Słuchajcie, to, co odwaliło się w maju 2026 roku, przejdzie do historii jako największy narodowy speedrun zakupowy w dziejach wojskowości. Jeśli myśleliście, że polskie wojsko to tylko papierologia i procedury wleczące się latami potrzymajcie mi bezalkoholowego radlera i patrzcie na to.
Akt I: Weto
Marzec 2026. Prezydent Karol Nawrocki wetuje ustawę wdrażającą unijny program SAFE. Tłumaczy to mniej więcej tak (w wersji dla ludu): Pakujecie nas w 43,7 miliarda euro długu na zmiennym procencie, którego raty będziemy spłacać do 2070 roku. Moje wnuki będą oddawać odsetki za gąsienice do Borsuków! Zróbmy lepiej Polski SAFE 0% z wirtualnych zysków NBP, które prezes Glapiński właśnie wypracował w piwnicy. Kaczyński bije brawo i ogłasza, że wolność, suwerenność i niezależność nie mają ceny.
Weto prezydenta to w polskim systemie potężna broń. Głowa państwa mówi nie, a rząd nie ma w Sejmie głosów, żeby to weto odrzucić. Koniec gry. Szach Mat.
Chyba że.
Akt II: Prawne salto z półobrotem
Rząd Donalda Tuska patrzy na to weto, uśmiecha się i w zasadzie mówi jedno zdanie: „A kto powiedział, że my w ogóle potrzebujemy tej ustawy?".
I tu zaczyna się majstersztyk, który trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze, bo to jest czysta poezja:
- zawetowana ustawa z 27 lutego 2026 o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa miała stworzyć w BGK nowy, dedykowany fundusz z gwarancjami Skarbu Państwa. Ładny, czysty mechanizm. Nawrocki go zaciukał.
- tyle że SAFE działa na podstawie unijnego rozporządzenia, a rozporządzenie UE obowiązuje w Polsce wprost, bez żadnej ustawy wdrażającej. Ustawa była więc miła, ale nieobowiązkowa. Ozdobnik.
- pieniądze trzeba było gdzieś wpuścić. Więc rząd otworzył inną szufladę i wyjął art. 45a ustawy o obronie Ojczyzny. Tej samej, którą w 2022 roku uchwalił rząd Mateusza Morawieckiego. Przepis pozwala BGK zaciągnąć pożyczkę na rzecz istniejącego od 2022 roku Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, tego samego funduszu, do którego PiS wcześniej wpompował jakieś 90 miliardów złotych z amerykańskich i koreańskich kredytów na Abramsy i K2. Bez żadnej ustawy ratyfikacyjnej. Na dokładnie tym samym mechanizmie.
Zsumujmy: rząd ominął weto prezydenta wspieranego przez PiS, używając ustawy PiS-u i metody PiS-u. Zrobili to zwykłą uchwałą Rady Ministrów (program Polska Zbrojna), bo uchwała zgodnie z art. 93 Konstytucji to akt wewnętrzny, który wiąże tylko jednostki podległe rządowi: MON i BGK. Parlament niepotrzebny. Prezydent niepotrzebny.
Kancelaria Prezydenta zrywa się z fotela i krzyczy: OBEJŚCIE PRAWA! Trybunał Konstytucyjny to zbada!. A były prezes TK, profesor Jerzy Stępień, wzrusza ramionami i mówi, że skoro uchwała wiąże tylko podwładnych rządu, to z art. 93 jest zgodna. Innymi słowy: prezydent wytoczył armatę i strzelił, a rząd po prostu odszedł dwa kroki w bok i wszedł innymi drzwiami, których nikt nie zamknął na klucz.
I to jest najpiękniejsze w całej tej historii, nikt formalnie nic nie złamał. Weto głowy państwa, najcięższa broń w arsenale prezydenta, wyparowało jak poranna rosa nad Wisłą. Bez jednego głosu w Sejmie. Czysta robota.
Akt III: Doomsday Clock
8 maja komisarze UE Andrius Kubilius (obrona) i Piotr Serafin (budżet) podpisują z Polską umowę pożyczkową. Polska jest pierwsza ze wszystkich 19 państw biorących udział w programie. Pod koniec maja na konto wpływa skromna zaliczka: 6,5 miliarda euro na drobne wydatki.
I tu zaczyna się prawdziwy thriller, bo zegar tyka. Doomsday clock ustawiony na północ 30 maja 2026.
