Elektryka jeszczce nie. Ale za to hybryde np. od Toyoty juz tak.Dobre przyspieszenie, male spalanie,dobra cena i duzy bagaznik. Dodatkowo brak drogich czesci jak to ma sie w dieslach. Jak ktos mieszka w DE to podatek drogowy na Diesla 2.0 Eur4 308 Euro, a na hybryde 40 Euro
Czy kupiłbyś samochód elektryczny?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: 96-230
- Postów: 952
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 798
Nie kupiłbym, to jest zabawka dla bogatych, a ja jestem z niższej średniej i nie mam potrzeby szpanu elektrycznym.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 280
Auta to przeżytek metro, tramwaj czasem miejska to wszystko co potrzeba cywilizowanemu człowiekowi w mieście.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
smieszekheheszek napisał(a):
Auta to przeżytek metro, tramwaj czasem miejska to wszystko co potrzeba cywilizowanemu człowiekowi w mieście.
O ile są dobre połączenia – dużo kursów i sensowne trasy. I ograniczasz się do miasta albo najbliższego otoczenia przystanków poza miastem. I nie masz potrzeby wozić więcej niż się mieści w torbie, względnie w plecaku. I nie jeździsz do cioci na wieś. I, i, i.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 784
Nie kupiłbym, ale z chęcią leasingowałbym/wypożyczał.
Samochody elektyrczne to jest coś wspaniałego pod kątem dynamiki jazdy.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
może za 10-15 lat jak sieć ładowania się w Polsce nie co rozwinie. Chociaż patrząc na to co ogólnie dzieje się w europie z energią i rozwojem sieci może być różnie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1223
smieszekheheszek napisał(a):
Auta to przeżytek metro, tramwaj czasem miejska to wszystko co potrzeba cywilizowanemu człowiekowi w mieście.
Niby tak i ogólnie się z tym zgadzam. Natomiast na Śląsku często jeżdżę z jednego miasta do drugiego i połączenia kolejowe są bardzo dobre. Z drugiej strony, przejechanie danej trasy pociągiem zajmuje mi ok. 1h (czasem trochę więcej) razem z dotarciem na dworzec. Przejechanie tej samej trasy autem od momentu wyjścia z domu zajmuje mi ok. 30 minut. W obie strony jest godzina w plecy pociągiem. Jeżeli często jeżdżę taką trasą to robi się z tego wiele nadmiarowych godzin przez jazdę komunikacją. Natomiast, gdybym mieszkał w takim Nowym Jorku lub Londynie, to pewnie byłoby na odwrót. Ponadto, jak chcesz dojechać gdzieś dalej, to bez auta robi się z tego długa, skomplikowana operacja logistyczna. Przez większość życia nie miałem auta i nie jestem zwolennikiem wożenia d**y wszędzie, ale mówię jak jest. ; - )
Co do głównego wątku, to chętnie bym kupił Teslę, tylko to bardzo drogie auta, na które szkoda mi pieniędzy i nie ma jeszcze w Polsce pełnej infrastruktury pod te auta. Trzeba często planować dłuższą trasę pod kątem ładowarek, które są po drodze i wkalkulować pewnie dodatkowe ok. 30 min. lub więcej na ładowanie, a tankowanie beny, to jest chwila-moment i auta na benę są tańsze. Jak będzie lepsza infrastruktura i tańsze auta elektryczne, to pewnie się przesiądę na elektryka.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1610
Na obecną chwilę elektryk to jest nieporozumienie. Chyba, że do poruszania się lokalnie w obrębie około 100km. Nawet jeśli będzie dobrze rozwinięta sieć stacji ładowania to pytanie co ile km będe musiał ładować np w zimie podróżując przy -15 stopniach jakąś dłuższą trasą? Kolejna rzeczy to czas ładowania. Żeby to miało jakikolwiek sens to czas ładowania musiałby być porównywalny z czasem tankowania paliwa. Średnio mi się widzi podjeźdżanie pod stacje ładowania przed którą już czekają dwa auta i każdy ładował by po godzinie :P
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 784
szydlak napisał(a):
Na obecną chwilę elektryk to jest nieporozumienie. Chyba, że do poruszania się lokalnie w obrębie około 100km.
