Największe WTF związane z pracą

Największe WTF związane z pracą
tefu
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 631
2
kelog napisał(a):

Całe szczęśćie, że to taki dogorywający wewnętrzny korporacyjny twór tylko dla pracowników, który za jakiś czas ma być zastąpiony innym narzędziem. Pewnie dlatego klient może sobie pozwolić na takie patologie,

No i tutaj jest odpowiedź. Mało istotny soft, łatwo i szybko odwracalna zmiana. Nie widzę problemu, żeby testować na "produkcji" i zgadzam się z biznesem.

No i tego właśnie forumowicze @fafikowski i @Miang nie mogą skumać. Będą brnąć w zaparte i tłumaczyć, że czarne jest czarne a białe jest białe i nie ma nic po środku. Tak jakby kliknięcie ponownie build w jenkinsie to byłaby katastrofa dla dobrych praktyk w IT.

ZI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 256
1

@fafikowski posiada wiedze teoretyczna jak to powinno wygladać bo troche o tym poczytał a @tefu już wie jak to naprawde wygląda, że nie zawsze trzeba isc w 100% zgodnie z doktryna.
Czy to troche efekt Dunninga-Krugera?

PP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 140
2

Przez 7 lat pracy od 2017 roku w Javie po różnych firmach jako kontraktor oraz UoP.

  1. Rzucanie kurwami przez szefa Software Housa na Daily, jak były jakieś opóźnienia, przeboje, niepowodzenia.
  2. Robienie za darmo nadgodzin przez programistów jak była presja (z tym się już spotkałem po roku pracy).
  3. Rzucanie kurwami przez Team Leadera na Daily w stosunku do programistów.
  4. Mobbing/micromanagement ze strony Managera w jednej korporacji.
  5. Raportowanie swoich prac z dokładnością co do 10 minut.
  6. Pokazywanie codziennie na Daily swojego ekranu i kodu który się napisało.
  7. Scrum Master przyjmujący pozycję "szefa" uprawiający micromanagement.

Na ten moment więcej nie pamiętam.

tefu
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 631
1
PawelP6 napisał(a):

Przez 7 lat pracy od 2017 roku w Javie po różnych firmach jako kontraktor oraz UoP.

  1. Rzucanie kurwami przez szefa Software Housa na Daily, jak były jakieś opóźnienia, przeboje, niepowodzenia.
  2. Robienie za darmo nadgodzin przez programistów jak była presja (z tym się już spotkałem po roku pracy).
  3. Rzucanie kurwami przez Team Leadera na Daily w stosunku do programistów.
  4. Mobbing/micromanagement ze strony Managera w jednej korporacji.
  5. Raportowanie swoich prac z dokładnością co do 10 minut.
  6. Pokazywanie codziennie na Daily swojego ekranu i kodu który się napisało.
  7. Scrum Master przyjmujący pozycję "szefa" uprawiający micromanagement.

Na ten moment więcej nie pamiętam.

Co prawda nie jestem w branży zbyt długo ale nie spotkałem się z żadnym z tych punktów. Podejrzewam, że po prostu ja mam jakieś ślepe szczęście. W zasadzie z rzucaniem ku*wami nie spotkałem się nigdzie poza pracą na budowie. A pracowałem w wielu różnych branżach.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
2

Patrzcie jak niewolnicy grzecznie raportują co robią, gdy pracują zdalnie (firmowy Slack).

screenshot-20241128081700.png

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
1

Kolejna rzecz, której nie ogarniam jeżeli chodzi o Slack to tego typu rytuał połączony z lajkowaniem wypowiedzi inflantylnymi ikonkami.

screenshot-20241128105249.png

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
1

Kolejny WTF. W Azji jest grupa klientów, którym zapewniamy coś w rodzaju wsparcia technicznego. I każdy problem, który nam zgłaszają przychodzi opisany w postaci prezentacji Power Point. Jak by w mailu nie dało się opisać tego samego dodając zrzuty ekranu. Coś mi mówi, że to jakaś azjatycja koropo metoda "prezentacji" problemów.

