Pozwólcie, że rzeknę elokwentnie - "nie czaję". Tak na logikę rzecz biorąc - czy nie można żyć w zgodzie z ideałami, wartościami oraz zasadami, i czy nie można czuć, wierzyć, a nawet kochać (cokolwiek za uczucie miłości przyjmiemy w zależności od teorii) tego czegoś, tego bytu, siły, która może jest tylko pewnym subtelnym stanem naszego umysłu, ale może też jest faktycznym rzeczywistym oddziaływaniem, stanem, właściwością, czy to samego wszechświata, czy może czegoś jeszcze dalej wykraczającego poza granice jakiejkolwiek możliwej obecnie organicznej pojmowalności? Czy nie można współczuć, kochać, dzielić się zrozumieniem i mądrością ponad kulturowo-wyznaniowymi podziałami? Po co dla wzorca drogi do doskonałości przypinać etykiety ugrupowań urojeniowych opartych na programie strachu przed konsekwencjami czynów w jednym, jedynym danym nam życiu? Zaprawdę jedno skończone w czasie życie wystarczy, aby zrobić wiele rzeczy, które są pojmowane jako czyny dobre i umrzeć z przekonaniem, że żyło się godnie i w zgodzie z samym sobą i bliźnimi. Po co więc religia? Wiecie, od małego byłem sceptyczny. Jednak dopiero w latach młodzieńczych bycie sceptycznym stało się jako taką przywarą, nie wadą. Staram się też ponad swoją intuicję oraz pierwotne odczucia stawiać weryfikowalne dane. Dlatego też oczywistym jest dla mnie, że to, co wydaje się dobre z punktu widzenia mojej osoby, nie musi oznaczać czegoś dobrego dla kogoś innego. Postrzegam więc świat raczej w równoległych spektrach odcieni szarości (równoległych, bo wchodząc w interakcję z tobą, muszę brać również pod uwagę twój punkt widzenia). Jednak jest coś takiego... takie pierwotne uczucie, co do którego mam wewnętrzne przekonanie, że nie musi być dodatkowo weryfikowane... to przeczucie dotyczy religii właśnie. Ja czuję, że jest w niej coś złego. Dosłownie. Nie potrafię jako takiego tego "zła" określić, ale moje uczucia, intuicja dotyczące religii za każdym razem, gdy tylko pukają do drzwi mej świadomości, to zapalają w niej wielką czerwoną lampę z napisem "Uważaj! Coś tu nie gra! Coś z tym fantem jest nie tak!".