Picie alkoholu w miejscu publicznym

Picie alkoholu w miejscu publicznym
AB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 464
3
somekind napisał(a):

może lepiej przyjrzyj się Niemcom czy państwom skandynawskim.

Może zamiast rozmawiać o swoich domysłach, porozmawiajmy o faktach, a fakty są następujące:
http://www.nationmaster.com/graph/cri_tot_cri-crime-total-crimes

Wg powyższych statystyk liczba przestępstw w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi:

  • w Szwecji 136,94
  • w Niemczech 78,95
  • w Polsce 36,43
somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
Wibowit napisał(a):

Jest jakiś kraj w którym nie ma takich ludzi?

Prawdopodobnie nie.
Ale czy to jest jakieś usprawiedliwienie dla kogokolwiek? Mój sąsiad kradnie i bije żonę, więc ja też mogę?

Adam Borowski napisał(a):

Może zamiast rozmawiać o swoich domysłach, porozmawiajmy o faktach, a fakty są następujące:
http://www.nationmaster.com/graph/cri_tot_cri-crime-total-crimes

Żeby rozmawiać o faktach na podstawie statystyk, trzeba najpierw mieć zdolność ich rozumienia i odniesienia do rzeczywistości. Statystki dotyczące liczby przestępstw mogłyby być argumentem, gdyby:

  1. w każdym kraju te same czyny uznawano za przestępstwa;
  2. przestępstwa w danym kraju dokonywali jedynie jego obywatele. Tymczasem kto kradnie samochody w Niemczech?

Wg tych samych statystyk Polska jest też liderem jeśli chodzi o przekupstwo i rozboje, a liczba więźniów na 100 tys mieszkańców wynosi:

  • w Polsce 210
  • w Niemczech 96
  • w Szwecji 75
  • w Norwegii 64
    Faktycznie powód do dumy.

To naprawdę fantastyczne, że jesteście dumni ze swoich rodaków, którzy palą na przystankach i rzucają pety na chodnik, śmieciami palą w kominie albo wywożą je do lasu, nie sprzątają po swoich psach, słuchają głośno muzyki w autobusach i piją piwo w tramwajach, a jadąc samochodem nigdy nie ustępują pieszym pierwszeństwa na przejściach. Być może zresztą sami tak robicie, bo empatię do buraków można odczuwać chyba tylko samemu będąc jednym z nich.
Naprawdę, szczere gratulacje, że tak dobrze się z tym czujecie.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
2

Wg tych samych statystyk Polska jest też liderem jeśli chodzi o przekupstwo i rozboje, a liczba więźniów na 100 tys mieszkańców wynosi:

  • w Polsce 210
  • w Niemczech 96
  • w Szwecji 75
  • w Norwegii 64
    Faktycznie powód do dumy.

Równie dobrze można podać inne staty, np:
Ilość napadów: http://www.nationmaster.com/graph/cri_ass_vic-crime-assault-victims Polska jest nisko
Oszustwa: http://www.nationmaster.com/graph/cri_fra-crime-frauds Niemcy mają 5x więcej niż Polska na łebka
Ilość zgwałconych kobiet w społeczeństwie: http://www.nationmaster.com/graph/cri_rap_vic-crime-rape-victims

Staty można wymieniać dalej i udowadniać sobie różne rzeczy. Ale czy naprawdę te różnice oznaczają, że my mieszkamy w zoo, a na zachodzie są wyższe formy życia?

Zresztą suche statystyki to i tak rozbieżności w metodykach, błędy statystyczne, itd Marooned podróżował po świecie i przekonał się na własnej skórze o uprzejmości cudoziemców. I dyskusja jest o piwie, a nie o przekupstwie czy ilości więźniów.

AB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 464
2
somekind napisał(a):

Tymczasem kto kradnie samochody w Niemczech?

Tymczasem jaka nacja rozkrada nasz kraj? Uogólnienie na poziomie ojca Rydzyka...

