Czy bóg istnieje?

Czy bóg istnieje?
KA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Postów: 1683
4

Wiele nie przeżyłam, ale bez chodzenia do kościoła na tyle ile się udało przeżyć, przetestować, poznać na własnej skórze mam taką wypadkową, że Bóg istnieje.
Nie umiem tego opisać, wyjaśnić, wszystkich składowych. Nie chce mi się z nikim kłócić, przekonywać i nie mam argumentów albo o niektórych nie chcę gadać.

odnośnie religii -chrześcijaństwo(przekaz, zasady, treść ..) wydaje mi się ok.

Zwykle na codzień przez szybkość życia nie rozmyślam zbytnio, po prostu żyję, rozmawiam, robię co mam do zrobienia... takie działanie trochę jak robot bez głębszej rozkminy - przez to zapominam, że życie to cud, że jest samo w sobie niezwykłe -> nie szanuję tego daru. W to że to wszystko stało się i powstało samo z siebie bez celu, że nie ma "czegoś nad" nie wierzę. Czasem miewam głupie myśli, że żyje w symulacji / programie albo że ludzie działają płytko jak roboty - neurony, prąd, zlepek atomów, reakcje chemiczne, mechanizm ewolucji.. i że nie ma w nas niczego głębszego, że działamy jak maszyny. Jednak kiedy się zastanowię naprawdę mocno w ciszy nad świadomością, że "jestem tu i teraz", że widzę swoje ręce, mogę nimi sterować, że żyje - muszę skupić się tak z ~15sec to ogarnia mnie takie mega dziwne uczucie. Trudno to do czegokolwiek przyrównać - może też tak mieliście? Po tym definicja czy tam eksperyment z małpą, lustrem i kropką na czole wydaje mi się, słaby.

KR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2520
1

Z logicznego punktu widzenia, nie da się udowodnić, że Bóg istnieje, ale da się udowodnić, że nie da się udowodnić, że go nie ma. Prosty proces myślowy:

  • załóżmy, że Bóg nie istnieje
    Zgodnie z powyższym wszystkie procesy we wszechświecie są deterministyczne, włącznie z ludźmi i są zdefiniowane zasadami fizyki i wszystko jest przewidywalne zakładając, że masz perfekcyjne urządzenia pomiarowe, znasz wzory na wszystko i masz nieskończoną moc obliczeniową.
    Zgodnie z powyższym, możliwe jest (niekoniecznie teraz ani za 1000 lat) stworzenie maszyny która jest w stanie zasymulować ludzki umysł (coś a la matrix).
    Zgodnie z powyższym, osoba która stworzyła tą maszynę jest technicznie bogiem dla osoby którą ta maszyna symuluje i otoczenia które jest symulowane, ze względu na fakt, że jest w stanie zmienić dowolną rzecz w symulacji którą niektórzy nazywają życiem.
    Zgodnie z powyższym osoba, która kontroluje symulacje jest w stanie sprawić, żebyś nigdy nie dowiedział się czy istnieje.

Dodatkowo zakładając, że Boga nie ma sprowadzamy człowieka do sieci neuronowej, a wtedy należy się zastanowić czy moralność ma sens.

Z osobistego punktu widzenia, spotkało mnie kilka rzeczy w życiu których nie jestem w stanie w żaden sposób wyjaśnić, a spotkało mnie to w trakcie jak najbardziej wątpiłem. Jestem na tak.

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3845
0

@krwq
Twój dowód można skrócić do: "Wszechświat jest losowy, więc Bóg istnieje"

  1. Założenie "brak Boga oznacza determinizm" jest niczym niepodparte.
  2. Samo założenie o deterministycznej naturze wszechświata też jest wzięte z sufitu bo obecnie "najpopularniejszy" opis rzeczywistości zakłada jego losowość.

Rozumiem, że wierzysz. Ale jeśli powodem Twojej wiary jest powyższy dowód to wiara ma raczej słabe podstawy.

