Nikt nie twierdzi, że AI to silver bulet, a po prostu, że jest przydatny i jego umiejętne wykorzystanie daje lepsze efekty niż nie korzystanie z AI.
Tak samo jak nikt nie twierdzi, że AI to bezwartościowy szajz — ja tego nigdzie nie napisałem, ja tak nie twierdzę, sam to próbujesz wszystkim wmówić (i nie tylko ty), bo najwyraźniej przeszkadza ci, że ktoś krytykuje twoją ulubioną zabawkę. I jeszcze głupiego ze mnie chcesz zrobić:
Wydaje mi się, że nie słyszałeś o tym, że można przekazać context do modelu?
Nie, nie słyszałem o tym — mysłałem, że prompty pisze się na maszynie do pisania i wysyła każdy z osobna do różnych modeli gołębiem pocztowym, wypożyczonym za worek kartofli od lokalnej społeczności Amiszów.
Hype mnie nie interesuje, od dawna śledzę temat AI i słucham obu stron, zwracając uwagę zarówno na zalety, jak i na wady, zamiast bezkrytycznie słuchać tych patrzących na świat przez różowe okulary. Bez względu na to jak bardzo zadłużony jesteś w agentach, nie zmieni to faktu, że realne wady tego podejścia istnieją (co potwierdzają nie tylko eksperci, ale też realne badania na tysiącach firm i projektów) i nawet jeśli sam używasz agentów AI w sposób perfekcyjnie profesjonalny, tysiące innych nie będą tego robić, bo wybiorą drogę na skróty (o czym ostrzegał nawet sam Microsoft).
Używanie agentów AI do generowania kodu w samym rdzeniu nie różni się niczym od używania wszystkich innych popularnych technik wytwarzania oprogramowania — albo robi się ”sensownie”, albo wyjdzie kupa. Wzorce projektowe, clean code, DRY, KISS, SOLID, TDD i inne akronimy — wszyscy o tym wiedzą, temat przemielony przez dekady, a jak wygląda rzeczywistość to raczej każdy wie.
Podsumowując — nie uważam, żeby AI było złem wcielonym, a to, że na razie nie jestem zainteresowany agentami AI i vibe'owaniem, nie oznacza, że zawsze będę. Z modeli językówych też nie korzystałem, a dziś korzystam regularnie. Pozostaję otwarty na innowacje, ale do tematu podchodzę z rezerwą.