Co do sytuacji, o której pisała @aurel - dwie starsze przyjaciółki mieszkające razem - koszt testamentu notarialnego to od 50-150zł netto (w zależności od skomplikowania inp. tym czy pojawia się zapis pozbawiający prawa do dziedziczenia prawnego spadkobiercę - "wydziedziczenie"). W "najgorszym" wypadku to wydatek rzędu 300 zł (każda osoba musi spisać własny). Czy to tak dużo??? Bo chyba nie chcesz powiedzieć (@aurel), że te dwie starsze panie będą się np. razem rozliczać...
Chyba sobie żartujesz... Popisałeś się niezłą ignorancją. Nie można spadkobiercy od tak wydziedziczyć.
[...]
Oj Aurel nieładnie - mistrzyni wyciągania zdania z kontekstu. O samym wydziedziczeniu pisałem w kontekście KOSZTÓW testamentu notarialnego. Ja wiem, jak to wygląda, jakie warunki muszą być spełnione i że wydziedziczany zawsze może spróbować podważyć testament.
Dodatkowo, by skutecznie chronić partnera przed roszczeniami rodziny o zachowek, trzeba by wydziedziczyć WSZYSTKICH spadkobierców. Jest to nierealne...
A czy teraz tak nie jest? Przecież jeśli jesteś w związku małżeńskim, masz np. dwójkę dzieci i jeśli chcesz zapisać CAŁY swój majątek tylko jednemu dziecku to musisz wydziedziczyć i żonę i drugie dziecko? Czy chcesz mi powiedzieć, że związki partnerskie (bo to o nich przecież cały czas dyskutujemy) będą pozwalały na dowolnym, wedle własnego "widzimisię" obdzielanie moim majątkiem? Bo jakoś chyba nie o to jest ta "wojna".
Wg mnie jest to strasznie złe prawo, bo w praktyce, nie mogę swobodnie rozdysponować mojego majątku po śmierci. Dodatkowo spadkobiercom stosunkowo łatwo jest podważyć testament, jeżeli spadek trafił do osoby spoza rodziny...
To, że jest to niesprawiedliwe prawo to można dyskutować, nie to jest zresztą przedmiotem tej dyskusji. Co do łatwości podważenia testamentu nie jest to takie proste.
Zasadniczo istnieje możliwość podważenia ważności testamentu, jeżeli zachodzi jedna z przesłanek z art. 945 § 1 Kodeksu cywilnego. Mianowicie testament nie jest ważny, jeżeli został sporządzony:
- w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli,
- pod wpływem błędu uzasadniającego przypuszczenie, że gdyby spadkodawca nie działał pod wpływem błędu, nie sporządziłby testamentu tej treści,
- pod wpływem groźby.
Zgodnie z art. 945 § 2 K.c.: „Na nieważność testamentu z powyższych przyczyn nie można się powołać po upływie lat trzech od dnia, w którym osoba mająca w tym interes dowiedziała się o przyczynie nieważności, a w każdym razie po upływie lat dziesięciu od otwarcia spadku”.
To podważający musi udowodnić którekolwiek z tych punktów.
Jeszcze jedna sprawa - ktoś pisał, że związek partnerski nie musi dotyczyć tylko dwóch osób - czyli co np. mogę sobie legalnie harem założyć? Mogę być ja i np. 10 kobiet w takim związku? Nie chce mi się szukać kto to pisał ale bardzo bym prosił o wytłumaczenie mi tego. A z drugiej strony kto komu broni mieć np. 10 kochanek (albo kochanków - niech się panie nie czują pominięte) - jak się tylko wszystkie osoby na to zgodzą to w czym problem? Ale nie mówmy, że jest to rodzina!
Już ci tłumaczę. Sedno sprawy opiera się o to, że nic mnie nie obchodzi kto ilu ma kochanków.
W chwili obecnej, może istnieć małżeństwo, w którym i mąż i żona mają dziesiątki kochanków. Małżeństwo to może mieć dzieci. Czy to nie jest rodzina, bo mają dziesiątki kochanków? o.O
Ja po prostu nie zawieram w definicji rodziny seksu. Wg mnie seks nie jest potrzebny do tego, by tworzyć rodzinę, w związku z tym są to zbiory rozdzielne. Można mieć rodzinę i jednocześnie mieć bardzo ciekawe i bogate życie seksualne. A można nie mieć życia seksualnego wcale. Mi to bez różnicy, dla mnie róbta co chceta i w dowolnych kombinacjach, na zdrowie!
Z resztą dwie osoby o przeciwnych płciach też potrafią w sypialni takie rzeczy wyprawiać, że jakbyś to zobaczył, to byś pewnie powiedział, że nie są rodziną :P Ale to jest w sypialni, to jest intymna sprawa. To się zostawia za drzwiami, przywdziewa fartuszek i robi się dzieciom śniadanie. A potem buzi w policzek dzieciakom na pożegnanie do szkoły, tymi samymi ustami, którymi kilka godzin temu robiła fellatio mężowi ;)<?quote>
zapytam jeszcze raz - ALE JAK SIĘ TO MA DO ZWIĄZKÓW PARTNERSKICH?????
Co więcej pokrywa się to praktycznie z przysięgą małżeńską składaną przy ślubie kościelnym w kościele rzymsko-katolickim
Otóż to właśnie... Małżeństwo jest sprawą bardzo wzniosłą (przynajmniej dla mnie), ale ja nie jestem katolikiem.
A ten wymóg mieszkania wspólnie? Przecież to ściema, wiele małżeństw mieszka oddzielnie - choćby dlatego, że jedno wyjeżdża zarabiać za granicę. I co, to już nie rodzina? Nie małżeństwo? Mniej się kochają, mniej o siebie dbają, mniej dla siebie wyrzeczeń robią? Komu to oceniać?
Można ustalić, że w Polsce rodzina to jest wtedy, gdy jest mąż i żona i dwójka dzieci. Małżeństwa z mniejszą ilością dzieci nie powinny być uznawane za małżeństwa (są jałowe, póki nie walczą z niżem demograficznym). Albo przynajmniej odebrać im status "rodziny". A można dać ludziom spokój i pozwolić żyć jak chcą. Co komu do tego, co to komu przeszkadza, to ja nie rozumiem...
Znaczy ktoś Cię nagabuje, że nie masz dzieci? Babcia, ciocia? No to masz problem z rodziną/znajomymi a nie z prawem. Może np. znasz przypadek, gdzie państwo "rozwiodło" małżeństwo bez ich zgody bo nie mieszkali razem? Albo np. zabrało im dzieci? Jeszcze raz - jak się to ma do związków partnerskich?
Byłoby super, gdyby przestano w Polsce wartościować ludzi po ich seksualności i płodności. To jest po prostu prymitywne.
To chyba mieszkamy w różnych "Polskach" bo mnie tam nikt nie wartościuje ani po seksualności ani po płodności. Mimo iż mam już trochę lat na karku, i dopiero nadzieję na dzieci to nikt mnie palcem nie wytyka, a jak już nawet to mi to lata. Mam takie wrażenie, że seksualność i dzietność jest twoim czułym punktem bo się do tego przyczepiłaś.
Ponowię swoje pytanie - w czym związki partnerskie mają być lepsze od małżeństwa. Co takiego mają mieć lub czego nie mieć aby były dla zwolenników właśnie tym czego im brakuje?