szkoła publiczna vs niepuibliczna

szkoła publiczna vs niepuibliczna
SO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 56
0

pierwsze dziecko musi spełnić obowiązek szkolny
możliwości sa dwie

  1. szkola publiczna
  2. szkoła niepubliczna
    i słucham państwa 😀

Zdaję sobie sprawę, że każda sytuacja jest indywidualna, potrzeby, możliwości, charakter dziecka itd
Ja się z tym motam jak żyd w pustym sklepie i nie wiem
z jednej strony rankingi itd przemawiają na korzyść szkół niepublicznych
z drugiej strony moja córka chodzi jeszcze do publicznego przedszkola, które bym polecił z czystym sumieniem, a mając znajomych, którzy pracują (lub mają dzieci) w przedszkolach prywatnych i słysząc co i jak to nie uważam, żeby jakość oferowana przez przedszkola prywatne była lepsza od tego do którego teraz chodzi córka.
Jak to mówił Stalin, to kadry decydują o wszystkim

Z drugiej strony szkoła to już poważniejsza sprawa niż przedszkole

Jak rozmawiam ze znajomymi to co człowiek to opinia

  • a że wcale małe klasy nie są dobre bo dziecko dziczeje i potem ma trudniej w życiu pod względem społecznym
  • a to że szkoły publiczne to przechowalnie a już świetlice to poczekalnie na dworcu siedzi się i czeka
  • jedni zadowoleni z tego inni z tamtego

Zdaję sobie sprawę, że Wasze opinie będą Waszymi i być może będą zupełnie nieadekwatne do mojej sytuacji, ale mam nadzieję, że może coś uda mi się wydestylować
Pierwsze dziecko, doświadczenia brak, wszystko co mam to rozmowy + Internet, szkoły publicznej się delikatnie obawiam, ale może niepotrzebnie, a po doświadczeniach z przedszkolem wiem, że niepubliczne placówki to nie 8 cud świata

z góry dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2557
0

a że wcale małe klasy nie są dobre bo dziecko dziczeje i potem ma trudniej w życiu pod względem społecznym

Czyli pedagodzy się mylili?

Prywatna jak Cię stać. Teraz jak chcesz, żeby dziecko coś osiągnęło ponad przeciętnie to musisz wychowywać/uczyć od bachora. Patrz np Czajka, Carlsen itd.

Jedyny plus publicznej jaki widzę to to, że dziecko nie żyje w bąńce, ale ma kontakt z każdą grupą społeczną i nie wychowują się ludzie oderwani od rzeczywistości. No, ale to możesz na jakieś kolonie/oazy/koła zaintersowań wysyłać i jest git.

Nie mam dziecka, ale mam nadzieję, że moje rady Ci pomogą.

opiszon
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 832
3

A która szkoła jest na osiedlu?
Z której szkoły dziecko będzie mogło samo wracać do domu z kolegami?
W pobliżu której szkoły dziecko ma już kolegów?

Ja jestem za publiczną szkołą i taką wybrałem.

W szkole publicznej mamy klasę 15os.

Mam też znajomych na osiedlu którzy zjadają prostego developera na b2b OE dochodami na śniadanie i dla 2ki dzieci wybrali szkołę publiczną z tych właśnie powodów + to żeby dziecko nie żyło w bańce.

Inaczej - chcesz żeby szkoła wychowała dziecko za ciebie, to pewnie szkoła prywatna + wszystkie zajęcia dodatkowe i masz spokój na 10h dziennie z dzieckiem (takie sytuacje też znam u znajomych z przedszkola) albo publiczna i pracujesz trochę z dzieckiem jak będzie taka potrzeba.

SO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 56
0
opiszon napisał(a):

A która szkoła jest na osiedlu?
Z której szkoły dziecko będzie mogło samo wracać do domu z kolegami?

Jedna i druga jest na osiedlu
publiczna jest bliżej, na zasadzie 10 vs 15 minut z buta w różną stronę
ale to nie jest kolosalna różnica - po prostu szukaliśmy dobrej szkoły w okolicy
nie było to szaleństwo na zasadzie najlepsza szkoła w mieście, nawet kosztem 2h dojazdu 😀

W pobliżu której szkoły dziecko ma już kolegów

Tu jest o tyle problem, że jaj najbliższe koleżanki na pewno nie będą z nią chodziły do szkoły, bo akurat to przedszkole wybrały ze względu na babcie itd, szkoła już bliżej ich domu rodzinnego a to z kolei daleko z mojego punktu widzenia

Ja jestem za publiczną szkołą i taką wybrałem.

