Kłucie w klatce piersiowej

Kłucie w klatce piersiowej
AP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3079
0

Koziołek żeby fruktoza miała jakikolwiek znaczący wpływ na przyrost tkanki tłuszczowej musiałbyś jej zjeść naprawdę dużo. Przykładowo musiałbyś wchłaniać spore ilości skoncentrowanego syropu (popularny w stanach syrop kukurydziany do słodzenia potraw) oraz jeść duże ilości cukru białego np. w postaci słodyczy (cukier biały, buraczany składa się z glukozy i fruktozy w proporcjach około 50/50).

Surowe owoce mają tak niski poziom fruktozy, że musiałbyś je jeść na kilogramy. Dodatkowo owoce zawierają błonnik, który spowalnia przyswajanie cukru, poza tym sama fruktoza jest wolniej przyswajana niż glukoza. Oprócz tego owoce są niezastąpionym źródłem witamin, mikroelementów i błonnika, który jest niezbędny w zdrowej i zbilansowanej diecie. Naprawdę nie wiem i nie rozumiem co chcesz osiągnąć próbując udowodnić za wszelką cenę, że fruktoza/owoce powodują tycie...

Koziołek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Stacktrace
  • Postów: 6823
0

@AdamPL, owoce tak, zgoda, ale masz też cała masę produktów dosładzanych "syropem glukozowo-fruktozowym". Zresztą nawet z owocami nie do końca jest tak, że od nich nie tyjesz. Banany ze swoim IG na poziomie 72 (skala do 100) i ~170kcal/sztuka, to nie jest coś co można wpieprzać kilogramami i nie będzie efektu. Zobacz, że w praktyce każda dieta "kulturystyczna", nie zaleca węglowodanów inaczej niż okołotreningowo, a owoce tylko jako posiłek potreningowy. Ci goście poza dużą i energochłonną masą mięśniową muszą utrzymać bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej i z jakiś powodów tak układają dietę by nic się nie odłożyło jako zbędny tłuszcz.

AP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3079
0

Ja nie wiem ile Ty jesz bananów ale ja około 0,5-1kg tygodniowo. Przykładowo 0,5kg bananów dostarcza około 10g fruktozy, 20g glukozy i około 30g sacharozy, a oprócz tego znaczne ilości beta-karotenu, witaminy B, C i PP, potas, magnez, selen chroniące przed chorobami serca.

Poza tym przytaczasz skrajny przykład. Banany są owocem z największą ilością węglowodanów. Każdy inny owoc ma zdecydowanie mniej węglowodanów i cukru.

Koziołek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Stacktrace
  • Postów: 6823
0

@AdamPL, ja ostatnio jem dość dużo (w myśl zasady: po pierwsze zwiększ masę). Generalnie nie możesz mówić, że od owoców się nie tyje. to nie jest prawda. To, że trzeba ich zjeść dużo to inna sprawa. Banany nie są też najbardziej kaloryczne. Lepsze są rodzynki i generalnie owoce suszone.

AP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3079
0

Sorry Koziołek ale zwyczajnie manipulujesz faktami. Przepraszam a ile jesz rodzynek i owoców suszonych? Ja jakieś kilka gram raz na miesiąc lub dwa przy okazji jedzenie jakiegoś ciasta.

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
Koziołek napisał(a)

Banany ze swoim IG na poziomie 72 (skala do 100)

To nie jest skala do 100, taką wartość IG ma po prostu glukoza.
Większy niż 100 indeks mają np.: piwo, bagietki, ryż dmuchany, szarłat, niektóre płatki śniadaniowe.

A poza tym, jest dokładnie tak, jak napisałeś. Fruktoza powoduje tycie. Dowodem na to jest to, że po słodyczach się tyje, a one zawierają sacharozę, która jest złożona również z fruktozy.
Jesienią pojawiają się dojrzałe owoce, zawierające relatywnie dużo fruktozy. Różne zwierzęta je zjadają, bo m.in. w ten sposób gromadzą zapasy tłuszczu na zimę. Z tego samego powodu niedźwiedzie jedzą miód.