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
Wibowit napisał(a):

Staty można wymieniać dalej i udowadniać sobie różne rzeczy.

A zauważyłeś w ogóle, że to nie ja pierwszy przywołałem tutaj statystyki? Odbiłem tylko piłeczkę komuś, kto chciał nimi udowadniać wspaniałość naszych przestępców.

Ale czy naprawdę te różnice oznaczają, że my mieszkamy w zoo, a na zachodzie są wyższe formy życia?

Nie, tutaj jest po prostu spora grupa buraków, której bronicie.

I dyskusja jest o piwie, a nie o przekupstwie czy ilości więźniów.

W kwestii piwa zagłosowałem za legalizacją, ale rozumiem, że temat ogólnej kultury i poszanowania prawa przez Polaków jest jakiś wstydliwy?

Adam Borowski napisał(a):

Uogólnienie na poziomie ojca Rydzyka...

Taa...
http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/niemcy-oskarzaja-polacy-kradna-nam-samochody,1804436,324
http://www.rp.pl/artykul/845542.html?print=tak&p=0
http://pl.wikipedia.org/wiki/Juma

Ponownie gratuluję dobrego samopoczucia.

AB
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 464
1
somekind napisał(a):

A zauważyłeś w ogóle, że to nie ja pierwszy przywołałem tutaj statystyki? Odbiłem tylko piłeczkę komuś, kto chciał nimi udowadniać wspaniałość naszych przestępców.

Po pierwsze podałem statystyki ogólne przestępstw, żeby w dyskusji w końcu pojawiły się jakieś fakty, a nie wyłącznie uogólnienia i stereotypy. Napisać, że "kradną i piją" może każdy idiota, ale nie każdy potrafi swoje zdanie poprzeć dowodami. Po drugie w żadnym momencie nie wychwalałem, ani nie demonizowałem nikogo, wręcz przeciwnie sugerowałem, że pod względem kultury i IQ jesteśmy na takim samym poziomie jak "Zachód". Hipokryzją natomiast jest zarzucanie komuś "wychwalania" i stronniczości, samemu prezentując skrajną i stronniczą opinię. Po trzecie w jednych statystykach wypadamy lepiej niż "Zachód", w innych gorzej, ale generalnie jesteśmy tacy sami i nie powinniśmy mieć ani kompleksów, ani puchnąć dumą.

somekind napisał(a):

Nie, tutaj jest po prostu spora grupa buraków, której bronicie.

Buractwo jest wszędzie, co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem dla jego istnienia. Buractwo powinno się tępić i piętnować, ale nie powinno się jego istnienia demonizować i przedstawiać jako tylko polskie zjawisko.

somekind napisał(a):

W kwestii piwa zagłosowałem za legalizacją, ale rozumiem, że temat ogólnej kultury i poszanowania prawa przez Polaków jest jakiś wstydliwy?

Nadal jestem zdania, że pod względem kultury i poszanowania prawa nie odbiegamy od "Zachodu", co nie znaczy, że jesteśmy wzorem, nie jest nim również "Zachód".

somekind napisał(a):

Ponownie gratuluję dobrego samopoczucia.

Dziękuję, lepsze to niż frustracja i plucie jadem :)

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
3
Adam Borowski napisał(a):

Buractwo powinno się tępić i piętnować, ale nie powinno się jego istnienia demonizować i przedstawiać jako tylko polskie zjawisko.

Czy ja gdzieś pisałem, że to tylko polskie zjawisko? Pisałem tylko, że w Polsce tego jest więcej. A z "kulturą picia" niektórzy u nas sobie zupełnie nie radzą.
I to, że kogoś okradli w Barcelonie, a w Londynie nastolatki leżą zarzygane co sobotę, a Bruksela zaśmiecona, nie jest wytłumaczeniem dla naszych buraków.

