Powiedzcie mi jak to jest. Nie pisze tutaj o zawodach typu programowanie aczkolwiek, wiem, że ta strona się głównie z tym wiąże. Chodzi mi o bardziej przyziemne zawody typu, operator maszyny, wózka widłowego itp.
Wiele się mówi, że nowy dostaje na start więcej od starego pracownika. Przecież niby jest zapis, że pracownik ma prawo do jednakowego wynagrodzenia za jednakową lub porównywalną prace, więc skąd się bierze to, że nowy dostaje więcej na start, jakim prawem? Do aktualnej firmy, przyszedłem bez doświadczenia na stanowisko operatora maszyny tylko takiej mniejszej, ponoć zarobki takie same jak operator wózka widłowego (słowa kierowniczki). Po pół roku przychodzi nowy na magazyniera na operatora wózka widłowego bez UDT, bez doświadczenia bez niczego, UDT wyrabiają na miejscu, też je mam. Widziałem pasek płacy, ma 100zł więcej, rocznie 2200zł. Tak, wiem, to jest nic. Ale chodzi o prawo, ktoś mi może powiedzieć dlaczego się tak dzieje? Za rok ma wejść dyrektywa z UE o jawności wynagrodzeń, ale na moje to nic nie zmieni, kierowniczka powie, że zarabiam tyle samo co inny i pozostanie mi wierzyć na słowo, bo nie będzie mogła udostępnić konkretnych danych imion i nazwiska kto ile zarabia, tylko poda ile się zarabia na tym stanowisku. Byłem już u niej o to, dlaczego ta nowa osoba ma więcej, bez pieprzenia się, ta nowa osoba to mój kolega(zgodził się), nie przemyślałem tego, poszedłem na żywioł. Dostałem odpowiedź, że skąd mam takie informacje, że mam mniej, powiedziałem od kogo, postraszyła, że u nas w firmie nie można mówić o wynagrodzeniach (czytałem, że niby tego zakazać tez nie można) i powiedziała, że go zwolni za to, ja powiedziałem, że jak go zwolni to ja też kładę wypowiedzenie i sprawa ucichła. Potem dodała, że musi dać nowym więcej bo najniższa krajowa idzie w górę (oboje mamy powyżej), a ja sobie myślę, że to co starych pracowników to nie dotyczy? Ale już tego nie powiedziałem, bo było za późno. Potem jakieś durne tłumaczenia, że to nie prawda, a ja widziałem czarno na białym. I jeszcze dodała, że w innych firmach jest jeszcze gorzej i że w ogóle jest przepaść między wypłatami. Możecie mi radzić zmianę pracy itp, taki mam zamiar, ale tu nie chodzi o to. Reasumując, skoro jest prawo do jednakowego wynagrodzenia, to co jest nie tak, że tak się dzieję notorycznie, że nowy dostaje więcej skoro to nie legalne?
Jawność wynagrodzeń, zarobki na start
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 109
To są martwe zapisy, równe płace mogą być co najwyżej między klonami twojej osoby. Pracodawca zawsze powie, że ocenia wyżej kwalifikacje, podejście do pracy, doświadczenie itd itp tamtego pracownika, tudzież gorzej to ocenia u Ciebie i stąd (niewielka i rozsądna) różnica w zarobkach. Poda przykład, że nowy miał dobre referencje z poprzedniego miejsca pracy (choćby w innym zawodzie), a Ty nie. Albo że przychodzi zawsze 10 minut wcześniej, a Ty raz się kiedyś spóźniłeś, wobec czego ma do niego większe zaufanie i dał temu wyraz w stawce. Albo jakąś taką inną bzdurę. Odpuść sobie, szkoda czasu. Powiedz że chcesz więcej niż on, a w innym przypadku rzucasz robotę. Tylko tak coś zmienisz.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 9
Jeśli uważasz, że zarabiasz mniej niż inni wykonując te same obowiązki to możesz żądać wyrównania pensji przed Sądem Pracy. Ten przepis nie działa tak, że ktoś kontroluje czy wszyscy zarabiają dobrze, trzeba o to zadbać samemu. A skoro ludzie tego nie robią, to dlaczego mieliby robić pracodawcy?
Przepis jest martwy, bo ludzie go nie egzekwują.
Jeśli ktoś zasugeruje, że po czymś takim to do zwolnienia to nie jest to wystarczający powód i znów - Sąd Pracy może przywrócić do pracy. Jak ktoś się uprze to może być dla pracodawcy niezłym wrzodem na dupie, tylko czy warto?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 225
Skąd się to bierze, że nowy zarabia więcej?
To bardzo proste.
Wynagrodzenia rosną wraz z upływem czasu (w większości przypadków, o ile nie mamy do czynienia z recesją).