W szkole publicznej mamy klasę 15os.

Ja, jak wspominałem, po przedszkolu publicznym no i mam znajomych co pracują w przedszkolach niepublicznych to nie powiedziałbym, że prywatne są lepsze
no nie, a to przedszkole do którego córka chodzi mogę z czystym sumieniem polecić
kadra, ludzie, decydują, a nie forma własności
akurat nauczycieli nie znam żadnych, ale wiem że jak z lekarzami - pracują tu i tu, ci sami

Mam też znajomych na osiedlu którzy zjadają prostego developera na b2b OE dochodami na śniadanie i dla 2ki dzieci wybrali szkołę publiczną z tych właśnie powodów + to żeby dziecko nie żyło w bańce.

Tego też się obawiam
pierwsze dziecko, poważna decyzja, zawsze jest loteria
najwyżej monetą rzucą a potem - coco jambo i do przodu, niech się dzieje wola nieba 😀

Inaczej - chcesz żeby szkoła wychowała dziecko za ciebie, to pewnie szkoła prywatna + wszystkie zajęcia dodatkowe i masz spokój na 10h dziennie z dzieckiem (takie sytuacje też znam u znajomych z przedszkola) albo publiczna i pracujesz trochę z dzieckiem jak będzie taka potrzeba.

I tak mam komfort odbioru dziecka po 15 i póki co, sam z siebie, nie zamierzam tego zmieniać
może to zabrzmi górnolotnie - chodzi mi o dobro córki, takie ogólne
żeby ze szkoły coś wyniosła, ale żeby nie była jakaś zmanierowana itd

może za bardzo się tym przejmuje - ale chyba takie prawo rodziców przy pierwszym dzieciaku 😛

Mokona
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 248
0

Trochę rzut monetą. Dużo od tego czy jest fajnie czy nie dla dziecka to to jacy rówieśnicy się trafią. I w tej szkole i w tej mogą być tacy se.
Więcej można się nauczyć w mniejszej klasie.

a że wcale małe klasy nie są dobre bo dziecko dziczeje i potem ma trudniej w życiu pod względem społecznym

Życie społeczne nie musi ograniczać się do klasy. Podwórko, zajęcia dodatkowe.

RA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 225
2

nie ma znaczenia. Geny geny i jeszcze raz geny.

opiszon
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 832
2

No dobra, jeżeli to na tym samym osiedlu i niewielka różnica czasu to luz.

Ja mam doświadczenie z prywatnym przedszkolem, młode uczęszczały/ją z tego powodu że po prostu było dostępne miejsce jak się przeprowadziliśmy.
I o ile samo przedszkole jest świetne, to niestety podejście roszczeniowe rodziców, ich mental i niestety często już odklejenie dzieci na poziomie starszaków/zerówki mnie przeraża i wolę żeby młode miały styczność z normalnym światem.

Tak samo jak miałem ja i moja żona.

No ale na jestem z czasów jak do prywatnych szkół to szły bananowe dzieciaki z problemami wiec tez mogę być biased.

Mokona
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 248
0
opiszon napisał(a):

No dobra, jeżeli to na tym samym osiedlu i niewielka różnica czasu to luz.

Ja mam doświadczenie z prywatnym przedszkolem, młode uczęszczały/ją z tego powodu że po prostu było dostępne miejsce jak się przeprowadziliśmy.
I o ile samo przedszkole jest świetne, to niestety podejście roszczeniowe rodziców, ich mental i niestety często już odklejenie dzieci na poziomie starszaków/zerówki mnie przeraża i wolę żeby młode miały styczność z normalnym światem.

Tak samo jak miałem ja i moja żona.

No ale na jestem z czasów jak do prywatnych szkół to szły bananowe dzieciaki z problemami wiec tez mogę być biased.