Nadal jestem zdania, że pod względem kultury i poszanowania prawa nie odbiegamy od "Zachodu"

W takim razie dlaczego polscy kierowcy na ogół nie przepuszczają pieszych na przejściach, a norwescy to robią? Dlaczego jak w Niemczech jest ograniczenie do 80 km/h, to wszyscy zwalniają, a u nas jadą setką?
Dlaczego w Szwajcarii nie ma petów na chodnikach?
O czym to świadczy, jeśli nie o przeciętnie wyższej kulturze i większym poszanowaniu prawa?

Ech, nawet, jakby było pozwolenie na picie w parku, to strach tam iść, żeby w psie g**no nie wdepnąć, bo ludzie nie są łaskawi sprzątać po swoich zwierzakach. To jest ta wysoka polska kultura?

Żyjesz w jakiejś innej Polsce, że tych wszystkich zachowań nie zauważasz?

Wydaje mi się, że mimo wszystko jest u nas coraz lepiej, chociaż jak widzę reakcję na ganienie buractwa na tym forum, to zaczynam wątpić. A efekty takiego jak Twoje podejścia są takie, że tak, a nie inaczej jesteśmy odbierani za granicą. Dopóki jakieś cwaniaki od nas będą kradły samochody w Niemczech, dopóty my wszyscy będziemy nazywani złodziejami.

Ale nawet nie o to chodzi - po prostu, ten kraj by znacznie lepiej wyglądał, i ludziom lepiej by się żyło, gdyby wielu Polakom chciało się bardziej dbać o swoje otoczenie, więcej myśleć o innych, i nie zatruwać im życia.

kult
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

No to polej :)

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Pisałem tylko, że w Polsce tego jest więcej.

Jakieś podstawy masz do takiego stwierdzenia, czy tylko ci się wydaje? Bo mi się wydaje, że nie masz racji.

No tak... "prawo na pewno jest złe, ja wiem lepiej" - to jest właśnie typowo polskie podejście i brak szacunku do przepisów.

I tu też się z tobą nie zgodzę. Nie mogę, nie potrafię, organicznie nie potrafię mieć szacunku do głupiego prawa. Dodatkowo uważam, że ślepe podążanie za przepisami, bez refleksji, jest bardzo, bardzo złe.

Wielce irytujące jest somekindzie to, jak wypiowiadasz się o Polakach. Może ja nie mam poszanowania do przepisów, ale ty nie masz szacunku do Polaków - przynajmniej w twoich wypowiedziach go nie widać, wręcz odnoszę wrażenie, że gardzisz naszą nacją. Przykre bardzo.

Buractwo jest wszędzie. Zachód nie jest mityczną krainą, pełną kulturalnych, trzeźwych ludzi. Nie mam pojęcia, co ma ilość buractwa w narodzie, do tematu tego wątku.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Pewnie że powinno być nielegalne. To tak samo jak z paleniem papierosów. Nałogowcy odczuwają przemożną potrzebę obnoszenia się ze swoim nałogiem wszędzie. Czyli jak ktoś nałogowo kopci, to nie wystarczy mu że będzie kopcił w swoim domu. Musi kopcić jeszcze oprócz tego w knajpie, na przystanku autobusowym, w sklepie. Bo jak wyjdzie z domu na kilka godzin to już nie wytrzymuje żeby znów nie zapalić. Ale to jego problem, ja sobie nie życzę oglądania palących i wdychania dymu.

Podobnie z piciem. Problem polega na tym, że znajdzie się spora grupa ludzi, którzy nie wiedzą co to kultura i uchlają się zawsze tak, że zmienią się w obrzyganą i oszczaną (własnymi szczynami) kupę gówna, a jeszcze większa część z nich będzie odpierdalać jakieś dziwne akcje bo alkohol tak na nich działa. Zgadzam się że ktoś może równie dobrze wyjść nawalony z domu, ale to żaden argument w dyskusji. Rozmawiamy tutaj o tym czy pozwalać pić w miejscach publicznych - i wypowiadając sie na ten konkretny temat, takie właśnie mam zdanie.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
5

Ale to jego problem, ja sobie nie życzę oglądania palących i wdychania dymu.
Podobnie z piciem. Problem polega na tym, że znajdzie się spora grupa ludzi, którzy nie wiedzą co to kultura i uchlają się zawsze tak, że zmienią się w obrzyganą i oszczaną (własnymi szczynami) kupę gówna, a jeszcze większa część z nich będzie odpierdalać jakieś dziwne akcje bo alkohol tak na nich działa.

