Podwyżka mandatów

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1

@froziu: zarzucam Ci uprawianie dziwacznej filozofii, nic więcej.

Jeśli uważasz, że masz samochód zdolny do wyhamowania przed poprzedzającym Cię pojazdem to możesz siedzieć na zderzaku.

To nie jest kwestia uważania, bo fizyka nie zależy od poglądów, a droga hamowania nie skróci się magicznie do kilku metrów.

Dlaczego więc mamy część przepisów luźną, a część określoną?

To pytanie nie do mnie, ja prawa nie stanowię. Mnie interesuje bezpieczeństwo moje i innych, a nie filozofowanie na temat dziur w prawie.
Co z tego, że formalnie "mogłeś mieć metr odstępu", jeśli kogoś zabijesz?

Nie da się stosować prawa nie zachowując zdrowego rozsądku.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1252
0

To nie jest kwestia uważania, bo fizyka nie zależy od poglądów, a droga hamowania nie skróci się magicznie do kilku metrów.
No więc należy na podstawie tej fizyki wprowadzić zapis, że powyżej jakieś prędkości minimalny odstęp wynosi 5-10m (bo przy niższej w korkach nie ma to sensu) i problem rozwiązany. Wszystko poza tym to jak mówisz filozofowanie.

Ten przepis jest martwy do czasu aż nie dojdzie do wypadku. Jeśli przepis brzmi więc "aby wyhamować przed pojazdem, który w dowolnym momencie może się zatrzymać (czyli stać się ścianą)" i nagle tą ścianą się okaże podczas wypadku to wtedy nie wyhamowując popełniasz przewinienie.

Jeśli się mylę i macie przykłady kogoś kto jadąc na zderzaku (normalnie, nie mrugając, zmieniając pas na lewy/prawy, trąbiąc) dostał za to mandat to podrzućcie.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
froziu napisał(a):

To nie jest kwestia uważania, bo fizyka nie zależy od poglądów, a droga hamowania nie skróci się magicznie do kilku metrów.
No więc należy na podstawie tej fizyki wprowadzić zapis, że powyżej jakieś prędkości minimalny odstęp wynosi 5-10m (bo przy niższej w korkach nie ma to sensu) i problem rozwiązany. Wszystko poza tym to jak mówisz filozofowanie.

No tak by było najlepiej, bo na zdrowym rozsądku kierowców nie ma co polegać.

Jeśli się mylę i macie przykłady kogoś kto jadąc na zderzaku (normalnie, nie mrugając, zmieniając pas na lewy/prawy, trąbiąc) dostał za to mandat to podrzućcie.

Nie mam, nie zajmuję się zbieraniem informacji na temat cudzych przewinień.
Ale jazda na zderzaku nie jest "normalna", świadczy raczej o potężnym braku wyobraźni, co implikuje ogólne problemy intelektualne.

Ja osobiście uważam, że najlepiej gdyby przez jakiś czas policja zajęła się całkowitą eliminacją glonojadów, a potem można byłoby całkowicie usunąć limity prędkości na A/S.

cerrato
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
  • Postów: 9051
5

@froziu: jest jeszcze taki wytrych jak "zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym" i, z grubsza, można pod niego podciągnąć cokolwiek. Jakiś czas temu (nie w Polsce, ale o ile pamiętam gdzieś w Skandynawii) sąd dał na tej podstawie mandat komuś, kto driftował/jechał bokiem na drodze publicznej. Argumentacja sądu była z grubsza taka, że jazda poślizgiem i odgłos piszczących opon oznaczały, że przyczepność została zerwana, więc kierujący stwarzał zagrożenie.

Art. 86. [Zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym]
§ 1.
Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1252
0

Nie czepiaj się słówek. Mówię po prostu o konkretnej sytuacji (ktoś siedzi na zderzaku, bez innych dziwnych manewrów za które osobno można dostać mandat).
Tak samo jak ten przepis

"przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika
ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu
sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej
strony;"

To brzmi jak rekomendacja a nie przepis/prawo. Ile to bezpieczny odstęp od roweru? Nie chce mi się szukać dalej, gdzieś chyba było o 1m? No to niech będzie jeden metr, a nie "bezpieczny". Czy bezpieczny to taki, że 20cm wystarczy? "zmniejszyć prędkość", o 1km/h wystarczy?

