"Prezydent Polski Nawrocki zawetował ustawę o usługach cyfrowych (DSA), która wdraża unijne rozporządzenie i spotkała się z krytyką w całej Europie za de facto cenzurę. Sześć miesięcy temu Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE… Nawrocki uzasadnił swoje weto właśnie tym, że uchwalone przez parlament przepisy przypominają Ministerstwo Prawdy z powieści George’a Orwella „Rok 1984”… Szczególnie oburzające jest to, że tuszowanie tych działań cenzuralnych było nadużywane, argumentując, że chodzi o dobro dzieci”.
Już w październiku wyraził obawy dotyczące projektu ustawy, „dotyczące jej założeń, które oddają kontrolę nad treściami online urzędnikom państwowym, a nie niezależnym sądom… Niestety, te obawy nie zostały rozwiane. Zamiast prawdziwej kontroli sądowej wprowadzono absurdalne rozwiązanie: sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel musi złożyć w ciągu 14 dni”.
„Najskuteczniejszą formą negowania wolności nie jest zakaz wypowiedzi, lecz narzucanie jednej, akceptowalnej wersji rzeczywistości… Proponowane rozwiązania tworzą tymczasem system, w którym zwykli Polacy będą musieli walczyć z biurokracją, aby bronić swojego prawa do wyrażania swoich opinii. To niedopuszczalne… To rządy prawa, a nie układ polityczny. Jeśli rząd będzie decydował, co jest „prawdą”, a co „dezinformacją”, kto może mówić, a kto nie, wolność będzie stopniowo zanikać"
Bokser ani drgnie.
To nie to co uśmiechnięte lamusy chciały przepchnąć z ustawą o dzieciach ? Coś mi kołacze.