A ja sobie nie życzę oglądania brzydkich ludzi. Szczególnie tych śmierdzących. Ergo, brzydota powinna być zakazana. Za nie mycie się powinny być wysokie mandaty. A jak ktoś brzydko pachnie z powodu choroby/natury, to przykro mi, ale nie powinien wcale wychodzić z domu. Moje wrażenia estetyczne są dużo ważniejsze, niż wolność jednostki.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

A ja sobie nie życzę oglądania brzydkich ludzi. Szczególnie tych śmierdzących. Ergo, brzydota powinna być zakazana.

Najgłupsze zdanie jakie tu padło. Nikt nie ma wpływu na to jakim wyglądem go obdarzyła natura. Nijak się to ma do picia w miejscach publicznych, jeśli widzisz tu jakiś związek to proszę o więcej wyjaśnień.

A jak ktoś brzydko pachnie z powodu choroby/natury, to przykro mi, ale nie powinien wcale wychodzić z domu.

Jeśli natura obdarzy kogoś przymusem picia w parku albo palenia papierosa w knajpie to zgodzę się z tobą. Ale dopóki, dopóty to jego własny wybór, traktuje to jako objaw złej woli a tego popierać nie zamierzam. Znowu problemem nie jest samo to, co ktoś pije. Ale to, że to będzie nadużywane i hordy nachlanych pajaców będą uprzykrzać życie normalnym ludziom. Czyż nie dlatego wprowadzono taki zakaz?

Moje wrażenia estetyczne są dużo ważniejsze, niż wolność jednostki.

Zlikwidujmy zatem prawo, po co nam ono? Wolność jednostki ponad wszystko - róbta co chceta i wszędzie gdzie tylko chceta. Czemu zakazywać seksu w miejscach publicznych? Nie każdy chce na to patrzeć - ale jednak, wolność jednostki jest ważniejsza niż czyjeś tam wrażenia estetyczne. Rozumiem że tutaj masz takie samo zdanie?

Zauważyłem, że wszyscy "tolerancjni" stosują dokładnie tą samą arumentację, nieważne czy chodzi o małżeństwa gejów, o picie, czy o palenie. Powyższy post to prawie cytat z tego co było pisane w dyskusji o tzw "związkach partnerskich". Zawsze próba utrzymania porządku i jakichkolwiek zasad to zamach na ową wyimaginowaną "wolność jednostki" (cokolwiek to znaczy). Niestety 100% wolność jednostki jest nie do osiągnięcia, bo oznaczałoby to brak jakichkolwiek zakazów. To by sprawdziło się gdyby wszyscy ludzie byli dobrzy - wtedy niczego nie trzeba by było zakazywać. Niestety tak pięknie nie jest.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Nijak się to ma do picia w miejscach publicznych, jeśli widzisz tu jakiś związek to proszę o więcej wyjaśnień.

Ok, za więcej wyjaśnień niech posłuży ci to, że nie cierpię również zapachu kawy, a widok ludzi pijących kawę w miejscach publicznych napawa mnie obrzydzeniem. Moi współpracownicy są bezczelni, we wspólnej kuchni parzą kawę i piją ją, przez co nie mogę swobodnie wejść do kuchni, bo ten zapach strasznie mnie drażni. A oni w pełni świadomie, z własnego wyboru, piją tą kawę przy mnie! Chyba nie muszę dodawać, że kawa jest środkiem psychoaktywnym, stymulantem, po którym ludzie zachowują się nerwowo, czasem agresywnie, ciśnienie im skacze, żółcieją zęby i śmierdzi z ust.