B1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 556
4

Wchodzę na link do oferty co mi rekruter na LI podał a tam Content blocked. Please turn off your ad blocker.
Tego się nie spodziewałem.

SL
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1133
1

Mój znajomy pracował jako kontraktor w firmie, której core programistów to byli juniorzy zaraz po szkole dla programistów

Z patologii

  • nanoserwisy wszędzie dla projektu dla prostej funkcjonalności spokojnie do zaimplementowania w jednym klocku
  • straszny burdel, testy w stylu mock X powinien się wywołac 33 razy
  • praca 8h dziennie z włączonym video callem
  • usilne przeskramowanie, które było wdrażane przez tych juniorów. Dojrzali programiści mają scruma w d***e, bo wiedzą, że podchodzenie do tego totalitarnie tylko szkodzi.

W moim poprzednim startupie (który upadł) działy się rzeczy, które mnie dobrze nauczyły jak nie robić startupów:

  • robienie rzeczy na porządnie nieadekwatnie do celów
  • złożona infrastruktura obniżająca mocno zwinność
  • niczym nie uzasadniona AWSosa czyli używamy technologii ekskluzywnej dla danej chmury, bo tak się robi
  • podział na teamy i organizację (przy 10 developerach) xd, gdzie było rozwijane przepychanie danych z jednego systemu do drugiego w sumie dla samego przepychania
  • zaczynanie mnóstwo różnych eksperymentów jak np. budowanie data analysis dla aplikacji, która nie ma żadnego poważnego klienta
  • kontraktorzy hindusi, całkiem drodzy swoją drogą (3k euro per month), gdzie jakikolwiek ogarnięty junior po pierwszym roku studiów za połowę tego byłby dużo lepszym wsparciem
SA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1453
5

Chyba najdziwniejszą rzeczą jaką mnie spotkała w pierwszej pracy było odbijanie kart przy wejściu i minutowe rozliczenie czasu pracy (to nie było takie złe, bo raz można posiedzieć dłużej, raz krócej), ale tak, że nominalnym czasem pracy było chyba 8 godzin i 3 minuty. 3 minuty miały rekompensować firmie czas miedzy wejściem do biura, a dotarciem do stanowiska pracy 🙃

ledi12
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Wrocław
1
BłędnyRycerz napisał(a):

Patrzcie jak niewolnicy grzecznie raportują co robią, gdy pracują zdalnie (firmowy Slack).

screenshot-20241128081700.png

U mnie nadal cymbały raportują każdą minutę nieobecności. I to często w niestandardowych miarach. Afk 4 min, afk 7 min. Chyba mają wyliczony czas na dwójke i podtarcie d**y.

renderme
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1554
8

Dla kontekstu: pracuje w firmie z USA.
Moje największe WTF jak jedna angielka zaczęła na callu narzekać na anglie i ze się wyprowadza do Portugalii i powiedziala coś w stylu.
"... even Poland is now better organized". Ja to oczywiscie zlalem, bo i tak na callach nie slucham, ale zapanowala po tym jakas dziwna cisza i szefowa powiedziala, ze po rozmowie ma 1vs1 dysciplinarnego.
Skonczyło się tym, ze musialem sie wstawiac za nią, żeby jej nie zwalniali, bo juz chcieli ją za taki nietakt wyrzucic. Ogólnie przepraszała mnie chyba godzine i się tak tłumaczyła i do tej pory wkleja jakieś super informacje o Polsce jaka Polska jest fajna.