Banany są bombą kaloryczną, zawierają sporo fruktozy i sacharozy. Chyba nie są polecane w żadnej diecie odchudzającej, raczej nie bez powodu.

Należy pamiętać o tym, że fruktoza w nadmiarze zaburza profil lipidowy, bo zwiększa stężenie trójglicerydów, które zwiększają ryzyko zawału serca i udaru mózgu.
Ale oczywiście nie ma nic złego w rozsądnym jedzeniu owoców, wręcz przeciwnie. Ale owoców, nie fruktozy samej w sobie!

W dawnych, mrocznych czasach (połowie XX wieku) pojawił się pomysł, aby karmić diabetyków fruktozą, która ma niski IG. Niestety, okazała się ona bardziej szkodliwa, bo w dłuższym czasie powoduje tycie i rozchwianie cukrzycy. Z tego powodu fruktoza jest najgorszym z możliwych cukrów dla diabetyków.
Niestety pomysł ten co jakiś czas odżywa.

AdamPL napisał(a)

Diabetycy nie wszystko mogą jeść bez ryzyka. Jednak nie po wszystkich owocach trzeba podawać insulinę, trzeba po zjedzeniu arbuza, banana, ananasa, kiwi. Z koeli po brzoskwiniach, grejpfrutach, czereśniach, wiśniach i śliwkach cukier skacze bardzo nieznacznie i często nie trzeba.

To może od początku - cukrzyca to nazwa grupy chorób, które dają te same objawy (nieprawidłowe stężenie glikemii), a co za tym idzie podobne powikłania.
Tak więc, są różne typy cukrzycy i różne metody jej leczenia.
Najczęstszym typem jest typ II (ok. 80-90% przypadków), najczęściej leczony przy użyciu leków (tabletek), których działanie polega np. na stymulacji trzustki do produkcji insuliny, wchłanianie glukozy przez komórki organizmu bądź osłabienie syntezy glukozy w wątrobie. Czasem w leczeniu również stosuje się insulinę. W sytuacjach, gdy jej się jednak nie stosuje wskazane dla takich osób są produkty z mniejszym IG i pilnowanie diety, gdyż leki "tabletkowe" nie poradzą sobie z nagłym wzrostem glikemii.
W typie I (ok. 10-15% przypadków), w którym trzustka nie wytwarza w ogóle insuliny, należy ten hormon podawać z zewnątrz. Celem insulinoterapii (stosowanej również u części pacjentów typu II, oraz w kilku innych typach cukrzycy) jest utrzymanie prawidłowego stężenia glukozy przy pomocy odpowiedniego dobrania dawki insuliny. Można jeść w zasadzie wszystko, trzeba tylko odpowiednio obliczyć dawkę, a zależy ona od:

  1. aktualnego stężenia glukozy;
  2. zawartości węglowodanów, tłuszczy i białek w zjadanym produkcie;
  3. jego indeksu glikemicznego;
  4. jego masy;
  5. planowanego w najbliższym czasie bądź trwającego wysiłku fizycznego;
  6. pory dnia (dawka insuliny na taką samą potrawę może być zmienna w ciągu doby);
  7. indywidualnego zapotrzebowania, które wiąże się np. z tym, że IG jest pewną uśrednioną wartością obliczoną na podstawie jakieś próby ochotników, tymczasem prędkość trawienia mocno zależy od indywidualnych cech organizmu.

W tym kontekście, mówienie o "ryzyku" czy "niepolecaniu" czegoś traci sens.

Wszystkie owoce zawierają węglowodany, jedne mniej - inne więcej, ale zawsze jakieś mają. Dlatego w ogólnym przypadku każdy owoc trzeba wziąć pod uwagę, nawet te o niskim IG, które wymieniłeś w drugiej grupie.

