Zakaz sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych na terenie UE

Zakaz sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych na terenie UE
G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

@somekind: czy samochody spalające paliwo syntetyczne emitują mniej CO2 i spalin? Masz jakieś dane na tem temat? Bo nie do końca rozumiem twój entuzjazm dotyczący paliw syntetycznych. Jeżeli jedyna różnica to że są syntetyczne i to już ma być eko, to jakoś nie widzę tu logiki.

Btw, to prawda że elektryki mają lepsze osiągi. I nie emitują nic podczas pracy. Szkoda że na tym zalety się kończą.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
2

@gajusz800: Z tego co mi wpadło w oko, to paliwa syntetyczne mają mieć 2 zalety - być czystsze, w sensie braku emisji całego syfu w postaci związków siarki, czyli tego co jest największym zarzutem w przypadku silników diesla (bo patrząc tylko z punktu widzenia CO2 są one lepsze niż silniki benzynowe). Drugą zaletą ma być pozyskiwanie ich z "powietrza". Czyli na ile to rozumiem, to np. bierzemy wodór z wody, węgiel z atmosfery, dokładamy energię i tworzymy z tego węglowodór. Dzięki temu, również wpływ na emisję CO2 w ogólnym bilansie jest zerowy, bo nie dokładamy "nowego" CO2 do atmosfery.
Pytanie oczywiście o koszt takiej operacji, bo będzie to proces energochłonny i prawdopodobnie obarczony sporymi stratami. Z drugiej strony są jakieś zalety, bo np. dobrze się wpisuje w wykorzystanie energii słonecznej i jej transport, oraz są branże, w których będzie znacznie trudniej zrezygnować z paliw węglowodorowych (żegluga, lotnictwo).
Jeżeli do tej kategorii zaliczymy np. biopaliwa, to cykl pozostaje zamknięty. Minerały z gleby, energia ze słońca, dwutlenek węgla z powietrza i mamy zamknięty obieg węgla.

EH
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1208
0

@piotrpo: czy czytałeś linka którego ci podsyłałem wczoraj o tym jak bardzo "wydajne" i "tanie" jest pozyskiwanie co2 z powietrza?

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
0

@ehhhhh: Nie mi to przesyłałeś, ale przeczytałem. Moim zdaniem, jeżeli nie wykorzysta się jakiegoś prostszego sposobu na pozyskiwanie CO2, to raczej nie będzie miało to sensu. Tańszy sposób to np. wykorzystanie biotechnologii. Oczywiście to nadal jest takie sobie, bo uprawy energetyczne już teraz wpływają na ceny żywności.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0
piotrpo napisał(a):

@gajusz800: Z tego co mi wpadło w oko, to paliwa syntetyczne mają mieć 2 zalety - być czystsze, w sensie braku emisji całego syfu w postaci związków siarki, czyli tego co jest największym zarzutem w przypadku silników diesla (bo patrząc tylko z punktu widzenia CO2 są one lepsze niż silniki benzynowe). Drugą zaletą ma być pozyskiwanie ich z "powietrza". Czyli na ile to rozumiem, to np. bierzemy wodór z wody, węgiel z atmosfery, dokładamy energię i tworzymy z tego węglowodór. Dzięki temu, również wpływ na emisję CO2 w ogólnym bilansie jest zerowy, bo nie dokładamy "nowego" CO2 do atmosfery.
Pytanie oczywiście o koszt takiej operacji, bo będzie to proces energochłonny i prawdopodobnie obarczony sporymi stratami. Z drugiej strony są jakieś zalety, bo np. dobrze się wpisuje w wykorzystanie energii słonecznej i jej transport, oraz są branże, w których będzie znacznie trudniej zrezygnować z paliw węglowodorowych (żegluga, lotnictwo).
Jeżeli do tej kategorii zaliczymy np. biopaliwa, to cykl pozostaje zamknięty. Minerały z gleby, energia ze słońca, dwutlenek węgla z powietrza i mamy zamknięty obieg węgla.

Jak ci tu wyszedł cykl zamknięty? Skoro bierzemy CO2 związany w glebie w minerałach i uwalniamy go do atmosfery to de facto zwiększamy ilość co2 w atmosferze. Dodatkowo jak sam zauważyłeś, proces produkcji będzie energochłonny, więc trzeba wytworzyć najpierw energię aby przeprowadzić proces

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
szydlak napisał(a):

Spoko.Tylko te używane samochody będą się psuły. Częściej niż nowe.

Teraz też się psują, jakoś nie przeszkadza to ludziom ich kupować. Nie każdego stać na nowe.

Będzie problem z częściami zamiennymi bo nie będzie ich tyle co teraz, rdza. Zobacz co teraz się dzieje z cenami samochodów używanych przy ograniczonej podaży nowych. A jak nowych w ogóle nie będzie to używki będą w jeszcze większej cenie.

Ale cały czas będą nowe.

Te twoje porównywalne zasięgi to tylko w teorii. Jak przychodzi zima i minusowa temperatura to jakieś 100-150 km realnie. Jak ktoś ma dom, posesje i zrobi sobie ładowarkę to spoko. Ale mieszkańcy bloków gdzie są tylko parkingi to mega słabo. Ciekawe co będzie jak takie autko postoi sobie przez noc na mrozie -20 to ile potem przejedzie.