To już inne czasy, teraz odklejenie i roszczeniowość rodziców jest w publicznych szkołach też.

opiszon
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 832
1
Mokona napisał(a):

Trochę rzut monetą. Dużo od tego czy jest fajnie czy nie dla dziecka to to jacy rówieśnicy się trafią. I w tej szkole i w tej mogą być tacy se.
Więcej można się nauczyć w mniejszej klasie.

a że wcale małe klasy nie są dobre bo dziecko dziczeje i potem ma trudniej w życiu pod względem społecznym

Życie społeczne nie musi ograniczać się do klasy. Podwórko, zajęcia dodatkowe.

No, przyjaźnie na podwórku są często przedłużeniem przyjaźni szkolnych.

A zajęcia dodatkowe jako rozbudowa życia społecznego dziecka, pozwól że pominę milczeniem ;-)

U mojej młodej wygląda to tak - 1 klasa podstawówki - siedzi w domu, przychodzi jedna z kilku koleżanek z klasy która mieszka na naszej ulicy, i idą w długą. Tylko pytam w którym domu mam ich szukać.

To jest całkiem inna kwestia niż to że spotka kogoś na zajęciach dodatkowych.
A gdyby nie chodziła do szkoły razem z dziewczynami z ulicy to nie wychodziły by razem, wiec i nie miałaby okazji ich poznawać.

PA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3891
1

Sam ma trójkę dzieci więc te decyzje już za mną. Jestem zwolennikiem posyłania dzieci do publicznych szkół. nie śledze na bieżąco jak wygląda oferta edukacyjna (najstarsza jest na studiach, młodszy w 4 klasie liceum za 1,5 roku matura, a najmłodsza w 6 klasie podstawówki).

Wychodze z załozenia, że stołek na ktorym się siedzi nie determinuje tego jak się uczymy. Ważne jest nastawienie samego ucznia. Jakby nie było kazda szkoła realizuje podstawę programową i to jej poznanie sprawia, jaki wynik mamy na egazminie konczącym szkołe. Dlatego nigdy nie miałem dylematów publiczna/prywatna.

Zgodzę się, że prywatna oferuje więcej zajęć dodatkowych, możliwości wyjazdów itd. Z rozmów ze znajomymi mam wrażenie, ze rodzice nie biorą pod uwagę perspektywy. Czyli że szkoła trwa 8 lat. I o ile w tym początkowym okresie I-III klasa, te zajęcia dodatkowe są atutem, bo dziecko ma zajęty czas po lekcjach i nie nudzi się czekając na odbiór ze szkoły, to w późniejszym okresie to już nie jest atutem (pomijam, że o ile nic się nie zmieniło w Państwowej szkole świetlica jest tylko do klasy 3). Zwyczajnie starsze dzieci chcą wyjść ze szkoły i spotkać się ze znajomymi poza jej murami. Ciebie to nie dotyczy bo obie szkoly są w porównywalnej odległości. Jednak sporo znajomych którzy posłali dzieci do prywatnych placówek narzeka bo z szerokiej gamy zajęć dodatkowych dziecku pasuje tylko jedna opcja, a reszta już nie. No i dziecko jest zawożone do szkoły i odwożone bo jest daleko, przez co nie mają czasu na integrację poza szkołą.

No i można np. załozyć, że w prywatnej sporo dzieci może być dowożonych, przez co kontakty poza szkolne będą utrudnione.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
2

@Panczo

To tak jakby pytać czy lepsze są studia w Wawce czy Krakowie

Przecież to wszystko zależy od konkretnego przypadku.

Uczelnia uczelni nie równa, wydział wydziałowi nie równy, rocznik rocznikowi nie równy, wykładowcy się zmieniają

Szkoła publiczna z patolą i takimi se nauczycielami pewnie będzie gorsza niż przyzwoita prywatna z nauczycielami którym zależy

Szkoła prywatna gdzie wystarczy obecność aby zaliczyć i jest "bogatsza patola" pewnie będzie gorsza niż przyzwoita szkoła publiczna która czegoś wymaga

I tak można porównywać w nieskończoność.

Lepiej jakbyś pogadał z uczniami i rodzicami uczniów którzy uczęszczali tu i tu, bo porównywanie na podstawie jednej cechy [prywatna vs publiczna] jest bez sensu

SO
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 56
0
WeiXiao napisał(a):

@Panczo

To tak jakby pytać czy lepsze są studia w Wawce czy Krakowie

Przecież to wszystko zależy od konkretnego przypadku.