EroSanin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 311
2

@krwq Twoje rozważania można naprawdę tylko o kant rozbić. Przede wszystkim Twoje myślenie, takie odniosłem wrażenie, zakłada, że postrzegasz świat takim jakim jest w istocie.

Prawda może być taka, że nie jesteś w stanie przetworzyć więcej niż trzech wymiarów z odczuciem upływającego czasu. Sama fizyka już nieraz dopuściła myśl iż otacza nas 11 wymiarów (teoria strun). Nie mając szansy doświadczenia pozostałych wymiarów nie jesteś w stanie określić wystarczającego deterministycznego zbioru, co więcej nie jesteś w stanie określić czy fizyka naszego świata zawiera bądź nie, elementy losowe.

szarotka
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 564
6

Cytując wieszcza: "Czucie i wiara silniej mówi do mnie, Niż mędrca szkiełko i oko.". Tyle w temacie.

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
3

Bóg się determinizmu nie boi.
W końcu, jeśli świat jest deterministyczny (choć nie wygląda na to), to On ten determinizm stworzył, prawda? ;-)

Wyobraźmy sobie taką sytuację:

Student pisze pisemny egzamin. Następnego dnia profesor sprawdza egaminy, i wystawia ocenę; student zdaje albo nie.
Kolejnego dnia student idąc sprawdzić wyniki modli się „Panie Boże, obym zdał”. Bóg postanawia wysłuchać tej prośby.

Załóżmy że zachodzi interwencja boska, to jest student nie zdałby egzaminu, gdyby się nie modlił.

Interpretacja pierwsza:
W chwili modlitwy studenta Bóg unicestwia Wszechświat, przewija go do początku i ustawia początkowe parametry tak, by egzaminator całkowicie deterministycznie wystawił ocenę pozytywną.

Interpretacja druga:
W chwili modlitwy studenta Bóg modyfikuje Wszechświat: nie tylko teraźniejszość („student zdał”) ale i przeszłość („profesor zalicza studentowi egzamin”). Determinizm jest zachowany, rzeczywistość w której student zdaje wygląda na tak samo spójną jak ta, w której nie zdaje.

Interpretacja trzecia:
Bóg, znając przyszłość, a więc fakt że student będzie się modlił, ustawia parametry początkowe Wszechświata tak, że student zdaje egzamin.

Interpretacja czwarta - niedeterministyczna:
Zachodzi przyczynowość wsteczna. Profesor natchniony przez Boga stawia 3 z dwoma ponieważ student będzie się o to nazajutrz modlił.

Możliwe są też inne warianty.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Moim zdaniem na pewnym etapie rozwoju intelektualnego czlowieka, nie da sie juz wierzyc w istnienie boga.

EroSanin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 311
2

Na pewnym etapie rozwoju intelektualnego trudno uwierzyć, że otacza nas jedynie czasoprzestrzeń.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
4

Na podstawie samych zmysłów trudno stwierdzić, czy to co nas otacza jest prawdą i czy w ogóle coś nas otacza i czy w ogóle istniejemy, a co dopiero czy Bóg istnieje.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
2
Złoty Terrorysta napisał(a):

Moim zdaniem na pewnym etapie rozwoju intelektualnego czlowieka, nie da sie juz wierzyc w istnienie boga.

Na pewnym etapie rozwoju zapewne skończysz gimnazjum, jak Bóg da, to może przed trzydziestką.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Na świecie czci się setki różnych bogów. Który istnieje naprawdę?

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0

Może ten, w którego wierzy większość ludzi?

Spine
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 7103
0
somekind napisał(a):

Może ten, w którego wierzy większość ludzi?

Demokracja? Ostatnio demokratycznie raczej nie poczyniono słusznych wyborów...

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2
Złoty Terrorysta napisał(a):

Moim zdaniem na pewnym etapie rozwoju intelektualnego czlowieka, nie da sie juz wierzyc w istnienie boga.