No, to wszystko prawda, tylko nie samochód elektryczny != samochód bateryjny. Ale jak pisałem wielokrotnie, samochody bateryjne to nie jest rozwiązanie dla mieszkańców bloków, którzy nie mają ich jak ładować.

Ale wiesz, że może się sporo zmienić to wcale nie oznacza, że się zmieni?

Owszem, doświadczenie jednak wskazuje na to, że się zmienia.

Oczywiście, że ma. Większość ludzi żyje w biegu i nie mają czasu na to aby ładować kilka godzin auto, żeby móc załatwić swoję sprawy.

Ale co to za wysiłek podłączyć samochód po wjechaniu do garażu? Skoro telefony są w stanie podłączać, i o tym pamiętać, to co za problem z samochodem?

Jak to policzyłeś?
Bo 51% to już większość. Ale dalej zostaje te 49% co jest sporo.

Kilkanaście procent, albo mniej robi duże zasięgi dzienne.
Można oprzeć się na badaniach, np opisanych tutaj: https://francuskie.pl/ile-kilometrow-przejezdza-statystyczny-kierowca-ciekawe-dane-stellantis/

No produkcja akumulatorów do aut elektrycznych a potem ich utylizacja to rozumiem nie oddziaływuje na środowisko.

Oddziałuje, ale ja pisałem o trzech alternatywach, a nie o samochodach bateryjnych.
Utylizacja to w ogóle sztuczny problem póki co.

A te problemy to znikną jak zamiast spalinówek będą elektryki? Jeśli dla kogoś w ogóle to są problemy.

Nie pisałem o problemach, tylko o przyczynach zmniejszania się popytu na samochody. Skoro popyt się zmniejsza, to nie ma potrzeby zastąpienia np. 20 mln obecnych samochodów przez 20 mln nowych samochodów, tylko np. przez 15.

Może dla Ciebie tak było. Dla mnie to była potrzeba znalezienia pracy i oraz możliwość szybkiego porszunia się ze względu na mieszkanie w miejscu gdzie nie ma komunikacji publicznej.

Za moich czasów tak właśnie było, prawo jazdy to był znak dorosłości. Ale pisałem o podejściu młodzieży teraz.

Dla mnie osoba, która nie posiada prawa jazdy to totalna sierota. Ale może to zboczenie zawodowe bo kiedyś uczyłem jeździć a u mnie w mieście nia ma dobrej komunikacji publicznej.

Dla wielu Ty jesteś totalną sierotą, bo nie jeździsz kombajnem, nie pracujesz na przodku, i w ogóle klikasz w komputer zamiast znaleźć sobie pracę dla mężczyzny. :P

A na koniec. Już od jakiegoś czasu straszą nas blackoutami. Jak to się ma, że mamy nagle ładować auta elektryczne. Nie pojmuje tego.

Dlatego właśnie samochody bateryjne nie są w stanie zastąpić obecnych spalinowych.

gajusz800 napisał(a):

@somekind: czy samochody spalające paliwo syntetyczne emitują mniej CO2 i spalin? Masz jakieś dane na tem temat? Bo nie do końca rozumiem twój entuzjazm dotyczący paliw syntetycznych. Jeżeli jedyna różnica to że są syntetyczne i to już ma być eko, to jakoś nie widzę tu logiki.

Entuzjazm bierze się stąd, że samochody na paliwa syntetyczne łatwiej produkować i łatwiej tankować niż jakiekolwiek elektryczne, nie mają też ich wad.
CO2 emitują tyle samo, ale nie zwiększają jego ilości w atmosferze.

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
1

Koncern Volkswagen ogłosił, że nie będzie już tworzył kolejnych edycji modelu Golf wyposażonych w silniki spalinowe. Najnowsza 8. wersja będzie zatem ostatnią spalinową generacją tego kultowego samochodu.

somekind napisał(a):

Zwłaszcza, że dodatkowym czynnikiem jest zmniejszania się popytu na samochody. Wynika to zarówno ze zmniejszania się populacji, jak i z migracji ludzi do miast, gdzie łatwiej jest zorganizować transport zbiorowy i car sharing, także z faktu, że dla coraz mniejszego grona ludzi posiadanie tony własnej osobistej blachy jest jakąś formą fajności.

Popyt to funkcja ceny i ilości, którą skłonni są kupić nabywcy. Zatem popyt spada nie tylko gdy spada ilość chętnych nabywców, ale również gdy rośnie cena. Jeżeli miasta i ich otoczenie buduje się tak, żeby były permanentnie zakorkowane albo żeby na 10 samochodów przypadało 1 miejsce parkingowe, to rośnie koszt używania samochodu. Od lat widzimy taką politykę włodarzy wielu miast, którzy:

  • wydzielają z jezdni buspasy i pasy do jazdy rowerem.
  • nie nadążają z budową nowych i modernizacja starych dróg i mostów
  • rozszerzają strefę płatnego parkowania
  • likwidują miejsca parkingowe
  • dają zezwolenie na budowę nowych budynków, gdzie nie przewidziano dostarczającej ilości miejsc parkingowych
  • organizują strefy czystego transportu gdzie nie wjadą starsze, a zatem również tańsze auta

To wszystko razem zwiększa koszt używania samochodu, zatem to oczywiste, że mieszkańcy miast rezygnują z ich posiadania i spada popyt. Jednak nie jest to ich wolny wybór, tylko zaplanowany odgórnie proces, żeby skłonić ludzi do rezygnacji z własnego auta.