przecież teraz nowe elektryki mają ponad 500km zasięgu
swoją drogą też doświadczacie w samochodach elektrycznych/hybrydowych kopania prądem przy wychodzeniu z auta? Bardzo często gdy dotknę drzwi na zewnątrz wychodząc kopie mnie lekko prąd.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2000
A ja zgodze sie ze stwierdzeniem, ze mieszkajac w miescie, naprawde wystarczy transport publiczny. Oraz, przez wieksza czesc roku mozna spokojnie jezdzic rowerem - same zalety, kondycja, brak korkow
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 869
Samochód elektryczny w mieście jest pod każdym względem lepszy od spalinowego. Potrzebna jest tylko infrastruktura, która w Polsce kuleje. Ale mam nadzieję że powoli się to będzie zmieniać.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Silesia/Marki
- Postów: 5592
MiL napisał(a):
Samochód elektryczny w mieście jest pod każdym względem lepszy od spalinowego
Do jazdy po mieście to ja nawet nie potrzebowałbym żadnej infrastruktury. Najczęściej używam samochodu żeby zrobić zakupy na tydzień. Mogę ładować pod domem.
Jedyny problem że 2-3 czy 4 razy w roku chciałbym pojechać sobie gdzieś daleko i wtedy potrzebuję infrastruktury w całej Polsce np w Kucharach.
- Ktoś mi powie jeź pociągiem/autobusem. Z psami i rzeczami na tydzień jest to ciężkie. Do Kuchar czy zwłaszcza Nagodzic (gdzie też mamy duży ośrodek buddyjski) trudno dostać się bez samochodu.
- Ktoś mi powie wynajmnij - 200 zł za dzień razy 3 tygodnie to już jest 4.2k. A samochód kosztował mnie mniej niż 50k. Gdzieś tam przy 10 latach jest pewnie punkt że jednak posiadanie własnego samochodu jest opłacalniejsze. Poza tym wynajmowanie to dodatkowa robota której mi się nie chce robić
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 65
IMHO, samochód elektryczny / hybryda plug-in mają jakiś sens w przypadku domków jednorodzinnych z instalacją fotowoltaiczną, ewentualnie w przypadku ładowania samochodu wyłącznie w taryfie nocnej. Bez znacznej rekompensaty, która zmniejsza miesięczny koszt przeznaczany na paliwo/prąd, te samochody nie mają żadnego sensu.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
gajusz800 napisał(a):
A ja zgodze sie ze stwierdzeniem, ze mieszkajac w miescie, naprawde wystarczy transport publiczny. Oraz, przez wieksza czesc roku mozna spokojnie jezdzic rowerem - same zalety, kondycja, brak korkow
zalezy o czym mówisz, ja sam kupiłem samochód późno i przez większość czasu i tak stał. Do pracy przed pandemią rower, autobusem bo i tak to przewaznie na spotkanie z znajomymi itd. ale pkt. widzenia zmienia się z czasem. Np. nadal mieszkam w dużym mieście ale na obrzeżach i komunikacja tam tak sobie także najczęściej i tak lepie brać ubera niż transport miejsk iale od czasu do czasu można. Do tego jak masz dziecko to samochód jest przydatny. Wszystko zależy od tego gdzie mieszkasz i jak wygląda twoje życie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
gajusz800 napisał(a):
A ja zgodze sie ze stwierdzeniem, ze mieszkajac w miescie, naprawde wystarczy transport publiczny. Oraz, przez wieksza czesc roku mozna spokojnie jezdzic rowerem - same zalety, kondycja, brak korkow
Uściśliłbym tak: jeśli tam mieszkasz, jeśli masz rodzinę/wszystkich znajomych w tym mieście, no i jeśli mało podróżujesz w dziwne miejsca.
W przeciwnym razie, to już trzeba sobie policzyć, czy da radę sensownie dotrzeć w interesujące miejsca transportem publicznym, a jeśli nie, to dalej trzeba policzyć, czy bardziej opłaca się wypożyczać na te sporadyczne przejazdy za miasto, czy posiadać własny.
