Mobbing w pracy - co Was spotkalo pochwalcie sie

Mobbing w pracy - co Was spotkalo pochwalcie sie
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 6
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 150
Nie wiem czy to kwalifikuje się jako mobbing ale:
- przeniesienie ze stanowiska programisty na 1 linię wsparcia
- polecenie aby brać na siebie zadania gdy idę a urlop (aby udowodnić że nie daję sobie rady w pracy, bo mam przekroczone SLA)
- dawanie nieopisanych zadań, następnie gdy zadawałem pytanie czy takie rozwiązanie jest dobre była odpowiedź "nadal jest źle" bez spojrzenia na rozwiązanie
- nagrywanie podczas pracy realizacji wspomnianych zadań aby udowodnić, że jestem niekompetentny
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 792
W poprzedniej pracy zostałem nazwany publicznie na zespołowym czacie "głupim juniorkiem" przez samozwańczego seniora, który próbował wmówić mi, że catch Exception ... to jest zawsze błąd i jeśli muszę to napisać, to jestem głupi i niedouczony (rel: Jak obsłużyć błędy bez "catch Exception"?). Pozdrawiam cię (chyba?) Grzesiu, mam nadzieję że dalej ci się dobrze pisze mappery do mapperów w tych twoich CRUDach z całą logiką na frontendzie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1868
kelog napisał(a):
W poprzedniej pracy zostałem nazwany publicznie na zespołowym czacie
Czat był oficjalny firmowy czy nieoficjalny acz konieczny do pracy (bo ważne infor tylko tam się pojawiało)
Moim zdaniem istnienie takich półoficjalnych dróg dzielenia się wiedzą plemienną jak nieoficjalny czat czy palenie fajek w męskim kiblu ;) to poważny sygnał ostrzegawczy
Przy okazji powiem że uznaję za mobbing wywalenie mnie za rigcz z Discorda 4p
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
Mnie osobiście nic nie spotkało ale kilka razy byłem świadkiem że słabsi koledzy z zespołu zaczynają być wręcz wyśmiewani i poniżani na daily, słusznie czy nie, ale nie miło się tego słuchało.
Mimo wszystko to tylko praca i nie rozumiem leadów czy nawet managerów którzy się aż tak stresują projektem i chcą się wyżyć na kimś. A już w ogóle nie rozumiem ludzi którzy potrafią kablować na współpracowników że nic nie robią.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 180
Pewnie też można podciągnąć to pod mobbing, ale ja to traktowałem bardziej w charakterze kabaretowym.
Polski januszex.
Jako lider zespołu miałem nad sobą nietechnicznego menadżera, co nie rozumiał połowy rzeczy, dziejących się w zespołach, które nadzorował.
No i umawialiśmy się z nim na różne mocno skonkretyzowane działania po naszej stronie (umawiał się z nami jako zespołem).
Kabaret polegał na tym, że na cotygodniowym spotkaniu z dyrektorem dosłownie wypierał się wprost rzeczy, na które się z nami umawiał.
Może nie brzmi to jakoś dramatycznie, ale trzeba sobie spróbować wyobrazić 50 letniego faceta, który w poniedziałek umawia się z nami, że robimy x, y, z, a przychodzi piątek spotkanie z dyrektorem i on mówi, że na nic takiego się z nami nie umawiał xD
I taka sytuacja miała miejsce dobre 4 razy w dosyć krótkim odstępie czasowym.
Spotkanie, Czesiek znowu się wyparł ustaleń, my wszyscy wzrok po sobie jakbyśmy byli w ukrytej kamerze i dialog mniej więcej taki:
Ja: "Przecież dokładnie na to umawiałeś się z nami kur*a Czesiek, 4 dni temu, co ty naćpany czy pijany jesteś?" (zespół w śmiech, wszyscy facepalmy, bo Czesiek znowu kłamie jak jakiś ułom).
Czesiek: "Nieprawda, nic takiego nie miało miejsca".
<imię zostało zmienione jak coś>
Cyrk na kółkach. Chłop ogólnie w 20 lat zaliczył z 10-12 firm IT (lub w działach IT) na stanowiskach typu project manager, product owner, analityk biznesowy, scrum master i tego typu, a technicznie był dosłownie ułomny. To jest aż niewiarygodne jak można mieć tak małą wiedzę techniczną, pracując 20 lat w IT, nawet tylko osłuchując się z tym na tysiącu spotkań z technicznymi. Hello worlda by w pythonie nie napisał.
