Te majtki to wyprane czy nie?
KoronaCyrk - wasze opinie na ten temat
Wątek przeniesiony 2020-04-30 21:14 z Off-Topic przez Shalom.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 638
Znalezione w internecie:
Koronawirusy to są wirusy, które uaktywniły się po "pokonaniu" zwykłych wirusów. Dopóki "królował" zwykły wirus grypy, koronawirusy były w odwrocie. Zmieniły ten stan rzeczy szczepienia przeciw grypie, które zwalczają zwykłego wirusa grypy. Ergo: Rozprzestrzenienie się koronawirusów jest następstwem szczepień przeciwko grypie i eliminacji wirusa grypy. Zgodzić się trzeba z twierdzeniem, że koronawirusy są bardziej zjadliwe od normalnych wirusów. Pytanie na przyszłość, co wyhodujemy, gdy opracujemy i zastosujemy szczepionkę przeciw koronawirusom? Każdy następny wirus, który przychodzi w miejsce poprzednich, jest bardziej zjadliwy.
antyszczepionkowcy w formie
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 162
Ja to chciałbym poznać umieralność w USA w latach poprzednich w stosunku do tego roku.
Skoro jest tam taki horror to w statystykach te 200 tys. musi się ewidentnie odznaczać, czyż nie?
Niestety jak szukam w google to na hasło "usa statystyki zgonów 2019" same artykuły o wielkiej pandemii, a tabelek ogólnych zgonów i zestawień brak.
Z resztą z Włochami jest podobny problem.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1557
@Meini: A jak ustosunkowujesz się do tego, że stosunki z prostytutkami ciągle są legalne, a same panie są oblegane i to dosłownie (ja nie wiem, ten no..., kolega mi mówił).
Jak uregulować sprawę prostytucji? Czy należy fellatio wykonywać w masce, a może wystarczy maseczka (taka jak u kosmetyczki). Czy dopuszczona powinna być tylko określona lista pozycji, np, od tyłu, odwrócony jeździec, by wzajemnie na siebie nie kaszleć, a może liczba klientów powinna być ograniczona, do maksymalnie jednego naraz?
Czy prostytutki powinny mierzyć wyłącznie temperature klientów, czy coś więcej?
W jaki sposób mierzyć temperaturę prostytutkom? Czy wkładając termometr jak małym dzieciom, czy bezdotykowo? W pierwszym wariancie, kto odpowiada za dezynfekcję termometru?
To są pytania, na które nie ma odpowiedzi, ale jest najważniejsze pytanie:
Czy bardziej niebezpieczna jest jazda na rowerze po ulicy bez maski (zakazane), czy bycie 20 klientem prostytutki tego samego dnia (legalne)?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 2918
omenomn napisał(a):
Ja to chciałbym poznać umieralność w USA
National Center for Health Statistics
https://www.cdc.gov/nchs/nvss/deaths.htm
W szczegółach można siedzieć i zapodać temat na magisterkę
https://www.cdc.gov/nchs/nvss/vsrr/covid_weekly/index.htm#AgeAndSex
https://www.cdc.gov/nchs/nvss/vsrr/covid19/health_disparities.htm
FAQ
https://www.cdc.gov/nchs/covid19/faq.htm
Amerykański GUS
U.S. Census Bureau
https://www.census.gov/topics/health/births-deaths.html
PS
Za cienki jestem w politpoprawności żeby się połapać w LatinoBlackWhite itp niuansach, co i ja można tam klasyfikować, jak nazywać, z czym porównywać
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 530
omenomn napisał(a):
Ja to chciałbym poznać umieralność w USA w latach poprzednich w stosunku do tego roku.
Skoro jest tam taki horror to w statystykach te 200 tys. musi się ewidentnie odznaczać, czyż nie?
Niestety jak szukam w google to na hasło "usa statystyki zgonów 2019" same artykuły o wielkiej pandemii, a tabelek ogólnych zgonów i zestawień brak.
Z resztą z Włochami jest podobny problem.
Zajęło mi to minute, proszę : https://theconversation.com/up-to-204-691-extra-deaths-in-the-us-so-far-in-this-pandemic-year-143139
Potem pieprzycie głupoty że nie ma informacji dostępnych. Są, wystarczy poszukać.
renderme napisał(a):
@Meini: A jak ustosunkowujesz się do tego, że stosunki z prostytutkami ciągle są legalne, a same panie są oblegane i to dosłownie (ja nie wiem, ten no..., kolega mi mówił).
Prostytucja nie jest w Polsce regulowana prawnie. Więc dyskusja o regulacjach covidowych jest bezsensowna.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 939
Fajne sa komentarze na facebooku tej gazety, pod postem ktory prowadzi do tego artykułu.

- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 270
Jak już wcześniej wspominałem, jestem przeciwnikiem obowiązku noszenia na twarzy szmat i innych nadzwyczajnych środków dla sytuacji jaką w tym roku mamy. Długo nie pisałem, aby się nie powtarzać, ale przyszły mi do głowy kolejne przemyślenia.
Widzę że niektórzy spośród przedstawiających się jako kierujący się nauką a nie oszołomstwem, stosują techniki mające na celu przeciągnięcie na swoją stronę niezdecydowanych nie poprzez przedstawienie im argumentów do racjonalnej analizy, lecz poprzez wywoływanie wstydu, gdyby komuś pojawiła się jakaś iskierka wątpliwości odnośnie tego, co nam się do wierzenia oficjalnie przedstawia. Jakieś próby przedstawienia przeciwników koronawirusowych restrykcji jako zwolenników jakiejś tam konkretnej teorii na zupełnie inny temat i zupełnie przez nich w dyskusji nie podejmowanej... Na tego typu techniki manipulacyjne człowiek się z czasem uodparnia.
Istnieją bardzo wyraźne poszlaki, że większość parlamentarzystów/rządzących wcale nie wierzy, że mamy sytuację nadzwyczajną. Jak inaczej można by wytłumaczyć fakt, że przez pół roku nie podjęto działań, by usunąć z ręki przeciwnikom restrykcji jeden z argumentów - sprzeczność rozporządzeń z ustawami? Dlaczego rządzący stawiają przedstawicieli służb mundurowych przed tak trudną sytuacją, że mają do wyboru postępować wbrew jednemu aktowi prawnemu, albo wbrew innemu? Czy - gdyby rzeczywiście sytuacja była tak poważna - nie podjęto by działań, aby przedstawiciele służb mogli egzekwować zapisy rozporządzenia, bez myśli z tyłu głowy, że może właśnie w ten sposób popełniają przestępstwo, za które potencjalnie mogą indywidualnie odpowiadać, a argument "minister działał bezprawnie to i ja tak postąpiłem" okaże się niewystarczający?
I co do samych masek. Ktoś tu stwierdził, że w zasadzie nie mają poważnych negatywnych stron. O ich wpływie na zdrowie opinie są różne i już w tym wątku padały, natomiast mnie martwi jeszcze jedna rzecz: czy obowiązek zasłaniania twarzy nie spowoduje znacznego wzrostu liczby napadów, rozbojów i aktów wandalizmu? Całkiem niedawno pisano o przypadku wymalowania pociągu w warszawskim metrze. Od lat nie widziałem doniesienia o takim zdarzeniu. Czy wandalom udałoby się tego dokonać, gdyby pojawienie się osób z zakrytymi twarzami było dla służb bezpieczeństwa sygnałem, że dzieje się coś nie tak - tak jak było to przed wiosną 2020 roku? Bez zakrywania twarzy może by się na to nie odważyli?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 5269
Porządne maski -> mniej chorych (nie tylko korona) -> mniej wydatków na health care -> kasa na odbudowę silnej Polski, emerytury i czternastki! ;)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 638
Uważam, że źle się walczy z epidemią. Chodzi o odporność stadną, czyli o to żeby jak najwięcej ludzi przebyło chorobę. Trzeba więc zarazić wirusem te stado baranów, które np dziś blokowało ulice Warszawy. Niektórzy nawet szturmują szpitale z żądaniem kontaktu z wirusem i wykrzykują, żeby ich zarazić. Czemu im odmawiać?
To widać natura tak zorganizowała. Pewien odsetek koniecznie chce się zarazić, żeby szybciej populacja uzyskała odporność stadną. Sami się pchają i robią wszystko w tym kierunku, a my ich izolujemy od wirusa, albo leczymy. To błąd
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1659
Trzeba zatrudnić sie w TVP. Tan wirusa nie ma. Prowadzacy, goście bez maseczek. (Pytnie na śniadanie). Ale jak jedziesz rowerem to uuu maseczke zaloz bo sie zarazisz.
A jeszcze jedna rzecz. Czy osoby, ktore juz przeszky korone tez musza w masksch chodzic? Czy moga sie drugi rsz zarazic? Bo ostatnio o tym nic nie mowia
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 530
Troll anty OOP napisał(a):
Jak już wcześniej wspominałem, jestem przeciwnikiem obowiązku noszenia na twarzy szmat i innych nadzwyczajnych środków dla sytuacji jaką w tym roku mamy. Długo nie pisałem, aby się nie powtarzać, ale przyszły mi do głowy kolejne przemyślenia.