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1608
3
froziu napisał(a):

To brzmi jak rekomendacja a nie przepis/prawo.

Żadna rekomendacja tylko nie wkleiłeś całości :p

Kierujący pojazdem** jest obowiązany:**
1)
przy wymijaniu zachować bezpieczny odstęp od wymijanego pojazdu lub uczestnika ruchu, a w razie potrzeby zjechać na prawo i zmniejszyć prędkość lub zatrzymać się;
2)
przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony;
3)
przy cofaniu ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu i zachować szczególną ostrożność, a w szczególności:
a) sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia,
b) upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda; w razie trudności w osobistym upewnieniu się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby.

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1608
0

Kiedyś miałem różne szkolenia i jeśli chodzi o sytuacje typu zachować szczególną ostrożność. bezpieczny odstęp itp nie do końca sprecyzowane to:
dopóki nić się nie stało to nie bardzo można powiedzieć, że nie zachowało się np bezpiecznego odstępu czy też szczególnej ostrożności. Np jeśli omijam pojazd i go nie zahacze mimio przejeżdzania blisko to raczej nie można powiedzieć, że nie zachowałem bezpiecznego odstępu. Nawet jeśli ktoś otworzy drzwi w momencie gdy obok niego się przejeżdza.

cerrato
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
  • Postów: 9051
1

@szydlak: Rozumiem taką argumentację, ale totalnie się z nią nie zgadzam. Bo - analogicznie: jak rzucę w Ciebie siekiera, ale ona przeleci obok i nie roztrzaska Ci czaszki to powiemy, że to było zachowanie bezpieczne i godne pochwały? Czy raczej że odwaliłem głupi motyw, popełniłem coś nieprzemyślanego, ale mieliśmy szczęście i udało się uniknąć konsekwencji?

artur_waw
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 155
2

@froziu: Abstrahując od tego czy to dobre czy złe to obecny system prawny, czy ogólnie cała idea, doktryna prawa właśnie na tym polega - mamy literę prawa i ducha prawa.

Może to i filozofowanie ale wyobraź sobie znacznie prostszą sytuację - widzisz znak "STOP"

  • zgodnie z duchem prawa po prostu się zatrzymujesz, ustępujesz pierwszeństwa jeśli jest taka konieczność i jedziesz dalej
  • gdybyś traktował prawo literalnie to mógłbyś sprawdzić czy to co widzisz w ogóle jest znakiem zgodnie z "rozporządzeniem w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach", które mówi nawet o tym jakie są "Minimalne wartości współczynnika luminancji β", a jeśli ich nie spełnia to po prostu pojechać jakby tego znaku w ogóle nie było.

Osobiście nigdy mi nie przyszło do głowy zastanawiać się czy znaki, które widzę na drodze są znakami, natomiast rozumiem w 100% twoje obiekcje. Dlatego uważam, że na drodze trzeba dbać przede wszystkim o własne bezpieczeństwo.

A o jakości prawa, znajomości przepisów przez policjantów i sędziów chyba najlepiej świadczy to, że przez tyle lat skazywano ludzi za przekroczenie prędkości zmierzone miernikiem ISKRA, które jak wiadomo spełniała ówczesne wymogi mówiące że "Konstrukcja i wykonanie przyrządu powinny zapewniać wskazanie pojazdu, którego prędkość została zmierzona" (niedawna nowelizacja zmieniła słowo zapewnia na umożliwia i po sprawie)

SZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1608
0

@cerrato:
Ale to tak trochę popadanie w skrajność w tym momencie. Bo faktycznie jeśli ktoś przekracza znacznie prędkość albo przejedzie na pełnej piź.ie obok pieszych przy przejściu to stwarza zagrożenie. Ale nie koniecznie stwarza zagrożenie ten co przejedzie zbyt blisko pojazdu.

