@straznik-tagu: Odniosę się do kilku rzeczy, które poruszyłeś w tym wątku.
- Zacząłeś wątek od tego, że chcesz kogoś poznać. Zestawiłeś to z introwertyzmem, zakolami i niewyjściową twarzą. Zrób sobie listę swich dobrych stron. Jeśli nie umiesz znaleźć w sobie zalet, to nie pisz nic negatywnego. Poważnie. To odstrasza ludzi.
- Napisałeś o kobiecie "stara panna". Potem, w akapicie o babci, że powinieneś mieć żonę i dzieci. Nie wiem jakie miałeś intencje, ale ja odebrałem to tak, że singli uważasz za wybrakowanych. Jeśli masz ochotę się nie zgodzić, to śpieszę z odpowiedzią: nie musisz się tłumaczyć, po prostu na przyszłość pomyśl o tym, że jak coś chlapniesz, to ktoś nie będzie chciał z Tobą rozmawiać i nawet nie dowiesz się dlaczego.
- Wspomniałeś, że chcesz mieć żonę i dzieci. Zupełnie jakby to był święty Graal, który odczaruje całe życie. No nie baudzo. Ludzie często cieszą się związkiem i ślubem przez jakiś czas a potem... wracają do swoich obowiązków: pracy, bycia rodzicem, sprzątania w domu, zakupów. Naprawdę - te wszystkie rzeczy nie znikną jak za pacniąciem magicznej różdżki.
Co ja myślę o intencjonalnym szukaniu znajomości? OK, ale nic z tego nie wyjdzie, jeśli ktoś zaklina rzeczywistość i ma złe nastawienie. Ja, jak wiele znanych mi osób, karmiłem się bajkami, że jak się mocno chce i wierzy, to tak się stanie. To jest właśnie zaklinanie rzeczywistości. To nie ma nic wspólnego z realiami. Sporo osób robi popełnia ten sam błąd: myślą, że skoro nie są w szkole, to praca nad sobą jest im zbędna. Tymczasem lata mijają, znajomości ze szkoły i studiów się rozpadają, a nowych nie ma. "Dam sobie radę" - ktoś pomyśli i posłucha rad w stylu "wyjdź do ludzi", "zapisz się na wolontariat", "idź na kurs tańca". Potem ludzie są zdziwieni, że poszli na kurs tańca i nic się nie wydarzyło. Jakim cudem ma się coś wydarzyć, skoro ktoś nigdy nie dbał o komunikację? Stoją przed kimś i nie umieją dobrze się zaprezentować.
Można narzekać, życie jest złe, że ludzie są źli... itp. Ale często jest tak, że relacja nie wychodzi, bo ktoś po prostu robi coś źle i łudzi się, że to da pozytywny efekt. Bo rodzice tak robili. A czasem... po prostu nie wychodzi. Nie trzeba mieć stałęgo grona znajomych przez całe życie. Jeśli znajomości się posypią, to trudno. Każdemu może być smutno z tego powodu. Ale jeśli opłakiwanie znajomości trwa zbyt długo, to pozostaje mniej czasu na pracę nad sobą.
Nie rozpisuję się dalej, żeby nie brzmieć jak kołcz PerlełMonkieł. ;)