Uczelnia uczelni nie równa, wydział wydziałowi nie równy, rocznik rocznikowi nie równy, wykładowcy się zmieniają

Szkoła publiczna z patolą i takimi se nauczycielami pewnie będzie gorsza niż przyzwoita prywatna z nauczycielami którym zależy

Szkoła prywatna gdzie wystarczy obecność aby zaliczyć i jest "bogatsza patola" pewnie będzie gorsza niż przyzwoita szkoła publiczna która czegoś wymaga

I tak można porównywać w nieskończoność.

Lepiej jakbyś pogadał z uczniami i rodzicami uczniów którzy uczęszczali tu i tu, bo porównywanie na podstawie jednej cechy [prywatna vs publiczna] jest bez sensu

rozmawiałem i dowiadywałem się, na tyle na ile byłem w stanie i powiem tak, czym dalej w las tym więcej drzew. Zdaję sobie sprawę że to jest loteria i to że ktoś jest zadowolony bądź nie nie znaczy że ja będę miał tak samo.

Pierwsze dziecko idzie do szkoły, stresik jest, dlatego chcę pozbierać jak najwięcej doświadczeń i cos z tego wydestylowac, mając nadzieję że będzie to w miarę rozsądne

Mokona
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 248
0

Znacznie ważniejsza jest konkretna szkoła a nie jej rodzaj, dlatego u mnie w mieście np. tam gdzie szkołą ma renomę że jest ogarnięta dyrekcja co trzyma roszczeniowych rodziców w ryzach i trzyma dobrych nauczycieli, to walą drzwiami i oknami. Inna z kolei ma nauczycieli toksyków i rok w rok najsłabsze wyniki.

PA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3891
0

@WeiXiao uczelnie bym zostawił trochę inne kryteria wyboru no i osoba wybierająca sama później na nie uczęszcza.

Zgodzę się z Tobą że szkoły reprezentują różny poziom bez względu na rodzaj.

Ja pytanie OP czytam jako rozterki rodzica, żeby było jak najlepiej dla dziecka. Przedstawiam swój punkt widzenia, ale spokojnie przyjmuje że ktoś może mieć inny.

Jedno jest pewne, niezależnie od szkoły dzieciaki sprawiają takie same problemy.

Dla mnie osobiście to ciekawe,.bo sam takich rozterek nie miałem. Zapisywałem dzieciaki do rejonu i jakoś szło.

Rozmowa z rodzicami tylko namąci. Na swoim przykładzie córka i syn kończyli ta sama podstawówkę. Córka trafiła na fajną klasę, miała fajna wychowawczynie i ogólnie było fajnie. Rodzice spoko, nawet spotykaliśmy się towarzysko na piwie. Syn miał mniej szczęścia, częste zmiany wychowawców, klasa słabo zgrana, a rodzice też pozostawiają wiele do życzenia.

Także w ramach tej samej szkoły 2 odmienne doświadczenia.

Rankingi bym odłożył na bok, tu wiele zależy od dziecka. I nie jest przekonany czy już od podstawówki trzeba rywalizować na wyniki.

crestfallen
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 57
2

Jako programista żyję w bańce. Większość znajomych z liceum i ze studiów to klasa średnia (lub chociażby aspirująca). Gdy spotykamy się ze znajomymi to tematy to podróże, siłownia oraz dieta pudełkowa. Dlatego uważam że dziecku nie stanie się krzywda nawet jeżeli będzie wychowywane w bańce. Sam pamiętam ze szkoły podstawowej (miasto powiatowe) że największe problemy sprawiały dzieci z tzw. patologii - ADHD, potrzeba atencji, mierne wyniki, agresja. Po części pewnie dostali taki prezent razem z DNA rodziców, ale głównym powodem były problemy w domu (przemoc lub alko). Nie wydaje mi się żeby przebywanie z takimi osobami w jakiś sposób pomogło mi czy przeszkodziło w życiu. Na pewno jednak wpłynęło na górną granicę mojego potencjału.

