Freakman napisał(a)
gaz gazem a mnie tak przycina po nie przepitym twarogu.. ; )
Właśnie! Teraz mi się przypomniało, że też mam podobne objawy po naleśnikach z serem. Czyli coś się ewidentnie zapycha...
Freakman napisał(a)
gaz gazem a mnie tak przycina po nie przepitym twarogu.. ; )
Właśnie! Teraz mi się przypomniało, że też mam podobne objawy po naleśnikach z serem. Czyli coś się ewidentnie zapycha...
b0bik napisał(a)
Heja, ma ktoś z was tak, że jak popije pepsi to go kłuje w klatce piersiowej. Nie wiem co jest grane ale jest to na 100% u mnie reguła. Czuje że by mi pomogło jakbym sobie klatkę rozerwał na boki ... Nie wiem czy to wina pepsi czy nie, ale generalnie tylko po pepsi tak mam, po coli czy sprite nie.
b
Moze masz nadwrazliwe jelito? Czy dzieje ci sie tak ze jak zjesz np. zolty ser to chce ci sie pierdziec?
CyberKid napisał(a)
Może to po prostu jest zgaga?
Raczej nie.
EgonOlsen napisał(a)
b0bik napisał(a)
Heja, ma ktoś z was tak, że jak popije pepsi to go kłuje w klatce piersiowej. Nie wiem co jest grane ale jest to na 100% u mnie reguła. Czuje że by mi pomogło jakbym sobie klatkę rozerwał na boki ... Nie wiem czy to wina pepsi czy nie, ale generalnie tylko po pepsi tak mam, po coli czy sprite nie.
b
Moze masz nadwrazliwe jelito? Czy dzieje ci sie tak ze jak zjesz np. zolty ser to chce ci sie pierdziec?
: ) Hmmm, nie.
beo napisał(a)
A korelacja z pepsi? Może przez silnie gazowany napój klata się lekko napina i powoduje nacisk na nerw.
A to ten gaz przez żołądek do klaty się dostaje? oO
Albo może niektórzy mają żołądek w klacie?
b0bik, a pytasz na serio, czy dla jaj?
Jeśli na serio, to sama mam podobnie. To pewnie przez ten gaz ;) I picie małymi łykami (mnie) tez nie pomaga. Jedyna rada - odgazuj pepsi przed wypiciem. Ale co to za frajda picie pepsi bez gazu? Więc kolejna rada - rzuć pepsi i colę, a problem zniknie. Jedno i drugie to podobny syf, cukru w tym od cudu i kwas ortofosforowy, który działa źle na zęby, gardło, żołądek... kości, stawy, nerki... Etc.
Piwo jest lepsze ;) Albo soki owocowe.
Niśka napisał(a)
Albo soki owocowe.
Syf straszny, cukru w nich tyle, co w Pepsi czy Coli.
somekind napisał(a)
Niśka napisał(a)
Albo soki owocowe.
Syf straszny, cukru w nich tyle, co w Pepsi czy Coli.
Tak jest sporo cukru ale nie jest to sacharoza tylko fruktoza.
Ano. Można robić samemu soki owocowe i będą słodkie swoją naturalną słodyczą. Nie dodatkową.
Swoja drogą, ile to jest cukru w litrowej butelce zwykłej coli/pepsi? Pół szklanki?
