Spoko.Tylko te używane samochody będą się psuły. Częściej niż nowe.
Teraz też się psują, jakoś nie przeszkadza to ludziom ich kupować. Nie każdego stać na nowe.
Będzie problem z częściami zamiennymi bo nie będzie ich tyle co teraz, rdza. Zobacz co teraz się dzieje z cenami samochodów używanych przy ograniczonej podaży nowych. A jak nowych w ogóle nie będzie to używki będą w jeszcze większej cenie.
Ale cały czas będą nowe.
Te twoje porównywalne zasięgi to tylko w teorii. Jak przychodzi zima i minusowa temperatura to jakieś 100-150 km realnie. Jak ktoś ma dom, posesje i zrobi sobie ładowarkę to spoko. Ale mieszkańcy bloków gdzie są tylko parkingi to mega słabo. Ciekawe co będzie jak takie autko postoi sobie przez noc na mrozie -20 to ile potem przejedzie.
No, to wszystko prawda, tylko nie samochód elektryczny != samochód bateryjny. Ale jak pisałem wielokrotnie, samochody bateryjne to nie jest rozwiązanie dla mieszkańców bloków, którzy nie mają ich jak ładować.
Ale wiesz, że może się sporo zmienić to wcale nie oznacza, że się zmieni?
Owszem, doświadczenie jednak wskazuje na to, że się zmienia.
Oczywiście, że ma. Większość ludzi żyje w biegu i nie mają czasu na to aby ładować kilka godzin auto, żeby móc załatwić swoję sprawy.
Ale co to za wysiłek podłączyć samochód po wjechaniu do garażu? Skoro telefony są w stanie podłączać, i o tym pamiętać, to co za problem z samochodem?
Jak to policzyłeś?
Bo 51% to już większość. Ale dalej zostaje te 49% co jest sporo.
Kilkanaście procent, albo mniej robi duże zasięgi dzienne.
Można oprzeć się na badaniach, np opisanych tutaj: https://francuskie.pl/ile-kilometrow-przejezdza-statystyczny-kierowca-ciekawe-dane-stellantis/
No produkcja akumulatorów do aut elektrycznych a potem ich utylizacja to rozumiem nie oddziaływuje na środowisko.
Oddziałuje, ale ja pisałem o trzech alternatywach, a nie o samochodach bateryjnych.
Utylizacja to w ogóle sztuczny problem póki co.
A te problemy to znikną jak zamiast spalinówek będą elektryki? Jeśli dla kogoś w ogóle to są problemy.
Nie pisałem o problemach, tylko o przyczynach zmniejszania się popytu na samochody. Skoro popyt się zmniejsza, to nie ma potrzeby zastąpienia np. 20 mln obecnych samochodów przez 20 mln nowych samochodów, tylko np. przez 15.
Może dla Ciebie tak było. Dla mnie to była potrzeba znalezienia pracy i oraz możliwość szybkiego porszunia się ze względu na mieszkanie w miejscu gdzie nie ma komunikacji publicznej.
Za moich czasów tak właśnie było, prawo jazdy to był znak dorosłości. Ale pisałem o podejściu młodzieży teraz.
Dla mnie osoba, która nie posiada prawa jazdy to totalna sierota. Ale może to zboczenie zawodowe bo kiedyś uczyłem jeździć a u mnie w mieście nia ma dobrej komunikacji publicznej.
Dla wielu Ty jesteś totalną sierotą, bo nie jeździsz kombajnem, nie pracujesz na przodku, i w ogóle klikasz w komputer zamiast znaleźć sobie pracę dla mężczyzny. :P
A na koniec. Już od jakiegoś czasu straszą nas blackoutami. Jak to się ma, że mamy nagle ładować auta elektryczne. Nie pojmuje tego.
Dlatego właśnie samochody bateryjne nie są w stanie zastąpić obecnych spalinowych.
@somekind: czy samochody spalające paliwo syntetyczne emitują mniej CO2 i spalin? Masz jakieś dane na tem temat? Bo nie do końca rozumiem twój entuzjazm dotyczący paliw syntetycznych. Jeżeli jedyna różnica to że są syntetyczne i to już ma być eko, to jakoś nie widzę tu logiki.
Entuzjazm bierze się stąd, że samochody na paliwa syntetyczne łatwiej produkować i łatwiej tankować niż jakiekolwiek elektryczne, nie mają też ich wad.
CO2 emitują tyle samo, ale nie zwiększają jego ilości w atmosferze.