cerrato
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
  • Postów: 9051
1

@szydlak: to są już takie czysto teoretyczne rozważania. Bo równie dobrze można uznać, że jadąc bardzo blisko innego auta, może źle ocenić odległość (albo np. jakiś kamień na drodze czy dziura spowoduje lekką zmianę toru jazdy) i o ten pojazd zahaczyć. W efekcie zahaczenia wyskoczy na sąsiedni pas drogi, uderzy w autobus z 50-tką dzieci, który spadnie ze skarpy, się zapali i wszyscy zginą ;)

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
0

Nie pamiętam gdzie to widziałem tutaj, ale padło, że przepisy drogowe są jak encyklopedia. Z drugiej strony jednak pada, że w niektórych miejscach niby przepisy są mało szczegółowe.

Ludzie zdecydujcie się. :D Albo dość szczegółowe przepisy, które w większości nie będą pozwalały na interpretacje jednocześnie będą w miarę dobrze przyswajalne, co się przełoży na to że będzie trochę nauki ALBO jedna strona A4 i potem się tłucz w sądzie nad interpretacją :D

cerrato
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
  • Postów: 9051
1

@.andy: no ale tak jest. Z jednej strony ustalają takie szczegóły jak odległość, w jakiej należy postawić trójkąt na drodze dwupasmowej w terenie zabudowanym, a z drugiej mają subiektywne hasła w stylu "ograniczyć prędkość" czy "zachować szczególną ostrożność".

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
1
cerrato napisał(a):

@.andy: no ale tak jest. Z jednej strony ustalają takie szczegóły jak odległość, w jakiej należy postawić trójkąt na drodze dwupasmowej w terenie zabudowanym, a z drugiej mają subiektywne hasła w stylu "ograniczyć prędkość" czy "zachować szczególną ostrożność".

Ale szczególna ostrożność jest przecież opisana jako definicja.. Pamiętaj też, że nie wszystko da się idealnie co do joty zapisać.

Tak co do tego trójkąta. Niby to dobrze opisane w przepisach a jak jadę i widzę gościa co poza terenem zabudowanym ma ustawiony trójkąt 3m za samochodem, to mi się chce płakać. Nie lepiej jest na eskach... :/ Wiesz to już nie chodzi o to aby się co do metra zgadzało. Ludzie nie mają pojęcia po prostu po co on jest i jaką funkcję spełnia.
Podobnie z kierunkami. Spora część włącza go podczas lub chwilę przed manewrem, a jak wiadomo one mają za zadanie POINFORMOWAĆ o planowanym manewrze.

No i nie da się nigdy zrobić idealnych przepisów i zawsze będzie balans pomiędzy A i B.

Jednak jeżeli ktoś się ich uczy aby zdać i potem ma je w dupie, to nie ważne jakie one będą, to tacy ludzie zawsze będą je mieli gdzieś.

artur_waw
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 155
3

Ja mam wrażenie że na polskich drogach są dwa typy kierowców:

  • jedni, dla których całe prawo o ruchu drogowym mogłoby zawierać się w zdaniu - "Podczas prowadzenia pojazdu należy stosować się do znaków, zachować szczególną ostrożność i unikać manewrów potencjalnie niebezpiecznych".
  • drudzy, dla których można by wyprodukować kilometry ustaw a potem i tak zaparkują w rabatce z kwiatami pod sklepem i powiedzą że są po kaszkę dla dziecka więc to stan wyższej konieczności :D
FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1252
0
artur_waw napisał(a):

Ja mam wrażenie że na polskich drogach są dwa typy kierowców:

  • jedni, dla których całe prawo o ruchu drogowym mogłoby zawierać się w zdaniu - "Podczas prowadzenia pojazdu należy stosować się do znaków, zachować szczególną ostrożność i unikać manewrów potencjalnie niebezpiecznych".
  • drudzy, dla których można by wyprodukować kilometry ustaw a potem i tak zaparkują w rabatce z kwiatami pod sklepem i powiedzą że są po kaszkę dla dziecka więc to stan wyższej konieczności :D

Ale ten drugi możesz rozwijać na podgałęzie.