mnie też tak kuło, tylko że nie po wypiciu tylko że nieregularnie raz dziennie, potem co kilka godzin, potem co kilkanaście minut i codziennie częściej i bardziej boleśnie... z dnia na dzień było coraz gorzej
już miałem iść do lekarza, ale akurat obejrzałem odcinek dr house'a gdzie koleś miał problemy z sercem i nadciśnieniem i się okazało że był uczulony na chininę a od jakiegoś czasu zacząć pić tonic
wtedy sobie skojarzyłem że ja też zacząłem go od niedawna pić :| odstawiłem i po dwóch dniach kłucie całkiem ustało
może placebo, może nie
wali mnie to, bardzo mi ulżyło gdy to ustało :)
tak, wiem - cool story
/* oglądam dr house'a bo bardzo lubię ten serial. nie miałem nigdy zamiaru wyciągać z niego żadnej wiedzy medycznej, ani brać niczego na poważnie, ale spróbować jak widać nie zaszkodziło. przed wprowadzaniem w życie porad tam zawartych przeczytaj ulotkę lub skonsultuj się z lekarzem, lub farmaceutą. wszystkie wydarzenia opisane w tym poście wydarzyły się naprawdę. zbieżność nazwisk jest przypadkowa */
aha, a po pepsi mam zgagę
piję tylko colę
ktoś napisał że cola = pepsi + dużo wody
lol - chyba raczej chciałeś napisać pepsi = cola + dużo cukru
nibytonicajednakcos napisał(a)
/* oglądam dr house'a bo bardzo lubię ten serial. nie miałem nigdy zamiaru wyciągać z niego żadnej wiedzy medycznej, ani brać niczego na poważnie, ale spróbować jak widać nie zaszkodziło. przed wprowadzaniem w życie porad tam zawartych przeczytaj ulotkę lub skonsultuj się z lekarzem, lub farmaceutą. wszystkie wydarzenia opisane w tym poście wydarzyły się naprawdę. zbieżność nazwisk jest przypadkowa */
Żaden problem sprawdzić wiedzę z serialu, czy książki. Trzeba tylko podejść do tego rzetelnie i szukać u wiarygodnego źródła.
Hihihi, Dr House akademia medyczną ;)
A tak na serio, nie trzeba kończyć akademii medycznej, żeby mieć jako-takie pojęcie o medycynie. Wszak książki używane na medycynie można normalnie kupić i czytać sobie wieczorami do poduszki. Inna sprawa, co się z tego zrozumie i zapamięta.
A na przykładzie wyżej opisanym widać, że serial może poddać ciekawe pomysły. Niech zgadnę, nasi lekarze pewnie szybko by nie wpadli na to, że to uczulenie na chininę. Swoją drogą, ciekawa jestem, czy lekarze oglądają dr House'a i co sobie myślą o tym serialu.
Pani weterynarz od moich gryzoni owszem, ma swoje książki. Ma swoją wiedzę i doświadczenie. Ale chętnie też zagląda na obcojęzyczne portale o leczeniu gryzoni, czy na fora dyskusyjne. Aby poznać, jakie problemy mają inni, jakie metody diagnostyczne, do czego doszli, jak leczyli. Owszem, to, czego się dowie w ten sposób, potem weryfikuje z własną wiedzą i albo wprowadza do swojej praktyki, albo nie.
I w ten sposób została, jak to ludzie z różnych miast określili, najlepszą weterynarz od szczurów w Polsce. Zwłaszcza ludzie chwalą jej innowacyjność.
CyberKid napisał(a)
Żaden problem sprawdzić wiedzę z serialu, czy książki. Trzeba tylko podejść do tego rzetelnie i szukać u wiarygodnego źródła.
tak tylko napisałem dla hejterów, którzy najeżdżają na ten serial i jego widzów twierdząc że to idioci którzy myślą że się czegoś z niego nauczą
a w przepisie na pepsi zapomniałem dopisać posmaku plastiku
W 1L Coca Coli/Pepsi ponad 100g sacharozy (pół szklanki) czyli ponad 100% dziennego zapotrzebowania na cukier. Skład Coca Coli oraz Pepsi jest niemal identyczny, łącznie z ilością cukru.
A co myślicie o tym że "oni" do pepsi dodają czegoś co uzależnia ? Bo jest tak, lubię sobie strzelić piwko, lubię nawet kilka piwek. Ale tak jakoś wyszło, jakiś taki kompromis, że się przerzuciłem na pepsiaka. Zwykle kupowałem sobie bronki na weekend, a teraz tak szczerze powiedziawszy wolę pepsi. Co gorsza, piję ją prawie codziennie. Ostatnio kupiłem sobie butlę i zapomniałem zabrać z samochodu. W nocy jakoś się przebudziłem i mało brakło żebym po nią poleciał, tak mnie to jakoś pochłania podświadomie. Czasem jestem w stanie wypić 2.5l między 19:00 a 01:00.