Należy też wziąć pod uwagę to, że obecnie np. nowe samochody samochody są raczej inwestycją/poduszką bezpieczeństwa niż kosztem.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Silesia/Marki
- Postów: 5592
Trwa walka strażaków z ogniem na 200-metrowym statku towarowym Fremantle Highway, na którego pokładzie znajduje się prawie 4 tys. aut, w tym 25 pojazdów elektrycznych. Jest zagrożenie eksplozji elektryków, co może skutkować katastrofą ekologiczną u wybrzeży Holandii.
Prawda to?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Silesia/Marki
- Postów: 5592
Dostała w zastępstwie samochód elektryczny. Pojazd spalił jej dom
Straż pożarna hrabstwa St. Johns bada przyczynę pożaru, który wybuchł w garażu domu w Nocatee na Florydzie, gdzie zaparkowany był wypożyczony od dealera elektryczny Mercedes EQE 350+ z 2023 r.
Zdjęcia po incydencie pokazują, że elektryczny luksusowy sedan spłonął doszczętnie, a ogień pochłonął również garaż i strych domu. Jak do nosi News4Jax, elektryczny mercedes był używany przez Jennifer Ruotolo, podczas gdy jej samochód był w salonie w celach serwisowych. Kobieta przyznała, że EQE stał w garażu przez mniej niż 24 godziny, kiedy wybuchł pożar. – Byłam w pracy – powiedziała Ruotolo cytowana przez News4Jax. – W pewnym momencie mój mąż usłyszał syk i trzask. Wszedł do garażu pełnego dymu. Samochód zapalił się i eksplodował – dodała.
Prawda to?
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
Beznadziejne te elektryki, płoną tylko stojąc. Porządny spalinowy płonie i jedzie:
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
MiL napisał(a):
Samochód elektryczny w mieście jest pod każdym względem lepszy od spalinowego. Potrzebna jest tylko infrastruktura, która w Polsce kuleje. Ale mam nadzieję że powoli się to będzie zmieniać.
Pozwolę się nie zgodzić, niekoniecznie pod każdym.
Ostatnio jeden dzień miałem przyjemność jeździć elektrykiem ten sam model którego mam ICE tylko BEV.
Moje spostrzeżenia odnośnie jazdy po mieście (inne odnośnie zasięgu, czasu ładowania itp. pomijam)
- Auto jest cięższe i niby przyspiesza szybciej od mojego ICE, ale przy przyspieszeniu czuć tą masę tak samo przy hamowaniu. Ma to też przełożenie np. na jazdę po zakrętach/skręcanie, trzeba bardziej uważać.
- Nie słychać silnika, więc nie wiadomo kiedy na liczniku jest 70-80km/h, więc trzeba uważać.
somekind napisał(a):
Beznadziejne te elektryki, płoną tylko stojąc. Porządny spalinowy płonie i jedzie:
Elektryk za to może ci się zatrzymać w randomowy sposób np. tak jak tutaj:
https://elektrowoz.pl/porady/byd-atto-3-to-wymarzony-samochod-dla-starych-mediow-faktycznie-potrafi-stanac-na-drodze-jak-inne-byd-y/
Kilka miesięcy temu płynęły do nas z Chin informacje, że niektóre modele samochodów BYD potrafią niespodziewanie poinformować o rozładowanej baterii i zatrzymać się na środku drogi. Okazuje się, że BYD Atto 3 oferowany już w Europie ma identyczny problem. Przy baterii rozładowanej do kilku procent i kilkunastu kilometrach prognozowanego zasięgu auto potrafi nagle odmówić posłuszeństwa.
Swoją przygodę z Atto 3 zamieścił na Twitterze Sepp Reitberger, redaktor naczelny niemieckiego Chipa i portalu Efahrer. BYD Atto 3, którym jechał, deklarował 4 procent baterii i 19 kilometrów zasięgu, gdy kierowca zdecydował się na podjechanie pod górkę o długości około 800 metrów. W trakcie podjazdu spadała moc i szybkość auta (z 80 do 55 km/h), zasięg spadł do zera.
