No spoko, mogę chodzić jak w zegarku, jak taka krzykaczka, że wpiszesz pożądaną frazę i dostaniesz przewidywalną odpowiedź. Ja myślałem, że to nazywa się poglądy.
To źle myślałeś. To nie nazywa się "poglądy", to jest "poziom dyskusji" i u ciebie leży. Przykłady pogłębiania dna w dalszej części tego wpisu.
Artykuł sprzed 3 miesięcy, ale zanim to napiszesz, to powiedz, co byś powiedział temu dzieciakowi w oczy, jak podrośnie?
Zaczynamy od punktu nr. 1, czyli chowaniem się za dziećmi. Jak wiadomo - statystyki policyjne się mylą bo jakiś pies pogryzł dziecko w twarz.
Mógłbym się pobawić konwencją i spytać w takim razie np. co ty zamierzasz powiedzieć dzieciom, które traciły rodziców w wypadkach samochodowych, o których w kontekście dyskusji jakoś zapominasz. Tyle tylko, że to bez znaczenia - więc po prostu stwierdzę oczywistą oczywistość, że ludzie odpowiedzialni za psy odwalające takie akcje powinni za to odpowiedzieć. Przy czym dorzucę, że w takim powiecie pruszkowskim kilkanaście lat temu (innych danych nie znalazłem) 97% przypadków było zakwalifikowanych jako "lekkie".
Jak to wygląda w skali krajowej - nie wiem, bo takich danych nie ma - ale strzelam, że z tych 30 tys. większość jest kwalifikowanych tak samo.
Tylko proszę nie mów, że przywołuje jakieś hipotetyczne historie, które pewnie nigdy się nie wydarzą, bo o to chyba chodzi, żeby przewidywać i myśleć przed szkodą, a nie żeby być mądrym po szkodzie. Skoro politycy mają czas zajmować się hipotetycznymi scenariuszami dotykającymi osoby płci innych, niż te znane od zawsze, to tym bardziej powinni skupić się na tym co dotyka wszystkich.
Jest i punkt drugi - czyli rozmowa z głosami w swojej głowie. Nikt nie wspominał o tym, czy politycy powinni się czymś zajmować czy też nie, ani też nikt nie mówił przecież nic o "scenariuszach dotykających osoby płci innych" - cokolwiek by to nie było. Ale jak widać głosy cośtam powiedziały i trzeba z tym dyskutować.
Mi to się w głowie nie mieści z jaką łatwością byłeś w stanie zbagatelizować temat zupełnie niepotrzebnych śmierci, które wynikają z indolencji państwa.
Kilka postów wstecz na argument o śmierci w wypadkach drogowych odpisałeś Rower i samochód jest dla wielu ludzi jedynym środkiem transportu. To co robimy z kierowcami czy rowerzystami - jakieś dodatkowe zakazy dotykające całe grupy tych osób, czy dalej będziesz bagatelizował te kwestie?
Dorośnij - nikt nie bagatelizuje niczyjej śmierci. Po prostu istnieje coś takiego, jak uciążliwość problemu. Problem pogryzień przez psy podnosi się do rangi problemu krajowego, mimo, że mamy setki innych, dużo ważniejszych problemów.
Zupełnie jak dyktator określający, że te śmierci to tylko statystyka i porównując to do wypadków samochodowych.
Jedynie wyszło, że nie masz za grosz empatii i lata ci to co czują rodziny tych "załóżmy 9 śmierci rocznie przez psy". Pies jest jak pistolet, który może w każdej chwili wystrzelić i z tą chwilą rola właściciela w jego hierarchii jest żadna.
Jest i ulubiony argument - tym razem środowisk lewicowych - czyli EMPATIA człowieku. Dla mnie sprawa jest prosta - jeśli coś nie jest powszechne to nie należy rozwiązywać tego systemowo, ale punktowo. Jeśli coś jest zjawiskiem bardzo rzadkim to nie należy robić z tego ogólnonarodowej afery, tylko przyjrzeć się konkretnym sprawom i się nimi zająć indywidualnie.
No, ale Morawiecki dodał wpis i pomyślałeś, że łykam temat grzany przez pisowców. Kiedy ja tu napisałem przed jego postem XD
No ja zauważyłem tylko pewną korelację - że twoje wpisy trochę często korelują z propagandą pisowską. Natomiast to, że napisałeś to przed jego postem to nie ma tu znaczenia bo o tym, że machiny propagandowe działają w ten sposób:
- najpierw rusza drobnica, żeby rozgrzać publiczność
- dopiero potem wchodzą do gry ważne persony
to już kilkanaście lat temu mówił Jacek Kurski. Tak samo było z psami - temat "morderczych psów" był grzany przez pisowskie boty już przed wpisem byłego premiera.
No i napisałem psiarze mordercy dalej bezkarni, bo już któryś raz tutaj używam tego tekstu. Dla mnie to nie jest rozdmuchany temat, tylko w końcu po latach ktoś się tym w końcu raczył zająć. Zawsze jest tak, że potrzeba tragedii, żeby coś się ruszyło.
No widzisz, ty potrzebujesz tragedii, żeby się jakimś tematem zająć. Ja wolę tematami ogólnymi zajmować się na chłodno, a nie pod wpływem tragedii. Wiesz, wtedy ma się szanse na lepiej napisane prawo, można temat przegadać itp.