A co do soków owocowych - z tym u mnie jest fatalnie. Zwykle po nich miewam zgagę, i to nie ważne czy piję tymbark czy jakiś syf.
b
b0bik napisał(a)
W nocy jakoś się przebudziłem i mało brakło żebym po nią poleciał, tak mnie to jakoś pochłania podświadomie. Czasem jestem w stanie wypić 2.5l między 19:00 a 01:00.
A co myślicie o tym że "oni" do pepsi dodają czegoś co uzależnia ?
To cos jest wypisane na etykietce z tylu :P
jest nim miedzy innymi cukier i kofeina. Zarowno to jak i to uzaleznia. Co wiecej cukier podnosi poziom triglicerydu ktory jesli sie nie myle powoduje ze mamy wieksza ochote na slodkie. To dziala tak:
zjemy czekolade, dwa dni pozniej znow, potem dwie kostki, potem piec etc. Poziom rosnie. To dlatego ze nasz organizm czuje potrzebe coraz wiecej i wiecej posiadania cukrow.
Zapewne na podobnej zasadzie dziala cola i pepsi. Poza tym po coli i pepsi az czuc jak dziub sie klei od cukru :)
Najlepszy paradoks z łatwoprzyswajalnym cukrem jest taki, że wysoki jego poziom we krwi zwiększa wydzielanie insuliny. Ta z kolei bierze się za obniżanie poziomu słodkiego we krwi, w konsekwencji czego znowu jesteśmy głodni...
AdamPL napisał(a)
Tak jest sporo cukru ale nie jest to sacharoza tylko fruktoza.
No i co z tego? Kaloryczność ta sama.
Niśka napisał(a)
Ano. Można robić samemu soki owocowe i będą słodkie swoją naturalną słodyczą. Nie dodatkową.
Ja nie pisałem o dodatkowym dosładzaniu soków tylko o cukrze z owoców, który w nich jest.
(I nie chodzi mi o to, że cola jest zdrowsza od soków, zwracam tylko uwagę na fakty, których większość ludzi jakoś nie zauważa.)
Tak, kaloryczność fruktozy jest podobna. Jednak jest to cukier znacznie zdrowszy, ponieważ pochodzi bezpośrednio z owoców, a nie jest produktem wysoko-przetworzonym jak cukier buraczany - sacharoza.
Wielu dietetyków i lekarzy uważa, że na odkładania się tłuszczu w organizmie wpływ ma nie ilość kalorii ale indeks glikemiczny pokarmu. Przyjmowanie jedzenia z wysokim indeksem powoduje tycie, z niskim chudnięcie. W przypadku fruktozy indeks glikemiczny jest ponad 2 razy niższy niż sacharozy. Przykładowo dieta MM - znana również jako dieta Montignaca zakłada chudnięcie przez jedzenie pokarmów o niskim indeksie glikemicznym i zakłada zastąpienie cukru właśnie fruktozą lub w ogóle rezygnację z cukru.
Poza tym do metabolizmu fruktozy organizm nie potrzebuje insuliny przez co jest to cukier bezpieczny dla cukrzyków, nie podnosi poziomu cukru we krwi.
A do tego glukoza i fruktoza bezpośrednio przenikają z jelit do krwi i są włączane do obiegów biochemicznych, a sacharoza musi być najpierw przetworzona. Nie pamiętam dokładnie mechanizmów...
b0bik napisał(a)
A co myślicie o tym że "oni" do pepsi dodają czegoś co uzależnia ?
Kiedyś czytałem o gościu co się uzależnił od coli. Ale z tego co pamiętam pił ją chyba codziennie przez kilka - klikanaście lat.
b0bik napisał(a)
A co do soków owocowych - z tym u mnie jest fatalnie. Zwykle po nich miewam zgagę, i to nie ważne czy piję tymbark czy jakiś syf.