Ogólnie mnie raczej rozbawił zwrot "even Poland" i cały czas się z niego śmieje.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0
ledi12 napisał(a):
BłędnyRycerz napisał(a):

Patrzcie jak niewolnicy grzecznie raportują co robią, gdy pracują zdalnie (firmowy Slack).

screenshot-20241128081700.png

U mnie nadal cymbały raportują każdą minutę nieobecności. I to często w niestandardowych miarach. Afk 4 min, afk 7 min. Chyba mają wyliczony czas na dwójke i podtarcie d**y.

screenshot-20241129083347.png

HA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 81
0
BłędnyRycerz napisał(a):

Patrzcie jak niewolnicy grzecznie raportują co robią, gdy pracują zdalnie (firmowy Slack).

screenshot-20241128081700.png

W jednej z moich poprzednich prac była bardzo wysoka kultura pracy zdalnej i jednym z jej elementów było to, żeby każdy się codziennie witał na czacie, pisał gdy idzie na lunch lub na jakieś dłuższe wyjście w trakcie core hours (np. lekarz czy siłka) i żegnał pod koniec dnia. Moim zdaniem to się super sprawdzało, to była moja jedyna praca zdalna, w której można było się poczuć częścią zespołu a nie przesuwaczem tasków w Jirze. Do tego normalne było dzwonienie do kogoś z bomby - bez pytania czy teraz mu pasuje albo ustawiania meetingów. Taki ad-hoc call to był odpowiednik podejścia do czyjegoś biurka w biurze. To wszystko się dobrze spinało, bo patrząc na chat wiedziałem czy ktoś dzisiaj jest w pracy czy nie, czy jest mocno zajęty (zazwyczaj przy powitaniu pisaliśmy też 1-2 zdania o planach na obecny dzień), czy nie odbiera bo jest na lunchu albo u lekarza i powinienem zadzwonić później. Nie musiałem się zastanawiać albo pytać szefa czy ktoś jest na urlopie czy po prostu poszedł do kibla i oddzwoni za 5 minut.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

Czaicie to? Facet zrobił swoje tj. odsiedział 8 godzin i nadal mu mało... Jeszcze wieczorem chce być na "meeting" z zespołem z USA.

screenshot-20241129132639.png

markone_dev
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 832
8

Nawiązując do dyskusji o raportowaniu srania na slacku to wiadomo, że przesada, ale proste info na teamowym kanale o nieobecności typu "Idę z dzieckiem do lekarza, będę po 14" albo "Mój syn dostał sraczki i nie będzie mnie dziś w robocie" zajebiście ułatwia pracę i komunikację w zespole. Nie ma nic gorszego niż konieczność pogadania z typem któremu status jeszcze godzinę temu świecił się na zielono a teraz świeci się na żółto albo w ogóle i nie wiesz kiedy wróci bo on akurat se poszedł na siłkę i będzie siedział wieczorem żeby nadgonić robotę, kiedy ty w tym czasie będziesz wycierał swojemu dziecku dupę albo wiózł go z zajęć dodatkowych.

Mam wrażenie, że dla wielu osób poinformowanie swoich kolegów o tym, że będziemy niedostępni bo coś nam wypadło, to jakaś nowa forma niewolnictwa,

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
1

Mamy platformę, w której jest lista tasków do zrobienia. Generalnie taki śmietnik kubeł, z którego każdy coś sobie wybiera na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Dostęp do tego ma moje biuro oraz osoba z kraju, który pracuje w innej strefie czasowej (3 godziny do tyłu). Ostatnio zauważyłem, że nie ma z czego wybierać. I już wiem dlaczego. Te "lepsze" taski zgarnia właśnie ta osoba, która zaczyna pracę dużo wcześniej od nas. Typowy młody szczurek bez rodziny i zobowiązań, który pracuje na 200% normy. Oczywiście firmowy Slack ma aktywny 24/7. Tak tamo jak wpadnie nowy task i zaczynam go czytać, to już widzę, że ten szczurek zaczyna coś pisać. Czyli taki niby wyścig szczurów. Facet bohatersko walczy o statystyki. Inna sprawa, że ostatnio też jest jakiś nadaktywny i tworzy na siłę pewien content (atykuły KbA).