SN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3
somekind napisał(a):
szydlak napisał(a):

Te twoje porównywalne zasięgi to tylko w teorii. Jak przychodzi zima i minusowa temperatura to jakieś 100-150 km realnie. Jak ktoś ma dom, posesje i zrobi sobie ładowarkę to spoko. Ale mieszkańcy bloków gdzie są tylko parkingi to mega słabo. Ciekawe co będzie jak takie autko postoi sobie przez noc na mrozie -20 to ile potem przejedzie.

No, to wszystko prawda, tylko nie samochód elektryczny != samochód bateryjny. Ale jak pisałem wielokrotnie, samochody bateryjne to nie jest rozwiązanie dla mieszkańców bloków, którzy nie mają ich jak ładować.

Jeżeli samochód elektryczny to nie samochód bateryjny to w takim razie jaki? Przecież teraz wszystkie samochody elektryczne są bateryjne, czy może nie?

Oczywiście, że ma. Większość ludzi żyje w biegu i nie mają czasu na to aby ładować kilka godzin auto, żeby móc załatwić swoję sprawy.

Ale co to za wysiłek podłączyć samochód po wjechaniu do garażu? Skoro telefony są w stanie podłączać, i o tym pamiętać, to co za problem z samochodem?

Czy każdy parkuje samochód w garażu?

Jak to policzyłeś?
Bo 51% to już większość. Ale dalej zostaje te 49% co jest sporo.

Kilkanaście procent, albo mniej robi duże zasięgi dzienne.
Można oprzeć się na badaniach, np opisanych tutaj: https://francuskie.pl/ile-kilometrow-przejezdza-statystyczny-kierowca-ciekawe-dane-stellantis/

Co z tego, że kilkanaście procent robi duże zasięgi dzienne, ja duży zasięg robię kilka razy w roku i nadal nie skłoni mnie to do tego, żebym trasę którą mogę pokonać w 3 godziny miał pokonywać w 5 z uwzględnieniem czasu ładowania lub trasę, którą pokonuję z przerwami w 10 godzin z przerwami w 18.

No produkcja akumulatorów do aut elektrycznych a potem ich utylizacja to rozumiem nie oddziaływuje na środowisko.

Oddziałuje, ale ja pisałem o trzech alternatywach, a nie o samochodach bateryjnych.
Utylizacja to w ogóle sztuczny problem póki co.

Jak to sztuczny problem? Idąc tym tokiem myślowym możemy dość do zaskakujących wniosków, np. że zanieczyszczenie środowiska to sztuczny problem póki co.

A te problemy to znikną jak zamiast spalinówek będą elektryki? Jeśli dla kogoś w ogóle to są problemy.

Nie pisałem o problemach, tylko o przyczynach zmniejszania się popytu na samochody. Skoro popyt się zmniejsza, to nie ma potrzeby zastąpienia np. 20 mln obecnych samochodów przez 20 mln nowych samochodów, tylko np. przez 15.

Proszę o linka do danych o zmniejszającym się popycie.

Może dla Ciebie tak było. Dla mnie to była potrzeba znalezienia pracy i oraz możliwość szybkiego porszunia się ze względu na mieszkanie w miejscu gdzie nie ma komunikacji publicznej.

Za moich czasów tak właśnie było, prawo jazdy to był znak dorosłości. Ale pisałem o podejściu młodzieży teraz.

Młodzież nadal robi prawo jazdy i nadal zdecydowana większość chce je mieć.

A na koniec. Już od jakiegoś czasu straszą nas blackoutami. Jak to się ma, że mamy nagle ładować auta elektryczne. Nie pojmuje tego.

Dlatego właśnie samochody bateryjne nie są w stanie zastąpić obecnych spalinowych.

To dlaczego wymusza się na siłę przez wszystkich korzystanie z samochodów bateryjnych od 2035?
Ja chcę kupić normalny samochód spalinowy - nowy w 2035 roku nie na paliwo syntetyczne tylko na benzynę.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
1
Haskell napisał(a):

Popyt to funkcja ceny i ilości, którą skłonni są kupić nabywcy. Zatem popyt spada nie tylko gdy spada ilość chętnych nabywców, ale również gdy rośnie cena. Jeżeli miasta i ich otoczenie buduje się tak, żeby były permanentnie zakorkowane albo żeby na 10 samochodów przypadało 1 miejsce parkingowe, to rośnie koszt używania samochodu. Od lat widzimy taką politykę włodarzy wielu miast, którzy:

  • wydzielają z jezdni buspasy i pasy do jazdy rowerem.

To jest dyskusyjne, autobus wiozący 100 ludzi buspasem, to też powiedzmy 80 samochodów mniej na pasach ogólnodostępnych.

  • nie nadążają z budową nowych i modernizacja starych dróg i mostów

Rozbudowa dróg tranzytowych jakoś ostatnio idzie. W mieście często nie ma szans za tym nadążyć, bo miejsc na te nowe drogi i mosty nie ma.

  • rozszerzają strefę płatnego parkowania

Niestety wciąż te strefy płatnego parkowania są ochroną lokalnych mieszkańców, a nie wymuszeniem rotacji samochodów.

  • likwidują miejsca parkingowe

Trochę prawda, ale należy mieć na uwadze, że zbudowanie dostatecznie dużej (żeby każdy mógł dojechać gdzie chce i zaparkować za darmo) liczby parkingów jest niemożliwe.