Indeks glikemiczny soków jest niższy niż Coca Coli. W przypadku soku pomarańczowego 52, jabłkowego 40, a ananasowego 46. Z kolei świeże jabłko ma 38, świeża pomarańcza 44, czereśnia 22, brzoskwinia 29, grejpfrut 25. Coca Cola ma 64 czyli więcej niż soki i dużo więcej niż świeże owoce. Z kolei sama fruktoza (można kupić w postaci proszku do słodzenia herbaty) ma IG na poziomie zaledwie 20.

Zatem IG soku pomarańczowego jest mniej więcej takie, jak czekolady. :)

Soki również podnoszą stężenie glukozy we krwi, powie Ci to każdy diabetyk.

AP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3079
0

Gratuluję Wam irracjonalnego podejścia do żywienia i naginania faktów godnej naszych polityków.

Podsumowując: owoce są do d**y bo tuczą, rzekome informacje o zawartych w nich witaminach i mikroelementach są niepotwierdzoną propagandą lobby bananowego. Dzieci nie jedzcie owoców, żryjcie czekoladę ma tyle samo IG...

somekind
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
0
AdamPL napisał(a)

Podsumowując: owoce są do d**y bo tuczą, rzekome informacje o zawartych w nich witaminach i mikroelementach są niepotwierdzoną propagandą lobby bananowego.

Niikt nie napisał, to jest raczej Twoja prywatna halucynacja.
Ja jedynie prostowałem nieścisłości, które popełniłeś w temacie cukrzycy, owoców w cukrzycy i fruktozy w cukrzycy.

__krzysiek85
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1019
0

U mnie na wszelkie kłucia w klatce piersiowej/plecach pomaga sport, najlepiej pływanie. Wystarczy raz w tygodniu pójść na basen i nic nie boli.
Natomiast co do Coli/Pepsi, to polecam puszki (maksymalnie jedną dziennie).

NI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5
0

"Ludzie (a nawet lekarze) mówią potocznie "poziom cukru", ale z naukowego czy chemicznego punktu widzenia nie jest to zwrot poprawny. "

Ale potocznie mówi się "poziom cukru". I dla każdego zainteresowanego jest to zrozumiałe, wiadomo, o czym mowa. Oczywiście, prawidłowo mówi się "stężenie glukozy", ale to nie wyklucza możliwości mówienia "poziom cukru". To nie jest błędne. To rzekłam ja, jako chemik ;)
Inne przykłady. Mówi się "soda kaustyczna" na wodorotlenek sodowy. Ludzie mówią, że operacje u samic zwierząt polegający na usunięciu narządów rodnych to sterylizacja, a tymczasem to jest kastracja. Co nie zmienia faktu, że wszyscy myślą o tym samym, a weterynarze rozumieją poprawnie.

"Piszesz bzdury, fruktoza nie jest zamieniania w glukozę."

Ale lańcuch fruktozy jest rozbijany, pentoza jest przeprowadzana do heksozy. Jeśli nawet nie sama fruktoza jest wykorzystywana przez komórki do pozyskiwania energii, to na pewno uczestniczy w procesach biochemicznych.
Cukry proste (glukoza, fruktoza) są łatwo i szybko przyswajalne i są szybkim źródłem glukozy dla komórek. Przeciwnie do sacharozy, która musi najpierw zostać rozłożona.
Dlatego też diabetykom w razie spadku cukru (znów - potoczne określenie), czyli hipoglikemii, polecane jest zjedzenie owocu, wypicie soku owocowego, albo wypicie roztworu glukozy - a nie zjedzenie batonika.