Widzę że niektórzy spośród przedstawiających się jako kierujący się nauką a nie oszołomstwem, stosują techniki mające na celu przeciągnięcie na swoją stronę niezdecydowanych nie poprzez przedstawienie im argumentów do racjonalnej analizy, lecz poprzez wywoływanie wstydu, gdyby komuś pojawiła się jakaś iskierka wątpliwości odnośnie tego, co nam się do wierzenia oficjalnie przedstawia. Jakieś próby przedstawienia przeciwników koronawirusowych restrykcji jako zwolenników jakiejś tam konkretnej teorii na zupełnie inny temat i zupełnie przez nich w dyskusji nie podejmowanej... Na tego typu techniki manipulacyjne człowiek się z czasem uodparnia.
Owszem, zdarzają się i tacy. Natomiast było tu wiele osób które są wyraźnie sfrustrowane restrykcjami(nazywając często maski kagańcami albo szmatami), które są odporne na argumenty, nie umieją korzystać z internetu żeby odnaleźć informacje, odwołują się do emocji i wstydu, powołują się na artykuły i opinie, które po krótkiej analizie okazują się nonsensowne, wyciągają pochopne wnioski z dostępnych informacji, zamiast dokonać głębszej refleksji i popełniają mase innych logicznych błędów. Nie mówiąc już o osobach które po prostu cechują się egoizmem i informacje nie są dla nich istotne, więc nie mają problemów z gadaniem bzdur. Ci, ze sceptyków, którzy tak robią, upodobniają się do wyznawców kontrowersyjnych stanowisk pokroju płaska ziemia.
Istnieją bardzo wyraźne poszlaki, że większość parlamentarzystów/rządzących wcale nie wierzy, że mamy sytuację nadzwyczajną. Jak inaczej można by wytłumaczyć fakt, że przez pół roku nie podjęto działań, by usunąć z ręki przeciwnikom restrykcji jeden z argumentów - sprzeczność rozporządzeń z ustawami? Dlaczego rządzący stawiają przedstawicieli służb mundurowych przed tak trudną sytuacją, że mają do wyboru postępować wbrew jednemu aktowi prawnemu, albo wbrew innemu? Czy - gdyby rzeczywiście sytuacja była tak poważna - nie podjęto by działań, aby przedstawiciele służb mogli egzekwować zapisy rozporządzenia, bez myśli z tyłu głowy, że może właśnie w ten sposób popełniają przestępstwo, za które potencjalnie mogą indywidualnie odpowiadać, a argument "minister działał bezprawnie to i ja tak postąpiłem" okaże się niewystarczający?
To jest wyciąganie pochopnych wniosków, bo zakładasz że przeciwnicy restrykcji i zbijanie ich argumentów to jest priorytet dla rządu. Poza tym, przeciwnikom restrykcji najczęściej nie chodzi o żadne sprzeczności, po prostu jest im to nie w smak z takich czy innych względów albo myśli o innych poważnych konsekwencjach restrykcji, które istnieją. Rząd nie przekona skrajniejszego lektoratu - tutaj pałeczkę przejmuje pewnie Konfederacja, reszta opozycji chyba nie oferuje alternatyw więc rząd nie musi się przejmować za bardzo, patrzy pewnie tylko żeby nie doszło do przegięć które rusza większą część ludzi pokroju zakaz lasu, i tuszuje swoje afery.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Poznań
- Postów: 9222
odporne na argumenty, nie umieją korzystać z internetu żeby odnaleźć informacje, odwołują się do emocji i wstydu, powołują się na artykuły i opinie, które po krótkiej analizie okazują się nonsensowne, wyciągają pochopne wnioski z dostępnych informacji, zamiast dokonać głębszej refleksji i popełniają mase innych logicznych błędów.
Super napisane, zgadzam się w pełni. Zwolennicy maseczek dokładnie tak się zachowują. Biorą bezmyślnie podsuwane przez media statystyki zarażeń (nazywanych dla efektu zachorowaniami), uznają za święte nakazy przyjęte przez rząd. Ale w sumie jest to zrozumiałe - podążanie za autorytetem zwalnia człowieka z obowiazku myślenia i samodzielnego podjęcia decyzji. Konieczność podjęcia jakiejś decyzji jest stresująca, ponadto istnieje ryzyko pomyłki. A tutaj mamy pełen relaks - zakładam maskę bo tak każą i nie mam problemy, nie mam odpowiedzialności za ewentualne źle podjętą decyzję, tak jest o wiele wygodniej.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 2918
BluzaWczolg napisał(a):
Poza tym, przeciwnikom restrykcji najczęściej nie chodzi o rzadne sprzeczności, po prostu jest im to nie wsmak, więc rząd nie przekona takiego lektoratu - tutaj pałeczke przejmuje pewnie Konfederacja.