Zlikwidujmy zatem prawo, po co nam ono? Wolność jednostki ponad wszystko - róbta co chceta i wszędzie gdzie tylko chceta.

Trochę poleciałeś. Nigdy nie sugerowałam usunięcia całego prawa. Chyba nikt w wątku nie sugerował. Czy wszyscy "nietolerancyjni" muszą od razu lecieć w ekstrema? Argumentacja ta sama, co w każdym innym wątku - zakazać, zakazać, zakazać!!!

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Ciągle nie rozumiesz sedna sprawy. Nie rozumiesz że picie kawy to nie to samo ci picie alkoholu. Że to, że mówisz że nie lubisz zapachu kawy podchodzi bardziej pod zwykłą fanaberię, a dym papierosowy szkodzi. Że picie alkoholu w miejscach publicznych doprowadzi do tego że trzeba będzie się szarpać z większą ilością pijanych uprzykrzających wszystkim życie. Gdyby rzeczywiście wszyscy byli na tyle dojrzali, że rozumieliby kiedy i gdzie wypada pić alkohol w publicznym miejscu, a kiedy nie to nikt by nie wpadł na pomysł takiego zakazu. Postaraj się spojrzeć szerzej na problem, a nie na zasadzie "i tak nic nikomu nie zaszkodzę, a mi zakazują".

Dlatego właśnie są pewne zakazy i wg mnie powinny być, pomimo że ktoś może poczuć się urażony że ogranicza sie jego wolność. Ograniczeń prędkości an drogach też mogłoby nie być - gdyby każdy sam dobrze potrafił ocenić jak szybko powinien jechać żeby nie stwarzać zagrożenia. Całkiem analogiczna sytuacja jest z piciem alkoholu. Ja właśnie tak widzę ten problem.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Niemcy (a przynajmniej Bawarczycy) moga pic alkohol w miejsach publicznych, czesto wieczorami w metrze widac mlodziez z butelkami szampana pitymi z gwinta, ludzie chodza sobie nad rzeke z piwem w dloni itp., i jakos nie ma problemow. Ja za to kiedys na jakims koncercie w plenerze przed koncerten wypilem lecha i dostalem mandat, mimo ze tak naprawde nic zlego nie robilem, zaraz pozniej jakas grupka sobie zrobila ustawke, i pewnie wszyscy trzezwi...

02
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1176
2

W Amsterdamie jarają blanty na ulicach :) Ciekawe czy są jakieś wrażliwe noski, ktorym przeszkadza zapach zielska.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

@othello, ale czy ty żyjesz w jakimś innym kraju niż ja, czy coś? Często się tak szarpiesz z tymi pijanymi? Bo ja to pijanych zazwyczaj po prostu mijam. Przecież obecny zakaz to jedna wielka ściema. Wystarczy przejść się w piątek w okolice akademików. Wystarczy zajrzeć na dworzec czy w znaną miejscówę w krzakach. W ciepły wieczór zajrzyj na ognisko w parku Reganna. Pijani ludzie są teraz na ulicach. Jedni zachowują się kulturalnie, inni nie. Jednych złapie policja i da mandat, innych zgarnie do wytrzeźwiałki, większości się upiecze.
W piątkowy wieczór na starówce 99% ludzi jest pijanych. Mi to nie przeszkadza, czasem też tam bywam i jestem pijana razem z nimi.

Czyli co, za słaby zakaz mamy? Powinno się zabronić nie tylko picia w miejscu publicznym, ale i bycia pijanym?

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

No tak. To że prawo nie jest egzekwowane uważasz za argument że trzeba je znieść? Poza tym, znowu te same argumenty podajesz... to, że ty nie narobisz bałaganu gdy sobie wypijesz w miejscu publicznym nie znaczy, że inni też nie. Tak samo, to że tobie nie zdarzyło się że musiałaś się szarpać z pijanymi idąc w nocy przez park nie znaczy, że nikomu sie to nie zdarza. Z tego co sam obserwuję, to po wprowadzeniu zakazu pijanych szwędających się po mieście/po parku jest mniej niż było to przedtem.

