Pracowałem w EPAMie na B2B mniej więcej pod koniec zeszłego roku. Wyglądało to tak: zatrudnili mnie normalnie, dali sprzęt, elgancki onboarding, itd. pierwsza wypłata zapewniona niezależnie od tego, czy jesteś w projekcie czy nie. Pytałem się o te projekty jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej pracy, ale uspokajali mnie, że teraz załatwiają projekty dla tych, co już pracują, a mną zajmą się jak oficjalnie zacznę pracę, więc powiedziałem, że ok. Przez miesiąc nie znaleźli mi żadnego projektu. Zasady gry były takie, że po miesiącu, jak nie ma projektu, to nie ma wypłaty. I tak nie miałem roboty, więc dałem im dodatkowy, drugi miesiąc i po tym miesiącu dalej nie znaleźli mi roboty, więc im podziękowałem, bo nie będę siedział za darmo na łączach nie wiadomo ile miesięcy. Zatrudniłem się jako senior java dev. Podczas całej tej przygody miałem jednego calla z jakimś typem, który pytał się, czy znam scalę. Powiedziałem, że nie, ale mogę się nauczyć, to powiedział, że trzeba umieć od razu, rozłączył się i nara. Oprócz tego, miałem rozmowę do jakiegoś wewnętrznego zespołu AI, gdzie kazali mi zrobić jakiegoś taska i zrobili mi taką wewnętrzną niby-rekrutację, pozawracali mi dupę i nic mi nie zaoferowali (podejrzewam, że głównym powodem było to, że gościu odpowiedzialny za ten zespół i rekrutację mnie nie polubił xD - wysyłał mi na teamsach wiadomości typu "cześć, jesteś" bez żadnego kontekstu, to odpisałem coś w stylu, że teraz jestem w epamie na bezrobociu, za drugi miesiąc mi nie płacą i odpowiadam jedynie na konkretne wiadomości, bo już mnie ta sytuacja zaczęła wkurzać drugiego miesiąca i potem HR mi udzielił z tego tytułu reprymendę xD). Potem miałem rekrutację - jedyną sensowną podczas tych 2 miesięcy - do jakiegoś arabskiego banku w j. angielskim na android deva - odpowiedziałem na ponad 90% pytań, na rekrutacji było chyba z 6 osób xD dostałem feedback wewnętrzny w EPAMie, że rozmowa poszła bardzo dobrze i finalnie odrzucili moją kandydaturę. Potem jeszcze zawracali mi dupę jakimiś wewnętrznymi projektami, ale bez konkretów. Mówili jeszcze o możliwości pracy on-site w jakichś korpach, ale na dzień dobry mówiłem, że interesuje mnie tylko remote i bym musiał dojeżdżać do roboty na 3 dni ponad 90 km albo więcej do innego miasta, więc dziękuję bardzo. No ogólnie na papierze i w internecie wyglądało to fajnie, a w praktyce wyszła strata czasu, ale chociaż jedną wypłatę dostałem i nie zwolniłem się specjalnie, żeby tam pójść, tylko mnie wcześniej z roboty wywalili. xD
PS. Przypomniało mi się, że opisałem tę historię, tylko trochę krócej i łagodniej na gowork i moja opinia znikęła stamtąd w ciagu 24h, także jak to teraz czytacie PRowcy z epamu - you have no power here xD
POWODZENIA @minik881 xDDD