Dlaczego? Bo tylko do tej daty obowiązuje unijne odstępstwo pozwalające Polsce na samodzielne zakupy (tzw. single procurement). Jeśli nie podpiszemy umów do północy, od 31 maja wchodzi unijny wymóg wspólnych zakupów co najmniej dwóch państw. A SAFE i tak wymaga, by minimum 65% komponentów pochodziło z Europy. W praktyce oznacza to, że żeby kupić jeden hełm, Polska musiałaby zawiązać konsorcjum np. z Francją, a Paryż natychmiast orzekłby, że europejskie znaczy od Thalesa, resztę dorzuciłby jakiś niemiecki koncern, a polska zbrojeniówka nie zobaczyłaby z tych 44 miliardów euro ani jednego eurocenta.
W Agencji Uzbrojenia w Legionowie wybucha panika. Zostały trzy dni.
Akt IV: 72 godziny, drukarki, energetyki
28 maja rusza Zbrojeniowy Black Friday. Oficerowie Agencji Uzbrojenia piją energetyki litrami, a drukarki topią się od papieru.
- Panie generale, co teraz podpisujemy?!
- Nie wiem, podpisuj wszystko, co ma w nazwie Krab, Borsuk albo FlyEye! Szybciej, zaraz wybije północ!
W ciągu trzech dni od czwartku do soboty Polska podpisuje 62 kontrakty na łączną kwotę 120 miliardów złotych. Konkretnie:
Huta Stalowa Wola dostaje pakiet życia warty blisko 60 miliardów: 146 bojowych wozów piechoty Borsuk, 96 armatohaubic Krab, 64 moździerze Rak i ponad tysiąc wozów towarzyszących dla artylerii rakietowej Homar-K.
Prywatna Grupa WB zgarnia ok. 12 miliardów na amunicję krążącą Warmate, drony rozpoznawcze FlyEye i moduły Gladius, urzędnicy zamawiają je tak hurtowo, jakby kupowali paluszki na imprezę firmową.
Bydgoska Belma dostaje ponad 1,4 miliarda na system sterowanych ładunków Jarzębina-S oraz miny, w tym narzutowe, żeby zaminować granicę w ramach Tarczy Wschód. (Drobny fun fact: Polska zdążyła wcześniej wyjść z konwencji ottawskiej zakazującej min przeciwpiechotnych, więc tym razem nikt z Brukseli nie zdąży nawet zapytać.)
Maskpol spod Częstochowy dostaje tyle zamówień na hełmy HBT-02 i kamizelki kuloodporne KKZ-01/K4, że maszyny będą tam pracować na trzy zmiany do połowy XXI wieku.
A w tle wybucha jeszcze urocza aferka: ok. 10 miliardów złotych ma popłynąć do prywatnej spółki Polska Amunicja, której prezesem jest były poseł KO (a wcześniej PiS) Paweł Poncyljusz. Opozycja krzyczy o jednej z największych afer korupcyjnych ostatnich lat i pyta złośliwie, czy firma w ogóle ma fabrykę i czy ta amunicja kiedykolwiek powstanie. Ale kogo to obchodzi, kontrakt podpisany przed północą, system dopięty.
Epilog: Czerwiec 2026, kurz opada
Podsumujmy, co Polska właśnie zrobiła:
- Ominęła weto własnego prezydenta przy pomocy ustawy uchwalonej przez obóz tego prezydenta i mechanizmu, którym tenże obóz sam wziął 90 miliardów na czołgi. Wszystko zgodnie z prawem. Bo prawo czyta się literalnie, a nie jak ktoś by chciał.
- Zaciągnęła największy dług w historii 43,7 miliarda euro, zmienne oprocentowanie (w pierwszym roku ok. 3%, a potem niech się martwią następcy), raty do 2070 roku.
- Wykupiła w 72 godziny niemal całą ofertę polskiej zbrojeniówki od Borsuków, przez Kraby, drony i miny, po hełmy zanim Bruksela zdążyła wyszeptać joint procurement.
I to jest właśnie polska szkoła obronności. Nasze pociągi potrafią się spóźniać, e-recepta lubi paść, a kolejka w polskiej służbie zdrowia to osobny krąg piekła ale jak trzeba w trzy doby wydać 120 miliardów złotych i przechytrzyć jednocześnie prezydenta, Trybunał Konstytucyjny i unijnych biurokratów, to nie ma na nas mocnych na całym świecie.
Wolność, suwerenność i niezależność może i nie mają ceny. Ale 43,7 miliarda euro na zmiennym procencie owszem, mają. I właśnie ją zaczęliśmy płacić.