  • dają zezwolenie na budowę nowych budynków, gdzie nie przewidziano dostarczającej ilości miejsc parkingowych

Kupując mieszkanie chyba wiesz, czy kupujesz je z miejscem parkingowym, czy bez?

  • organizują strefy czystego transportu gdzie nie wjadą starsze, a zatem również tańsze auta

Jak na razie regulacje dotyczące tych stref są śmieszne. Z jednej strony mowa o 20 letnich samochodach, których aż tak dużo nie ma, z drugiej strony jak masz 18 letniego tdi z lejącymi wtryskami, to wciąż ma prawo wjechać.

To wszystko razem zwiększa koszt używania samochodu, zatem to oczywiste, że mieszkańcy miast rezygnują z ich posiadania i spada popyt. Jednak nie jest to ich wolny wybór, tylko zaplanowany odgórnie proces, żeby skłonić ludzi do rezygnacji z własnego auta.

No i tu jest kwestia dyskusji, czy te regulacje zwiększają koszt, czy przerzucają ten koszt na posiadacza. Skutek jest ten sam, ale różnica w podejściu do tematu jest istotna. Czy miasto powinno zapewnić ci miejsce do trzymania samochodu w pobliżu twojego domu, czy też powinna to być twoje zmartwienie, żeby sobie takie miejsce kupić/wynająć. Czy deweloper powinien być zmuszany do oferowania 2 miejsc parkingowych na każde zbudowane mieszkanie, czy to nabywca ma sobie zdecydować. Czy biurowiec budowany w centrum miasta musi mieć 5 tysięcy miejsc parkingowych, dla każdego, kto w tym biurowcu pracuje, czy nie mieć tych parkingów prawie wcale. Czy budując kolejny Mordor, należy zadbać bardziej o komunikację samochodową, czy raczej pomyśleć o budowie linii tramwajowej/stacji metra. Albo czy pozytywnie odpowiedzieć na rosnące społeczne zapotrzebowanie zorganizowania parkingu na kilka tysięcy samochodów 100m od Morskiego Oka.

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
2
piotrpo napisał(a):

Czy miasto powinno zapewnić ci miejsce do trzymania samochodu w pobliżu twojego domu, czy też powinna to być twoje zmartwienie, żeby sobie takie miejsce kupić/wynająć.

Na tej samej zasadzie możemy zapytać czy władze powinny zapewnić:

  • drogi
  • szkoły
  • szpitale
  • 500+

itd.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
2

@Haskell: Ja nie biorę twojego dochodu i twoich podatków, natomiast miejsce do trzymania samochodu sobie kupiłem za własne pieniądze (po opodatkowaniu). Dlatego zastanawiam się dlaczego niektórzy mają dostawać taki prezent od miasta, za moje podatki.
Jeżeli już poruszamy ten off-top, to moim skromnym zdaniem, "prawidłowa" sytuacja to taka, w której na mojej głowie jest zapewnienie sobie miejsca do stałego parkowania, a na głowie miasta powinno być stworzenie pewnej liczby miejsc parkingowych, z których mogę korzystać na rynkowych zasadach, jeżeli chcę gdzieś pojechać. Jadę do urzędu po coś tam, to powinienem być w stanie kupić prawo do zaparkowania, a jeżeli uznam, że jest tak za drogo mieć możliwość dotarcia tam w inny, tańszy sposób, np. komunikacją miejską.

Haskell
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 4700
0
piotrpo napisał(a):

@Haskell: Ja nie biorę twojego dochodu i twoich podatków, natomiast miejsce do trzymania samochodu sobie kupiłem za własne pieniądze (po opodatkowaniu). Dlatego zastanawiam się dlaczego niektórzy mają dostawać taki prezent od miasta, za moje podatki.

Miejsca parkingowe o których ja piszę nie są dawane nikomu na własność. Jeżeli miasto udostępnia takie miejsce to udostępnia je wszystkim, również tobie. To część infrastruktury miasta. Jeżeli nie chcesz płacić za miejsca parkingowe ze swoich podatków, to dlaczego chcesz płacić za:

  • chodniki, drogi, mosty
  • wiaty przystankowe, publiczne toalety
  • szkoły
  • szpitale
  • 500+
    i tak dalej?
FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
2

@Haskell: Analogicznie do Twojego rozumowania:
Czy skoro Państwo zapewnia porty lotnicze i infrastrukturę, to czy jak kupię sobie jutro samolot to powinno mi zapewnić parking pod blokiem?

Możesz powiedzieć "ale przecież są miejsca parkingowe w mieście" - no są i co z tego?
Są też śmietniki, czy to znaczy, że pozwala wyrzucać śmieci w mieście? Nie, są, bo gdyby ich nie było to ludzie wyrzucaliby śmieci na ziemię.
Analogicznie Państwo (czy tam miasto) zapewnia miejsca parkingowe - bo ludzie przyjeżdżaliby do urzędu i parkowali na trawniku. Ale to nie znaczy, że jak ludzie kupią 2x więcej samochodów, to trzeba burzyć bloki, żeby im zrobić miejsca parkingowe.

SN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
froziu napisał(a):

Analogicznie Państwo (czy tam miasto) zapewnia miejsca parkingowe - bo ludzie przyjeżdżaliby do urzędu i parkowali na trawniku. Ale to nie znaczy, że jak ludzie kupią 2x więcej samochodów, to trzeba burzyć bloki, żeby im zrobić miejsca parkingowe.

