Czy ktoś przerabiał już podobny scenariusz? Warto się pokopać z koniem trochę?
Moja lepsza połowa pracowała w AirHelp i napiszę tak - samemu to powodzenia życzę. Może czasem się da z liniami, które się poczuwają np. z lufthansą, czy lotem, ale większość jak nie zobaczy pozwu to wątpię by jakiś człowiek z krwi i kości pochylil się nad Twoją sprawą. Tanie linie jak ryanair czy wizzair gadają tylko przez prawników w takich sprawach nawet z podmiotami jak AirHelp.
AirHelp zabierze Ci jakiś koszmarny procent z odszkodowania, ale jak to mówią, 50% z czegoś to więcej niż 0% z niczego. Procent będzie zależał od skomplikowania sprawy. Najmniejszy jest za to "standardowe" trzygodzinne opóźniene jeśli nie przyjąłeś od przewoźnika żadnej kompensacji, co jest ważne bo czasem przewoźnicy dają jakiś g**no voucher na kanapkę w kantynie po takim opóźnieniu właśnie po to by później uznać to jako przyjętą przez Ciebie kompensację i wymigać się od odszkodowania. Jeśłi jednak nie wziąłeś nic od przewoźnika to wtedy sprawa jest prosta bo Unia wydała konkretny przepis z którego firmy takie jak AirHelp mają chleb.