W „dziadka w chmurkach” pewnie nie da - ale jeśli tak cię nauczyli, to współczuję.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
Spine napisał(a):

Demokracja? Ostatnio demokratycznie raczej nie poczyniono słusznych wyborów...

Raczej logika. Jeżeli jest jeden Bóg, to jest to ten, którego jako jedynego wyznaje blisko 4 mld monoteistów.

spartanPAGE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
5

user image

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Istnienie Boga byłoby niesprawiedliwe, bo dlaczego jedna istota może być Bogiem a miliardy innych istot muszą być tylko ludźmi?

spartanPAGE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
Mały Orzeł napisał(a):

Istnienie Boga byłoby niesprawiedliwe, bo dlaczego jedna istota może być Bogiem a miliardy innych istot muszą być tylko ludźmi?

Zależnie od przyjętych definicji każdy może w odpowiednich warunkach i środowisku określić się bogiem. To tylko kolejna warstwa abstrakcji :P

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

A czym jest równość? Może mi ktoś podać precyzyjną definicję lewackiego dogmatu o równości? Moim zdaniem - cokolwiek by nie wymyślić to i tak można się przyczepić, że nie jest to 100%-owa równość.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Co prawda nie jestem lewakiem, ale z tego co wiem, w ideologii równościowej nie chodzi o to, żeby stworzyć społeczeństwo ludzi w 100% sobie równych, bo to oczywiście niemożliwe - chodzi o to, żeby ludzie nie byli karani za rzeczy, na które nie mają wpływu (no bo nie mamy wpływu na to czy urodzimy się kobietą czy mężczyzną, białym czy czarnym, w rodzinie multimiliarderów czy w lepiance Kenii itd). Jak ktoś ponadprzeciętnie zdolny urodzi się w Etiopii, to choćby nie wiadomo jak ciężko pracował najprawdopodobniej i tak kariery nie zrobi. Jak ktoś się urodzi w UK, to nawet będąc leniem będzie mu się żyło relatywnie spokojnie i dostatnio. Ideologia równościowa zakłada, że ludzie którym się poszczęściło i mają więcej niż na to zapracowali, powinni wspierać tych którzy mają mniej niż na to zasługują.

Teoretycznie wszystko z tym ok i sam bym został lewakiem, bo dla mnie spora część ich idei wynika z potrzeby czynienia dobra i pomagania innym. Problem w tym, że znaczna część współczesnej lewicy zabiera się za to od pupy strony i do tego pod przymusem. Zamiast namawiać bogatych do wspierania biednych, forsują skomplikowaną progresję i horrendalne podatki dla najbogatszych (tak jakby z góry zakładając, że jeśli ktoś jest bogaty, to znaczy że dorobił się w sposób nieuczciwy i trzeba go ukarać). Zamiast przekonywać, że nie ma sensu dyskryminować kompetentnego pracownika ze względu na płeć, forsowane są jakieś sztuczne regulacje typu parytety, na których tracą i kobiety i mężczyźni. Zamiast mówić, że większość homoseksualistów to normalni ludzie, a nie jacyś kosmici, w mediach pokazuje się ten niewielki procent homo-kosmitów i forsuje akceptowanie ich, bo jak nie to dostaniesz plakietkę homofoba, faszysty i zaściankowca. I tak dalej, i tak dalej.

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
0

Co prawda nie jestem lewakiem, ale z tego co wiem, w ideologii równościowej nie chodzi o to, żeby stworzyć społeczeństwo ludzi w 100% sobie równych, bo to oczywiście niemożliwe - chodzi o to, żeby ludzie nie byli karani za rzeczy, na które nie mają wpływu (no bo nie mamy wpływu na to czy urodzimy się kobietą czy mężczyzną, białym czy czarnym, w rodzinie multimiliarderów czy w lepiance Kenii itd).