Nie widzi problemów też ten, kto ich nie ma. Znam osoby dostarczające różne rzeczy do sklepów (pracujące w drobnym transporcie). Są problemy nierozwiązywalne, w których po prostu osobiście rozumiem tłumaczenie "na chwilę, ale przepraszam, ma pan rację, już odjeżdżam, nie dało się inaczej, próbowałem jak mogłem, żeby Panu nie przeszkodzić". Ktoś zrobi coś raz, nie zrozumie problemu - wytłumaczysz mu - poprawi się. Albo będzie robił tak dalej, ale zawsze ma na uwadze jak najmniej utrudnić innym życie. Innym typem są ludzie, którzy odpowiedzą Ci "kim Ty jesteś mały człowieku, będę tak robił i jeszcze sprzedam Ci kopa w dupę". Co innego podjechać pod wejście w markecie, gdzie faktycznie jest 300 miejsc parkingowych dalej, a sama osoba wskoczyła po lekkie chusteczki, a co innego kiedy masz dostarczyć mnóstwo paczek nosząc je na rękach i albo zajmiesz dwa miejsca parkingowe bo po prostu nie da się obrócić takim samochodem na wąskim parkingu, albo zaparkujesz 300 metrów dalej, bo w centrum miasta dopiero tam będzie opcja zaparkować.

W przytoczonej samochodozie można zobaczyć takie sytuację - jedni parkują na chodnikach, bo żałują 200zł na prywatny parking przy pracy, drudzy faktycznie musieliby przejść 3 przejścia dla pieszych i 200m, żeby dostarczać paczki. Z takich gorętszych rzeczy - pojawia się dużo paczkomatów w miejscach, do których ciężko jest te paczki dostarczyć i auta InPostu parkują w miejscach zabronionych. Czy to jest kwestia, żeby upomnieć dostawcę? Tak. Czy powinniśmy mu uprzykrzać życie? Nie. Można walczyć z tym, kto to postawił, a nie tym kto jest drobnym podwykonawcą. Wiadomo, że to klasyczna sytuacja jak z policjantami wystawiającymi nielegalne mandaty, czy sprzedawcami w sklepie na których wydziera się konsument, bo w kurczaku z Lidla były robaki - można zmienić pracę, ale nie każdy to #programista15k na którego czeka praca od jutra za jeszcze większe pieniądze :)

Jak w każdym sporze - ludziom po prostu w Polsce brakuje szacunku do drugiej osoby, empatii czyli zrozumienia czyiś problemów.

Podobnie na drodze - ktoś może popełnić błąd i jeśli jesteśmy w stanie to go "naprawiamy" (np. hamując przed wymuszającym samochodem). Jeśli uważacie, że to zastosowanie "ograniczonego zaufania" z kodeksu ruchu drogowego - to mylicie się. To szacunek do swojego i czyjegoś czasu, a także wyrozumiałość na to, że każdy popełnia błędy nie zawsze specjalnie :)

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
0
artur_waw napisał(a):

Ja mam wrażenie że na polskich drogach są dwa typy kierowców:

  • jedni, dla których całe prawo o ruchu drogowym mogłoby zawierać się w zdaniu - "Podczas prowadzenia pojazdu należy stosować się do znaków, zachować szczególną ostrożność i unikać manewrów potencjalnie niebezpiecznych".
  • drudzy, dla których można by wyprodukować kilometry ustaw a potem i tak zaparkują w rabatce z kwiatami pod sklepem i powiedzą że są po kaszkę dla dziecka więc to stan wyższej konieczności :D

No ja to widzę inaczej:

Grupy:

  1. Ludzie, którzy ogólnie to mają w dupie przepisy i jeżdżą jak chcą - nikt mi nie będzie mówił jak mam jeździć.
  2. Ludzie którzy przestrzegają przepisów tych, które im się wygodniej przestrzega w danym momencie.
  3. Ludzie którzy np. mają w dupie ograniczenia prędkości ale do innych przepisów się stosują.
  4. Ludzie którzy nie znają podstawowych przepisów i definicji - co to manewr wyprzedzania, co należy zrobić i jak się zachować dojeżdżając do przejścia dla pieszych, do przejazdu kolejowego itd.
  5. Ludzie którzy nie kojarzą wielu przepisów ale próbują się do nich stosować.
  6. Ludzie którzy starają się być na bieżąco z przepisami i ich przestrzegać, oraz nie będą kwiczeć jak dostaną mandat.