Dlatego sugeruję szkołę prywatną - na lekcji nauczyciel poświęci czas na wykładanie materiału a nie uspokajanie dzieci z ADHD. Poza tym ludzie najchętniej przebywają w otoczeniu osób do siebie podobnych, idąc do szkoły prywatnej (o ile nie będzie to placówka dla dzieci milionerów) dzieci będą miały mniej więcej podobne ubrania czy telefony. Dodatkowo dziecko bardzo szybko uczy się języków obcych czy gry na instrumentach - szkoła prywatna może tutaj oferować większy wachlarz możliwości np. naukę chińskiego niż szkoła publiczna. Wiadomo że są zajęcia dodatkowe - ale dojazd też kosztuje a tutaj może być opcja all-inclusive. Ostatecznie wszystko zależy od zainteresowań dziecka oraz od oferty szkoły prywatnej.

Mokona
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 248
0
crestfallen napisał(a):

Dlatego sugeruję szkołę prywatną - na lekcji nauczyciel poświęci czas na wykładanie materiału a nie uspokajanie dzieci z ADHD. Poza tym ludzie najchętniej przebywają w otoczeniu osób do siebie podobnych, idąc do szkoły prywatnej (o ile nie będzie to placówka dla dzieci milionerów) dzieci będą miały mniej więcej podobne ubrania czy telefony. Dodatkowo dziecko bardzo szybko uczy się języków obcych czy gry na instrumentach - szkoła prywatna może tutaj oferować większy wachlarz możliwości np. naukę chińskiego niż szkoła publiczna. Wiadomo że są zajęcia dodatkowe - ale dojazd też kosztuje a tutaj może być opcja all-inclusive. Ostatecznie wszystko zależy od zainteresowań dziecka oraz od oferty szkoły prywatnej.

A skąd wiesz, że w prywatnej nie ma dzieci z ADHD?
Akurat jak byłem w liceum to najdziwniejsi i najbardziej zaburzeni przyszli z prywatnego gimnazjum. Również potwierdzają to opowieści z mojej rodziny że często tam musieli chodzić z "dziwakami".

Zależy jak się trafi.

opiszon
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 832
1

No jak pomyślę o ludziach którzy się przewinęli na mojej drodze a wylądowali w prywatnych szkołach to zdecydowanie wolałbym żeby nie trzeba było z nimi razem uczęszczać.

Co do wiązania ADHD z patologią.
To sorry, ale te przypadki które znam to są "dobre domy". A w klasie mojej starszej córki największe problemy z agresją i nieprzystosowaniem społecznym sprawia dziecko z najbardziej zamożnego domu. W kontekście tego że nauczyciel w szkole publicznej musi zużywać więcej uwagi dziecku z problemami - to np ten przypadek ma dodatkowego opiekuna który się zajmuje tylko nim i nie wpływa to na prędkość przyswajania programu.

Ogólnie to obrzydza mnie wiązania ADHD, agresją itp z poziomem materialnym rodziców.
A nazywanie tego patologią świadczy tylko o autorze, jego empatii i oderwaniu od rzeczywistości.

I1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 192
1

Załóżmy, że w klasie trafi się zjebany chłopiec chłopiec zjebanych rodziców, który będzie rozbierać się przy uczennicach.
W której szkole go wyrzucą z miejsca, a w której będą dawali mu następna szansę, bo alternatywą dla osoby decyzyjnej będzie nachodzenie po lekcjach zjebanych rodziców, a nie utrata dochodów?

Opisana sytuacja jest prawdziwa, wydarzyła się w moim małym mieście. Wspomniane dziecko 2 albo 3 lata robiło problemy, dopiero zmieniło szkołę przechodząc do gimnazjum (wtedy podstawówka miała 6 lat).

Z drugiej strony, jeśli to większe miasto to można przenieść dziecko do innej szkoły (choć lepiej byłoby usunać problem, a nie przed nim uciekać w nadziei, że gdzie indziej nie wystąpi).

Co do rankingów
Mimo, że jestem zwolennikiem szkół niepublicznych to wydaje mi się, że jest czynnik, który zaburza te wyniki:
Jestem zdania, że przeciętnie dzieci rodziców, których stać na szkołę niepubliczną i tak miałyby wyższe wyniki (w obojętnie jakiej szkole) niż rodziców, których nie stać na nią, z tego względu na to, że Ci, których stać są prawdopodobnie bardziej ogarnięci, lepiej pokierują jego rozwojem, zapewnią dziecku więcej zajęć pozalekcyjnych, zdrowsze jedzenie. Może być tak, że dziecko (w uproszczeniu) biednych rodziców osiągnie wynik 80%, dziecko bogatych w publicznej szkole 90%, a dziecko bogatych w niepublicznej szkole 100%.