Efekt? Na spotkaniu manager pyta, czemu tak mało robimy. Chyba pora szukać nowej pracy.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

W jirze mamy kilka bugów, które niektórzy w mailach określili jako "outstanding bug". Wiszą tam kilka miesięcy jak nie dłużej. Co zrobił zespół devów, który to ogarnia? Zmienili UI w jednym z modułów tej apki. Oczywiście na gorsze, bo ten starszy był lepszy. Na przykład input filed z datą jest za wąskie i całość się rozjeżdża. Oczywiście zostało to dodane w jirze jako kolejny bug.
Ktoś chyba ma profity za dodawanie bugów w jirze.

Tak, po świętach szukam nowej pracy.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
3

Kolega jest przeziębiony. Czyli katar, kaszel itd. Generalnie lekka chooojnia. Siedzi w domu i co robi? Odpisuje na maile. To nie jest pracoholizm, to jest chyba jakieś zaburzenie psychiczne.

B1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 556
1
BłędnyRycerz napisał(a):

Kolega jest przeziębiony. Czyli katar, kaszel itd. Generalnie lekka chooojnia. Siedzi w domu i co robi? Odpisuje na maile. To nie jest pracoholizm, to jest chyba jakieś zaburzenie psychiczne.

Ja też tak robię, jak jestem chory to pracuję bo i tak nic produktywnego w tych dodatkowych 8h wolnych nie zrobię, a jak jestem zdrowy to biorę L4 i załatwiam prywatne sprawy lub się uczę nowych rzeczy.

4w0rX4t4X
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 351
1

Istnieje we Wrocławiu taka firma informatyczna, która sprzedaje klientom swoje API.
Dokumentacja do API właściwie nie istnieje poza warstwą samej komunikacji i autoryzacji XML <-> XML.
No ale trudno jest jak jest. Cudów tam nie części rzeczy można się domyślić ale o te co ciężko się domyślić trzeba zapytać ich dział wsparcia technicznego (za które się płaci - każde zgłoszenie każdy e-mail + roboczogodziny).

Wsparcie jest tylko przez na E-mail. No i tu zaczyna się śmiesznie.

Bowiem mając pytanie do takiego niejasnego XML najlepiej posługiwać się przykładami wymiany XML z komunikacji klient - serwer.

Niestety ich system Ticketowy, który używa support, wyświetla wiadomości w taki sposób, że osoby otrzymujące ticketa XML ani HTML zamieszczonego w treści nie widzą - tylko plainText :-)
Dopiero po kilku miesiącach współpracy ktoś mi napisał, że nie wysłałem mu żadnych logów ani przykładów i po kilku e-mailach "pyskówki" dopiero wyszło na jaw jak to działa.

JD
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 65
2

1.. Jakiś czas temu znajoma w "goglach" opowiada, że zdzwaniają się na spotkanie Polska-Irlandia bo będzie zespół złożony z obu krajów. Przedstawiają nowych pracowników, no i była z Irlandii pani o polsko brzmiącym nazwisku, nie pamiętam jakie to było, dajmy na to "Lis" (nieważne i tak chodzi po prostu o grę słów). Leci przez chwilę small-talk, żeby się troszkę poznać, więc w ramach miłej atmosfery kolega mówi, że taka ciekawostka, że gdybyś przyjechała do Polski to twoje nazwisko koleżanko jest polsko brzmiące i u nas oznacza to angielskie "Fox".

Za chwilę dostał upomnienie i zaczął się wykład jakiegoś cwaniaczka z tych "gogli", że jakim prawem naśmiewasz się z koleżanki w pracy, jak ty w ogóle śmiesz itd. Kolesia zamurowało, bo mówi, że skoro pracujemy Polsko-Irlandzko i mamy gadać jakieś small-talk to dlaczego miałby jej nie powiedzieć takiej ciekawostki językowej.

Pech chciał, że po tym spotkaniu mieli ci nowi wprowadzające korpo-pranie-mózgu-spotkanie o gejach, o tym jakie teraz kolory skóry i orientacje seksualne są modne w korporacji i te całe korpo-lewackie pierdoły, więc ten cwaniaczek miał pole do popisu żeby się odpalić i jechać po kolesiu za rzekome obrażanie koleżanki z pracy i zniewagi pod jej adresem i że to jest kategorycznie zabronione w firmie, mamy się wszyscy lubić i szanować bla bla bla.