"Bo fruktoza zamieniana jest w glikogen wątrobowy i tak naprawdę tylko niewielka jej część trafia do krwiobiegu. Jak już trafia to albo z bezpośrednim celem jakim jest spalanie w mięśniach (w trakcie wysiłku odczuwane jako kolka wątrobowa) albo pod postacią kwasów tłuszczowych do odłożenia w mięśniu piwnym. "

Ale przecież glikogen to duży polisacharyd złożony z cząsteczek glukozy? Która potem, w razie potrzeby (u zdrowego człowieka), szybko jest wydzielana do krwi w postaci wolnych cząsteczek glukozy. Jakiż sens byłby wydzielania fruktozy, która nie jest bezpośrednim źródłem energii?

b0bik
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1114
0
adams85 napisał(a)

A do każdego śniadania pijesz herbatę? Tak z ciekawości, bo ja też miewałem zgagę codziennie rano, ale po tym jak się dowiedziałem, że herbata wysusza przewód pokarmowy, to ją odstawiłem i przerzuciłem się na inkę z odrobiną mleka, bo kawy nie pije(która też zresztą szkodzi).
A tak w ogóle to może pójdź do lekarza ;)

Nie piję herbat, nie jadam śniadań. Od rana do obiadu, jakieś 4 kawy.

P1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1708
0

Prawdziwy wzor niezdrowego trybu zycia :P Z tymi herbatami to pal licho. Ja osobiscie jak sie odchudzalem pilem same czyste niegazowane owdy :) I tu ciekawostka:
Po naglym skoku z samej coli na sama czysta wode (to bylo lato zeszlego roku wiec duzo coli sie pilo) miewalem mdlosci i zle mi bylo. Po prostu organizm dostal naglej przemiany z coli na czysta wode niegazowana i bylo troche akcji :) Ale nie dlugo moze jakis tydzien potem organizm sie przestawil i bylo cudownie. Wtedy coli nie tykalem.
Pisze o tym bo radze Ci przestawic sie z tych niejadan sniadan :P Sniadanko wcinaj - na zdrowko :)
Kawe ... coz. Ja osobiscie pilem W CALYM MOIM ZYCIU kawe z niecale ... 10 razy :P Po 1.) niezbyt saczna po 2 niezdrowa. Zamiast tej kawki czytsa woda.
Aha no i jeszcze ciekawostka. Po czytej wodzie absolutnie pic sie nie chce. Czlowiek naprawde napije sie czysta woda. A cole? Raz-dwa i nie ma
A czysta woda starczala mi na caly dzien ito jedna pol litrowa butelka :) ( za malo na caly dzien ale ... ja to ja :P )

Streszczajac:

  • Radze jadac sniadania i to nawet obfite. Za to mniej jadac miedzy sniadaniem a obiadem
  • odstawic kawke na rzecz czystej wody niegazowanej ( gazowana czlowiek tez sie nie napije podobnie jak cola )
deus
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0
polaczek17 napisał(a)

A czysta woda starczala mi na caly dzien ito jedna pol litrowa butelka :) ( za malo na caly dzien ale ... ja to ja :P )

A mózg Ci nie obsycha? To by wiele wyjaśniało...

P1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1708
0

A mózg Ci nie obsycha? To by wiele wyjaśniało...

Smieszne. No pilem od 0.5L do 1L dziennie. Nie sadze bym pil wiecej w tamtym okresie. Czysta woda to czysta woda. No oczywiscie nie mowie o dniach kiedy np cwiczylem czy cos. Mam na mysli dni gdy raczej siedzialem przed kompem albo cos w ten desen.

Kerai
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: London
0

Nie wiem, czy ktoś to już tu postnął, bo temat długi jak tasiemiec (i stary w chui)...
http://en.wikipedia.org/wiki/Precordial_catch_syndrome

siararadek
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Ja byłem z moim bólem w piersi do paru lekarzy (neurolog, kardiolog, alergolog). Wyjaśniono mi, że od długotrwałej i częstej postawy zgiętej na krześle utworzył mi się nacisk żeber na nerwy w okolicach serca. Niegroźne, ale irytujące. Lekarz zalecił, abym co godzinę, dwie robił sobie ćwiczenia rozciągające, jakieś skłony itd. Dodatkowo uczęszczał na basen regularnie i uprawiał jakieś inne sporty.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.