Poziom krajowego szkolnictwa - mydełko.

Poziom krajowego szkolnictwa - mydełko.
ccwrc
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 415
2

Mignął mi przed oczami art w gazecie 'dzieci oceniają szkołę' (czy jakoś tak). To, co rzuciło mi się w oczy to narzekanie na brak mydła w toaletach.

I co? Niby nic. Tylko zdałem sobie sprawę, że przez cały okres podstawówki i szkoły średniej NIGDY nie widziałem mydła w szkole (wyjątkiem był gabinet pielęgniarki). Czasami w toalecie ktoś, kiedyś widział papier toaletowy (nawet ja chyba widziałem, ale nie jestem pewien).

Jak to było u was?

ToTomki
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1410
1

chyba w liceum czasami było trochę mydła w płynie, ale w ilości takiej jakby to nie było mydło tylko jakby ktoś zostawił trochę swoich płynów. Ryzykownie próbować umyć tym ręce

DO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 180
3

Studiowałem na Politechnice Śląskiej przez 5 lat, nigdy nie widziałem tam ręczników papierowych do wycierania rąk. Nie pamiętam już jak było z mydłem. Rok po skończeniu studiów poszedłem na AGH do Krakowa na podyplomówkę. Pamiętam jak siedząc w kabinie w toalecie usłyszałem żywo oburzonego studenta, który zorientował się, że skończyły się ręczniki papierowe, a zawsze były. Wtedy właśnie zdałem sobie sprawę jak bardzo rozpieszczeni są ci krakowscy studenci 😁

ccwrc
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 415
0

@dochaty nie wspominałem o studiach, bo ja za obie uczelnie płaciłem z własnej kieszeni i to był już zupełnie inny świat - to co powinno być na swoim miejscu to było.

jurek1980
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3625
2

Za moich czasów w podstawówce nosiło się własne mydło. Były takie pojemniki na nie. Publiczne było tylko dla nauczycieli.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
4

Za moich czasów jak byłem w podstawówce to każdy się cieszył jak były nie połamane drzwi w kiblu i nie wyłamana wylewka od kranu. O papierze nikt nawet nie myślał

SW
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 250
1

Mydła nigdy nie widziałem podczas edukacji, papier toaletowy pojawił się dopiero na studiach. Takie rzeczy ponoć pojawiały się, jak do szkoły miał przyjechać Sanepid :D Wtedy przy toaletach dyżurowała pani woźna, żeby rolka papieru nie latała po korytarzu.

AU
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 175
0

Z mydła nie korzystałem bo dowcipnisie różne rzeczy tam dolewali, papier był, ale nigdy nie zdarzyło mi się srać w szkole, ale już się odlać tak.

Raz wyrzuciłem rolkę papieru z dachu przytrzaskując jedną część do okna tak, żeby cała się rozwinęła na całym boisku i zwiałem, chwilę potem wszyscy nauczyciele się zlecieli do budynku.
Niestety był świadek i później musiałem odkupić całą pakę papieru.

W dodatku często nauczyciele na lekcji wspominali, że potrzebny jest papier i trzeba zrobić zrzutkę, to wtedy grzecznie się pytałem ile rolek? Chodź z ich min można było wnioskować, że nie o taki papier chodziło, ale na pewno dbali, żeby było papieru dużo w szkole.

LukeJL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 8536
2
ccwrc napisał(a):

Jak to było u was?

Czasem nawet drzwi nie było XD

Plus nie było palarni, więc grupy płci obojga się zbierały w męskiej ubikacji na palenie i głupio było wejść do kabiny tak przy wszystkich (to chyba w liceum było, więc już można byłoby tę palarnię zorganizować).

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
0

W podstawówce i liceum nosiło się własne mydło i papier toaletowy, ale ja to stary jestem.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Mydło i tak szkodzi na skórę. Nie przejmujcie się brakiem mydła. A stare przysłowia często zawierają pewną prawdę:
https://www.poradnikzdrowie.pl/aktualnosci/zbyt-czeste-mycie-szkodzi-lepiej-myc-codziennie-tylko-trzy-czesci-ciala-aa-d9q1-jx1T-CRug.html

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
1

"Za moich czasów"™ to aby mieć papier toaletowy trzeba było oddać makulaturę. Nie kojarzę innej formy pozyskiwania tego surowca. W szkole? Nie pamiętam, ale nie sądzę. A wodę piło się prosto z kranu, ale w sumie dziś tak samo, tylko zamiast prosto z gwinta, to najpierw przelewanie do butelki, więc tyle postępu przez 30 lat.