FA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: warszawa
  • Postów: 315
1

Nie znam sie ale sie wypowiem. W klasach 0,1-3 nie ma to sensu. Nic wiecej sie nie nauczy, za to w publicznej bedzie chodził do klasy bazujac na lokalizacji. Ty bedziesz miał blizej a dziecko pozna nowych kolegów z "osiedla i okolic". Kiedyś prywana szkoła miała sens w po selekcji do gimnazji po klasie 6. Teraz nie wiem, gdzie jest naturlany punt.

PA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3891
2

To jak dzielimy się doświadczeniami, aby OP mógł wyciągać wnioski to jeszcze dodam od siebie:

Moja mama była nauczycielem matematyki najpierw w szkole publicznej później (większość zawodowego życia, obecnie jest na emeryturze) w szkole prywatnej. Z tego co mowi to z jej obserwacji paskowi uczniowie, którzy poszli do publicznych szkół średnich po prywatnej szkole, spadali na poziom 3/4. Wg. Niej to efekt zderzenia się takiego ucznia z rywalizacja w większej grupie klasowej. Brak im umiejętności zawalczenia o siebie, bo byli przyzwyczajeni że w malej klasie nauczyciel był w stanie dostrzec ich potencjał.

Trzeba wziąć pod uwagę że moja rodzicielka nie uczy od 2000 roku, wtedy różnica w liczebności klas to było 14/30. Tylko z rozmów z nią kojarzę że dobre szkoły średnie to jednak publiczne.

Ja kończyłem przeciętnego ogólniaka w mieście, siostra chodziła do najlepszego. Jeżeli chodzi o poziom to nadal jest wysoko w rankingu perspektyw. Tylko z tego co mówiła, że jak się pojawiał uczeń który odstawał to pomoc szkoły kończyła się na sugestii o zmianie szkoły, a nie faktycznej pomocy.

Teraz patrzę sam na to z poziomu rodzica i jak pisałem wyżej bez względu na rodzaj szkoły dzieci sprawiają te same problemy. I nie szkoła decyduje o tym jak nasze dziecko się edukuje,.ale właśnie rodzice.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
opiszon napisał(a):

Co do wiązania ADHD z patologią.
To sorry, ale te przypadki które znam to są "dobre domy".

A jakie mają być? Patologia nie interesuje się stanem zdrowia dzieci, więc ich nawet w tym kierunku nie zdiagnozuje.

Ogólnie to obrzydza mnie wiązania ADHD, agresją itp z poziomem materialnym rodziców.
A nazywanie tego patologią świadczy tylko o autorze, jego empatii i oderwaniu od rzeczywistości.

Raczej o tym, że jego edukacja nie była wystarczająca. Pytanie, czy to wystarcza, żeby mieć pewność sukcesu w przypadku wybrania tej drugiej opcji?

HA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1019
2

Ja bym zaczął od oszacowania kosztu decyzji o szkole prywatnej. Zakładam, że jest czesne typu 1500 + zapewne ludzie bardziej zamożni, więc będą wyższe koszty dodatkowe typu wyższa składka klasowa, droższe wyjazdy, droższe wyżywienie itp. Zróbmy z tego 1800zł/msc * 12 * 8 lat = 172800zł. Jeśli chcesz mieć dwójkę dzieci to pewnie drugiemu będziesz chciał dać podobny start, więc mnożysz razy 2 i wychodzi niecałe 350.000. Pamiętaj, że 8 lat to dużo czasu - np. w tym czasie mogą mocno spaść nasze relatywne zarobki - jak pensja "zwykłych ludzi" zbliży się do pensji programisty to i czesne będzie dla Ciebie relatywnie bardziej odczuwalne, a problem jest taki, że z takiej decyzji jak prywatna szkoła trudno się wycofać.

Zastanowił bym się nad dwiema rzeczami - czy ta kwota jest dla Ciebie duża/czy masz margines bezpieczeństwa wliczony w tą kwotę (co np. jak stracisz pracę?) oraz czy różnica w poziomie szkół uzasadnia takie wydatki. Każdy inaczej odpowie na te pytania, bo np. ma w pobliżu dobrą szkołę publiczną lub nie. Zarabia więcej/mniej. W każdym razie zalecam patrzenie na koszt całkowity tej decyzji (plus potencjalne ryzyka), a nie przez pryzmat miesięcznej raty i Twojej dzisiejszej sytuacji.