Pierwszy z brzegu przykład
Branża weselna w starciu z koronawirusem. Straty szacowane na 2 mld zł
Pandemia mocno uderzyła w wyceniany na 7-8 mld zł polski rynek usług ślubnych. Zakaz organizacji wesel podczas wiosennego lockdownu sprawił, że branża straciła około 2 mld zł. Straty będą większe, gdyż na imprezy weselne nakładane są ograniczenia administracyjne, a wielu Polaków boi się, że są one rozsadnikami koronawirusa
[źródło: Polsat News]
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 530
cerrato napisał(a):
odporne na argumenty, nie umieją korzystać z internetu żeby odnaleźć informacje, odwołują się do emocji i wstydu, powołują się na artykuły i opinie, które po krótkiej analizie okazują się nonsensowne, wyciągają pochopne wnioski z dostępnych informacji, zamiast dokonać głębszej refleksji i popełniają mase innych logicznych błędów.
Super napisane, zgadzam się w pełni. Zwolennicy maseczek dokładnie tak się zachowują. Biorą bezmyślnie podsuwane przez media statystyki zarażeń (nazywanych dla efektu zachorowaniami), uznają za święte nakazy przyjęte przez rząd. Ale w sumie jest to zrozumiałe - podążanie za autorytetem zwalnia człowieka z obowiazku myślenia i samodzielnego podjęcia decyzji. Konieczność podjęcia jakiejś decyzji jest stresująca, ponadto istnieje ryzyko pomyłki. A tutaj mamy pełen relaks - zakładam maskę bo tak każą i nie mam problemy, nie mam odpowiedzialności za ewentualne źle podjętą decyzję, tak jest o wiele wygodniej.
Wyciągnąłeś fragment mojej wypowiedzi. Odniosłem się do porównywania pewnego zbioru do fanatyków teorii skrajnych którzy podejmują podobny zestaw **ciągłych **działań. Osoby, które się doszukują pewnych (jednych jedynych) wniosków, robią ciągle to co opisałem powyżej. :) Cała reszta zachowuje się rozsądnie i nie takie osoby porównuje do zwolenników teorii spiskowych. I mowa była nie o stosunku do maseczek, tylko o temacie covida szerzej.
Więc użyłeś hiperboli, że wszyscy zwolennicy maseczek tak się zachowują. Ja tak nie zrobiłem.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 426
cerrato napisał(a):
Konieczność podjęcia jakiejś decyzji jest stresująca, ponadto istnieje ryzyko pomyłki. A tutaj mamy pełen relaks - zakładam maskę bo tak każą i nie mam problemy, nie mam odpowiedzialności za ewentualne źle podjętą decyzję, tak jest o wiele wygodniej.
I prawdopodobnie dlatego żaden antymaseczkowiec tutaj tej odpowiedzialności ponieść nie chce.
Tych co robią petycje, ogłaszają marsze szanuje i popieram (jeżeli podczas marszu nie złamią prawa) - każdy ma prawo do swojej opinii. Tych co się chwalą, że namawiają do olewania restrykcji, albo że to jakiś wielki spisek i nie można działać w granicach prawa, już nie.
Takie działanie na przekór prawu jest destruktywne, szpitale nadal będą działać jak działały, a wzrost zachorowań je dobije.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 607
cerrato napisał(a):
odporne na argumenty, nie umieją korzystać z internetu żeby odnaleźć informacje, odwołują się do emocji i wstydu, powołują się na artykuły i opinie, które po krótkiej analizie okazują się nonsensowne, wyciągają pochopne wnioski z dostępnych informacji, zamiast dokonać głębszej refleksji i popełniają mase innych logicznych błędów.
Super napisane, zgadzam się w pełni. Zwolennicy maseczek dokładnie tak się zachowują. Biorą bezmyślnie podsuwane przez media statystyki zarażeń (nazywanych dla efektu zachorowaniami), uznają za święte nakazy przyjęte przez rząd. Ale w sumie jest to zrozumiałe - podążanie za autorytetem zwalnia człowieka z obowiazku myślenia i samodzielnego podjęcia decyzji. Konieczność podjęcia jakiejś decyzji jest stresująca, ponadto istnieje ryzyko pomyłki. A tutaj mamy pełen relaks - zakładam maskę bo tak każą i nie mam problemy, nie mam odpowiedzialności za ewentualne źle podjętą decyzję, tak jest o wiele wygodniej.
Trochę na wyrost. Ja mam kilka autorytetów w tej dziedzinie i na pewno polski rząd do nich nie należy. U mnie jest kilku lekarzy i pięlegniarek (w rodzinie, ponoć martwych, bo tyle lat już maseczek używają), sam do tego sugeruję się opiniami takiego "leszcza" w temacie jak prof. Krzysztof Pyrć - ponoć on jakoś doradza rządowi, ale nie wiem na ile rząd korzysta z jego rad - on jest przeciwniem maseczek na zewnątrz ogólnie - jest "za" w miejscach, gdzie jest sporo ludzi ściśniętych w ciasnej przestrzeni, np. jakiś festyn, rynek w Krakowie, itp. Poza tym, on wyraża opinię, że lepiej skupić się na pomieszczeniach zamkniętych. Proste.
