Nie wiem, ale zamykanie całego świata ze względu na wirusa, który jest zagrożeniem porównywalnym z grypą i to głównie dla wąskiej grupy osób plus napędzanie całej tej paniki i wyciszanie osób, które starają się to powstrzymać jest dla mnie co najmniej dziwne.
@anckor: jest dziwne, bo nigdy czegoś takiego nie było, więc nie jesteśmy przyzwyczajeni. Kilka ostatnich epidemii to raczej domena Azji Południowo-Wschodniej, tam się i zamykali, i w maseczkach chodzili. I chyba nawet nie przestali. Wcześniej globalna zaraza miała miejsce chyba ze 100 lat temu, w czasach kiedy nie trzeba było niczego zamykać, bo samolotów tylu nie było, turystyka nie była tak bardzo popularna, ludzie nie podróżowali też tyle w celach biznesowych, i w ogóle ludzi było mniej. Nie mamy z czym tej sytuacji porównać.
Co to zamykania, to mam wrażenie, że mechanizm był prosty - Chiny sobie poradziły zamykając ogniska zakażeń, więc świat zachodni chciał to powtórzyć. Niestety, z uwagi na różnice w ustrojach, mentalności i poziomie intelektu na zachodzie tak naprawdę do zamknięcia nie doszło, więc wirus mógł sobie spokojnie pełzać, i pełza nadal.
I naprawdę, nie ma żadnego wpływu na poziom zagrożenia to, czy ten wirus uciekł z laboratorium, czy został celowo wypuszczony, czy powstał naturalnie.
Bzdura. Przyjmowanie specyfiku, który jest w fazie testów klinicznych (do 2023) jest eksperymentem medycznym
Bzdura, nie jest. Testy kliniczne nie sprawiają, że coś jest eksperymentem medycznym.
Nie, wystarczy ją policzyć w oparciu o pierwsze lepsze rzetelne źródło i zawsze wychodzi rzędu 0.5% albo i jeszcze mniej, takie są fakty. Ale jak w wiadomościach ktoś wpadnie pod samochód albo podczas umierania w wieku 95 lat zarazi się wirusem i zostanie sklasyfikowany jako covid to wtedy już jest okej.
A jak ktoś po zaszczepiony umiera w wieku 95 lat, to wina szczepionki. Jest okej?
Od początku tej pandemii nie chodzi o śmiertelność samego wirusa. Czemu tak trudno to zrozumieć?