Tak mi się przypomniał ten temat w związku z jednym programistą u mnie w projekcie. Chłop regularnie odbija się od l4 do l4. Raz tydzień, raz trzy. Wróci, popracuje kilka dni i znowu l4. Nieoficjalnie właśnie argumentuje to wypaleniem zawodowym. Jak to działa w praktyce?
Gość jest w projekcie seniorem (5 lat expa) i za wszelką cenę wymiguję się od trochę trudniejszych zadań. Ba, chłop potrafi się kłócić, że zadanie jest za trudne i on go nie chce tym samym łamiąc ustaloną zasadę, że idziemy z backlogiem od góry do dołu, po kolei. Ostatnio właśnie gdy wrócił z l4 i akurat nie miał większego wyboru i musiał wziąć jedno z trudniejszych zadań w sprincie bo takowe było akurat na wierzchu. Efekt? 3 dni i kolejne l4 i trzeba po nim teraz sprzątać (nie pierwszy raz).
No to macie wujowych managerów. Dobry manager widzi taki problem, pomaga typowi, w razie potrzeby wywala bądź powoduje że jego ciepły kurwidołek przestaje być ciepły i gość sam odchodzi.
Z naciskiem na pomaga typowi bo pamiętamy że też jesteśmy ludźmi.
Niestety takiego managera jeszcze przez 12 lat nie spotkałem bo managery to karierowicze bez duszy.