Oczywiście, nie ma sensu przytaczać badań, że maseczki są skuteczne, bo one są i badań na to jest tyle, że sypią się na twarz tonami i to starsze niż ta pandemia i "gorączka" decyzyjna tym spowodowana. Generalnie, zakładam, że skoro wiele rzędów to nakazuje/zaleca, to raczej radzą sie ekspertów i to nie takich z grup na fejsie, bo to byłoby dla nich samobójstwo polityczne. Pomyśl pragmatycznie, jak "zawodowy" polityk: jak chcesz utrzymać stołek i morde przy korycie, to korzystasz z najlepszych, najbardziej efektywnych do tego celu metod, więc wiedzy profesorów, a nie gówień na forach. Nawet jak masz tak "niski" cel, jak utrzymać się na stołku.
A teraz pomyśl, że jesteś sobie profesorem epidemiologiem, lub profesorem od koronawirusów, siedzisz w działce 10, 20, 30 czy 40 lat. Niezliczoną ilość badań przeczytałeś lub zrobiłeś sam (patrz: Pyrć, on ma lab do badania koronawirusów właśnie). Srasz swoją działką, znasz ją lepiej niż swoje dane osobowe. Jak kiedyś dopadnie Cie demencja starcza, to zapomnisz siebie, najbliższych, zapomnisz się wyjszczać, ale genów któregoś wirusa, którego badasz codziennie od X lat już, aż do śmierci, będziesz pamiętać. Więc "zjadasz" zęby na danym temacie, tylko w "normalnych" czasach wszyscy maja w dupie Twoją dziedzinę, bo mało który celeb o Tobie napisze przed selfiaczkiem z jego nowym, brandowanych produktem z Chin, który zaraz "fani" kupią.
Nagle przychodzi pandemia, nagle przychodzi czas decyzji - doradzasz rządowi tak i tak, bo lata w tym siedzisz i tyle wynika z Twojej wiedzy i doświadczeń. Ale grażyny i brajany na fejsach oglądną 2 filmy po 30 minut, 2 artykuły przeczytają na portalu typu zmianynaziemi.pl i już mają wiedzą "równoważną", oni wiedzą, że np. koronawirus jest niegroźny, albo maseczki są nieskuteczne. W rzeczywistości, oni nawet nie są w punkcie 0 na krzywej Dunninga-Krugera (są grubo poniżej), ale już czują się uciskani, bo taką ogromną mają wiedzę!
I jak wspomniałem wcześniej - osobnym "problemem" jest rząd, jak on do tego pochodzi. Tyle, że mam rodzinę w Australi, USA i znajomych w Hiszpani i Niemiec i oni wszyscy są solidarnie wkur* na tamtejsze rządy, jak słucham ich narzekań, to momentami mam wrażenie, że mówią o rządzie w PL, ale nie, oni mówią o rządzie w swoim kraju. To nie "rozgrzesza" polskiego rządu, ale jedynie pokazuje, że prawie wszyscy błądzą po omacku. Jak ktoś zaraz wyskoczy mi ze Szwecją, to informuję, że tam tez są wzrosty, a prof. Pyrć podaje, że można ponownie się zarażać tym wirusem, więc model "Szwedzki" w zasadzie leży w posadach (nawet zakładając lżejszy przebieg kolejnych zakażeń - bo i tak zakażasz)
I osobną sprawą są też "autorytety". To, że gamonie w rzadzie ordynują maski, a sami nie noszą to jedna sprawa (nie dziwię się wkur* u ludzi z tego powodu), ale same "autorytety" - np. dr. Dzieciątkowski był studio w TV, tuż przed wyborami i też bez maski (pomieszczenie zamknięte) i opowiadał jak "bezpiecznie" głosować. Więc ja się nie dziwię ludziom, że się wpieniają na zalecenia, jak widzą co robią Ci w rządzie, z tymi, co być może doradzają rządowi na polu eksperckim. Wszystkie te działania szkodzą idei noszenia masek, bo zniechęca ludzi, pomimo tego, że maski są skuteczne i chronią zarówno noszącego jak i innych, to już mówi nauka.
Dodajmy Szumiego z jego wypowiedziami z lutego, prof. Simona i odnajdź się w tym bałaganie, a to jest woda na młyn takich "konspiracyjnych" grup na fb. A najbardziej cierpią na tym zwykli ludzie, Ci, którzy nie chcą zachorować, bo mają jakies obciążenia, jak i pracownicy służy zdrowia - bo ich wysiłek idzie w g**no, patrząc na to, jak i co robi rząd i niektórzy "eksperci"
No i ciągle wadliwe prawo: https://www.dogmatykarnisty.pl/2020/10/powszechny-nakaz-zaslaniania-ust-i-nosa-bez-podstawy-prawnej/ (jakby już na dobitkę).
