- Wahadło znów przechyla się na lewo. Kościół jest szeroko krytykowany
Ale nie z powodu "przesilenia pokoleniowego". Po prostu na to zasługuje szeregiem swoich działań i zaniedbań.
Jedno nie przeczy drugiemu. Po prostu kolejne pokolenie uważa, że Kościół nie zasługuje na autorytet z powodu swych działań i zaniedbań, a oprócz tego mają poglądy ateistyczne (względnie newage'owe albo deistyczne), stąd zwalczają Kościół.
Poprzednie pokolenie natomiast ma poglądy katolickie, prócz tego przywyczajone jest do traktowania Kościoła jako autorytet, bo taka była sytuacja w latach 80. XX wieku. Wad Kościoła nie widzą albo jeśli je widzą, to nie stanowi to dla nich problemu na mocy rozumowania "święty Kościół grzesznych ludzi".
Pokolenie dyktujące ton w latach 80. XX wieku to obecnie dziadkowie, zwani dalej moherami. Oni głosują na PiS
Przede wszystkim oni rządzą PiS, a więc i Polską.
Nie, oni nie rządzą PiS. PiS umiejętnie prowadzi swój program tak, by najlepiej spośród wszystkich partii politycznych wpasować się w sentymenty tego "moherowego" pokolenia, wie bowiem, że od ich głosów zależy. Jednak szuka poparcia także w wielu innych grupach społecznych, dlatego pod "mohery" będzie budował swój program tylko w takim stopniu, w jakim jest to konieczne, ale nie bardziej - chce bowiem zachować elastyczność.
Rządzą nami leśne dziady, wychowane na prlowskim systemie wartości - kłamstwie, kombinatorstwie i manipulacji.
Istnieje jednak pewna różnica między prlowskim systemem wartości a systemem wartości promowanym przez Wyszyńskiego czy JPII, do którego odwołuje się elektorat PiS, Radio Maryja itp.
Nie można stawiać równości między dewocją i wiernościom wartościom takim, jak Bóg, Ojczyzna, etyka konserwatywna a kłamstwem, kombinatorstwem i manipulacją. Cokolwiek można powiedzieć o moherach i dewotach nie są to kłamcy, manipulatorzy i kombinatorzy.
- Istnieje prawdopodobieństwo, że za 20 - 30 lat będziemy obserwować sytuację przeciwną: "dziadek" i "babcia" będzie oznaczało starych lewaków, oskarżanych o tendencje autorytarne, podczas gdy po zwycięstwo iść będzie nastawiona narodowo i konserwatywnie młodzież.
Jedyne tendencje autorytarne obecnie przejawia partia władzy. Jest ona zarówno narodowa jak i konserwatywna.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Załóżmy, że wolno mówić, że homoseksualizm to grzech, prócz tego wolno używać słowa blackbox, aptekarz ma prawo odmówić wydania tabletki antykoncepcyjnej czy wczesnoporonnej, zaś piekarnia ma prawo odmówić realizacji zamówienia na tort z napisem "wspierajcie małżeństwa gejów".
- Z punktu widzenia lewicowego i liberalnego ten stan rzeczy jest strasznym autorytaryzmem. Pozwala się bowiem na to, by ludzie prezentujący postawy prawicowo-autorytarne dyskryminowali grupy szczególnie podatne na atak i wyrządzali poważne szkody ludziom przynależącym do mniejszości. Jeśli system prawny i kulturowy toleruje masowe postawy dyskryminacyjne, to mówimy o dyskryminacji systemowej.
- Z punktu widzenia prawicowego i konserwatywnego ten stan rzeczy nazywamy wolnością, gdyż szanowana jest wolność słowa, nikomu nie zabrania się przedstawiania swych poglądów religijnych bądź konserwatywnych, a tym bardziej nikt nie jest przymuszany do postępowania wbrew swoim konserwatywnym / religijnym przekonaniom i głoszenia poglądów z jego przekonaniami niezgodnymi.
Załóżmy teraz, że nie wolno mówić, że homoseksualizm to grzech, nie wolno używać słowa blackbox, aptekarz musi wydać tabletkę antykoncepcyjną bądź wczesnoporonną, zaś piekarnia musi zrealizować zamówienie na tort z przesłaniem "wspierajcie małżeństwa gejów". Jeśli ktoś postąpi odmiennie, to czeka go surowa kara - być może prawna, ale niekoniecznie, ostracyzm społeczny (tak jak gwarantowany bojkot czy wyrzucenie z pracy) też jest bardzo surową karą, wystarczającą, by ktoś taki odstąpił od swego pomysłu.
- Z punktu widzenia lewicowego i liberalnego ten stan rzeczy nazywamy "wolnością", gdyż właśnie zabroniono grupie mającej tendencje do autorytaryzmu i dyskryminacji uprawiania autorytaryzmu i dyskryminacji. Zakaz dyskryminowania wprowadza wolność, a nie zaprzecza wolności. (Patrz paradoks tolerancji)
- Z punktu widzenia prawicowego i konserwatywnego jest to rażący autorytaryzm, ludziom zamykane są usta, zabrania się im wypowiadania swych poglądów, co gorsza ludzie są zmuszani do postępowania wbrew sumieniu, w takim przypadku jak np. EllaOne aptekarz jest wręcz zmuszany do współuczestniczenia w tym, co on uważa za zbrodnię morderstwa.
Widać, że obie strony konfliktu wymieniają się oskarżeniami o autorytaryzm. A że każda ma własną definicję autorytaryzmu, to i każda strona, na mocy własnej definicji, ma rację.