A do każdego śniadania pijesz herbatę? Tak z ciekawości, bo ja też miewałem zgagę codziennie rano, ale po tym jak się dowiedziałem, że herbata wysusza przewód pokarmowy, to ją odstawiłem i przerzuciłem się na inkę z odrobiną mleka, bo kawy nie pije(która też zresztą szkodzi).
A tak w ogóle to może pójdź do lekarza ;)
AdamPL napisał(a)
Wielu dietetyków i lekarzy uważa, że na odkładania się tłuszczu w organizmie wpływ ma nie ilość kalorii ale indeks glikemiczny pokarmu. Przyjmowanie jedzenia z wysokim indeksem powoduje tycie, z niskim chudnięcie.
Nie. Tyje się od kalorii a nie od indeksu glikemicznego.
Ale indeks glikemiczny powoduje, że organizm zaczyna produkować insulinę, jeśli indeks jest wysoki, to insuliny w szybkim czasie robi się dużo, więcej niż potrzeba do wchłonięcia pokarmu. Jej nadmiar powoduje zaś uczucie głodu, więc człowiek je więcej. No i wtedy faktycznie może tyć, ale to efekt wtórny.
Ponoć właśnie przez tą łatwość trawienia fruktoza bywa szkodliwa, bo przeciąża wątrobę, która zaczyna wtedy produkować zły cholesterol oraz trójglicerydy, ponadto w organizmie powstaje nadmiar kwasu moczowego.
Poza tym do metabolizmu fruktozy organizm nie potrzebuje insuliny przez co jest to cukier bezpieczny dla cukrzyków, nie podnosi poziomu cukru we krwi.
Poziom, to może być wody w rzece. ;) Prawidłowo mówi się stężenie glukozy lub glikemia.
To jeden z najbardziej chamskich i szkodliwych mitów. Na jego bazie istnieje cały przemysł naciągania diabetyków np. na "bezpieczne słodycze", typu czekolada słodzona fruktozą, w której jest mniej węglowodanów (bo fruktoza ma ok. 3 razy słodszy smak od cukru, więc potrzeba jej mniej), za to aby utrzymać konsystencję dodawane jest sporo tłuszczu. (Który jest w procesie trawienia i tak jest trawiony do glukozy, więc i tak podnosi glikemię, i tak trzeba używać insuliny.)
Organizm korzysta z glukozy. To ona jest paliwem dla wszystkich komórek. Insulina zaś powoduje wnikanie do nich glukozy, żeby mogły odbudować swoje własne zapasy i móc pracować. (Nie dotyczy to komórek nerwowych, bo one czerpią glukozę bezpośrednio z krwi.)
Fruktoza również jest zamieniana przez organizm w glukozę i również powoduje wzrost glikemii. Dlatego jedząc owoce diabetycy również muszą podawać insulinę. Gorzej mają ci, którzy nie używają insuliny w terapii, im owoców się nie poleca.
Ponadto, w przypadku epizodu hipoglikemii (czyli spadku stężenia glukozy we krwi, które jest bardzo szkodliwe dla organizmu) jako środek zaradczy poleca się m.in. wypicie soku.
@AdamPL, @Niśka, nie do końca tak jak piszecie. Ostatnio dużo nad tym siedziałem (dieta i takie tam). Każdy monocukier (glukoza, fruktoza, sacharoza, laktoza) jest przetwarzany w organizmie do glikogenu, polisacharydu, który następnie jest albo spalany (w uproszczeniu), albo odkładany w postaci tłuszczu. W organizmie są dwa rodzaje glikogenu. Mięśniowy, który produkowany jest z glukozy i wątrobowy produkowany z fruktozy. Fruktoza może zatem być trzymana tylko w wątrobie albo "idzie w tyłek". Kaloryczność cukru przyswajalnego jest taka sama niezależnie od rodzaju, bo i tak wszystkie zmieniamy na glikogen. 4kcal/g.
Z sacharozą jest trochę inny problem. jest bardzo łatwo dostępna w pokarmie w przeciwieństwie do glukozy czy fruktozy, bardzo szybko podnosi poziom insuliny, a tym samym powoduje łaknienie, co w dalszej kolejności powoduje "wielkie żarcie" i całość "idzie tyłek". Zresztą to samo jest z maltozą, cukrem obecnym w piwie, podnosi poziom insuliny, ta napędza nas do jedzenia i nabywania "mięśnia piwnego".