Miasto nie zapewnia miejsc parkingowych tylko pod urzędem :)

Ale to znaczy, że planując nowe osiedle trzeba te miejsca parkingowe zaplanować albo nie.

Ogólnie Twoje porównanie @froziu do tego co napisał @Haskell jest zupełnie nietrafione.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1257
0

Ale to znaczy, że planując nowe osiedle trzeba te miejsca parkingowe zaplanować albo nie.

Masz na myśli, że planując nowe osiedla miasto zapewnia miejsca parkingowe?

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Spokojnie, panie i panowie. Greta na razie odwołała koniec świata:
https://superbiz.se.pl/wiadomosci/greta-thunberg-wieszczyla-koniec-swiata-po-cichu-sie-z-tego-wycofala-ale-internauci-ja-przylapali-aa-1upD-3tKS-8mW8.html

Jeszcze może mamy czas na redukcję emisji co2. Nowej daty nie wyznaczono jeszcze.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3359
3
Haskell napisał(a):

Miejsca parkingowe o których ja piszę nie są dawane nikomu na własność. Jeżeli miasto udostępnia takie miejsce to udostępnia je wszystkim, również tobie. To część infrastruktury miasta.

Zgadza się, ale ta infrastruktura miasta nie może być za darmo i dla wszystkich chętnych. To nie jest kwestia poglądów a geometrii.

Są 2 rodzaje miejsc parkingowych:

  • Pod domem, gdzie samochód spędza większość czasu
  • W pobliżu miejsca do którego chcę dojechać

Te 2 kategorie oczywiście się czasami przeplatają, bo miejsce parkingowe, które ktoś traktuje jako swoje domowe, dla mnie jest miejscem docelowym.

Ponieważ geometria nie pozwala na zapewnienie wystarczającej liczby miejsc, żeby starczyło dla wszystkich, pozostaje jakoś ten problem rozwiązywać. Z mojego punktu widzenia, najprościej jest to zrobić wprowadzając odpłatność i pozostawiając decyzję mojemu portfelowi. Mogę mieć samochód i płacić za miejsce parkingowe, żeby mieć go gdzie trzymać, bo ktoś podjął inną decyzję i nie ma samochodu. Mogę pojechać do centrum samochodem i zapłacić za postój, mogę wybrać autobus. Rolą miasta nie jest w moim przekonaniu zapewnienie mi miejsca tam gdzie będę chciał zaparkować zawsze i za darmo. Widzę tę rolę raczej jako danie mi realnego wyboru, przez zapewnienie pewnej liczby miejsc parkingowych oraz sensownej komunikacji zbiorowej.

Umknął ci też dodatkowy fakt. Każde dodatkowe miejsce parkingowe, to też dodatkowy samochód, który będzie do niego jechać. To rozszerza zagadnienie z postaci "nie mam gdzie zaparkować" o konieczność doturlania się do tego miejsca w korku.

Jeżeli nie chcesz płacić za miejsca parkingowe ze swoich podatków, to dlaczego chcesz płacić za:

  • chodniki, drogi, mosty
  • wiaty przystankowe, publiczne toalety
  • szkoły
  • szpitale
  • 500+
    i tak dalej?

Tutaj jest dość prosta arytmetyka, pomijając transfery społeczne, płacisz podatki za dostęp do pewnej gamy usług. Niektóre z nich (np. chodniki) są dostępne bez dodatkowych opłat, bo pobieranie opłat za korzystanie z nich jest bez sensu, podobnie dość powszechnie się przyjmuje, że dzieci należy uczyć czytania, niezależnie od statusu dochodów rodziny z której pochodzą. Szpitale mamy bezpłatne, bo również większość z nas uznała, że uzależnianie dostępu do opieki zdrowotnej od dochodów jest niemoralne. Serio nie uważam, że edukacja, czy opieka zdrowotna to równie błahy problem jak bycie zmuszonym, do pojechania gdzieś autobusem.

Schadoow
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1082
3

@Haskell: Żeby miasto było komfortowe i istniał transport publiczny miasto musi być gęsto zaludnione. W przeciwnym wypadku masz case taki jak w stanach, że wszędzie masz daleko i do kolegi w tym samym miescie jedziesz 100km.

Jeżeli miasto jest gęsto zaludnione to nie ma przestrzeni aby wszędzie wrzucić drogi wielopasmowe z bezkolizyjnymi zjazdami.
Największym grzechem w Polsce są darmowe miejsca postjowe. Powinno być tak, że jak nie masz miejsca postojowego to nie mozesz kupić auta wtedy rozwiazało by to problem, że te które dostarczane są przez miasto są wykorzystywane do konkretnych celów. Poza tym zakorkowanie np na osiedlach jest przez debili którzy zostawiaja samochody na drogach bo maja na gruchota ale na parking juz nie.