Szczerze to ja bym się ucieszył, jakby pracując za granią w jakimś kraju ktoś mi powiedział, że u nich moje imię lub nazwisko oznacza np. samochód, rower czy lemoniadę 😄 No ale najwidoczniej w korpo gdzie każdy ma się lubić i szanować to zbyt obraźliwe ciekawostki... Nie dziwię się sobie, że nie chce pracować w takich firmach 😄

2.. Siedzimy sobie w gronie znajomych, łącznie z rodzicami, rozmowa jak rozmowa, jak tam życie, pogoda i jak w pracy 😄 No i w temacie pracy pyta mnie mama kolegi jak mnie firma monitoruje skoro pracuję zdalnie, skąd oni wiedzą że ja pracuję.
-- Ja na luzaku odpowiadam, że po co komuś jakieś monitorowanie, czemu to ma służyć? Włączam laptopa, klikam "start" na zegarze na 8 godzin i piszę kod, skoro dostają ode mnie kod to logiczne, że pracuję - proste.
-- No i mama kolegi zdziwiona z oczami jak 5zł, jak to możliwe że można dostać praktycznie pustego laptopa do pracy bez miliona korpo-szpiegującego oprogramowania zaczyna przechwalać syna, że on to ma takiego laptopa od firmy, że mu monitoruje każde kliknięcie myszki, że oni to nawet wiedzą ile razy on kliknął dany klawisz, znają całą jego historię przeglądarki i każdą stronę na jakiej był i jak długo to trwało, że jak nie klika myszką przez 2 minuty to przychodzi mu ostrzeżenie na adres e-mail dlaczego nie pracuje i się obija.
-- Słucham tego jak głupi i tak myślę sobie, rozumiem że rodzice małych dzieci chwalą się ich osiągnięciami, ale w życiu jeszcze nie widziałem mamy przechwalającej się tym że syn +20 lat ma milion korpo-szpiegujących programów na komputerze do poganiania w pracy i narzucania presji psychicznej 😄
Kolega jest QA, więc czy jest tutaj co szpiegować 😄 ?

W0
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3845
0

Trochę w duchu tego, co pisał @JunDev:

  1. Sytuacja w polskim SH. Zbliża się 13. Rozmieszczeni byliśmy tak że w jednym pokoju siedział jeden większy zespół, a w drugim - kilka mniejszych. No i synchronizacja obiadowa czasami przebiegała tak, że osoba siedząca najbliżej drzwi krzyczała do drugiego pokoju, stamtąd szła odpowiedź i tak do ustalenia wspólnej wersji.

Raz się tak złożyło, że kumpel siedzący przy drzwiach krzyknął "eeeej, a może Hindusa?". Wtedy odpalił się nowy TL - i zaczął tłumaczyć, że takie krzyki mogą być dla Hindusów obraźliwe. Co ciekawe, można było krzyknąć "na Chińczyka" i typa to nie odpalało. Do dzisiaj nie wiem, o co chodziło bo w firmie nie było żadnego programu DEI, ani też nagród za pilnowanie tego. Oczywiście jedyną mniejszością etniczną w biurze byli Hindusi, którzy nie rozumieli po polsku. Tłumaczyliśmy im, o co się ten nowy TL odpalał, ale oni też nie czaili po co mu to.

  1. W drugą stronę - inna firma, duże korpo, przyleciała do Polski duża delegacja z USA (prawie piętnaście osób), z tego jeden dyrektor zarządzający z dwójką swoich podwładnych - do jednego z nich raportowałem. Wiadomo, firma z USA - bardzo duży nacisk na DEI, w samym warszawskim biurze mieliśmy trzech "DEI officers", za granicą w centrali to był cały zespół od tego. Oczywiście na starcie spotkanie w biurze, zebrano wszystkich, po robocie ja, kumpel i tamta trójka poszliśmy do knajpy.