Coś pominąłem?

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
4
artur_waw napisał(a):

Ja mam wrażenie że na polskich drogach są dwa typy kierowców:

  • jedni, dla których całe prawo o ruchu drogowym mogłoby zawierać się w zdaniu - "Podczas prowadzenia pojazdu należy stosować się do znaków, zachować szczególną ostrożność i unikać manewrów potencjalnie niebezpiecznych".
  • drudzy, dla których można by wyprodukować kilometry ustaw a potem i tak zaparkują w rabatce z kwiatami pod sklepem i powiedzą że są po kaszkę dla dziecka więc to stan wyższej konieczności :D

Dokładnie tak jest. Cały kodeks drogowy to właściwie spisanych kilka zdroworozsądkowych zasad. Niestety, dla niektórych używanie zdrowego rozsądku (i pewnej dozy kultury, czy nawet nie tyle kultury co dobrej woli) jest tak bardzo przytłaczające, że bez definicji co do metra i sekundy uznają przepisy za "niezdefiniowane", więc twierdzą, że można jechać metr za poprzedzającym samochodem na drodze krajowej. A gdy już pojawią się jakieś uściślenia, to twierdzą, że to niepraktyczne, bo przecież oni nie potrafią tego określić będąc w ruchu.

FR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1252
1

że bez definicji co do metra i sekundy uznają przepisy za "niezdefiniowane", więc twierdzą, że można jechać metr za poprzedzającym samochodem na drodze krajowej. A gdy już pojawią się jakieś uściślenia, to twierdzą, że to niepraktyczne, bo przecież oni nie potrafią tego określić będąc w ruchu.

Tu nie ma sprzeczności.

Jeśli nie ma przepisu lub mówi o niczym, to jedziesz na limicie. Czyli jeśli bezpiecznie według kogoś to 1m, to będzie jechał około 1m. Jak dasz przepis 10m, to będzie balansował na granicy 8-12m.
Jak nie ma ograniczenia prędkości, to ludzie jeździliby mniej więcej tyle ile im się wydaje za "bezpieczne". Jak dasz im maks. 120km/h, to jedni będą jechać 115km/h a drudzy balansować na granicy przypału 125-130km/h lub oleją to kompletnie i pojadą 150km/h. I tak to wygląda w praktyce, nie powiesz, że nie.

Tak długo jak nie odbierali prawo jazdy po przekroczeniu 50km/h w mieście, tak przekraczano prędkość o znaczne prędkości powyżej i tyle. Wprowadzili i osobiście widzę, że balansuje się więc na granicy <100km/h w zabudowanym. Proste? Proste. Działa? Działa.

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3338
1

@somekind: Kierowanie się "zdrowym rozsądkiem" w ruchu drogowym, ma tę wadę, ze każdy ma swój. Dla przytłaczającej większości kierowców charakterystyczny jest wzorzec myślenia:

  • jadę na dozwolonej 90'tce 110, bo tak nakazuje "zdrowy rozsądek"
  • co za debil jedzie tu 90, pewnie produkuje za mało testosteronu
  • wyprzedził mnie 11!!1, stop wariatom

Do tego ten zdrowy rozsądek trzeba weryfikować i wolę nie dyskutować z przypadkowym policjantem czy mój, czy jego rozsądek jest zdrowszy.
Przykładowo, nie siedzę nikomu na zderzaku, jestem skoncentrowany na jeździe, zachowuję odstęp kilkudziesięciu metrów, ale nie jestem w stanie łatwo określić, czy jadę 120km/h 55, czy 65 metrów za kimś.

