Rzecz się dzieje w barze. Za barem, ku zdziwieniu wszystkich, stoi barman i obsługuje klientelę. Naglę w drzwiach ukazuje się kaczka. Podchodzi ona do baru i tako rzecze:
- poproszę setkę i śledzika.
Zaskoczony barman nie wie co powiedzieć, ale spełnia życzenie ptaka. Kaczka chlapnęła setę, zagryzła śledzikiem i na odchodne poprosiła barmana o jakąś zniżkę dla stałych klientów, bo będzie tu przychodzić codziennie koło 15 zero zero. Barman cały czas z wybałuszonymi gałami zgadza się i zaraz po wyjściu dziwnego gościa łapie za telefon i dzwoni do kumpla- dyrektora cyrku: - Ty stary, nie uwierzysz kogo ja dzisiaj prostytutka obsługiwałem. Do baru weszła kaczka, nie dość, że gadała, to wypiła setkę i śledzikiem zagryzła. Przyjdź jutro to sam zobaczysz.
Kumpel się zgodził i drugiego dnia stawił się w barze nieco przed godziną zero i usiadł z boku. O godzinie 15 stawiła się kaczka, podeszła do baru, zamówiła setkę i śledzika, ojebała zestaw i już miała wychodzić, kiedy do lady dobił dyrektor cyrku: - Witam bardzo serdecznie, takich właśnie okazów nam potrzeba, bardzo bym chciał zatrudnić panią w moim cyrku, co pani na to?
- aa przepraszam, cyrk to takie okrągłe, z brezentu?
- tak, jak najbardziej.
- tam są takie drewniane ławeczki i arena wypełniona słomą na środku?
- tak jest, to jest właśnie cyrk.
- no to na c**** wam w takim razie murarz potrzebny?











.png)