Zanim jeszcze podali nam pierwsze drinki usłyszałem żarty - czasem mocne - o:

  • transseksualistach
  • "I can't breathe"
  • "nejtiwach" czyli amerykańskich Indianach

Potem zaczęliśmy gadać o innych rzeczach, więc już było tego dużo mniej, ale i tak zaliczyłem wielkiego WTFa. Tzn. nie przyszło mi do głowy nikomu tego zgłaszać, ale pomyślałem sobie, że albo te szefostwo ma nas za ludzi, u których DEI nie istnieje, lub są w cholerę nieostrożni. Albo mają bardzo mocne plecy.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

Właśnie sprawdzam pocztę i co widzę? Wczoraj około 21:00 kolega podesłał mi maila w pewnej sprawie (spoko, zajmę się tym). Czyli zamiast żyć swoim życiem, kolejny raz żyje pracą 24/7.
Nie czaję jak można sprawdzać pocztę firmową po godzinach pracy. To jakaś forma syndromu niewolnika, wolontariatu czy czegoś innego?

Miang
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1868
0
wartek01 napisał(a):

Trochę w duchu tego, co pisał @JunDev:

  1. Sytuacja w polskim SH. Zbliża się 13. Rozmieszczeni byliśmy tak że w jednym pokoju siedział jeden większy zespół, a w drugim - kilka mniejszych. No i synchronizacja obiadowa czasami przebiegała tak, że osoba siedząca najbliżej drzwi krzyczała do drugiego pokoju, stamtąd szła odpowiedź i tak do ustalenia wspólnej wersji.

Raz się tak złożyło, że kumpel siedzący przy drzwiach krzyknął "eeeej, a może Hindusa?". Wtedy odpalił się nowy TL - i zaczął tłumaczyć, że takie krzyki mogą być dla Hindusów obraźliwe. Co ciekawe, można było krzyknąć "na Chińczyka" i typa to nie odpalało. Do dzisiaj nie wiem, o co chodziło bo w firmie nie było żadnego programu DEI, ani też nagród za pilnowanie tego. Oczywiście jedyną mniejszością etniczną w biurze byli Hindusi, którzy nie rozumieli po polsku. Tłumaczyliśmy im, o co się ten nowy TL odpalał, ale oni też nie czaili po co mu to.

geja nie można obrażać, Ukraińca czy Żyda można, takie mam wspomnienia z korpo

  1. W drugą stronę - inna firma, duże korpo, przyleciała do Polski duża delegacja z USA (prawie piętnaście osób), z tego jeden dyrektor zarządzający z dwójką swoich podwładnych - do jednego z nich raportowałem. Wiadomo, firma z USA - bardzo duży nacisk na DEI, w samym warszawskim biurze mieliśmy trzech "DEI officers", za granicą w centrali to był cały zespół od tego. Oczywiście na starcie spotkanie w biurze, zebrano wszystkich, po robocie ja, kumpel i tamta trójka poszliśmy do knajpy.

Zanim jeszcze podali nam pierwsze drinki usłyszałem żarty - czasem mocne - o:

  • transseksualistach
  • "I can't breathe"
  • "nejtiwach" czyli amerykańskich Indianach

Potem zaczęliśmy gadać o innych rzeczach, więc już było tego dużo mniej, ale i tak zaliczyłem wielkiego WTFa. Tzn. nie przyszło mi do głowy nikomu tego zgłaszać, ale pomyślałem sobie, że albo te szefostwo ma nas za ludzi, u których DEI nie istnieje, lub są w cholerę nieostrożni. Albo mają bardzo mocne plecy.