Jak chodzi o mnie, ja jestem osobiście przeciwko nakazowi noszenia masek, przy założeniu, że osoba, która ich nie nosi zapłaci za ewentualne kosekwencje jeśli one nastąpią (niech wypełni oświadczenie woli). Czytaj: nie nosisz, ok, ale dopadnie Cie ciężka postać - zapłać za leczenie rynkowo, a jak dochodzenie epidemiologiczne ujawni, że Ty byłeś źródłem zakażenia, to niech ubezpieczyciele na życie zakażonych wyślą Ci pozdrowienia z blankietami. Proste.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 2918
COVID w Polsce, od zimy 2 młode ofiary miały po 18 lat
Dyżurny straży pożarnej powiedział, że w nocy na trasie Bramka-Bożęcin w powiecie ostródzkim na lokalnej drodze doszło do wypadku, w którym zginęła 15-letnia dziewczyna.
Autem jechały cztery 15-letnie osoby, kierowca był pełnoletni, ale także bardzo młody.

Na zdjęciu: mazurska mutacja koronawirusa
W miejscowości Wielewo pod Braniewem (warmińsko-mazurskie) doszło w nocy do wypadku - w drzewo uderzyło auto, którym podróżowała młodzież w wieku 13-20 lat. Pasażerowie auta trafili do szpitala, 18-latek zmarł w szpitalu.
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-10-11/samochod-uderzyl-w-drzewo-nie-zyje-18-latek-cztery-osoby-w-szpitalu/?ref=slider
W jednym regionie, na Mazurach, 2 noce pod rząd
Kierowca miał 20 lat, pasażerowie byli od niego młodsi, najmłodszy uczestnik wypadku miał 13 lat.
- Na weselisku, obowiązkowo na 300 osób, bo mniej to sąsiedzi 20 lat będą palcami wytykali, zaraziła się koroną babcia. Niestety babci się zmarło.
- Po nocnym disco-balowaniu 13, 15, 18 latki owinęły się wokół drzewa. Nastolatki niestety fantazyjnego zapierd..... po drogach nie przeżyły.
Jaki masowy lockdown trzeba zastosować w 1. i 2. przypadku?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Poznań
- Postów: 9222
było tu wiele osób które są wyraźnie sfrustrowane restrykcjami(nazywając często maski kagańcami albo szmatami), które są odporne na argumenty
@BluzaWczolg - powyższy cytat zrozumiałem tak, że każdy kto narzeka na konieczność noszenia maseczki jest oszołomem, który nie rozumie powagi sytuacji. A nawiasem mówiąc - nie widzę niczego złego w nazywaniu maseczki kagańcem. I jego i drugie zasilania paszczę jednostki w imię obrony otoczenia. Czy właśnie nie o to chodzi z tymi maseczkami? ;)
@TurkucPodjadek - widzę, że mamy tutaj duża zgodność. O ile jestem w stanie zrozumieć maseczki w sklepie, urzędzie czy kościele, to podobnie jak przywołany przez ciebie ekspert uważam, że maseczka na ulicy to absurd. I czy teraz - olewając głupi nakaz, którego nie popierają naukowcy i który jest jedynie wynikiem fantazji naszych kochanych polityków, automatycznie staję się idiotą i śmiertelnym zagrożeniem dla społeczeństwa?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Piwnica
- Postów: 7697
Przynajmniej nie muszę patrzeć na te wasze smutne wykrzywione mordy.
:)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 3573
O ile jestem w stanie zrozumieć maseczki w sklepie, urzędzie czy kościele, to podobnie jak przywołany przez ciebie ekspert uważam, że maseczka na ulicy to absurd. I czy teraz - olewając głupi nakaz, którego nie popierają naukowcy i który jest jedynie wynikiem fantazji naszych kochanych polityków, automatycznie staję się idiotą i śmiertelnym zagrożeniem dla społeczeństwa?
No dokładnie, na chooy mam nosić maseczki na dworze jak w promieniu 10 metrów nikogo nie ma?
Efekt może być jeszcze niebezpieczny dla osob noszących okulary, okukary zaparują i czlowiek gdzieś wlezie :D
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 638
cerrato napisał(a):
Super napisane, zgadzam się w pełni. Zwolennicy maseczek dokładnie tak się zachowują. Biorą bezmyślnie podsuwane przez media statystyki zarażeń (nazywanych dla efektu zachorowaniami), uznają za święte nakazy przyjęte przez rząd. Ale w sumie jest to zrozumiałe - podążanie za autorytetem zwalnia człowieka z obowiazku myślenia i samodzielnego podjęcia decyzji.