@adams85, herbata generalnie "wysusza", podobnie jak kawa czy nikotyna. Rano szklanka świeżego soku z cytryny (działa jak detoks) i potem na śniadanie można sobie walnąć espresso.
somekind napisał(a)
Poziom, to może być wody w rzece.
Co Ty nie powiesz... http://www.google.pl/#hl=pl&q=poziom+glukozy+we+krwi
somekind napisał(a)
To jeden z najbardziej chamskich i szkodliwych mitów. Na jego bazie istnieje cały przemysł naciągania diabetyków np. na "bezpieczne słodycze", typu czekolada słodzona fruktozą, w której jest mniej węglowodanów (bo fruktoza ma ok. 3 razy słodszy smak od cukru, więc potrzeba jej mniej), za to aby utrzymać konsystencję dodawane jest sporo tłuszczu. (Który jest w procesie trawienia i tak jest trawiony do glukozy, więc i tak podnosi glikemię, i tak trzeba używać insuliny.)
Widzę, że procesy myślowe u Ciebie z rana zawodzą albo jesteś zwykłym hipokrytą. Sam przyznałeś, że to tłuszcz a nie fruktoza z tych batoników powodują podniesienie stężenia glukozy we krwi. Na tej samej zasadzie mogę powiedzieć, że sałata nie jest zdrowa, ponieważ w cheeseburgerze poza sałatą jest słodka bułka, słodki ketchup, tłusty kotlet i tłusty ser, które powodują podniesienie stężenia glukozy we krwi. McDonald's też twierdzi, że robi zdrowe jedzenie, a że jakiś kretyn w to wierzy to już inna sprawa...
Koziołek napisał(a)
dużo nad tym siedziałem(...)idzie w tyłek
Nie wątpię, że dużo na(d) tym siedziałeś ;)
Jedzenie produktów z wysokim indeksem glikemicznym powoduje tycie na dwa sposoby. Poza wspominanym już skakaniem poziomu cukru, sprzyjającym powstawaniu uczucia głodu, a w konsekwencji podjadaniu jest jeszcze inny bardziej istotny sposób. Jedzenie produktów z wysokim IG powoduje zwiększenie produkcji insuliny, która uczestniczy w procesie tworzenia z węglowodanów - tłuszczu, który się nam odkłada. Innymi słowy jedzenie węglowodanów o niskim IG, nie spowoduje takiego wzrostu wagi jak zjedzenie takiej samej ilości węglowodanów z wysokim IG.
Ostatnia sprawa to fakt, że produkty wysoko przetworzone w zdecydowanej większości mają wysoki poziom IG. Innymi słowy przyjmowanie fruktozy w innej postaci niż z owoców i soków 100% i tak powoduje wzrost poziomu cukru we krwi... z tego powodu diabetycy nie powinni jeść żadnych batoników, ani innych cudów z fruktozą. Zdrowe i bezpieczne są tylko owoce i soki. Jeżeli zamierzacie nadal upierać się, że jedzenie owoców i picie soków 100% jest niezdrowe, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
/edit: Jeszcze jedna rzecz o której zapomniałem napisać. Owoce (ale nie soki) są źródłem błonnika, który spowalnia rozkład węglowodanów oraz zmniejsza wchłanianie cukru, cholesterolu i trójglicerydów oraz obniża poziom cukru we krwi. To dodatkowy efekt owoców spowalniający przybieranie na wadze.
To kolejny argument za tym, że nie przytyjemy tak samo po zjedzeniu owoców jak po zjedzeniu innych przetworzonych węglowodanów (np. sacharoza albo mąka i wyroby mączne) o tej samej kaloryczności.
AdamPL napisał(a)
Co Ty nie powiesz... http://www.google.pl/#hl=pl&q=poziom+glukozy+we+krwi
Co z tego?