Ja rozumiem, że taki zakaz może wkurzać ciebie czy mnie. Ale patrząc na cały temat z innej strony, nie jestem tak w 100% pewien że powinno go nie być.

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
2
aurel napisał(a):

Ok, za więcej wyjaśnień niech posłuży ci to, że nie cierpię również zapachu kawy, a widok ludzi pijących kawę w miejscach publicznych napawa mnie obrzydzeniem. Moi współpracownicy są bezczelni, we wspólnej kuchni parzą kawę i piją ją, przez co nie mogę swobodnie wejść do kuchni, bo ten zapach strasznie mnie drażni. A oni w pełni świadomie, z własnego wyboru, piją tą kawę przy mnie!
O to to to! Jeden z najgorszych zapachów jakie znam. Brr..
Co więcej, siedziałem kiedyś obok jegomościa, który specjalnie stawiał filiżankę po mojej stronie i jak prosiłem go o przestawienie to czasem się nabijał, że o co mi chodzi i że już kawy se postawić nie może?

othello napisał(a):

Ciągle nie rozumiesz sedna sprawy. Nie rozumiesz że picie kawy to nie to samo ci picie alkoholu.
Oczywiście.. to również nie to samo co picie wody, herbaty i soku z gumijagód. Sęk w tym, że Tobie przeszkadza alkohol spożywany publicznie, mi i @aurel przeszkadza picie kawy. Jadę sobie tramwajem, zapłaciłem za bilet, a tu obok jakiś hipster z białymi słuchawkami macha mi przed nosem kubkiem ze starbuksa przyprawiając mnie o mdłości. Gdzie tu jest różnica jakby mi dmuchał gorzelnią będąc na kacu bo sobie nad Wartą walnął 8 browarków?

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Gdzie tu jest różnica jakby mi dmuchał gorzelnią będąc na kacu bo sobie nad Wartą walnął 8 browarków?

Gdzie? Nie chodzi o zapach alkoholu, a o tylko o to jak ludzie sie po alkoholu potrafią zachowywać. Jak myślisz, dlaczego ktoś wpadł na pomysł zakazu alkoholu, ale nikt nie wpadł na zakaz picia kawy? Tak całkiem bez powodu, bo prowadzi krucjatę i zwalcza alkohol wszędzie gdzie tylko się da?

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Jak myślisz, dlaczego ktoś wpadł na pomysł zakazu alkoholu, ale nikt nie wpadł na zakaz picia kawy? Tak całkiem bez powodu, bo prowadzi krucjatę i zwalcza alkohol wszędzie gdzie tylko się da?

Widzisz, IMHO, niestety czasem do władzy dochodzą ludzie, którzy mają nie do końca po kolei w głowach. Np. w części Włoszech pojawił się zakaz noszenia dekoltów i mini. Komuś przeszkadza. Nierzadko na blokach widać zakaz gry w piłkę. Znowu - komuś przeszkadza. W Szwecji na jakiejś prowincji ktoś wpadł na pomysł, by zakazać sikania na stojąco.
Serio uważasz, że jak ktoś wpadł na jakiś pomysł, to już znaczy, że na pewno jest on sensowny?

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
4

Na Alasce na przykład zakazano między innymi wyrzucania żywych łosi z samolotów, przywiązywanie psów do dachu samochodu, a właściciele flamingów nie mogą swoich pupili przyprowadzać do zakładu fryzjerskiego. Prawodawcy stwierdzili również, że wanna nie jest odpowiednim miejscem na trzymanie: osłów (Arizona), aligatorów (Arkansas), koni (Południowa Karolina).

(parafrazując) Jak myślisz, dlaczego ktoś wpadł na pomysł takich zakazów, ale nikt nie wpadł na zakaz picia kawy? Tak całkiem bez powodu, bo prowadzi krucjatę i zwalcza zrzucanie łosi wszędzie gdzie tylko się da?

