Niedawno sobie uświadomiłem, ze te wszelkie "imprezy firmowe" to tak naprawdę nieudolne i niezbyt pasujące kopiowanie stylu życia ze szkoły.
Jak powszechnie wiadomo, w każdej szkole szkole oprócz lekcji i nauki są wycieczki, dni sportu, dni tematyczne, przedstawienia teatralne, studniówki itp. Właściciele niektórych firmach robią tak samo, czyli w firmie oprócz pracy są imprezy, wigilie, ogniska itp. Zmienia się tylko charakter tych dodatkowych wydarzeń, ale sens jest ten sam, a podobieństwo bardzo wyraźne.
Problem w tym, że w szkole wszystkie wydarzenia na ogół wychodzą pozytywnie, z zadowoleniem i to bez używek, których nie ma z oczywistych względów, natomiast w firmach (oczywiście nie we wszystkich) wychodzi to tak sobie, że (dla co niektórych) procenty są bardzo potrzebne i stąd różne opinie o tych imprezach firmowych.
Wniosek jest jeden: Nie da się wprost skopiować życia szkoły do życia firmy. Szkoła i firma to są dwa różne środowiska, które rządzą się różnymi prawami.