A potem - awanse, podwyżki, zautomatyzowaną ocenę, wrzucanie do AI itp.
Ale dokładnie to tak powinno działać i w tym kierunku prawo się kieruje.
Jak np. masz 5 handlowców i musisz jednego zwolnić, to nie możesz sobie wybrać Krysi bo jej nie lubsz - jakbyś tak zrobił to Krysia idzie do sądu pracy i na 90% wygra. Musisz mieć jakieś realne i sensowne kryteria - najkrótszy staż w firmie, najmniejszy obrót, najmniejsza liczba klientów, najwięcej skarg itp. Tak samo podczas awansów albo ustalania wynagrodzeń - jesteśmy w okresie ciągłych zmian przepisów, część już weszła, część wejdzie niedługo - typu neutralne płciowo ogłoszenia o pracę i nazwy stanowisk (już nie szukamy "kierowcy" ale "kierowca/kierownica" ewentualnie "kierowca (M/K)"), w ogłoszeniach powinny być widełki, firmy będą musiały robić analizy i raporty dot. struktury wynagrodzeń i uzasadniać rozbieżności w wynagrodzeniach osób na tych samych stanowiskach itp.
Także to o czym napisałeś w formie szydery i z pogardą to się właśnie dzieje.
Nie wiem na ile to wpływ przepisów UE, a na ile nasza krajowa twórczość, ale jest bardzo mocny nacisk na równość, takie same zasady gry, takie same warunki wynagradzania oraz totalną transparentność decyzji kadrowo-płacowych. Nie oceniam czy to dobre czy złe, po prostu stwierdzam fakt: tak to (zgodnie z wolą ustawodawcy) powinno wyglądać. Nie subiektywna opinia kierownika, tylko suche statystyki.
No a tak poza tym to totalnie nie podoba mi się używanie słowa inwigilacja. Czy serio uważasz, że ocenianie jakości pracy pracownika jest czymś zlym? Po prostu - mam wrażenie, że wyrosłeś w bańce, w której programista był świętą krową, taką elitą, mógł ustalać warunki, walić OE i gwiazdorzyć, a szef i tak bał się odezwać, bo jak królewna strzeli focha to będzie problem ze znalezieniem nowej. A teraz warunki się zmieniają i programista zaczyna być traktrowany po prostu jak każdy inny pracownik. Ty piszesz o inwiligilacji, a co byś powiedział o tym, co np. robią handlowcy - raportowanie spotkań: z kim się widział, gdzie był, targety/cele sprzedażowe z których są rozliczani, GPS w samochodzie i takie tam. Jeśli wyciąganie statystyk odnośnie tego jak pracujesz jest dla Ciebie inwigilacją, to standardy stosowane względem handlowców powinieneś porównać do Holokaustu.
A co do tematu RODO - rzucasz hasłami, które średnio pasują. To trochę jak czasem widzę na YT filmiki w których sovereign citizen (to wersja USA, w Polsce na ogól się trafia jakiś oszołom, który chce się powoływać na Konstytucję i uważa, że taki manewr zamyka temat i daje mu wygraną) się ośmiesza, bo jego pseudoprawniczy bełkot nie robi żadnego wrażenia na sądzie. Tutaj podobnie - piszesz o RODO, ale tak naprawdę to nie masz żadnego konkretnego zarzutu. Najpierw piszesz "Ciekawi mnie też czy to czasem nie podpada pod RODO", a potem już jednoznacznie piszesz w tonie że RODO jest łamane. Co do zasady i w uproszczeniu - o ile te dane są i tak w systemie (np. jak napisałeś By analyzing metadata from git, code reviews, and issue trackers) to ich analiza nie jest żadnym łamaniem praw pracownika, a jedynie jest analizą jakości jego pracy, co nie tylko nie jest niczym złym, ale w kontekście wspomnianych przeze mnie wymogów dot. równości traktowania pracowników - jest działaniem sprawiedliwym i pożądanym.