ToTomki
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1410
0
ToTomki napisał(a):

chyba w liceum czasami było trochę mydła w płynie, ale w ilości takiej jakby to nie było mydło tylko jakby ktoś zostawił trochę swoich płynów. Ryzykownie próbować umyć tym ręce

Komentarz: Przypomniało mi się teraz, że jeden gość w szkole faktycznie ogłosił, że do pojemnika coś od siebie dodał.

A co do srania to w szkole nie robi się kupy, więc po co papier. W gimnazjum jeden ziom się zapomniał na wyjeździe do Warszawy i włączyła mu się nieśmiertelność, myślał że jest nietykalny, a tu cyk, zaraz ktoś z klasy (gimnazjum) strzelił mu fotę telefonem (telefonem, nie smartfonem :)) od góry kabiny wspinając się po drzwiach razem z innym kolegą.

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2738
2

Przecież nikt nie chodził do kibla w podstawówce bo można było usłyszeć legendarne "ktoś tam sra".

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0
Czitels napisał(a):

Przecież nikt nie chodził do kibla w podstawówce bo można było usłyszeć legendarne "ktoś tam sra".

Z perspektywy czasu korzystanie z kibli szkolnych to był chyba taki odpowiednik coming outu w środowisko homo. Jak ktoś był nowy (ew. z innego piętra/klasy) i nie było pewne jak zaszeregować go w hierarchii to po tym jak skorzystał z szkolnego kibla można było bezpiecznie założyć że to jakieś dolne szeregi frajerstwa i oszczędzić sobie złamanego nosa w razie bardziej bezpośredniej pomyłki.

ccwrc napisał(a):

Jak to było u was?

Nie wiem bo ani razu nie korzystałem. Prościej (i higienicznej) było się odlać w krzaki pod płotem.

CI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 963
2

Swego czasu miałem krótką przygodę w jednej szkole w pierwszym roku działania szkoły typu gimnazjum. Była to gimnazjum gminne, gdzie chodziło wiele ludzi ze wsi i oni doili mydło do słoików ze szkolnych kilów aby brać je do domu. Wtedy dla szkoły opracowywałem dokumentacje prawną co do umów itp.

Mydło w WC było, ale było kradzione co była plagą. Dodatkowo dzieci bardziej obrotne gospodarzy ze wsi nauczycielom potrafili na świętą przywozić wytłaczanki pełne jajek lub kawał świniaka :-D I to nie było odosobnione. To był 1 rok powstawania ponownie gimnazjów w Polsce - jakie niedawno zlikwidowano - ponownie.

Za moich czasów w szkole a raczej jej kiblach było bardzo sympatycznie, szczali i nie spuszczali wody, szczali na kabiny i za kibel. Zawsze się brzydziłem tam iść i capiało. Dopiero w liceach było tam czyściej ... ale też nie korzystałem za specjalnie.

Widzę że Marooned pamięta najlepiej stere dobre czasy, w czynie społecznym jak ludzie przynosili makulaturę a potem nauczyciel ją ponownie przyjmował i robili niebagatelne ilości teoretycznie zebranej makulatury. To były też czasy czynu społecznego w szkołach typu wykopki ziemniaków oraz tego typu fajne zadania. :-D

obscurity
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
Czitels napisał(a):

Przecież nikt nie chodził do kibla w podstawówce bo można było usłyszeć legendarne "ktoś tam sra".

To prawda ale kilka razy jednak była potrzeba i czekało się absurdalnie na koniec przerwy. Lepiej było się spóźnić na lekcję niż srać na przerwie.
Mydła nie było, papieru też nie, pamiętam że rozwarstwiałem sobie chusteczki higieniczne bo szkoda było zmarnować całą paczkę za 30 groszy na jedną 💩.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.