Ja takich nazywam "spotkaniowcy". Cała ich działalność w IT polega na tym, że bywają na wszystkich spotkaniach i nikt nie wie czym się właściwie zajmują, bo na niczym się nie znają.
Wcale bym się nie zdziwił jakby tacy zostawali potem dyrektorami :D
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 810
Dyrektor dzwonił do mnie na L4 z pretensjami, że poszedłem na L4.
Scrum masterka po polonistyce miała do mnie i kolegi pretensje, że w piątek wyłączyliśmy sobie komputer po 8 godzinach pracy, bo team leader siedział dalej i rozwiązywał problem do 21 xD
Poza tym ciągła presja czasu, zawsze było za wolno. Potem przyszedłem do "normalnej" firmy i nauczony zapierdolu skarżyli się mi, że robię za szybko xD
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 223
Rada dla obu stron, wypracowana po kilkunastu latach:
Jeśli są w Was emocje i chcecie powiedzieć komuś coś niemiłego (nawet w odpowiedzi na mobbing), poczekajcie do następne dnia, by wtedy bez emocji, podjąć decyzję czy to powiedzieć.
Jeśli to będzie ważne, to i tak powiecie, ale może okaże się na tyle mało ważne, że nie warto robić kłótni/lepiej przekazać to w innych słowach, bez emocji, może podczas retro/innego spotkania mającego na celu poprawę pracy.
Pamiętam, że raz nie wytrzymałem (obniżone funkcje kognitywne na skutek niewyspania) i napisałem pewną niepotrzebną uszczypliwość, czego żałuję.
Kiedyś szef mi zaimponował spokojem, gdy ktoś strasznie zjeb*** (>100k kary od klienta, rosnąca w tempie >1k dziennie przy zysku firmy na poziomie 50k mc - to było z 10 lat temu), jakoś poruszyłem ten temat z nim i powiedział wtedy, że stres nie jest dobrym doradcą.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 3845
Kiedyś o mało się nie pobiłem z typem z pracy. Potem zostaliśmy dobrymi kumplami, byłem u niego na weselu nawet.
Z takich bardziej poważnych akcji - to kiedyś pracowałem z ludźmi (Indie), którzy wielokrotnie przeinaczali ustalenia które mieliśmy na spotkaniach. Np. mówiłem "musicie się tym zająć, ale jak potrzebujecie pomocy to mój zespół się tym zajmie" - a w mailu szło, że to mój zespół się tym zajmie xD
I to nie była jednorazowa sytuacja, to zdarzało się wielokrotnie. Nie wiem, czy to już mobbing, ale odkręcanie tego za każdym razem wkurzało.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2736
W sumie to scope creep i później personalne atakowanie, że nie domyśliliśmy się, aby dopisać jakiś tam feature a potem było tylko gaszenie pożarów, bo nie mieliśmy ustrukturyzowanej formy pracy. Losowe rzeczy nie działały. Próby spisywania ustaleń nic nie dawaly, bo TL nadal zachowywał się podobnie. Nie działa coś -> emocjonalnie nacechowane wiadomości. Linkujesz mu opis taska, ustalenia i rozmowy w czacie to zwalał na to, że to my jesteśmy kiepscy, bo się nie domyślamy[*] xD. No to tak to można wszystko zarzucić.
Do tego kontrole dupogodzin w firmach IT też uważam za mobbing. Typu masz się spowiadać co do godziny.
Jak się z tym walczy? Można uciec, czyli się zwolnić (Przed covidem popularne, teraz dość ciężko + już nie toleruje się skoczków, więc jak się zwolnisz to pasuje chwile siedzieć). Można odpyskowywać i się kłócić. Robiłem wielokrotnie, ale z reguły niewiele to zmienia. Zwłaszcza, że niesmak pozostanie. Można eskalować z screenshotami rozmów do szefa, ale nie zawsze twój szef będzie przełożonym tamtej osoby, więc nawet jej nie zwolni. Możesz jeszcze zmienić team, ale czasem firmy są małe i wszyscy będą wiedzieć, że coś było nie halo.
[*] - mówimy o dopisywaniu nowych featurów a nie, że przeoczyliśmy edge case-a w ramach taska.