Jest początek roku i rynek za pracę wózkowego daje 8k. Zatrudniasz się u Janusza i chcesz te 8k. Janusz wie, że musi Ci tyle dać, bo nikogo taniej nie zatrudni, więc tyle oferuje. Tyrasz sobie przez rok i nagle potrzebny jest kolejny wózkowy. Janusz robi rekrutację i okazuje się, że teraz ludzie za mniej, niż 8,5k nie przyjdą. Janusz patrzy na konto, płacze i daje nowemu 8,5 (bo taniej nikogo nie znajdzie). Ty się dowiadujesz, że zarabiasz mniej od nowego i idziesz z pyskiem.
I Janusz ma dwie możliwości:
- Da Ci 8,5 z miejsca (bo przecież robisz to samo, co nowy, więc tak jest uczciwie)
- Będzie Cię zwodził, że przepisy, że minimalna, średnia, mediana, dominanta, prosta, krzywa, cięciwa, halucynacja, hemoglobina, dwutlenek węgla, taka sytuacja.
Jakie potencjalne skutki tych rozwiązań widzi Janusz:
- Tymczasowo będziesz zadowolony, on będzie miał spokój i czyste sumienie (choć Janusze to gatunek nieposiadający sumienia)
, ale w Januszowej kieszeni będzie lżej, a po kolejnej rekrutacji w te pędy ruszysz do biura domagając się kolejnej podwyżki wrównującej
- Efektywność Twojej pracy może spaść na skutek niezadowolenia (choć Janusz jest przekonany, że potrafi ją kontrolować i egzekwować), będziesz mu się naprzykrzał i zajmował czas ciągłymi rozmowami o podwyżce (ale od zbywania natrętów ma przecież kierowniczkę uzbrojoną w 1001 gotowych argumentów i wymówek), ale Januszowi w kieszeni zostanie 6k rocznie (+zus+tax).
Prowadzenie przedsiębiorstwa polega na tym, żeby maksymalizować przychody i minimalizować koszty. Tak się składa, że wynagrodzenia pracowników są kosztem, więc każdy przedsiębiorca dwoi się i troi, byle tylko swoim mróweczkom płacić jak najmniej. I teraz - jeśli jest Cię trudno zastąpić i przyjdziesz z prośbą (lub awanturą) o więcej kasy, to najprawdopodobniej (ale nie na pewno !!) dostaniesz co chcesz. Ale jeśli wyszkolenie "nowego Ciebie" jest relatywnie łatwe, to Janusz będzie chciał trzymać Cię na niższej stawce jak najdłużej. Bo jeśli po pół roku odejdziesz zniecierpliwiony zwodzeniem, Janusz zatrudni nową mróweczkę za te 8,5, będzie musiał ją przeszkolić, ale w jego excelu zostanie pięć stówek (+zus) za każdy miesiąc, kiedy pracowałeś poniżej stawki rynkowej. Niby niewiele, ale jeśli takich mróweczek jest w firmie kilkanaście, czy kilkadziesiąt, to może się okazać, że wynagrodzenie prezesa składa się wyłącznie z oszczędności na braku podwyżek.
Tak swoją drogą, podajesz przykład z różnicą 100zł. Kilka lat temu byłem zatrudniony za półtorej stawki, którą zarabiało kilku wysłużonych pracowników na tym samym stanowisku, "także ten"...
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 137
Nowy musiał zmienić pracę by dostać więcej hajsu, Ty chcesz to samo za darmo. Po prostu zrób to samo co nowy. Idź do innej firmy gdzie także będziesz nowy i będziesz zarabiał tyle co nowy.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2
abuwiktor napisał(a):
To są martwe zapisy, równe płace mogą być co najwyżej między klonami twojej osoby. Pracodawca zawsze powie, że ocenia wyżej kwalifikacje, podejście do pracy, doświadczenie itd itp tamtego pracownika, tudzież gorzej to ocenia u Ciebie i stąd (niewielka i rozsądna) różnica w zarobkach. Poda przykład, że nowy miał dobre referencje z poprzedniego miejsca pracy (choćby w innym zawodzie), a Ty nie. Albo że przychodzi zawsze 10 minut wcześniej, a Ty raz się kiedyś spóźniłeś, wobec czego ma do niego większe zaufanie i dał temu wyraz w stawce. Albo jakąś taką inną bzdurę. Odpuść sobie, szkoda czasu. Powiedz że chcesz więcej niż on, a w innym przypadku rzucasz robotę. Tylko tak coś zmienisz.
Problem w tym, że to jest nowa osoba bez jakiegokolwiek doświadczenia, 19 albo 20 lat, pierwsza praca.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Stanley Bob napisał(a):
Przecież niby jest zapis, że pracownik ma prawo do jednakowego wynagrodzenia za jednakową lub porównywalną prace, więc skąd się bierze to, że nowy dostaje więcej na start, jakim prawem?
