałem w różne strony, wszystkie kombinacje możliwe jakie idzie testowałem, chodź jeszcze wszystkich nie sprawdziłem.
Każda rozmowa to da się wymyśleć coś co tylko działa do tej osoby i w tej rozmowie, na podstawie emocji i tego co druga osoba powiedziała, jak ci się to super będzie wydawać i ta osoba będzie zainteresowana, to jak skopiujesz to do kogoś innego to już ta następna osoba tych samych emocji nie poczuje bo nie ma takiego transferu, do każdej osoby trzeba podejść indywidualnie ją wysłuchać trochę porozmawiać czy wciągnąć w rozmowę.

Też trzeba codziennie ćwiczyć, idziesz do fryzjera, potem tylko się kąpiesz bez mycia głowy, żeby fryzury nie zniszczyć, dobre ubrania i auto wysprzątane sportowe, czasem trzeba być też złym człowiekiem, mnie jedna dziewczyna ciągle obrażała i potem mi coś powiedziała, że ale brudna ta szmata, a ja jej odpowiedziałem, że przecież ładnie wyglądasz.
Czasem trzeba być złym, bo ludzie ci wejdą na głowę.
Zwykle czują się kobiety jak królewny i trzeba je z tego myślenia bezlitośnie zrzucić na ziemię.

TA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 270
0
LukeJL napisał(a):

Ja mam wrażenie, że takie myślenie bierze się z tego, że ktoś szuka kobiety patrząc tylko po urodzie, nie patrząc na kompatybilny charakter czy nie szukając wspólnych zainteresowań.

Łatwo tak powiedzieć, że problem bierze się z patrzenia na coś innego niż osobowość. Ale jednak mamy okazję zapoznać się z charakterem/zainteresowaniami tylko jakiejś skończonej liczby osób. Istnieje wyraźna korelacja między płcią, a prawdopodobieństwem że dana osoba ma jakieś określone zainteresowania - na przykład mnóstwo mężczyzn lubi oglądać mecze piłki nożnej, a kobiet niedużo. O ile jest duże prawdopodobieństwo, że natrafię w życiu na znaczną liczbę mężczyzn podobnych do mnie w zainteresowaniach i preferowanym trybie życia, o tyle trafienie na takie kobiety jest dużo mniej prawdopodobne. A przecież często nie wystarczy pojedyncze trafienie, bo jednak tak samo kobieta jak i ja, mamy prawo mieć też jakieś nie wiadomo jakiego pochodzenia uprzedzenia i akurat z tą konkretną osobą nie chcieć się zadawać.

I nie jest to tylko teoretyzowanie z tymi prawdopodobieństwami. Moje doświadczenie z podwórka, szkół i studiów jest takie, jak bardzo wielu innych chłopaków/mężczyzn: podobne zainteresowania i pasujący charakter wśród osób tej samej płci można spotkać w praktycznie każdym środowisku, a na pasujące zainteresowania/charakter osób płci przeciwnej prawie się nie trafia. Jeśli mężczyzn o danych cechach jest - przykładowo - dziesięciu, a kobieta o pasujących cechach - jedna - to z prostej matematyki wynika, że po sparowaniu tej jednej kobiety z jednym z dziesięciu mężczyzn, pozostałych dziewięciu - jeśli chce zrealizować narzuconą przez presję społeczną misję znalezienia pary - musi wybierać te niepasujące.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
3
  1. Pierwszy element...

@Troll anty OOP:
Dlatego, z perspektywy doswiadczonej osoby wiem, ze takie rzeczy rozwiazuje sie bruteforcem.

Jak na imprezie porozmawiasz z 10-20 kobietami, ktore Ci sie podobaja, to wieksza szansa, ze trafisz na jakas ciekawa (a nie tylko ladna), wiec najwieksza przeszkoda na drodze do znalezienia partnerki jest strach przed zla reakcja kobiety (odrzuceniem) i nie zaczynanie rozmow z kobietami.

Ja na imprezach spotykam wiele kobiet, ktora wydaje sie byc porzadna i ciekawa (co nie jest moim targetem)

Jezeli kobieta jest normalna psychicznie, nie ma dziwnych przekonan, jest otwarta na zwiazek(jest singielka, albo chce zmienic partnera) i oceni, ze wizualnie wygladasz "ok", to z Toba porozmawia i da sie poznac oraz pozna Ciebie.

Ja jestem na takim etapie smialosci, ze w zasadzie denerwuje mnie, gdy mimo nie spelnienia jednego z tych warunkow kobieta zacznie ze mnq flirt/rozmowe i po 15 minutach powie mi, ze ma narzeczonego, niz jakby splawila mnie na poczatku i nie tracilbym na nia czasu. Jest to tez podejscie rozsadne.

EDIT: jeszcze OPie powiem Ci mój trick, żeby nie bać się podejścia. Traktuje podejście jak wypicie kawy, czy jakiejs innej uzywki. Niezaleznie od efektu, jakos mnie ono pobudza, wybudza z nudy i daje energie, jak zimny prysznic. Wmów sobie cos takiego ;). Koncentruj sie na pozytywnym aspekcje emocjonalnym.
Np. jestem na siłowni i juz mi sie nie chce, to podejde do jakiejs laski i zaraz tetno się podnosi (niezaleznie od efektu) i zamiast 8 powtorzen zrobie 11. Traktuje to przedmiotowo, jak wejscie do lodowatej wody, przelamanie strefy komfortu.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.