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Nie. Ale o ile nie potrafię zrozumieć powodu wprowadzenia zakazu sikania na stojąco, to powód zakazu picia w miejscach publicznych jest dla mnie jasny i mogę z nim sie zgodzić. Ty natomiast wychodzisz z założenia, że zakaz nie ma sensu bo i tak nikt nie będzie go przestrzegał i ten kto zechce zrobić burdę po pijaku i tak ją zrobi. Byc może tak, ale tutaj należałoby iść raczej w kierunku egzekwowania zakazu a nie jego zniesienia. Problem jest nie w tym że ten zakaz istnieje, a w tym że zamiast egzekwować go u tych, którzy rzeczywiście awanturują się po pijaku, nęka się normalnych ludzi którzy sobie piwo wypili. Bo tak łatwiej, policja boi sie dostać w ryj.

Na Alasce na przykład zakazano między innymi wyrzucania żywych łosi z samolotów, przywiązywanie psów do dachu samochodu, a właściciele flamingów nie mogą swoich pupili przyprowadzać do zakładu fryzjerskiego. Prawodawcy stwierdzili również, że wanna nie jest odpowiednim miejscem na trzymanie: osłów (Arizona), aligatorów (Arkansas), koni (Południowa Karolina).

Nie wiem w jakim celu to przytaczasz tutaj. Ale jeśli takie zakazy są, to może faktycznie amerykańce np nagminnie wyrzucali żywe łosie z samolotu albo przywiązywali psy do dachu samochodu a potem jechali tym samochodem na wycieczkę. Lub trzymali na siłę osły w wannach.

Jednak ciągle nie widzę odniesienia do tematu. Cytowanie absurdów które zdarzają się wszędzie nie jest dla mnie żadnym argumentem w tej dyskusji. Zakaz picia kawy byłby kolejnym absurdem do kolekcji, ale zakaz picia alkoholu nim nie jest. Przecież chyba łatwo dostrzec różnicę.

Inquis1t0r
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 300
4
othello napisał(a):

Byc może tak, ale tutaj należałoby iść raczej w kierunku egzekwowania zakazu a nie jego zniesienia. Problem jest nie w tym że ten zakaz istnieje, a w tym że zamiast egzekwować go u tych, którzy rzeczywiście awanturują się po pijaku, nęka się normalnych ludzi którzy sobie piwo wypili. Bo tak łatwiej, policja boi sie dostać w ryj.

Ale widzisz...ci "normalni ludzie" w obecnej sytuacji SĄ przestępcami...a przynajmniej popełniają wykroczenie. Twoja argumentacja nie ma sensu, bo prawo nie ma działać tak, że karze się tylko tych, którzy przekroczą je bardziej od innych. Albo wszyscy odpowiadają równo, albo zmieniamy przepisy tak, aby wykroczeniem były jedynie ewentualne wybryki pod wpływem, a nie samo spożycie.

aurel
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
9

Ty natomiast wychodzisz z założenia, że zakaz nie ma sensu bo i tak nikt nie będzie go przestrzegał i ten kto zechce zrobić burdę po pijaku i tak ją zrobi. Byc może tak, ale tutaj należałoby iść raczej w kierunku egzekwowania zakazu a nie jego zniesienia.

Nie zgodzę się. Powinniśmy dążyć do racjonalizacji prawa. Kary powinny być za burdy, a nie za bycie pijanym.

Problem jest nie w tym że ten zakaz istnieje, a w tym że zamiast egzekwować go u tych, którzy rzeczywiście awanturują się po pijaku, nęka się normalnych ludzi którzy sobie piwo wypili.

Bezsensowny zakaz prowadzi do represji nie tych co trzeba. Potwierdzasz mą opinię. Gdyby zakaz dotyczył tylko burd, a nie bycia pijanym, gdzie indziej policja musiałaby sobie statystyki trzepać.

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
4
othello napisał(a):

Zakaz picia kawy byłby kolejnym absurdem do kolekcji, ale zakaz picia alkoholu nim nie jest.
Z dogmatami nie umiem polemizować.