I1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2
gajusz800 napisał(a):

Pogubiłem się? Chodzi o planetę czy o Rosję? Żeby uniezależnić się od Rosji wystarczy importować surowce z innych krajów

Nie wystarczy. Po pierwsze, gospodarki USA, państw UE i Chin pracują na pół gwizdka i przez to obecnie zapotrzebowanie na ropę jest mniejsze, ale gdy skończy się spowolnienie gospodarcze i gospodarki ożyją to znów popyt na ropę będzie większy niż podaż, ceny ropy poszybują i znów będzie problem z inflacją. Ropy jest za mało na świecie i potrzebne są inne źródła energii.
Po drugie, cywilizowany świat nie może sobie pozwolić na to żeby kaprysy jakichś beduinów - którzy niedawno co jeździli na wielbłądach - wprowadzały zamieszanie w gospodarkach cywilizowanych państw, tak jak to:
https://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/8693887,ceny-ropy-poszybowaly-w-gore-wszystko-przez-opec.html
https://www.wnp.pl/nafta/po-zapowiedziach-opec-goldman-sachs-podnosi-prognozy-cen-ropy,695465.html

A jak już musimy przejść transformację energetyczną i wymienić źródła energii, to dlaczego nie wymienić ich na takie, które będą przyjazne dla środowiska i będą mniej emitowały CO2? Wdychanie smogu powoduje choroby serca i płuc i ogólnie jest nieprzyjemne.

I1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
gajusz800 napisał(a):

Nie wiem kto wpadł na pomysł, że samochody na baterie litowe mają sens jako zastępstwo dla spalinowych.

Chyba Konfederacja wpadła na taki pomysł. Nikt nie chce zastępować samochodów spalinowych samochodami na baterie. I UE nie wprowadziła zakazu sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych i nie zamierza tego robić. Temat wątku jest mylący.
Samochody na paliwa syntetyczne i samochody na wodór to też są samochody spalinowe i nikt nie zamierza zakazywać rejestracji i sprzedaży tych samochodów.
Nie rozumiem dlaczego w Polsce jako jedyną alternatywę dla samochodów emitujących duże ilości CO2 postrzega się tylko samochody elektryczne?
Ja sam nie jestem zwolennikiem samochodów elektrycznych.
Na szczęście firma Toyota wytrwale pracuje nad silnikiem wodorowych i odnosi na tym polu spore sukcesy:
https://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/8667347,toyota-corolla-ae86-silnik-spalinowy-benzyna-wodor-wideo.html
Jestem przekonany, że w 2030 r. samochody napędzane wodorem będą dość popularne w Europie i gdybym miał kupować nowy samochód to prędzej kupiłbym samochód na wodór niż elektryka.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

W jakim celu manipulujesz faktami? To Unia wpadla na taki pomysl i stad temat watku. Wyjatek dotyczacy aut na paliwa syntetyczne pojawil sie dopiero niedawno, pod presja Niemiec, gdy ten watek byl zakladany, jak tez i przez bardzo dlugi czas od jego zalozenia nikt w UE nie planowal takiego wyjatku.
Po drugie, ustalilismy wyzej ze samochody spalinowe zawsze emituja CO2, a czy beda tam spalane paliwa syntetyczne czy kopalne nie ma zadnego znaczenia - zawsze spalanie bedzie emitowac CO2. Potem kilku czolowych oszolomow z tego forum przedsatwilo pokretna, nie trzymajaca sie kupy logike, jakoby spalanie paliw syntetycznych emitujace CO2 bylo lepsze niz takie samo spalanie paliw kopalnych emutujace CO2, bo niby najpierw te CO2 zabierzemy z atmosfery, a potem jak spalimy to z powrotem oddamy i wyjdzie na 0, co jest oczywiscie wierutna bzdura nie poparta zadnymi ekeperymentami, tzn nie ma zadnych przeslanek zeby mozna bylo cos takiego zalozyc i przyjac jako prawde. Zaden belkot wartkow, froziow i innych trolli niczego w tej kwesti nie zmieni.

Tak BTW, tez chetnie bym kupil auto na wodor. Naprawde. Ale liczylem tu nie na silnik spalajacy wodor, a raczej na auto elektryczne, z osiagami takimi jaki maja auta elektryczne, ale z ogniwami paliwowymi wytwarzajacymi prad. Wtedy to byloby rzeczywiscie fajne, bo osiagi aut z silnikami elektrycznymi jako zrodlami napedu sa naprawde fajne i bija na glowe kazdy samochod napedzany silnikiem spalinowym. Tylko niestety mam wrazenie, ze ta technologia jakos stoi w miejscu, a promowane sa glownie auta na baterie.

Co bedzie za kilka lat, to sie dopiero okaze. Oby tylko nie wyszlo ze uniezaleznienie od paliw kopalnych okaze sie znow uzaleznieniem od technologii z Niemiec i to tylko w Europie, bo np USA i Chiny dalej beda wyprzedzac nas w rozwoju o kilka rzedow wielkosci, jadac na paliwach kopalnych. A na to sie wlasnie zanosi i wyglada na to, ze to wszystko jest planowane pod Niemcy, ktorym ucielo sie zrodlo zarobku na handlu ruskim paliwem z Nord Stream.

wiewiorek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Ja tam się cieszę z tego prawa, bo mam prawko tylko na samochody z automatyczna skrzynia biegow a to prawo tylko przyspieszy zanik manualnej skrzyni biegów, bo w elektrychach może być tylko automatyczna skrzynia biegow. 😀 Chociaż z drugiej strony to w sumie i tak mi to lata, bo nie mam własnego auta, bo mi szkoda tracić na to kasy i jeżdżę komunikacja, ale za 10 lat to kto wie :😀

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3316
3

@wiewiorek: czyli zabronmy czegos innym bo ja nie moge. Fajne podejscie...