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
1

@froziu:

Jeśli nie ma przepisu lub mówi o niczym, to jedziesz na limicie. Czyli jeśli bezpiecznie według kogoś to 1m, to będzie jechał około 1m.

Ehhh kolejny filozof. Nie dla kogoś 1m to nie jest odległość bezpieczna przy 90km/h. Serio poczytaj sobie o czasie reakcji kierowcy, o odległości z jaką pojazd hamuje przy danych prędkościach oraz o tym, że im bliżej samochodu, tym masz mniejszą widoczność i gorszy czas reakcji na coś. Dlaczego podaje przykład 90km/h? Bo poprzedni filozof tak napisał...

Tak długo jak nie odbierali prawo jazdy po przekroczeniu 50km/h w mieście, tak przekraczano prędkość o znaczne prędkości powyżej i tyle. Wprowadzili i osobiście widzę, że balansuje się więc na granicy <100km/h w zabudowanym. Proste? Proste. Działa? Działa.

Czyli potwierdza to wszystko co pisałem już wcześniej - jak nie ma bata to kierowcy mają w dupie przepisy. Czyli wysoki mandat + świadomość, że ktoś mnie nagra lub policja złapie.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
froziu napisał(a):

że bez definicji co do metra i sekundy uznają przepisy za "niezdefiniowane", więc twierdzą, że można jechać metr za poprzedzającym samochodem na drodze krajowej. A gdy już pojawią się jakieś uściślenia, to twierdzą, że to niepraktyczne, bo przecież oni nie potrafią tego określić będąc w ruchu.

Tu nie ma sprzeczności.

No nie ma, bo opisałeś dokładnie to samo zjawisko, które opisałem ja. Duża część kierowców jest po prostu pozbawionymi wyobraźni, a przez to niebezpiecznymi głupcami.

Jeśli nie ma przepisu lub mówi o niczym, to jedziesz na limicie.

Chyba Ty. :P

piotrpo napisał(a):

@somekind: Kierowanie się "zdrowym rozsądkiem" w ruchu drogowym, ma tę wadę, ze każdy ma swój. Dla przytłaczającej większości kierowców charakterystyczny jest wzorzec myślenia:

  • jadę na dozwolonej 90'tce 110, bo tak nakazuje "zdrowy rozsądek"
  • co za debil jedzie tu 90, pewnie produkuje za mało testosteronu
  • wyprzedził mnie 11!!1, stop wariatom

Nic z tego, co wymieniłeś nie ma związku ze zdrowym rozsądkiem, ani za bardzo z tym, co ja napisałem.

ale nie jestem w stanie łatwo określić, czy jadę 120km/h 55, czy 65 metrów za kimś.

Więc jedź 100 i nie będzie problemu.

nowy_kret_2
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 316
.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
1

@nowy_kret_2:
screenshot-20220127230242.png

Niektórzy tam nawet nie ogarniają czym jest manewr wyprzedzania :D Takie osobniki powinny stracić uprawnienia.

nowy_kret_2
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 316
0

Tak zgadzam sie
dzbanki

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
2

@nowy_kret_2: czyli teraz wstawiasz inny filmik po co? Na tamtych materiałach widać jak ludzie wyprzedzają przed przejściem dla pieszych i jednocześnie popisują się brakmiem znajomości przepisów. Potem jakieś tłumaczenia z pupy.

A tutaj mandat się też by należał, bo zbliżając się do przejścia należy zachować szczególną ostrożność a koleś wyprzedza spychacza.... No ale wiem. Złe przepisy, źli policjanci...

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
3

Czyli gdyby to było 100zł to ok ale już przy 1500zł robi się mokro :D

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
1

@froziu:

Że policja stoi w sensownym miejscu i łapie za sensowne wykroczenia. Nie zgodzisz się pewnie ze mną, ale uważam, że są przejścia na których w/w wyprzedzanie jest niebezpieczne (miasto, duży ruch pieszych, więcej niż 2 pasy, ograniczenie do 50km/h) a na których o wiele mniej i łapanie tam policji to szukanie jelenia na siłę (jakaś obwodnica, gdzie pieszy pojawia się raz na 20 minut) a wyprzedzające się samochody to nie jak na filmie tutaj jeden 30km/h hamuje, drugi 60km/h, a jeden leci 65km/h prawym pasem a drugi jedzie 68km/h i akurat mija go na wysokości skrzyżowania.

