https://x.com/Fabien_Mikol/status/2108483584810213851
Moje największe obawy to nawet nie zwolnienie. Mam dzieci i obawiam się że będą zbędne, że ich życie będzie kompletnie bezcelowe.
Starałem się wychować je w tym co mi wydawało się właściwe. Żeby były pracowite, odpowiedzialne, ambitne, żeby nie były leniwe, żeby były ciekawe świata. Robiłem tak w przeświadczeniu że takie wartości pomogą im odnaleźć się w życiu.
Tymczasem sytuacja młodych na przykładzie Francji
Spadek o 42% liczby zatrudnień na stałe (CDI) młodych programistów i inżynierów informatyki od 2022 roku. (I nie jest to rekompensowane przez większą liczbę umów tymczasowych (CDD).)
Inne najbardziej dotknięte zawody: tłumacze/interpreci, dziennikarze, kadry odpowiedzialne za badania ekonomiczne i handlowe...
Zawaliły mi się fundamenty na których funkcjonowałem i czuję jakbym swoje dzieci na minę wsadził. Bo to nie osobiste cechy (plus szczęście) będą decydować o przyszłości a pochodzenie, kapitał, przynależność do tzw elit. I to już nie na samej górze, ale praktycznie wszędzie.
Tym na górze AI da niewiarygodne wręcz możliwości, całej reszcie zamknie drzwi, bo czym, jak konkurować z taką maszyną?
To co wydawało mi się słuszne i konieczne (nauka, wiedza, chęci) mocno straciło sens.
I co. Teraz dzieciom powiedzieć, że ta obietnica już nie działa? Że będą zbędne na tym świecie?
Tu nie chodzi że programowanie będzie zbędne. Tu cała rzesza profesji będzie zbędna, a ja za głupi jestem żeby wyobrazić sobie spoleczenstwo i gospodarkę gdzie nie potrzebujemy siebie wzajemnie.
Jak to ma działać?