Podstawowy problem w ideologii równości to niepodważalny dogmat o jednakowych predyspozycjach. Z góry zakłada się, że nie ma żadnych różnic w predyspozycjach między płciami czy rasami. Kwestionowanie jest efektywnie zabronione, bo stwierdzenie, że np grupa X nadaje się gorzej niż grupa Y do zadania Z powoduje wykluczenie z dyskusji. Praktyka pokazuje, że różnice są i są czasami bardzo duże. Zamykanie ust siłą sprawia tylko, że jest coraz więcej osób sceptycznych co do owej ideologii równości.

Prosty przykład - jeżeli chcemy sprawdzić czy kobiety są lepsze lub gorsze od mężczyzn w IT to można zrobić proste eksperymenty. Zorganizować akcję w której całkowicie projekty przenosi się między całkowicie męskimi i całkowicie żeńskimi zespołami. Następnie można zmierzyć wydajność zespołów po zmianach i porównać jak zmiana np z kobiet na mężczyzn wpływa na efektywność prowadzenia projektu.

Jak na razie nie widzę jednak rzeczowych eksperymentów, a tylko religijny fanatyzm "oświeconej" lewicy.

Jak ktoś ponadprzeciętnie zdolny urodzi się w Etiopii, to choćby nie wiadomo jak ciężko pracował najprawdopodobniej i tak kariery nie zrobi. Jak ktoś się urodzi w UK, to nawet będąc leniem będzie mu się żyło relatywnie spokojnie i dostatnio. Ideologia równościowa zakłada, że ludzie którym się poszczęściło i mają więcej niż na to zapracowali, powinni wspierać tych którzy mają mniej niż na to zasługują.

Jakoś nie widzę żadnego bogatego kraju, który by rozdawał lwią część swojego bogactwa biednym krajom. Jeśli pomoc obcym państwom jest to zwykle na poziomie ułamka procenta własnego budżetu.

Problem z wizją równości jest taki, że jest to kompletna utopia, a działania które mają zmierzać ku niej są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Dla przykładu rozdawanie pieniędzy zamiast usamodzielniać obdarowywanych ludzi coraz bardziej ich uzależnia. Ludzie na kroplówce od rządu wcale nie palą się do samorozwoju tylko przejadają kasę i rozleniwiają się, co prowadzi do poważnych problemów przy próbach odcięcia kroplówki.

Największym w ogóle problemem z ideologią równości jest to, że w praktyce jest ideologią zazdrości. Zamiast cieszyć się z tego co jest, myśleć rozsądnie i wybierać to co potrzebne i opłacalne czy też wybierać między życiem spokojnym i tanim, a drogim i intensywnym wszechobecna propaganda nakazuje zazdrościć tym, którzy obnoszą się rzeczami uznawanymi za bardziej pożądane. Mam wrażenie, że to jest też jeden z powodów dla którego korporacje lubią socjalizm i jego ideologię równości - zdrowo myślący ludzie nie kupowaliby co trochę nowego modelu ajfona, ale ci myślący przez pryzmat obnoszenia się bogactwem już tak. Zamiast cieszyć się z tego, że dzisiaj przeciętnie zarabiający Polak ma lepiej niż ten tysiąc lat temu, to ideologia równości nakazuje zazdrościć tym, którzy zarabiają 2x więcej. To jest wprost wpędzanie ludzi w depresję i zbijanie na tym kapitału politycznego.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
Wibowit napisał(a):

Praktyka pokazuje, że różnice są i są czasami bardzo duże.

To oczywiste. Wiadomo, że w ogólności widać pewne różnice i korelacje w grupie np. kobiet i mężczyzn, ale zawsze znajdą się jakieś wyjątki. W ogólności kobiety radzą sobie gorzej z programowaniem niż mężczyźni, ale w szczególności znajdą się i takie, które dostają się na Harvard i prawie każdego (jeśli nie każdego) na tym forum by rozwaliły. I kompetencji takiej kobiety nie powinno się dyskredytować.

