Jak uniknąć imprezy firmowej?

Jak uniknąć imprezy firmowej?
AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Niedawno sobie uświadomiłem, ze te wszelkie "imprezy firmowe" to tak naprawdę nieudolne i niezbyt pasujące kopiowanie stylu życia ze szkoły.

Jak powszechnie wiadomo, w każdej szkole szkole oprócz lekcji i nauki są wycieczki, dni sportu, dni tematyczne, przedstawienia teatralne, studniówki itp. Właściciele niektórych firmach robią tak samo, czyli w firmie oprócz pracy są imprezy, wigilie, ogniska itp. Zmienia się tylko charakter tych dodatkowych wydarzeń, ale sens jest ten sam, a podobieństwo bardzo wyraźne.

Problem w tym, że w szkole wszystkie wydarzenia na ogół wychodzą pozytywnie, z zadowoleniem i to bez używek, których nie ma z oczywistych względów, natomiast w firmach (oczywiście nie we wszystkich) wychodzi to tak sobie, że (dla co niektórych) procenty są bardzo potrzebne i stąd różne opinie o tych imprezach firmowych.

Wniosek jest jeden: Nie da się wprost skopiować życia szkoły do życia firmy. Szkoła i firma to są dwa różne środowiska, które rządzą się różnymi prawami.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
3

@andrzejlisek:

W życiu prywatnym też są "imprezy, wigilie, ogniska", więc idąc tą logiką, to praca to przekopiowanie życia prywatnego? :D

po co te krzywe teorię spiskowe, ludzie po prostu mogą lubić spędzać ze sobą czas, a to że imprezy/wycieczki/ogniska/wyjścia do baru/gry są do tego bardzo zręczne, to po prostu tak się dzieje :D

AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
1a2b3c4d5e napisał(a):

@andrzejlisek:

W życiu prywatnym też są "imprezy, wigilie, ogniska", więc idąc tą logiką, to praca to przekopiowanie życia prywatnego? :D

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Imprezy w życiu prywatnym ludzie organizują sobie sami, są dorośli i robią co chcą, a w szkole i w firmie organizuje dyrektor/prezes, a udział jest "dobrowolnie przymusowo", czyli niby dobrowolny, ale spróbuj nie być. Gdyby był całkowicie dobrowolny, to by nie było tego wątku ani sensu dyskusji o wymiksowaniu się z tego.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
1

@andrzejlisek:

czyli niby dobrowolny, ale spróbuj nie być.

to co wtedy?

AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
1a2b3c4d5e napisał(a):

@andrzejlisek:

czyli niby dobrowolny, ale spróbuj nie być.

to co wtedy?

W firmie, w której ja pracuję, nie ma takich wydarzeń, więc mnie ten temat nie dotyczy. To wszystko zależy od firmy i ludzi. W jednej nie będzie żadnych konsekwencji, w innej będzie się wytykany przez innych.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
2

@andrzejlisek:

W firmie, w której ja pracuję, nie ma takich wydarzeń, więc mnie ten temat nie dotyczy. To wszystko zależy od firmy i ludzi. W jednej nie będzie żadnych konsekwencji, w innej będzie się wytykany przez innych.

a spotkałeś się w ogóle kiedykolwiek z taką sytuacją?

AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
1a2b3c4d5e napisał(a):

@andrzejlisek:

W firmie, w której ja pracuję, nie ma takich wydarzeń, więc mnie ten temat nie dotyczy. To wszystko zależy od firmy i ludzi. W jednej nie będzie żadnych konsekwencji, w innej będzie się wytykany przez innych.

a spotkałeś się w ogóle kiedykolwiek z taką sytuacją?

Ja osobiście nie, ale w internecie o niejednej takiej sytuacji czytałem. Nadmieniam, że nie wiem, ile prawdy było w tych historiach. Nie chce mi się teraz szukać i przytaczać, bo kiedyś mnie to interesowało, ale potem przestało mnie to interesować.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
2

To może nie dyskutujmy nt. teoretycznych sytuacji z którymi nie wiadomo czy ktokolwiek w IT się spotkał, bo to po prostu strata czasu

KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5555
0
andrzejlisek napisał(a):
1a2b3c4d5e napisał(a):

@andrzejlisek:

W życiu prywatnym też są "imprezy, wigilie, ogniska", więc idąc tą logiką, to praca to przekopiowanie życia prywatnego? :D

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Imprezy w życiu prywatnym ludzie organizują sobie sami, są dorośli i robią co chcą, a w szkole i w firmie organizuje dyrektor/prezes, a udział jest "dobrowolnie przymusowo", czyli niby dobrowolny, ale spróbuj nie być. Gdyby był całkowicie dobrowolny, to by nie było tego wątku ani sensu dyskusji o wymiksowaniu się z tego.

A o wigilii rodzinnej słyszał? Niby udział dobrowolny a teściowa mówi przyjedźcie. W tym roku ją przechytrzyliśmy i to my zorganizowaliśmy rodzinną wigilie. Ale już widzę że Wielkanoc nie pójdzie tak łatwo XD

AN
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
1a2b3c4d5e napisał(a):

To może nie dyskutujmy nt. teoretycznych sytuacji z którymi nie wiadomo czy ktokolwiek w IT się spotkał, bo to po prostu strata czasu

Zgadzam się z tym. Skoro temat wyczerpany, to dyskusję czas zakończyć.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
1

Ja nie rozumiem celu tych "imprez". Tak samo jak wczoraj, nie widzieć czemu zmiana daty z 31 grudnia na 1 stycznia u 90% ludzi wyzwala ryk na cały regulator, nieskoordynowane ruchy i ogólnie zachowanie jak małpa, tylko że małpa ma wbrew pozorom dobry powód takiego a nie innego zachowania.