Sam w mojej sytuacji bym dziecka do prywatnej szkoły nie posłał bo mam przyzwoite szkoły publiczne w zasięgu i wolałbym dziecku te 200k wpłacić na ETF to pewnie za to kupi sobie mieszkanie jak dorośnie i bardziej mu to w życiu pomoże.

Schadoow
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1082
6

Najlepsza szkoła to ta najbliżej domu :)

markone_dev
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 833
5

Moje dziecko chodzi do publicznej, mimo że stać mnie na prywatną bo:

  • jest najbliżej
  • koledzy z przedszkola i okolicy też tam poszli
  • dzieciaki które mieszkają na moim osiedlu chodzące do prywatnych szkół to straszne banany, a ich rodzice jeszcze gorsi (tzw. nowobogaccy)
  • co do poziomu nauki w prywatnej vs. publicznej to nie ma reguły
marian pazdzioch
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 790
0

Jakbym miał prywatną której nie boje się że zrobi z mojego dziecka głupka to może i bym spróbował, ale nie mam. Pewnie są takie ale od takich stawek że mnie nie stać.

W prywatnej bałbym się: że się przeniesie na drugi koniec miasta (znam takie przypadki), że zrobi z mojego dziecka głupka który za pieniądze kupuje wszystko w tym oceny (bo tym właśnie jest szkoła prywatną), że będę się użerał z rodzicami typu "płacę to wymagam"

loza_prowizoryczna
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1628
0
sobbek napisał(a):

możliwości sa dwie

  1. szkola publiczna
  2. szkoła niepubliczna
    i słucham państwa 😀

Jest jeszcze trzecia możliwość

  • szkoła państwowa, tą polecam na początek bo dzięki temu dzieciak nauczy się jak załatwiać potrzeby fizjologiczne w warunkach ekstremalnych, oswoi się z widokiem kosy (i dlaczego umiejętność szybkiego spier---Iania jest ważniejsza niż wściekłe pięści węża), nauczy się transakcyjnego podejścia do współżycia w społeczeństwie (dam ci odpisać ale będziesz moim kumplem) oraz dlaczego stare baby należy j***ć prądem
  • szkoła publiczna, przydaje się po etapie szkoły państwowej bo w niektórych placówkach można zapoznać się z kulturą wyższą (kółka filmowe), przeczytać biblię, poznać nauczycieli ateistów biorących udział w mszach św., poznać ludzi z kasą (to się przydaje!) choć niekoniecznie z klasą oraz (jak będzie dziecko miało szczęście) to całą menażerię ludzkich dziwactw.
  • szkoła niepubliczna, nie wiem co to, chyba że prywatne nauczanie dla tych którzy nie potrafią się odnaleźć w obu powyższych. Nie wiem czy warto, pewnie skończą jak Witkacy.
P1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 33
1

Nie mam dzieci, ale mam znajomych co mają dzieci. Aktualnie wszystkie są w podstawówkach. Każdy rodzic, z którym rozmawiałem i ma dzieci w prywatnej szkole mówi to samo - niepotrzebnie to zrobiłem i żałuje. Obiecanki cacanki. Nie mniej niż miesiąc temu kolega mówił że miała to być szkoła dwu-języczna. Lekcje prowadzone po polsku jak i po angielsku. Finalnie okazało się że nic takiego nie ma, mają zajęcia po ang ale to zwykłe pogaduszki a nie matematyka po ang.
Inni natomiast również wysłałi dwójkę do prywatnej szkoły, jednej z najlepszych w polsce, jakieś chore ceny. Jedno z dzieci ma 14 lat i uwaga jest prawie analfabetą, ledwo pisze po polsku(nie żartuje, byłem świadkiem) Nie przeczytali żadnej lektury w swoich życiu.
Finalnie wybór wiadomo, zależy od Ciebie.
Jak zdecydujesz się na szkołe państwową to zaoszczędzone pięniądze możesz zainwestować w przyszłość swoich dzieci.

