1.. Jakiś czas temu znajoma w "goglach" opowiada, że zdzwaniają się na spotkanie Polska-Irlandia bo będzie zespół złożony z obu krajów. Przedstawiają nowych pracowników, no i była z Irlandii pani o polsko brzmiącym nazwisku, nie pamiętam jakie to było, dajmy na to "Lis" (nieważne i tak chodzi po prostu o grę słów). Leci przez chwilę small-talk, żeby się troszkę poznać, więc w ramach miłej atmosfery kolega mówi, że taka ciekawostka, że gdybyś przyjechała do Polski to twoje nazwisko koleżanko jest polsko brzmiące i u nas oznacza to angielskie "Fox".
Za chwilę dostał upomnienie i zaczął się wykład jakiegoś cwaniaczka z tych "gogli", że jakim prawem naśmiewasz się z koleżanki w pracy, jak ty w ogóle śmiesz itd. Kolesia zamurowało, bo mówi, że skoro pracujemy Polsko-Irlandzko i mamy gadać jakieś small-talk to dlaczego miałby jej nie powiedzieć takiej ciekawostki językowej.
Pech chciał, że po tym spotkaniu mieli ci nowi wprowadzające korpo-pranie-mózgu-spotkanie o gejach, o tym jakie teraz kolory skóry i orientacje seksualne są modne w korporacji i te całe korpo-lewackie pierdoły, więc ten cwaniaczek miał pole do popisu żeby się odpalić i jechać po kolesiu za rzekome obrażanie koleżanki z pracy i zniewagi pod jej adresem i że to jest kategorycznie zabronione w firmie, mamy się wszyscy lubić i szanować bla bla bla.
Szczerze to ja bym się ucieszył, jakby pracując za granią w jakimś kraju ktoś mi powiedział, że u nich moje imię lub nazwisko oznacza np. samochód, rower czy lemoniadę
No ale najwidoczniej w korpo gdzie każdy ma się lubić i szanować to zbyt obraźliwe ciekawostki... Nie dziwię się sobie, że nie chce pracować w takich firmach 
2.. Siedzimy sobie w gronie znajomych, łącznie z rodzicami, rozmowa jak rozmowa, jak tam życie, pogoda i jak w pracy
No i w temacie pracy pyta mnie mama kolegi jak mnie firma monitoruje skoro pracuję zdalnie, skąd oni wiedzą że ja pracuję.
-- Ja na luzaku odpowiadam, że po co komuś jakieś monitorowanie, czemu to ma służyć? Włączam laptopa, klikam "start" na zegarze na 8 godzin i piszę kod, skoro dostają ode mnie kod to logiczne, że pracuję - proste.
-- No i mama kolegi zdziwiona z oczami jak 5zł, jak to możliwe że można dostać praktycznie pustego laptopa do pracy bez miliona korpo-szpiegującego oprogramowania zaczyna przechwalać syna, że on to ma takiego laptopa od firmy, że mu monitoruje każde kliknięcie myszki, że oni to nawet wiedzą ile razy on kliknął dany klawisz, znają całą jego historię przeglądarki i każdą stronę na jakiej był i jak długo to trwało, że jak nie klika myszką przez 2 minuty to przychodzi mu ostrzeżenie na adres e-mail dlaczego nie pracuje i się obija.
-- Słucham tego jak głupi i tak myślę sobie, rozumiem że rodzice małych dzieci chwalą się ich osiągnięciami, ale w życiu jeszcze nie widziałem mamy przechwalającej się tym że syn +20 lat ma milion korpo-szpiegujących programów na komputerze do poganiania w pracy i narzucania presji psychicznej 
Kolega jest QA, więc czy jest tutaj co szpiegować
?