Wibowit napisał(a):

Jakoś nie widzę żadnego bogatego kraju, który by rozdawał lwią część swojego bogactwa biednym krajom. Jeśli pomoc obcym państwom jest to zwykle na poziomie ułamka procenta własnego budżetu.

Nie obchodzi mnie działanie elit rządowych, bo wiadomo że zarówno lewicowe jak i prawicowe rządy nie robią tego co głosi ich ideologia, tylko to co im się opłaca. Piszę o zachowaniu zwykłych ludzi.
Jeżeli urodzę się bez wad genetycznych, to już na starcie mam lepiej, niż ludzie nieuleczalnie chorzy. Za równo w pracach fizycznych jak i umysłowych. Mam pewne "bogactwo", którego nijak sobie nie wypracowałem i którego oni nigdy nie osiągną. I teraz: nie chodzi o to, żebym w ramach równości i solidarności z niepełnosprawnymi odciął sobie nogi, tylko o to, że skoro mój "start" był trochę lepszy, to powinienem być w stanie pomóc ludziom, których dotknęła niesprawiedliwość.

Wibowit napisał(a):

Ludzie na kroplówce od rządu wcale nie palą się do samorozwoju tylko przejadają kasę i rozleniwiają się, co prowadzi do poważnych problemów przy próbach odcięcia kroplówki.

To nie zawsze jest prawda. Każdy z nas w jakimś stopniu jest zależny od rządu, ale nie każdy postanawia obrać drogę pasożyta na zasiłku.

Wibowit napisał(a):

Największym w ogóle problemem z ideologią równości jest to, że w praktyce jest ideologią zazdrości. Zamiast cieszyć się z tego co jest, myśleć rozsądnie i wybierać to co potrzebne i opłacalne czy też wybierać między życiem spokojnym i tanim, a drogim i intensywnym wszechobecna propaganda nakazuje zazdrościć tym, którzy obnoszą się rzeczami uznawanymi za bardziej pożądane. Mam wrażenie, że to jest też jeden z powodów dla którego korporacje lubią socjalizm i jego ideologię równości - zdrowo myślący ludzie nie kupowaliby co trochę nowego modelu ajfona, ale ci myślący przez pryzmat obnoszenia się bogactwem już tak. Zamiast cieszyć się z tego, że dzisiaj przeciętnie zarabiający Polak ma lepiej niż ten tysiąc lat temu, to ideologia równości nakazuje zazdrościć tym, którzy zarabiają 2x więcej. To jest wprost wpędzanie ludzi w depresję i zbijanie na tym kapitału politycznego.

Tutaj chyba trochę odpłynąłeś, zawiść ma różne przyczyny i nie występuję w równym stopniu w każdym narodzie. Śmiem niestety stwierdzić, że Polacy są w tej kategorii w światowej czołówce (prawdopodobnie głównie przez komunę). U nas ludzie często mówią, że zarabiają mniej niż faktycznie, żeby nie wyjść na wstrętnego burżuja. W Stanach często mówią że zarabiają więcej niż faktycznie, bo tam się ceni ludzi sukcesu.
No i w zasadzie to konkretnie, w jaki sposób ktoś Ci coś nakazuje? Pójdziesz do więzienia, jeśli nie będziesz zazdrościł osobie zarabiającej 2x więcej od Ciebie?

LL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 46
0

Wiecie wśród jakiej grupy ludzi jest 100% wierzących?

Wśród ateistów, którzy są na łożu śmierci, jak mi nie wierzycie to zapytajcie świętej pamięci "generała".