02
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1176
6

Gdzie? Nie chodzi o zapach alkoholu, a o tylko o to jak ludzie sie po alkoholu potrafią zachowywać

A zobacz jak ludzie w dresach potrafią się zachowywać. Definitywnie jest korelacja między agresywnym zachowaniem a noszeniem dresu. Myślę, że jak zabroni się noszenie dresu to będzie bezpieczniej na ulicach. W końcu jak nosisz dres to możesz się czuć jak król osiedla, co na pewno wyzwala agresywne zachowanie.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Na coś takiego nie ma odpowiedzi. Było tu kilku, którzy myślą podobnie jak ja. Wasze odpowiedzi były takie że równie dobrze można zakazać noszenia kapelusza a teraz dresów. Oczywiście nie ma sensu dyskusja gdy 15 osób rzuca sie na mnie podając takie argumenty. Mógłbym dalej pisać ciągle to samo, że dres fizycznie nie wpływa na charakter tak jak alkohol, mógłbym tłumaczyć że po kawie nikt jeszcze nikogo nie pobił z powodu tego jak działa kawa itd.

Ale nie widze w tym sensu bo to do niczego nie doprowadzi, następna odpowiedź wasza będzie taka że ostatnio ktoś o blond włosach coś ukradł więc zapewne chcę likwidowac ludzi o blond włosach. Proponuje sobie tylko odpowiedzieć czy na pewno kawa zmienia psychikę równie silnie co alkohol, albo czy noszenie dresów/kapelusza czy co tam jeszcze wymyślicie jest jakimś argumentem. Nie zamierzam więcej polemizować bo i tak zostanę zakrzyczany, ale zdania nie zmienię w tej kwestii.

Marooned
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Poznań
2

Skoro kawa jest nałogiem, to uzależnia. Obstawiam, że i psychicznie i fizycznie, ale tu by trzeba było sięgnąć do źródeł. A skoro jest nałogiem, to wpływa na psychikę. Co chwila widzę na Fejsie jakieś wpisy typu "nie ma dnia bez kawy". To ewidentne uzależnienie. Myślisz, że takie coś nie ma wpływu na zachowanie?
Serio piszę.

Ale serio też napiszę, że oczywiście zdajemy sobie sprawę, że alkohol ma mocniejsze działanie niż kawa. I argumenty o zakazie kawy są z przymrużeniem oka, ale ukazują słabe strony Twojego "zakazującego" myślenia.

OT
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Skoro kawa jest nałogiem, to uzależnia. Obstawiam, że i psychicznie i fizycznie, ale tu by trzeba było sięgnąć do źródeł. A skoro jest nałogiem, to wpływa na psychikę. Co chwila widzę na Fejsie jakieś wpisy typu "nie ma dnia bez kawy". To ewidentne uzależnienie. Myślisz, że takie coś nie ma wpływu na zachowanie?

No ale źle obstawiasz. Kawa nie uzależnia, to bardziej przyzwyczajenie z którym mozna zerwac przy odrobinie silnej woli. Z prawdziwym nałogiem (alkohol, narkotyki) nie można, a odwyk kosztuje naprawdę wieeele cierpień (chociaz nie każdy kto pije alkohol jest nałogowcem, niektórzy wpadaja w nałóg inni nie). To tak poza tematem. I kawa nie zmienia psychiki ani sposobu myślenia, to jest oczywista bzdura. Kto chce może sięgnąć do źródeł, mi się szukać nie chce ale wiem że mam rację.

I argumenty o zakazie kawy są z przymrużeniem oka, ale ukazują słabe strony Twojego "zakazującego" myślenia.

Oczywiście, można wykpić czyjeś argumenty nie mając własnych, ale i tak to działa tylko wtedy gdy masz przewagę (tutaj - liczebną). Ja jednak nie prowadzę dyskusji na takim poziomie, bo przypomina to (w przenośni) walkę na pięści a nie dyskusję.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.