Zgodzę się z tym, że są mniej i bardziej bezpieczne przejścia.

Z resztą nie, no ale po kolei.

Kierowca ma przestrzegać przepisów ZAWSZE a nie wtedy kiedy mu się podoba. Takie wybiórcze stosowanie przepisów powoduje, to że ludzie prędzej czy później przestają jeździć poprawnie w ogóle, bo uważają, że w sumie to czy to 3 w nocy czy 12 w południe to nie ma znaczenia, i tak nie muszę się zatrzymywać na STOPie.
To tak jakby powiedzieć, że z tego sklepu to w sumie można kraść a z tego już nie.

Dwa. Wyprzedzanie na i przed przejściem dla pieszych jest jednym z najbardziej rakowych rzeczy jakie można zrobić na drodze i nie ważne kiedy ktoś to robi. Przepis mówi jasno, że tego się zabrania i Policja tylko egzekwuje te przepisy. Jeżeli są osoby, którym te przepisy przeszkadzają, to mogą zebrać 100k podpisów do projektu która zmieni te zapisy. (Powodzenia zresztą)

a wyprzedzające się samochody to nie jak na filmie tutaj jeden 30km/h hamuje, drugi 60km/h, a jeden leci 65km/h prawym pasem a drugi jedzie 68km/h i akurat mija go na wysokości skrzyżowania.

Właśnie o to chodzi że zbliżając się do przejścia mas zachować szczególną ostrożność i nie wyprzedzać innego pojazdu. Kolejna kwestia, to jak ograniczenie mówi o 50km/h, to masz jechać max 50 a nie 56, 60 czy 65 szczególnie przed przejściem.

Ten gościu co tak płacze na końcu, to chyba nie ogarnia czym w ogóle jest manewr wyprzedzania, bo myli go z manewrem zmiany pasa, który może być razem z manewrem wyprzedzania ale nie musi.
Dodatkowo zaczyna się tłumaczyć, że on w sumie to nic złego nie zrobił. No niestety ale zrobił złą rzecz - złamał przepisy i powinien przyjąć to na klatę, powiedzieć ok moja wina ponoszę konsekwencję.

Oglądałem sporo program Jedź bezpiecznie na TVP3 chyba. (YouTube) i tam w Krakowie policja robiłą takie akcje właśnie na przejściach, które były niebezpieczne. Kierowcy nie mają takiej wiedzy i potem próbując się tłumaczyć gadają takie bzdury jak ten gościu na filmie.

No i na koniec. Widzę, że sporo osób ma problem z tym, że Policja egzekwuje przepisy. Przecież tego właśnie od drogówki powinniśmy wymagać, że będą sprawdzać czy kierowcy i inni uczestnicy ruchu poruszają się zgodnie z tymi przepisami.

.andy
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1524
3

Pełna wersja tamtego filmiku :D Koleś ewidentnie nie wie co to jest manewr wyprzedzania... szok... Dalej to już tylko większy szok... No i dlaczego są wypadki?

piotrpo
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3338
1

@.andy: I bardzo dobrze, że łapią. Trochę przeraża poziom tłumaczenia, chociaż wiadomo, jak usłyszeli kwotę mandatu, to mogli zacząć się plątać. Co najmniej jeden z nich był mocno zdziwiony, że trzeba przestrzegać jakichkolwiek innych przepisów niż ograniczenie prędkości. Na to akurat policja zapracowała sobie mocno przez ostatnie kilkadziesiąt lat.
Swoją drogą interpretacja "bezpośrednio przed przejściem" ma spore pole do nadinterpretacji. Sam stosuję zasadę, że jeżeli widzę obie strony przejścia i mogę się na nim zatrzymać, jeżeli ktoś się pojawi, ale jak to będzie interpretować policja ciężko powiedzieć.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.