ledi12 napisał(a):
Wiele tutaj różnych opinii, ale nikt nie napisał najważniejszego. Od dzieciaka większości wpaja się, że szczyt sukcesu to ukończenie g**no studiów i praca na etacie za grosze. Dla znacznej większości UoP to wyznacznik stabilności i życiowego sukcesu. Do tego kredyt hipoteczny na 30 lat i tak się życie toczy.
Problemem jest mentalność i uleganie tym bzdurom poprzez tworzenie sobie samemu takiej niewidzialnej ściany rozwojowej.
Bo to jest mentalność lat 90, wtedy rzeczywiście z pracą było dennie czasy post-komuny, był wielki bałagan i burdel, sporo ludzi się na przekrętach i znajomościach dorobiło masywnych bogactw.
Wtedy rzeczywiście była mentalność, zrobić studia, napisać długie własnoręczne CV, list motywacyjny (XD) i siedzieć na UoP najlepiej na państwowym w budżetówce. Niestety sporo ludzi z tamtych czasów do dziś ciśnie w budżetówkach bo się zasiedziała i im tak pasuje, jedynie co ich wyrwie z tego amoku, to bieda, duża inflacja i wymóg zmiany pracy/wyjazdy za granicę albo zbyt mały zarobek. Ewentualnie masowe cięcia budżetowe zwalniające pracowników budżetówki też ich uwolnią z tego amoku. No ale niektórym w to gra i tak im pasuje. Mnie np ta mentalność nie odpowiada i nie lubię w jednej firmie siedzieć dłużej niż 2 lata, a zmieniam nawet częściej bo jeśli nie zgodzą się na negocjacje odnośnie stawki kontraktu to zmieniam klienta.