Następny był półkilometrowy zjazd, później znowu podjazd. Samochód jechał zaledwie 25 km/h. Redaktor miał nadzieję, że przy tej szybkości (tryb żółwia) Atto 3 dojedzie do celu, który był około dwa kilometry dalej. Tymczasem po kolejnym zjeździe elektryk przełączył się w tryb P i aktywował światła awaryjne. Kierowca nie miał żadnej władzy nad tą decyzją. Naczelny usiłował przestawić samochód na R lub N, żeby podjechać do zjazdu na polną drogę – bo w danym miejscu było wąsko – ale mu się nie udało.
btw. trochę moje podejście do elektryków się zmieniło i byłbym w stanie rozważyć taki samochód.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2000
To nie jest akurat żadne zaskoczenie bo tak działają akumulatory. Tak samo masz w smartfonie albo laptopie, nawet gdy pokazuje jeszcze 3% i 15 minut do końca, to może się wyłączyć za pół minuty
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
snakeomeister napisał(a):
Moje spostrzeżenia odnośnie jazdy po mieście (inne odnośnie zasięgu, czasu ładowania itp. pomijam)
- Auto jest cięższe i niby przyspiesza szybciej od mojego ICE, ale przy przyspieszeniu czuć tą masę tak samo przy hamowaniu. Ma to też przełożenie np. na jazdę po zakrętach/skręcanie, trzeba bardziej uważać.
- Nie słychać silnika, więc nie wiadomo kiedy na liczniku jest 70-80km/h, więc trzeba uważać.
Ciekawe, czy w przypadku zatrzymania przez policję przechodzi tłumaczenie nie wiem, ile jechałem, bo nie słyszałem silnika.
Ogólnie jazda samochodem to jest zajęcie dla ludzi uważnych, spostrzegawczych i myślących.
Elektryk za to może ci się zatrzymać w randomowy sposób np. tak jak tutaj:
Tak, tylko ja pokazałem sytuację z mercedesem. Marką premium, jednym z liderów, a także pionierów branży. Ripostowanie jakimś chińskim nołnejmem wygląda zabawnie.
Taki pro hint - w samochodzie spalinowym też może się skończyć paliwo. I też możemy nie dać rady podjechać pod górkę, gdy mamy mało paliwa w zbiorniku. Żeby było ciekawiej, może to doprowadzić nawet do uszkodzenia silnika. A wskazania komputera pokładowego odnośnie możliwego dystansu, nie tyle są optymistyczne, co magiczno-życzeniowe.
Tak więc, w każdym rodzaju samochodu, który nie jest perpetuum mobile, trzeba myśleć, aby nie dopuścić do sytuacji, w której braknie nam energii/paliwa.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 2000
W całej Europie Południowej szaleją pożary lasów. Mogą być one spowodowane przez samochody elektryczne:
https://www.auto-swiat.pl/ev/wiadomosci/pozar-porzuconego-akumulatora-do-auta-elektrycznego-w-lesie-pod-wolominem-mamy/svy1esq
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
somekind napisał(a):
Taki pro hint - w samochodzie spalinowym też może się skończyć paliwo. I też możemy nie dać rady podjechać pod górkę, gdy mamy mało paliwa w zbiorniku. Żeby było ciekawiej, może to doprowadzić nawet do uszkodzenia silnika. A wskazania komputera pokładowego odnośnie możliwego dystansu, nie tyle są optymistyczne, co magiczno-życzeniowe.
Raz mi samochód stanął podczas jazdy z braku paliwa (na szczęście to było w mieście, do najbliższej stacji kilkaset metrów) i raz nie mogłem pod domem odpalić mimo że poprzedniego dnia dojechałem był do domu i spodziewałem się że samochód jeszcze normalnie odpali i dojedzie na stację.
W obu przypadkach po prostu przegiąłem z jazdą na rezerwie (kilkadziesiąt km, głównie miasto) — nie było zaskoczenia żeby wskaźnik pokazywał połowę baku a tu nagle pusto.
Do wskaźnika w elektryku miałbym dużo mniejsze zaufanie, patrząc – w znacznie mniejszej skali – jak potrafi się zachowywać wskazanie baterii choćby w laptopie.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Wrocław
Azarien napisał(a):
nie było zaskoczenia żeby wskaźnik pokazywał połowę baku a tu nagle pusto.
