Co prawda nie jestem lewakiem, ale z tego co wiem, w ideologii równościowej nie chodzi o to, żeby stworzyć społeczeństwo ludzi w 100% sobie równych, bo to oczywiście niemożliwe - chodzi o to, żeby ludzie nie byli karani za rzeczy, na które nie mają wpływu (no bo nie mamy wpływu na to czy urodzimy się kobietą czy mężczyzną, białym czy czarnym, w rodzinie multimiliarderów czy w lepiance Kenii itd).
Podstawowy problem w ideologii równości to niepodważalny dogmat o jednakowych predyspozycjach. Z góry zakłada się, że nie ma żadnych różnic w predyspozycjach między płciami czy rasami. Kwestionowanie jest efektywnie zabronione, bo stwierdzenie, że np grupa X nadaje się gorzej niż grupa Y do zadania Z powoduje wykluczenie z dyskusji. Praktyka pokazuje, że różnice są i są czasami bardzo duże. Zamykanie ust siłą sprawia tylko, że jest coraz więcej osób sceptycznych co do owej ideologii równości.
Prosty przykład - jeżeli chcemy sprawdzić czy kobiety są lepsze lub gorsze od mężczyzn w IT to można zrobić proste eksperymenty. Zorganizować akcję w której całkowicie projekty przenosi się między całkowicie męskimi i całkowicie żeńskimi zespołami. Następnie można zmierzyć wydajność zespołów po zmianach i porównać jak zmiana np z kobiet na mężczyzn wpływa na efektywność prowadzenia projektu.
Jak na razie nie widzę jednak rzeczowych eksperymentów, a tylko religijny fanatyzm "oświeconej" lewicy.
Jak ktoś ponadprzeciętnie zdolny urodzi się w Etiopii, to choćby nie wiadomo jak ciężko pracował najprawdopodobniej i tak kariery nie zrobi. Jak ktoś się urodzi w UK, to nawet będąc leniem będzie mu się żyło relatywnie spokojnie i dostatnio. Ideologia równościowa zakłada, że ludzie którym się poszczęściło i mają więcej niż na to zapracowali, powinni wspierać tych którzy mają mniej niż na to zasługują.
Jakoś nie widzę żadnego bogatego kraju, który by rozdawał lwią część swojego bogactwa biednym krajom. Jeśli pomoc obcym państwom jest to zwykle na poziomie ułamka procenta własnego budżetu.
Problem z wizją równości jest taki, że jest to kompletna utopia, a działania które mają zmierzać ku niej są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Dla przykładu rozdawanie pieniędzy zamiast usamodzielniać obdarowywanych ludzi coraz bardziej ich uzależnia. Ludzie na kroplówce od rządu wcale nie palą się do samorozwoju tylko przejadają kasę i rozleniwiają się, co prowadzi do poważnych problemów przy próbach odcięcia kroplówki.
Największym w ogóle problemem z ideologią równości jest to, że w praktyce jest ideologią zazdrości. Zamiast cieszyć się z tego co jest, myśleć rozsądnie i wybierać to co potrzebne i opłacalne czy też wybierać między życiem spokojnym i tanim, a drogim i intensywnym wszechobecna propaganda nakazuje zazdrościć tym, którzy obnoszą się rzeczami uznawanymi za bardziej pożądane. Mam wrażenie, że to jest też jeden z powodów dla którego korporacje lubią socjalizm i jego ideologię równości - zdrowo myślący ludzie nie kupowaliby co trochę nowego modelu ajfona, ale ci myślący przez pryzmat obnoszenia się bogactwem już tak. Zamiast cieszyć się z tego, że dzisiaj przeciętnie zarabiający Polak ma lepiej niż ten tysiąc lat temu, to ideologia równości nakazuje zazdrościć tym, którzy zarabiają 2x więcej. To jest wprost wpędzanie ludzi w depresję i zbijanie na tym kapitału politycznego.