Tak, jest to przerysowane celowo, co jest absurdem, bo nie można stawiać na równi aborcji i morderstwa. Rozgraniczenie jest bardzo łatwe - powinno opierać się na bazie odczuwania bólu przez płód, co według badań nie ma miejsca do 7 miesiąca ciąży ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Odczuwanie_bólu_przez_płód ). Dodać do tego 2 miesiące (różnice w rozwoju płodów - granica bezpieczeństwa) i aborcja powinna być dozwolona do 5 miesiąca ciąży.
Siłowe produkowanie dzieci w przypadku, gdy ich nie planowaliśmy i nie chcemy nie powinno mieć miejsca. Ludziom o ograniczonych horyzontach myślowych między pierdnięciem, a beknięciem przed TV w głowie nie mieści się jak można nie kochać swojego dziecka - przecież jak się zrobiło, to nawet jak się nie chce, to trzeba kochać, bo tak. Nawet jeśli nie ma się za co go wychować - wszyscy współczują oglądając w TV, ale pomóc - nie pomogą. No to czemu nie dać opcji pozbycia się kłopotu zawczasu? Jestem pewny, że sytuacja taka, jak ta z Sosnowca - nie miałaby miejsca. Niestety Polska z uwagi na status zaścianka i ciemnogrodu ( http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Abortion_Laws.svg&filetimestamp=20120315041403 ) długo do tego nie dojdzie. Sprawy wywalania dzieciaków do okien życia są w mediach przemilczane - jak problemu nie widać to go nie ma. Wszystko ładnie zamiecione pod dywan. A w domach dziecka zastanawiają się dlaczego ich to spotkało i po co zostali zrobieni na siłę - ludzie ze złamanymi życiorysami i piętnem "tego z domu dziecka". Wyjeżdżanie na aborcję za granicę także przechodzi bez szumu. A jak już coś przemknie do mediów to zamiast pomyśleć jak dać ludziom możliwość wyjścia z problemu niechcianego dziecka - obwinia się rząd, że za mało wspiera rodziny z dziećmi, co ma się nijak do problemu, bo jak ktoś dostanie więcej kasy "z nieba" to i tak dzieciaka jeśli nie chciał, to nadal nie będzie chciał.
Bezdzietność nie powinna być jakoś szczególnie promowana, ale jednocześnie posiadanie dzieci także nie powinno być promowane/premiowane przez państwo w żaden sposób, czyli żadnych becikowych, żadnej kasy z ZUS-ów na macierzyńskim, żadnego urlopu tacierzyńskiego (kto to w ogóle wymyślił!?) Becikowe nie, bo: nie widzę potrzeby dokładania z moich podatków do czyichś bachorów. Jak ktoś się decyduje, to powinien mieć zabezpieczoną kasę na dziecko. Jak nie ma, to nie powinien robić, bo to znaczy, że nie ma za co utrzymać. Kasa dla kobiet na macierzyńskim nie, bo: wystarczającym ukłonem jest sam macierzyński, gdzie kobieta jest nieprzydatna na rynku pracy, nie generuje przychodu, dodatkowo jej wartość na rynku pracy spada z uwagi na brak obecności w branży i bycia na bieżąco z obowiązkami. Tacierzyński nie, bo: facet ma pracować, a nie robić za niańkę. Obecność tych przywilejów powoduje nieustanne kombinowanie jak tu ugrać jak najwięcej i zrobić w wała pracodawcę oraz państwo. Kto chce mieć dziecko - tak jak na samochód/dom/etc. - musi zarobić i samemu o to dbać. Dodatkowo przed posiadaniem dziecka powinny być jakieś testy psychologiczne na zdolność wychowywania, bo jak widzę jak w tych czasach działa "bezstresowe wychowanie" to się wyć chce. Bachory niewychowane latają po osiedlach bez celu, bo rodzice zamiast się nimi zająć - wolą wywalić w pierona, albo posadzić przed komputerem. W efekcie w gimnazjach mamy nalot niewychowanych bezmózgów, które niestety są przyszłością Polski. Kto nie przejdzie testu - kastracja, bo nie nadaje się na rodzica, co za tym idzie - nie powinien produkować bachorów. Dodatkowo: koniec z bezstresowym wychowaniem - w danych dobrych czasach krnąbrne dzieciaki dostawały pasem po tyłku, w szkole linijką po łapach i wychodzili na ludzi. Teraz jest cackanie jak z jajeczkiem, a to prowadzi donikąd (ot powstaje taka "Kaśka" wywalana ze szkół bez matury, która tworzy na koniec jeszcze większą patologię niż jest nią sama).
Posiadanie dziecka nie może być premiowane - osoby chcące mieć dziecko powinny czuć, że to od początku do końca wyrzeczenia, obowiązki i poświęcenie, a nie zgarnianie grantów i kombinowanie. Żadnych bonusów.
Wszystko to, czyli opcja aborcji + wiedza, że posiadanie dziecka wymaga poświęceń + powrót do sprawdzonych metod wychowawczych pozwolą: po pierwsze - uniknąć sytuacji rodem z Sosnowca, po drugie: spowodują robienie dzieci dopiero wtedy, gdy się wie, że się temu podoła, po trzecie - jak już się zrobi - wychowanie na poziomie.
Co do samej sytuacji - jest od tego sąd, jeśli doszło do zabójstwa - skazać i posadzić. Niestety sprawa została rozdmuchana medialnie, co doprowadziło do promocji Rutkowskiego + tworzenia samosądów przez ludzi, którzy w większości najpierw powinni spojrzeć na swoje podwórko (mam koleżankę, która w zasadzie zaliczyła właśnie wpadkę, do osądzania pierwsza, a sama jest bez ślubu i zmusza teraz mistrza jadącego bez ogumienia, żeby się z nią na siłę ożenił - chyba chce pójść w ślady Kaśki i przekonać jak to jest się zejść na siłę).