4% to nie jest połowa. To nawet nie jest jedna dziesiąta połowy.
W spalinowym rezerwa mi się świeci, gdy zostaje 40km przewidywanego zasięgu. A pusty bak, to taki, w którym jest jeszcze 8l, czyli 16% całości. Dziwnie dużo moim zdaniem.
Myślę, że w miarę nowym elektryku bezpiecznie jest ładować najpóźniej przy 10% naładowania.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Lokalizacja: Poznań
Jeśli staniemy w polu bo zabraknie nam paliwa/prądu, to jednak łatwiej skoczyć z kanistrem i dolać. Prąd ciężej przenieść ;-)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 3265
Obawiam sie ze moge zostac kiedys do tego zmuszony przez ekoterrorystow. Na razie nie zamierzam, bo mam bezproblemowe, ogarniete w miare duze auto do ktorego praktycznie tylko leje paliwo i jezdze ,spalanie 5-6 ON wiec elektryk nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Nie wiem ile bym musial wydac na elektryka podobnej wielkosci. Aczkolwiek po zalozeniu fotowoltaiki na domu gdyby okazalo sie ze mozna z niej elektryka ladowac, kupienie jakiegos malego jako 3 auto do jezdzenia po miescie mogloby miec sens. Pytanie po ilu latach by mi sie zamortyzowal?
Chociaz mialem okazje przejchac sie skuterem elektrycznym, pomimo niepozornego wygladu uwazam ze to najbardziej przerazajacy zabojczy i niebezpieczy pojazd (dla kierujacego) jakim jechalem. Po prostu potwor.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1082
Elektryki mają to niebywałą zaletę, że mają w c**** mniej części. A generalnie nowe samochody z salony się [CIACH!] i to ostro. Pomijam, już wymiany po 1 czy 2 silników na gwarancji. Ale z takich ostatnio które mi się przydarzyła to zacięcie sie skrzyni w miesiecznym samochodzie xD. Na szczęście zacieła się pod domem jak wyjezdzałem z garażu. Wiec nie było problemu.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 192
wg. mnie super sprawa, ale dla zamożnych ludzi
do miasta auto elektryczne,
na dłuższe wypady jakiś diesel
może na emeryturze bedzie mnie stać ;)
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 1257
Moim zdaniem fakt niedoszacowania ostatnich kilometrów i zatrzymanie się samochodu "zbyt wcześnie" co do zasięgu to po prostu wina jeszcze zbyt małej pojemności akumulatorów, producenci więc podają te wartości "na przypale", bo lepiej to wygląda w prasówce niż gdyby ucięty został jakiś margines bezpieczeństwa.
W samochodzie spalinowym z racji braku potrzeby pimpowania tego wskaźnika w mediach, bo jest wystarczająco duży tak się właśnie dzieje. Dla przykładu swoim samochodem w momencie gdy pokazało 0km zasięgu przejechałem jeszcze 30km, skrajnie w internecie piszą o nawet 80km zasięgu. Nie widzę problemu by po prostu gdy już uda im się zoptymalizować baterię również dodawali taki margines i problem solved.
- Rejestracja: dni
- Ostatnio: dni
- Postów: 3593
Dlaczego od razu ekoterrotysytów? Sam masz chcieć zmienić @WhiteLightning . Realnie przy 5L/100km. mamy 50L jeśli tylko przejdziesz 500km miesięcznie. Wątpię aby ktoś kto ma auto jeździł mniej. Tak to nawet niemiec z kołderką na auto nie użytkuje. Przy obecnej cenie paliwa mamy 6000 rocznie. Teraz dolicz przegląd raz w roku, oleje, płyny nie występujące w elektryku i pewnie się tysiąc uzbiera. Klocki, tarcze ( te też się zużywają wolniej w elektryku bo rekuperacja). Przez 5 lat mamy 35000.
Jeśli więc miałbyś darmową energię lub jej cena byłaby niska to by się pewnie kalkulowało. Problem w PL to cena energii z kosmosu, a będzie jeszcze drożej.
Paliwa płynne niestety też podrożeją, za 2-5 lat będziemy mieli ceny podobne do reszty Europy zachodniej.