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3849
3
gajusz800 napisał(a):

Po drugie, ustalilismy wyzej ze samochody spalinowe zawsze emituja CO2, a czy beda tam spalane paliwa syntetyczne czy kopalne nie ma zadnego znaczenia - zawsze spalanie bedzie emitowac CO2. Potem kilku czolowych oszolomow z tego forum przedsatwilo pokretna, nie trzymajaca sie kupy logike, jakoby spalanie paliw syntetycznych emitujace CO2 bylo lepsze niz takie samo spalanie paliw kopalnych emutujace CO2, bo niby najpierw te CO2 zabierzemy z atmosfery, a potem jak spalimy to z powrotem oddamy i wyjdzie na 0, co jest oczywiscie wierutna bzdura nie poparta zadnymi ekeperymentami, tzn nie ma zadnych przeslanek zeby mozna bylo cos takiego zalozyc i przyjac jako prawde. Zaden belkot wartkow, froziow i innych trolli niczego w tej kwesti nie zmieni.

No i mamy to. Człowiek, który przyznał się do trollowania wyzywa innych od trolli :D
Oczywiście dodatkowe punkty za to, że ja się nie wypowiadałem na temat tego, jak wygląda obieg CO2 w przypadku samochodów. No cóż, zaraz się dowiemy, że biedny @gajusz800 jest atakowany za poglądy i będzie pisał w losowych wątkach, jak go tutaj uciskają.

No więc po kolei:

  1. Nic nie pisałem tutaj o tym, jak wygląda kwestia obiegu CO2 - jedynie w komentarzu zauważyłem, że napisano bierzemy wodór z wody, węgiel z atmosfery, dokładamy energię i tworzymy z tego węglowodór, a ty z tego wyczytałeś bierzemy CO2 związany w glebie
  2. To nie jest żaden bełkot, tylko po prostu zaklinasz rzeczywistość. Gdybyś chociaż włożył minimum wysiłku i przeczytał podstawy: https://en.wikipedia.org/wiki/Carbon-neutral_fuel#Production_of_synthetic_hydrocarbons oraz https://en.wikipedia.org/wiki/Direct_air_capture to byś może wiedział, że to nie jest jakaś "pokrętna, nie trzymająca się kupy logika", a po prostu zwykły proces, którego nie znasz - więc nie mieści ci się w głowie, że inni mogli w ogóle o nim słyszeć. A to, że jest to proces przetestowany to w ogóle przerasta twoje wyobrażenie.
WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5269
2

Z tymi parkingami to faktycznie przesada - tutaj jak to wygląda w US

On average, about one-fifth of all land in city centers is dedicated to parking. But what’s the actual harm being done by all that parking space? For one, city centers that are more “parkable” become less walkable. In other words, fewer things are casually accessible.

A dodajcie do tego jeszcze drogi i wszystko z nimi związane - bardzo dużo idzie na samochody

screenshot-20230404182704.png
screenshot-20230404182713.png
screenshot-20230404183000.png

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
3

Biorąc pod uwagę ile samochodów przypada na jednego mieszkańca miasta, fizycznie nie jest możliwe zapewnienie parkingu wszytkim. Dlatego według mnie zasadne są działania, które by zniechęcały obywateli do używania samochodu przynajmniej w centrach miast. To same zalety - czystsze powietrze, mniejsze korki, dostępne miejsca parkingowe. Tyle że trzeba by było dać alternatywę, a z tym już gorzej zwłaszcza gdy transport publiczny jest kiepski.

I1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
gajusz800 napisał(a):

W jakim celu manipulujesz faktami? To Unia wpadla na taki pomysl i stad temat watku.

Nie manipuluję. Unia nie wpadła na pomysł żeby zakazać sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych. Unia wpadła na pomysł żeby ograniczyć emisję CO2 o 55% względem poziomu z 1990 r. Nigdzie Unia nie zakazuje nikomu rejestracji samochodów spalinowych, ani nie zmusza nikogo do jeżdżenia samochodami elektrycznymi. Możesz rejestrować samochody spalinowe, ale pod warunkiem, że będą neutralne klimatycznie. "Zakaz sprzedaży i rejestracji samochodów spalinowych" to jest uproszczenie, które chyba wymyśliła Konfederacja i które jest nieprawdziwe i wprowadzające w błąd.

Tak BTW, tez chetnie bym kupil auto na wodor. Naprawde. Ale liczylem tu nie na silnik spalajacy wodor, a raczej na auto elektryczne, z osiagami takimi jaki maja auta elektryczne, ale z ogniwami paliwowymi wytwarzajacymi prad. Wtedy to byloby rzeczywiscie fajne, bo osiagi aut z silnikami elektrycznymi jako zrodlami napedu sa naprawde fajne i bija na glowe kazdy samochod napedzany silnikiem spalinowym. Tylko niestety mam wrazenie, ze ta technologia jakos stoi w miejscu, a promowane sa glownie auta na baterie.

Technologia wodorowa nie stoi w miejscu, jest bardzo intensywnie rozwijana przez Japonię, a także przez Europę i USA. Ale póki co Japonia ma największe osiągnięcia w silnikach wodorowych.

Co bedzie za kilka lat, to sie dopiero okaze. Oby tylko nie wyszlo ze uniezaleznienie od paliw kopalnych okaze sie znow uzaleznieniem od technologii z Niemiec i to tylko w Europie, bo np USA i Chiny dalej beda wyprzedzac nas w rozwoju o kilka rzedow wielkosci, jadac na paliwach kopalnych. A na to sie wlasnie zanosi i wyglada na to, ze to wszystko jest planowane pod Niemcy, ktorym ucielo sie zrodlo zarobku na handlu ruskim paliwem z Nord Stream.