Szefostwo nie miało Polaków za ludzi po prostu. Przy kotku byś gadał taki rzeczy , przy piesku to i przy Polaku można

ale to były chociaż żarty ? bo ja w podobnej sytuacji wyjście formowe z ludźmi z innego korpo od którego kupowaliśmy soft słyszałam jak jedna z kierownictwa całkiem poważnie wygadywała na Żydów

VA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1
BłędnyRycerz napisał(a):

Patrzcie jak niewolnicy grzecznie raportują co robią, gdy pracują zdalnie (firmowy Slack).

screenshot-20241128081700.png

Pisanie że się wychodzi na jedynkę czy dwójkę to przesada, ale kiedy znika się na godzinę lub więcej to wygląda to zupelnie inaczej. U mnie w zespole przyjęliśmy zasadę, że piszemy że znikamy na dluzej. Nie dlatego żeby zaspokoić czyjąś dziką rządzę kontroli a po to, żeby osoba z zespolu która czegoś potrzebuje wiedziala że dany osobnik wróci dopiero za godzinę lub dwie.
No ale to kwestia zrozumienia i zaufania. Jestem pewien że istnieją firmy gdzie to wygląda wlaśnie w taki sposób że jakiś pożal się Boże kierownik sapie z radości kiedy widzi "zapytania o zgodę na przerwę",. Ja bym nie mógl pracować w takim zespole.

Osobiście to bardzo cenię sobie elastyczność i decyzyjność po mojej stronie. Jeśli z jakiegoś powodu nie ma na to zgody to zmieniam robotę na taką, gdzie jestem szanowany

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

Do kolegi zadzwonił klient z pewnym problemem. Kolega wykonał pewien trobuleshooting i poprosił mnie o wysłania zapytania w tej sprawie do innego działu z innego kraju. Więc zebrałem informacje do kupy, opisałem co i jak. Wysłałem tam wiadomość dodając tego kolegę do wiadomości. Dział odpisał zadając kilka pytań oraz prosząc o jakieś dodatkowe logi itp. Mija tydzień, a kolega który się tym zajmował nie reaguje (był dodany do wiadomości w odpowiedzi na moje zapytanie).

Są 2 opcje:

  1. Zapomniało mu się, to bo człowiek chaos. Stwierdzenie "zapomniałem" używa niczym znaków przystankowych (tak jest, znam go i nie bez powodu unikam z nim współpracy, unikam go nawet na korytarzu, wkooorwiają mnie osoby chaotyczne)
  2. Ma burdel w skrzynce mailowej i maila po prostu nie zobaczył

Co byście w tej sytuacji zrobili? Na pewno nie będę pilnował, czy dorosły człowiek ogarnia swoje obowiązki i skrzynkę pocztową.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

Zespół z Ameryki stworzył niedawno moduł, który ma kilka bugów. Na tyle krytycznych, że wstrzymaliśmy wszystkie aktualizacje u klientów. Czyli klienci na razie używają jeszcze starszej wersji, która jest stabilna. Bo ta nowsza to WTF. Zdarza się, trudno. Dobrze, że to testujemy inhouse zanim będzie oficjalny relase.

Więc manager powiedział, że wyśle do nich maila z prośbą o calla, bo WTF jest naprawdę poważny. Myślę sobie spoko, ogarną to. Ja tylko przyglądałem się temu z boku, mam swoje taski. A tu nagle przychodzi kuzyn managera z prośbą, żebym podał mu listę ticketów i pomógł w redagowaniu maila. W międzyczasie inna osoba z działu przysłała maila w podobnej sprawie.

Fajnie jest być człowiekiem-orkiestrą, który w mniemaniu niektórych "wie najlepiej". Taki kubeł do którego można forwoardować każde gowno.

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
2

W związku z powyższym zespół z Ameryki zarządził (nie narzucił) nam calla popołudniu. Więc szybko wracam do domu, ogarniam obiad i o umówionej godzinie wchodzę na meeting. Trwało one aż 13 minut, brało w nim udział ponad 10 osób z czego 3-4 miały coś konkretnego do przekazania, a to co przekazali spokojnie mogli opisać w mailu. Korpo to stan umysłu. Oni chyba jakieś dodatkowe punkty mają za tickety typu "udział w callu z Poland office".

BR
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 433
0

Koleżanka miała problem z zębem i musiała skorzystać z nocnego pogotowia stomatologicznego. I teraz od rana chodzi jak naćpana i każdemu o tym opowiada.
Nie rozumiem takich zachowań. Mnie to yebie co robi/gdzie była.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.