Stanley Bob napisał(a):
przyszedłem bez doświadczenia na stanowisko operatora maszyny tylko takiej mniejszej, (...). Po pół roku przychodzi nowy na magazyniera na operatora wózka widłowego
No czyli jednak nie macie takiej samej pracy a idąc tym tokiem to junior developer, senior developer, a może nawet Aneta z HR mają podobną pracę bo wszyscy klikają w komputer i powinni zarabiać tyle samo.
Jak dla mnie to dobrze że tak nie jest, gdyby pensja była równa to nie byłoby szansy na indywidualne wykazanie się i na podwyżki. Masz to co wynegocjujesz.
Każdy w życiu ma to na co zasługuje
co toleruje.
No i co z tego że nie ma doświadczenia jak na tym stanowisku zapewne skill się maksuje po paru miesiącach? Za parę miesięcy będzie miał identyczną przydatność jak ty po 20 latach pracy na tym stanowisku. Może nawet bardziej przydatny bo jako młoda osoba ma więcej energii i mniej narzeka. Rozumiem frustracje, ale przestań zaglądać innym w talerz.
Skąd się bierze różnica? Z tego że żeby znaleźć pracownika trzeba konkurować z innymi pracodawcami i mieć konkurencyjną ofertę. Starzy pracownicy rzadko są skłonni do zmiany pracy, to duży dyskomfort i wolą wszyscy siedzieć na de w jednym miejscu więc można ich bardziej wykorzystywać. Podobnie ludzi traktują firmy, które oferują nowym klientom duże bonusy i zniżki na start a lojalnym klientom mogą co najwyżej podnieść opłaty. Dobrze wiedzą że to nie jest żadna lojalność tylko zwykłe lenistwo. Zmiana wymaga dużego zaangażowania i czasu. Kluczem jest żeby trzymać ofertę na minimalnym poziomie, ale takim który jeszcze nie wyzwoli uczucia że "opłaca się" w to włożyć wysiłek. Np nie mogą mieć oferty 50% gorszej niż konkurencja, ale np o 100 zł do wypłaty mało kto będzie walczył.
No i podwyżki roczne są wyliczane procentowo, w ostatnich latach często z niższym procentem niż inflacja. Możliwe że firmy by w ogóle nie było stać żeby podnieść wszystkim pensje co roku o 5-10% i nie mieli tego w budżecie. Jak ktoś się będzie bardziej burzył to dostanie - podwyżkę albo wypowiedzenie.
Stanley Bob napisał(a):
Widziałem pasek płacy, ma 100zł więcej, rocznie 2200zł.
Albo matematyka nie jest twoją mocną stroną, albo dostajecie wypłatę co 16 i pół dnia
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1424
Jest to typowe na naszym rynku pracy. Najlepszy sposób na podwyżkę w pracy, to zmiana pracy.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2264
@Stanley Bob: wystarczy że zmienisz perspektywę i przejdziesz na stronę pracodawcy w swoich rozważaniach, wtedy wszystko staje się jasne i oczywiste
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 792
Byłem już u niej o to, dlaczego ta nowa osoba ma więcej, bez pieprzenia się, ta nowa osoba to mój kolega(zgodził się), nie przemyślałem tego, poszedłem na żywioł.
Aleś wsypał kolegę. Nieładnie. Czy twój kolega wiedział, co powiesz kadrom, i jaki to efekt może spowodować? Oczywiście, że rozmawianie o zarobkach jest legalne i nie mogą ci tego zabronić. I oczywiście że Sąd Pracy w przypadku zwolnienia twojego kolegi przywróciłby go do pracy. Ale serio to chciałeś osiągnąć?
Niestety żyjemy w świecie jakim żyjemy, status quo jest jakie jest, ale tego typu zagrywki "proszę pani, bo Jasiu zarabia 100 zł więcej, a robi to samo - ja też chcę!!!" to jest żenada na poziomie przedszkolaka. Trzeba było zachować tę informację dla siebie, a po podwyżkę pójść, nie przyznając się do tej wiedzy.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 248
Trzeba było zachować tę informację dla siebie, a po podwyżkę pójść, nie przyznając się do tej wiedzy.
Jest taka niepisana zasada, że pracownicy się trzymają razem i nie narażają się wzajemnie panom z batem, chyba że mają jakiś chory wyścig szczurów. Brak trochę wyobraźni i kolegi i "raportującego".
Trzeba stosować zasadę ograniczonego zaufania do pracodawcy, bo nie zawsze gra czysto.
Powiedzcie mi jak to jest. Nie pisze tutaj o zawodach typu programowanie aczkolwiek, wiem, że ta strona się głównie z tym wiąże. Chodzi mi o bardziej przyziemne zawody typu, operator maszyny, wózka widłowego itp.
Dlaczego zadajesz to pytanie na forum programistycznym? 99% pracuje tutaj w zupełnie innej specyfice, praca to nie układanie cegieł.