Ale żeś bzdur ponawypisywał. Po pierwsze Nord Stream jest gazociągiem, a nie ropociągiem, więc został on stworzony do przesyłu gazu ziemnego, a nie ropy. Do przesyłu ropy służy rurociąg "Przyjaźń", który został wybudowany w latach 60-tych i 70-tych i biegnie on z Syberii przez Polskę.
Po drugie, najwięcej samochodów elektrycznych jeździ w Chinach, więc Chiny już nas wyprzedziły pod względem aut elektrycznych, ale nie jest źle bo ostatnio Europa dogania Chiny pod tym względem.
Po trzecie, Stany Zjednoczone są największym na świecie konsumentem ropy naftowej, ale są też największym producentem ropy naftowej na świecie. USA produkują 12 - 13 mln baryłek ropy dziennie i konsumują 19,879 mln baryłek dziennie. To są dane z 2017 r. USA importują 8 mln baryłek ropy dziennie i 40% tego importu pochodzi z Kanady, 9% z Arabii Saudyjskiej, 7% z Meksyku, 6% z Iraku czyli tak około 50% importu ropy USA mają z Kanady i Meksyku. Można powiedzieć, że USA są niezależne energetycznie i OPEC może im naskoczyć. Europa i Japonia niestety nie mają takiego luksusu i dlatego niestety muszą szukać innych źródeł energii, które dadzą im tą niezależność.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Wydaje mi się, że nie odróżniasz technologii ogniw paliwowych, czyli wtedy samochód byłby dalej elektryczny, ale źródłem prądu byłby wodór od silnika spalinowego na wodór, gdzie byłby to po prostu silnik spalinowy, który zamiast lpg spalałby wodór. I ciągle coś piszesz jak to Japonia przoduje w silnikach wodorowych, podając przykład silnika spalinowego na wodór

Po drugie, znów pomijasz fakt, że silniki spalinowe na paliwa syntetyczne dopuszczono dopiero pod naciskiem Niemiec w ostatniej chwili i że nie są one bynajmniej neutralne klimatycznie, bo to są te same silniki spalinowe co przedtem, tyle że z nałożoną blokadą uniemożliwiającą użycie w nich normalnego paliwa. Będą dalej emitować tyle samo CO2 i to pokazuje, że nie chodzi tu o żadną redukcję emisji CO2. Na początku miał być w ogóle zakaz spalania jakichkolwiek paliw, ale Niemcy sobie przekalkulowali, że na samych elektrykach nie powetują sobie strat po uwaleniu Nord Sream 1 i 2, który był już na ukończeniu i dlatego dodano do tego paliwa syntetyczne.

Nie wiem co ma do tego Konferencja? Co do jednego Konfederacja ma jednak rację. Owszem, najwięcej samochodów elektrycznych jeździ w Chinach, ale nie dlatego że Chińczykom ktoś utrudnia używanie aut spalinowych przez jakieś debilne regulacje na siłę, tylko dlatego że sami chcą takich samochodów używać. Czyli jest to migracja naturalna a nie wymuszona.

I na koniec zagadka: zakładając że Europa naprawdę ograniczy emisję CO2 o 55%:

  • o ile procent zmniejszy to globalną emisję CO2
  • czy i jak wpłynie to na klimat
  • ile to będzie kosztować
renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
0

@gajusz800:

Sluchaj, ja tez jestem ewidentnie przeciw zakazowi, ale pod wzgledem ilosci CO2 w atmosferze paliwa syntetyczna sa neutralne, bo pochodza ze źródeł odnawialnych tj. od dwutlenku wegla zwiazanego z atmosfery (chemicznie lub przez rosliny), tj. biora z atmosfery i oddaja do atmosfery.

Jasne, ze calosc zakazu sprzedazy aut spalinowych to cyrk, ten sam efekt to zakaz sprzedazy paliw pochodzacych z wydobycia XD i zastapienie ich w sprzedazy tzw. biopaliwami. Co ciekawe byloby to dosc latwe i mozliwe. Pamietam, ze jako student kupowalem etanol w cenie 7pln za litr. Olej rzepakowy tez jest ponizej 7pln.
Tu nie chodzi o ekologie, ale o dzialanie polityczne, ale tak czy inaczej argument neutralnosci atmosferycznej, oparty o źródło pochodzenia, wypada zrozumiecXD.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1556
2

Zastanawiam sie nad kwestia tzw. biopaliw.
Aktualnie produkcja oleju i etanolu z roslin jest stosunkowo tania. Wciaz drozsza niz ropa, ale nieznacznie. W hurcie bez problemu mozna dostac olej za 3-4pln, produkcja etanolu tez nie jest droga.
Silniki latwo mozna dostosowac do jazdy na tym, stare silniki i te mniej skomplikowane jezdza bez zarzutu. Po co tworzyc jakas eksperymentalna benzyne syntetyczna, skoro dieselek moze sobie na tym pyrkac?

Trudno mi powiedziec, czy mozliwa jest produkcja az tak ogromnej ilosci tych plynow i jaki bylby wplyw na przyrode. Juz obecnie mnostwo pol obsianych jest rzepakiem, czy wystarczyloby na to pól uprawnych? Tak czy inaczej, brak jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji, smierdzi lobbingiem i dyktatura w najgorszej postaci.

Na szczescie nic z tego zakazu nie bedzie :).

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.