Wibowit
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: XML Hills
1

Offtopujemy tu mocno no ale odpowiem:

Tutaj chyba trochę odpłynąłeś, zawiść ma różne przyczyny i nie występuję w równym stopniu w każdym narodzie. Śmiem niestety stwierdzić, że Polacy są w tej kategorii w światowej czołówce (prawdopodobnie głównie przez komunę). U nas ludzie często mówią, że zarabiają mniej niż faktycznie, żeby nie wyjść na wstrętnego burżuja. W Stanach często mówią że zarabiają więcej niż faktycznie, bo tam się ceni ludzi sukcesu.
No i w zasadzie to konkretnie, w jaki sposób ktoś Ci coś nakazuje? Pójdziesz do więzienia, jeśli nie będziesz zazdrościł osobie zarabiającej 2x więcej od Ciebie?

Dobrotliwi intelektualiści z lewicy skupiają się na rozwarstwieniu społecznym zamiast np zastanowieniu się ile osób może żyć w spokoju o własne jutro. Ładnie ujęła to Margaret Thatcher: Dobitnie widać, że lewica zbija kapitał na zazdrości, bo mimo iż wszyscy mieli lepiej pod koniec rządów M.T. to lewicowcy zdołali to zdemonizować.

acalanthis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 29
3
somekind napisał(a):

Raczej logika.

Logika ludzka i proces rozumowania jest bez znaczenia w poznawaniu prawdy, tak samo jak działanie programu komputerowego też jest w tym procesie bez znaczenia. Jeśli napiszemy program, który zwróci 2+2=5, to wynik dodania 2+2=5 będzie zgodny z logiką działania tego programu. Ale czy będzie prawdziwy?

Logika człowieka rządzi się pewnymi zasadami tak jak program komputerowy rządzi się innymi. Nie mamy gwarancji, że logika ludzka po przetworzeniu dostarczonej jej informacji, zwraca prawidłowy wynik. Aby to stwierdzić, należałoby mieć absolutny punkt odniesienia. Dla ludzi wierzących tym punktem odniesienia jest prawda objawiona. Dla ateistów punktem odniesienia jest sam człowiek.** To tak jakby program komputerowy testował sam siebie!
**

somekind napisał(a):

Jeżeli jest jeden Bóg,

W chwili obecnej nie ma racjonalnej alternatywy wobec poglądu, że Bóg istnieje i jest stwórcą świata oraz źródłem życia na tym świecie. Są dziwacy odporni na fakty, którzy wierzą np. w teorię ewolucji, ale trudno nawet polemizować z poglądami tak absurdalnymi. Marksistowskie teorie materialistyczne i tzw. teorię ewolucji jest w stanie obalić nawet gimnazjalista.
To nie wiarygodne, że tak wiele osób wierzy, że w wyniku ewolucji powstają ciągle nowe gatunki w wyniku ewolucji, w sytuacji gdy jest pełno spisów gatunków wymierających, a nie ma ani jednego gatunków powstających.
Dodatkowo pogląd, że życie powstało w prehistorycznej kałuży, gdzie w wyniku reakcji chemicznej i oddziaływania warunków zewnętrznych (ciepło, elektryczność, promieniowanie) powstała pierwsza żywa komórka, zdolna do dalszego rozmnażania, jest niewiarygodny. Skoro bowiem wiadomo dokładnie, jakie substancje tworzą komórkę żywą, to dlaczego w żadnym laboratorium nie udało się ożywić materii nieożywionej? Ano dlatego, że moc taką ma tylko Bóg.

somekind napisał(a):

to jest to ten, którego jako jedynego wyznaje blisko 4 mld monoteistów.

Nie ma jakiegoś jednego Boga monoteistów. Skoro bowiem bóg muzułmanów nie ma syna, a Bóg chrześcijan ma syna - to siłą rzeczy nie są to te same osoby. Twierdzenie, że muzułmanie, buddyści, chrześcijanie i inni przedstawiciele religii monoteistycznych wierzą w tego samego Boga jest absurdem. Bóg taki musiałby cierpieć na rozdwojenie jaźni, a to przeczy istocie Bóstwa. To, co o Bogu można pomyśleć, to to, że jest on przede wszystkim spójny i prawdziwy. A zatem nie może raz objawiać jedną prawdę, a zaraz potem inną, zupełnie sprzeczną.
Bóg jest konkretny, tak jak konkretny jest obiekt programu. Posiada metody i cechy. Rządzi się swoimi prawami. Nie jest bezwładną masą lub chaosem. Bóg jest osobą, a do tego spójną i wiarygodną. Tylko w takiego Boga warto wierzyć. I to taki Bóg objawił się człowiekowi w Chrystusie. Reszta to mrzonki.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
4
acalanthis napisał(a):