Nie mogę się z tym zgodzić. Ja nie jestem naukowcem, wirusologiem ani epidemiologiem. Skoro tak, to samodzielnie nie jestem w stanie ocenić, czy noszenie maseczek ma sens, czy nie ma - bo nie posiadam do tego ani wiedzy, ani żadnych kompetencji. Skoro tak, jedyne co mi zostaje to wsłuchać się w słowa ludzi, którzy taką wiedzę mają - bo całe życie badają wirusy, leczą ludzi i naukowo zajmują się tym tematem. Jeśli zaś jedni naukowcy mówią tak, a inni inaczej to wierzę tym, którzy są w większości.
Tymczasem, jest pewna grupa oszołomów, która uważa że lepiej zna temat niż naukowcy. Skąd wiesz, że noszenie maseczek na ulicy nie ma sensu? Bo tak ci się wydaje? Jakie masz kompetencje i wiedzę żeby tak twierdzić? Bo jeden ekspert na 10 tak mówi? Jaka jest logika w tym, że wierzysz tym naukowcom którzy są w mniejszości? Ja dokładnie wiem jaka: bo to dla ciebie wygodniejsze.
Wszyscy szarlatani zawsze zdobywają posłuch dlatego, że mówią ludziom to, co chcą usłyszeć. Gdy tymczasem prawda może być mniej wygodna i trudniejsza do zaakceptowania. Proponuję jednak jeszcze raz przemyśleć temat. Samodzielne myślenie - tak. Ale nade wszystko, musisz cały czas pamiętać, że możesz wyciągnąć całkowicie błędne wnioski, jeśli nie masz wystarczającej wiedzy w temacie. I jest masa ludzi, którzy cię naprowadzają na błędne wnioski.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 629
Japonia, ponad 3x większa populacja, ilość zakażeń dziennie w okolicach 400-600. W okresie największego wzrostu było koło 2k.
Źródło:
https://koronawirusunas.pl/swiat/japonia
Tam jakoś nie mają problemu z maseczkami, czy obostrzeniami dotyczącymi zgromadzeń. A szkoły są normalnie pootwierane (oczywiście maseczki)
Dla mnie wniosek jest taki: Jakie społeczeństwo, taki rząd. 2Heady przeważają.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 607
Kolejny z tych, którzy pewnie g*o wiedzą, w przeciwieństwie do tych na forach: https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-bezobjawowe-przejscie-covid-19-nie-oznacza-braku-powiklan,nId,4786426
Brak objawów choroby COVID-19 wcale nie eliminuje średnioterminowych, czyli pojawiających się po dwóch, trzech, czterech miesiącach powikłań, które są najprawdopodobniej przewlekłymi stanami, które mogą powoli prowadzić do inwalidyzacji osoby. Być może nie w ciągu roku, ale po trzech, pięciu latach - zauważył.
Wyliczył, że są to najczęściej problemy związane ze zwłóknieniem mięśnia sercowego i płuc. To są zwłóknienia np. płuc po burzy cytokinowej. Obserwujemy to także u pacjentów w naszym szpitalu. Na razie nie wiemy jeszcze, czy te zmiany są trwałe i progresywne, czy tymczasowe - wyjaśnił.
Dodał też, że trudno na razie wyciągać daleko idące wnioski, bo Covid-19 jest chorobą nową i do końca niezbadaną, przede wszystkim jeszcze bez możliwości oceny długoterminowego wpływu na organizm.
Na szczęście, na wielu forach, w tym na 4p, są "eksperci", którzy nas uspokajają i wiedzą lepiej, choć dane pacjentów mają co najwyżej, że statystyk. Ja im wierzę!
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 2918
W wakacje wirus poszedł na urlop. Żadnych maseczek. Tabuny ludzi na deptakach we wszystkich wakacyjnych miejscowościach, w knajpach tłumy, wesela na 200 osób i więcej, aż po październikową setkę biskupów ramię obok ramienia.
Dopiero w październiku wirus zgodnie z grafikiem kończy urlop więc wszyscy wszędzie w maseczkach. A w sklepach godziny tylko dla seniorów.
Maseczka na wolnym powietrzu powstrzyma epidemię tak jak godziny dla seniorów powstrzymają recesję.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Piwnica
- Postów: 7697
BraVolt napisał(a):
Dopiero w październiku wirus zgodnie z grafikiem kończy urlop więc wszyscy wszędzie w maseczkach. A w sklepach godziny tylko dla seniorów.
Otwarcie szkół (plus pewnie pogoda sprzyja emisji), niestety obecnie raczej muszą nabić więcej przypadków i dopiero szkoły ponownie zamkną, bo inaczej rodzice darliby mordy, że oni dzieci nie będą wychowywać, bo od tego jest szkoła.