FA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: warszawa
  • Postów: 315
0

@Patrict12 Przy pomniałeś mi o najważniejszym aspekcie. Pomijajac wyjatki do policzenia na palcach jednej reki i wyjatkowo małe placowki. To każda szkoła, przedszkole itp wyglada tak samo, jest z dominowana przez kobiety które albo są młode i naiwne ale spedził dorosłosć na wygrywaniu kłotni z dziecmi. Na czele każdej takiej instytucji stoi dyrektorka, z kijem w dupie, która wyzej sra jak chodzi. Pasowno agresyna otwarcie agresywna, zakłama dwu licowa zmija, która do umierajacego dziecka wezwie rodzica a nie pogotowie zeby szkołe nie psuc reputacji(real). Tak osoba nie mysli racjonalnie, tylko emocjonalnie i magicznie a wiekszosc problemów rozwiazuje, spychalczyzna lub uporem w mysłeniu magiczny z reguły z sukcesem.
Reszta strukty wyglada podobnie, każda kobieta sypycha na kolejna i gnoi, kolejną, finalnie wszystkie nawzajem siebie gnoja nie wiadomo po co i dlaczego.
Jakakolwiek organizajc a budowana przez takich ludzi zawsze bedzie wygladać tak samo i zawsze bedzie to cyrk na kółkach. Nie otrzymasz innego wyniku. Pieniadze i ceny nie graja roli. struktura bedzie ta sama, stara baba gnojaca inne baby o bzdury. Bzdury sie zmienia, z uzywajcie mniej papieru, na np. nie zawracac głowy rodzica wszytko jest. cyrk bedzie zawsze.

PK
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 602
1

To ja napiszę z perspektywy podstawówki niepublicznej. Mieliśmy o tyle komfortową sytuację że do publicznej i niepublicznej była prawie taka sama odległość. Kilka wniosków po latach - szkoła niepubliczna odsiewa po prostu najgorszych, ale wcale nie tworzy bańki. Do niepublicznej chodzą zarówno dzieci z ADHD, dzieci januszy biznesu którzy skąpią na bilet do teatru dla dziecka, jak i dzieciaki nauczycieli akademickich. Więc tak naprawdę jest to baaardzo szeroka bańka, choć może rozpiętość jest odrobinę mniejsza niż w podstawówce jaką ja pamiętam. Ten odsiew polega na czymś innym - ponieważ szkoła walczy o rankingi, odpina najwolniejsze wagony żeby cały pociąg mógł jechać szybciej. Dzięki czemu dzieci po prostu ogarniają więcej we wcześniejszym wieku. I tyle.
Często niepubliczne szkoły nie mają nawet lepszych nauczycieli, ale zebranie masy krytycznej szybciej uczących się dzieciaków wystarcza żeby pociąg jechał szybciej. Z drugiej strony większość dzieci dzisiaj ma "wy.ebkę" na wszystko - niezależnie czy w publicznej czy prywatnej szkole. Tyle tylko że publiczna na to pozwala, a prywatna trochę zapędza do roboty. Nie każde dziecko dobrze pracuje pod presją, ale są też takie którym presja pomaga.
Poza tym prywatna szkoła może też zmobilizować rodziców do roboty nad dzieckiem - i to niekoniecznie w postaci finansowania korków.
Wyobraź sobie że jutro twój przedszkolak idzie na egzamin wstępny do pierwszej klasy. Możesz podejść do tematu z "wy.ebką" albo starać się przygotować jakoś dziecko - zarówno emocjonalnie, jak i odnośnie wiedzy.
Mi osobiście też odpowiada mała szkoła gdzie ludzie się znają. Gdzie mogę pogadać ze szkolnym woźnym albo pani nauczycielka mówi mi "dzień dobry" bo kojarzy że jestem ojcem w klasie w której była kiedyś na zastępstwie. Z rodzicami bywa różnie, ale też da się pogadać.
Czasem też można być dumnym - nagle dowiadujesz się że z dzieciakiem można już porozmawiać w 2 obcych językach. Nawet nie wiadomo kiedy.
Może być też trzecia opcja - gdzieniegdzie promuje się "edukację domową". Moje dzieci kompletnie się do tego nie nadają, ale może Twoje bardziej?

Przyglądnij się dziecku
Przyglądnij się szkole
Przyglądnij się swoim oczekiwaniom i możliwościom

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.