W chwili obecnej nie ma racjonalnej alternatywy wobec poglądu, że Bóg istnieje i jest stwórcą świata oraz źródłem życia na tym świecie.

Trudno mieć racjonalne alternatywy dla nieracjonalnych z definicji poglądów. Wiara to wiara, nie nauka.

Są dziwacy odporni na fakty, którzy wierzą np. w teorię ewolucji

Teoria ewolucji jest teorią naukową, można ją uznawać, albo nie, można się z nią zgadzać, albo nie, ale na pewno nie można w nią wierzyć.
Jeśli ktoś w ogóle mówi o wierze w teorie naukowe, to znaczy, że jest ignorantem.

Nie ma jakiegoś jednego Boga monoteistów. Skoro bowiem bóg muzułmanów nie ma syna, a Bóg chrześcijan ma syna - to siłą rzeczy nie są to te same osoby.

To, że muzułmanie uważają, że Bóg nie ma syna, a chrześcijanie uważają, że ma, nie ma żadnego znaczenia. Jeśli Bóg jest jeden, to jest jeden, niezależnie od tego, co ludzie o nim uważają, jak wyobrażają sobie jego zarost, ubiór i rodzinę (co za absurd).

Bóg jest osobą, a do tego spójną i wiarygodną.

Na podstawie Twego postu można by Cię uznać za jakiegoś oszołoma religijnego, no ale skoro uważasz, że Bóg jest osobą, to jesteś albo kompletnym ignorantem albo trollem.

Azarien
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

To, że muzułmanie uważają, że Bóg nie ma syna, a chrześcijanie uważają, że ma, nie ma żadnego znaczenia. Jeśli Bóg jest jeden, to jest jeden, niezależnie od tego, co ludzie o nim uważają

Jeżeli muzułmanie (oraz żydzi) nie wierzą w to samo o Bogu co chrześcijanie, to staje się bez znaczenia czy twierdzą że to jest ten sam Bóg czy nie ten sam - skoro ich Bóg jest inny, to choćby twierdzili (słusznie) że jest jeden, to nie jest to ten sam (albo nie jest taki sam, co na jedno wychodzi).
Z punktu widzenia chrześcijanina ich „Bóg” jest fałszywy, nieistniejący.
Argument „że przecież wierzą w tego samego Boga” upada natychmiast gdy zapytać jaki według nich On jest.

KR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2520
0
Azarien napisał(a):

To, że muzułmanie uważają, że Bóg nie ma syna, a chrześcijanie uważają, że ma, nie ma żadnego znaczenia. Jeśli Bóg jest jeden, to jest jeden, niezależnie od tego, co ludzie o nim uważają

Jeżeli muzułmanie (oraz żydzi) nie wierzą w to samo o Bogu co chrześcijanie, to staje się bez znaczenia czy twierdzą że to jest ten sam Bóg czy nie ten sam - skoro ich Bóg jest inny, to choćby twierdzili (słusznie) że jest jeden, to nie jest to ten sam (albo nie jest taki sam, co na jedno wychodzi).
Z punktu widzenia chrześcijanina ich „Bóg” jest fałszywy, nieistniejący.
Argument „że przecież wierzą w tego samego Boga” upada natychmiast gdy zapytać jaki według nich On jest.

Z logicznego punktu widzenia Bóg jest wszechmogący, więc teoretycznie może być i taki i taki jednocześnie.

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

user image

  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

A czy to w ogóle ważne czy istnieje?
Ja mam to gdzieś.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.