Od dawna istnieją bootcampy, szkoły policealne, podyplomówki czy inne szkółki, które bardziej opłaca się samemu założyć, niż brać w nich udział. Tylko nie każdy ma kapitał, bo trzeba wynająć przestrzeń, pozatrudniać nauczycieli, wykupić reklamy itp.
"świadectwo dyplomowanego specjalisty".
To brzmi podobnie dumnie, jakby po kursie sprzątania dawali tytuł "konserwatora powierzchni płaskich" XD
Ostatnio natknęłam się na coś takiego jak studia krótkiego cyklu - z założenia przyspieszona ścieżka nauczania, 3 semestry i po zaliczeniu wszystkiego otrzymuje się "świadectwo dyplomowanego specjalisty".
Przyśpieszona czy okrojona? Moim zdaniem na studiach traci się masę czasu i tego, co tam uczą 3 lata, można by się nauczyć w rok intensywnej nauki w domu. Ale mówię to jako samouk i ktoś, kto umie i lubi się uczyć.
Nauka grupowa będzie jednak z reguły wolniejsza niż samouctwo, więc nie bez powodu studia trwają po kilka lat, bo jakby były zbyt szybkie, to mniej inteligentni / pilni studenci by nie nadążali. Ale też wiele wykładowców nie ma umiejętności sprawnego wyjaśniania i tylko mąci (ucząc się samemu np. z Youtube można sobie samemu wyselekcjonować osoby, które dobrze wyjaśniają). Plus na studiach masę czasu się traci na formalności typu sprawdzanie wiedzy czy użeranie się z widzimisiem wykładowców. Ucząc się samemu, po prostu sam oceniasz, czy coś umiesz wystarczająco.
Bardzo interesuje mnie informatyka i mimo wszystkich negatywnych trendów związanych ze zwolnieniami czy AI, chcę spróbować swoich sił.
Cała wiedza jest w necie tak naprawdę. Nawet ta akademicka.