W naszej branży dużo mówi się o efektywnej komunikacji - że jest to kamień węgielny w projektach którą kończą się sukcesem. Jest to też ponoć poważny problem w naszej branży i dla wielu problem nie do przeskoczenia w karierze. Tutaj chciałbym zapytać jak postrzegacie komunikację pozawerbalną w kontekście uwarunkowań kulturowych.
Jak wiemy język ludzki jest wielomodalny. Chomsky postawił hipotezę o istnieniu uniwersalnej ludzkiej gramatyki. Jeśli to połączymy musimy dojść do wniosku że komunikacja pozawerbalna również rządzi się określoną gramatyką. Dlaczego więc np. pozawerbalne komunikowanie się np. za pomocą podarków w kulturze chińskiej (co jest pozytywne) albo forma białego kłamstwa w kulturze indyjskiej (w celu zachowania twarzy) jest tak źle rozumiana na zachodzie?
Czy mogą wchodzić tu w grę różnice na poziomie rasowym/genetycznym?
A może jako biali ludzie jesteśmy po prostu hipokrytami? W końcu czym się różni awans uzyskany poprzez bycie aktywnym na meetingach od awansu uzyskanego przez łóżko o co posądza się niektóre koleżanki/kolegów? Wszak jedno i drugie jest tą samą komunikacją zakończoną sukcesem ale z użyciem różnych modów. Dlaczego więc jedną drogę postrzegamy pozytywnie a drugą nie?