Maseczki na zewn, to pewnie tylko na pokaz, że do tego momentu coś robią.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 270
Meini napisał(a):
Nie mogę się z tym zgodzić. Ja nie jestem naukowcem, wirusologiem ani epidemiologiem. Skoro tak, to samodzielnie nie jestem w stanie ocenić, czy noszenie maseczek ma sens, czy nie ma - bo nie posiadam do tego ani wiedzy, ani żadnych kompetencji. Skoro tak, jedyne co mi zostaje to wsłuchać się w słowa ludzi, którzy taką wiedzę mają - bo całe życie badają wirusy, leczą ludzi i naukowo zajmują się tym tematem. Jeśli zaś jedni naukowcy mówią tak, a inni inaczej to wierzę tym, którzy są w większości.
Przez mnóstwo pokoleń ludzi przy życiu utrzymywał ich instynkt, a nie wiedza oficjalnie certyfikowanych naukowców. Instynkt ma to do siebie, że w wielu przypadkach, w których występuje tak ogromna liczba zmiennych, że nie sposób ich ująć rozważaniami rozumowymi, posłuchanie się instynktu daje największe szanse przeżycia, czy zachowania zdrowia. Organizm się naturalnie buntuje przeciw zasłanianiu dróg oddechowych - z pewnością jest jakiś tego powód. Zdaję sobie sprawę, że mogą wystąpić sytuacje, w których kierowanie się własnym instynktem będzie błędem, ale ślepe ignorowanie własnego instynktu też jest obarczone dużym ryzykiem błędu.
Kiedyś próbowałem się dostosować do stereotypu dorosłego mężczyzny, jako człowieka postępującego racjonalnie, starałem się postępować "mądrze" a ignorować swój instynkt i emocje, chyba że w jakimś przypadku już absolutnie się tego zrobić nie dało. Zmieniłem swoje podejście do życia i odwróciłem tę proporcję - próbuję ignorować instynkt tylko w przypadkach szczególnych - a obecnej sytuacji nie traktuję jako uzasadniającej takie szczególne postępowanie. Tak, noszenie szmaty mnie irytuje i chociaż oddychanie w szmacie jest wykonalne, to ewidentnie odczuwam wtedy że coś jest nie tak. I jest to główny powód mojego narzekania na obowiązek ich noszenia - nie żadne badania naukowe, bo takich w tym temacie nie prowadzę. Mam jednak większe zaufanie do własnego instynktu niż do gadającej głowy w telewizji, człowieka którego osobiście nie znam i nie wiem, czy ma zwyczaj mówić prawdę.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Piwnica
- Postów: 7697
Troll anty OOP napisał(a):
Organizm się naturalnie buntuje przeciw zasłanianiu dróg oddechowych - z pewnością jest jakiś tego powód.
Organizm buntuje się także, jak się wsadza coś w dupę, lecz od czasu do czasu kolonoskopię jednak warto zrobić.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 638
Twoje założenie jest z gruntu nieprawidłowe. Instynkt nie daje minimalizacji ilości zgonów w populacji, a tylko maksymalizację możliwości przetrwania gatunku. W obecnej sytuacji gdyby pozwolić na działanie tylko procesów naturalnych, to pewnie więcej niż połowa ludzi powinna wymrzeć, czy to od patogenów, czy przez irracjonalne działania na swoją szkodę. Średnia wieku byłaby 40 lat, ciąża i potomstwo wtedy gdy jest to biologicznie możliwe, czyli od wieku 12-13 lat do wieku powiedzmy 35 lat, ludzi byłoby o 2/3 mniej i wszyscy byliby zdrowi.
Ty zachowujesz się jak pies, którego trzeba unieruchomić, żeby nie pogryzł człowieka, który chce mu nastawić złamaną nogę, bo inaczej nie pozwoli na to - instynktownie. Czy jest to dla niego jako jednostki korzystne? Nie, bo zginąłby gdyby żył w naturalnym środowisku. Czy korzystne dla przetrwania gatunku? Tak, bo w populacji będą tylko osobniki zdrowe i silne.
Tak samo jest z twoim instynktem nie noszenia maski. Pomijając, ze jesteś istotą świadomą i rzekomym instynktem usprawiedliwiasz swoją wygodę, wypierając problem myśląc że ciebie akurat nie dotyczy. Wydaje ci się, że nic się nie stanie jak nie będziesz nosić maski, a myślenie bardziej ogólne jest dla ciebie niedostępne.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Warszawa
- Postów: 2918
W mediach nowa burza: W karetce zmarł pacjent chory na COVID.
*Zmarł w karetce pod nyskim SOR-em, po ponad godzinnej reanimacji, w oczekiwaniu na przyjęcie na SOR.
Według relacji lokalnych mediów w nyskim szpitalu nie było miejsc dla pacjentów z COVID-19.
Problem braku łóżek to nie jedyny, z jakim musi mierzyć się nyski szpital. W placówce ma brakować także personelu medycznego.
Dodatkowo pięciu lekarzy zostało skierowanych na kwarantannę. Ich dzieci miały mieć w szkole kontakt z zakażoną osobą.
*