To ciekawe, bo ta zmiana daty nie oznacza nic - zupełnie nic. W przyrodzie nie dzieje się nic szczególnego, dzień 31 grudnia jest taki sam, jak 1 stycznia. Więc nie rozumiem, po co wlewać w siebie litry spirytusu, ryczeć jak bawół, rzygać albo skakać jak małpa na gumie z tego powodu. Coś takiego jak "rok" fizycznie nie istnieje, to sobie ludzie sami wymyślili, naprawdę 31 grudnia nic się nie kończy, a 1 stycznia nic się nie zaczyna. Nic szczególnego się nie dzieje tak naprawdę. Można w tym dniu robić znacznie bardziej pożyteczne rzeczy, niż ryczenie, chlanie i rzyganie na ulicy lub w krzakach.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
1

@gajusz800:

Tak samo jak wczoraj, nie widzieć czemu zmiana daty z 31 grudnia na 1 stycznia u 90% ludzi wyzwala ryk na cały regulator, nieskoordynowane ruchy i ogólnie zachowanie jak małpa, tylko że małpa ma wbrew pozorom dobry powód takiego a nie innego zachowania.

na pewno zmiana daty to wyzwala, a nie alkohol?

Coś takiego jak "rok" fizycznie nie istnieje, to sobie ludzie sami wymyślili

to co z tego? wiele innych konceptów na tym bazuje np. religia

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

No raczej, skoro ludzie masowo ryczą, chlają i rzygają tylko 31 grudnia, a np 24 marca już nie. Czyli masowy amok ujawnia się właśnie 31 grudnia. Tzn na aż tak wielką skalę.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
1

@gajusz800:

24 marca ludzie też chleją, krzyczą i rzygają, ale na mniejszą skale. Nowy rok to po prostu okazja do świętowania.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

No i mowa o tej skali, masowości zjawiska.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
4

@gajusz800:

Nowy rok to po prostu okazja do świętowania, a krzyczenie i rzyganie wynika z chlania, a nie z samej zmiany roku.

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

Tyle to wiem. Ale nie rozumiem samej potrzeby tzw "świętowania". Po co w ogóle "świętować" i to jeszcze w dniu, który nic nie znaczy. Poza tym, zapewniam cię że to nie alkohol, bo niektórzy skaczą i ryczą tej nocy nawet bez alkoholu. Chociaż faktycznie, alkohol to potęguje znacznie.

Intryguje mnie potrzeba tzw "świętowania" albo "imprezowania", bo ja niczego takiego np nie potrzebuję, nigdy nie skaczę ani nie ryczę jak bawół, a są tacy którzy muszą koniecznie czasem to robić. Z alkoholem lub bez.

WeiXiao
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5227
3

Świętowanie różnych rzeczy występujących w jakichś interwałach czasowych jest zazwyczaj elementem kultury.

Tak samo możesz się zastanawiać nad sensem świętowania urodzin, rocznic itd. Ludzie lubią świętować i wystarczy że dasz im powód :)

G8
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2000
0

W sumie dość trafnie wspomniałeś o religii. Prawdopodobnie potrzeba klęczenia i mamrotania albo jęków ma chyba podobne źródło. Ludzie myślą, że jak sobie poklęczą i pomamroczą, to coś im się łatwiej uda albo nie, nie rozumieją że rzeczywistość nie zależy od tego czy mamroczą, czy nie mamroczą, a od tego co robią, jak, co robią inni oraz od przypadku, tj. zjawisk losowych.

Żadne klęczenie, mamrotanie, zawodzenie, oddawanie pieniędzy sukienkowym nierobom nic nie zmienia, chyba że w ich głowach. Podobny jest mechanizm ryczenia jak bawół, jedni muszą czasem mamrotać, inni ryczeć. Gorzej, że zwykle oczekują tego samego od innych i próbują to wymuszać.

MR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 125
0

Wiecie skąd taka popularność chlania? Pijanym społeczeństwem łatwiej manipulować.
Ciekawy artykuł odnalazłem:
https://wiadomosci.wp.pl/ksieza-dla-zysku-rozpijali-polskich-chlopow-tak-mamili-swieta-gorzalka-6816576114398849v

nowy_kret_2
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 316
0

Watek prawdziwego programisty. Tyle narzekania jak to bootcampowcy wkraczaja do branzy, a tu prosze good ol' times!

//edit
O! i freethinker meme tez by pasowal!

KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5555
0
MrocznyRycerz napisał(a):

Wiecie skąd taka popularność chlania? Pijanym społeczeństwem łatwiej manipulować.
Ciekawy artykuł odnalazłem:
https://wiadomosci.wp.pl/ksieza-dla-zysku-rozpijali-polskich-chlopow-tak-mamili-swieta-gorzalka-6816576114398849v

Jeszcze nie czytałem, ale chlejący regularnie programista to taki średni pracownik, bym powiedział. Może nie tak zły jak chlejący regularnie lekarz (kto próbował pić równo z lekarzem ten wie o czym mówię), no ale jednak dalej trochę lipa.

TerazOdpowiemNaKomcie
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 402
0

pomyliłeś fora pytając tutaj. to nie samosia.pl

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.