Ludzie (a nawet lekarze) mówią potocznie "poziom cukru", ale z naukowego czy chemicznego punktu widzenia nie jest to zwrot poprawny. Zawartość jednej substancji w innej mierzy się za pomocą stężenia, nie poziomu. Skoro zaś mówimy o zawartości glukozy we krwi, to jest to jak najbardziej stężenie. Nawet podaje się je w mg/dl, czyli w jednostce masy na jednostkę objętości.
Tyle w kwestii formalnej. Nie jest to sprawa kluczowa, dlatego w poprzednim poście wspominając o tym mrugnąłem.
Widzę, że procesy myślowe u Ciebie z rana zawodzą albo jesteś zwykłym hipokrytą. Sam przyznałeś, że to tłuszcz a nie fruktoza z tych batoników powodują podniesienie stężenia glukozy we krwi.
Ani jedno, ani drugie. O tłuszczu wspomniałem w ramach dygresji, po tym jak w wątku o napojach zacząłeś pisać o fruktozie. O tym, że fruktoza jest także zamieniana przez organizm w glukozę i powoduje wzrost glikemii napisałem kilka zdań dalej.
Innymi słowy przyjmowanie fruktozy w innej postaci niż z owoców i soków 100% i tak powoduje wzrost poziomu cukru we krwi... z tego powodu diabetycy nie powinni jeść żadnych batoników, ani innych cudów z fruktozą. Zdrowe i bezpieczne są tylko owoce i soki.
Dla kogo zdrowe i bezpieczne? Jeśli dla diabetyków, to bzdura. Na wszystko, co ma jakiekolwiek węglowodany trzeba podać insulinę. (No chyba, że nie jest się leczonym insulinoterapią, wtedy zażywa się tabletki lub ograniczenie diety.)
Jeżeli zamierzacie nadal upierać się, że jedzenie owoców i picie soków 100% jest niezdrowe, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
Ktoś coś takiego tutaj napisał? Nie zauważyłem...
Nie jest niezdrowe, tylko powoduje wzrost glikemii. O tym piszę od początku.
Indeks glikemiczny soku jest niewiele mniejszy od coli, mimo tego, że w jednym jest fruktoza, a w drugim sacharoza. Miej na uwadze, że IG cukru != IG produktu. Indeks zależy m.in. od tego, jak łatwo jest organizmowi produkt wchłonąć, a napoje są wchłaniane momentalnie. Stąd szybki wzrost glikemii po wypiciu soku.
Przepraszam będę pisał "stężenie glukozy" w końcu rozmawiam z naukowcem...
Piszesz bzdury, fruktoza nie jest zamieniania w glukozę.
Pisałem o zdrowych ludziach i o wpływie na zmianę wagi. Diabetycy nie wszystko mogą jeść bez ryzyka. Jednak nie po wszystkich owocach trzeba podawać insulinę, trzeba po zjedzeniu arbuza, banana, ananasa, kiwi. Z koeli po brzoskwiniach, grejpfrutach, czereśniach, wiśniach i śliwkach cukier skacze bardzo nieznacznie i często nie trzeba.
Indeks glikemiczny soków jest niższy niż Coca Coli. W przypadku soku pomarańczowego 52, jabłkowego 40, a ananasowego 46. Z kolei świeże jabłko ma 38, świeża pomarańcza 44, czereśnia 22, brzoskwinia 29, grejpfrut 25. Coca Cola ma 64 czyli więcej niż soki i dużo więcej niż świeże owoce. Z kolei sama fruktoza (można kupić w postaci proszku do słodzenia herbaty) ma IG na poziomie zaledwie 20.
AdamPL napisał(a)
Piszesz bzdury, fruktoza nie jest zamieniania w glukozę.
Bo fruktoza zamieniana jest w glikogen wątrobowy i tak naprawdę tylko niewielka jej część trafia do krwiobiegu. Jak już trafia to albo z bezpośrednim celem jakim jest spalanie w mięśniach (w trakcie wysiłku odczuwane jako kolka wątrobowa) albo pod postacią kwasów tłuszczowych do odłożenia w mięśniu piwnym.