Jak przestać się martwić o zacząć żyć

Jak przestać się martwić o zacząć żyć
RE
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 109
0

Czym jestem starszy tym bardziej czuję lęk/niepokój.
W sumie nie wiem o co i czemu
Kojarzę to z przyszłością, , pracą itd

Co ciekawe jest to niepokój zupełnie nieuzasadniony
Nie mam długów, choroby, żona mnie jeszcze po latach lubi, praca jest, generalnie nie mam powodów.

Mimo to jest niepokój.
Może za dużo mediów? (wszedzie straszą to się w końcu udziela)
Przebodźcowanie?

Próbuje sobie radzić na różne sposoby (wnikać nie chcę, ale nie chodzi tu o porno, alko czy dragi) i nie pomaga do końca.

Czy macie podobnie?

Pyxis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
1

Pamiętaj, że strach to co innego niż lęk. Strach służy temu, by przetrwać, widzisz niedźwiedzia, to go unikasz. Lęk to nieuzasadniony niczym strach i to raczej wina mediów. Nie ma w nich pozytywnych przekazów, zazwyczaj masz napęcia, konflikty, wypadki drogowe, etc, nic pozytywnego. Negatywna emocja zawsze się łatwo sprzedaje. Też temu ulegam. Ale ostatnio staram się przypomnieć siebie samego sprzed roku, czy dwóch. Niepokoje były podobne, a jakoś minęło te paręnaście miesięcy i człowiek żyje nadal i to nawet bym powiedział, że był postęp.

Nie mam długów, choroby, żona mnie jeszcze po latach lubi, praca jest, generalnie nie mam powodów.

Każdy z nas żyje w bańce. Nie masz poważnych powodów do zmartwień, więc martwisz się tym, co łatwo dostrzegasz jako negatywne, bo strach łatwo sprzedać. Przykładowo, gdybyś miał teraz wychować niepełnosprawne dziecko, które wymaga Twojej uwagi 24h/dobę, to byś nie czuł tych lęków. Nie miałbyś po prostu na to czasu. Lęk jest bezsensu, ale może też wynikać z niego coś pozytywnego. Przez Twoją lękliwą ostrożność nie popełniłeś w życiu poważnych błędów (jazda po pijaku, przemoc wobec innych), ale teraz się z kolei martwią Cię katastroficzne wizje, które mogą być wymyślone tylko pod to, by na lęku zbijać kapitał.

Prosta rada: zapytaj się, czy masz przesłanki, by się naprawdę obawiać? Jeśli tak, to czy możesz się przed tym zabezpieczyć i skup się na tym. Może sobie nawet zrób notatkę i wróć do niej za pół roku, gdy pojawiają się nowe "zagrożenia". Innymi słowy żeby coś ekstrapolować, potrzebujesz jakiś punktów odniesienia. Ale życie w takim ciągłym lęku powoduje, że z tyłu głowy czujesz, że się boisz, ale nie wiesz dokładnie czego. Spisując to, możesz powiedzieć za parę miesięcy: ok, sprawdzam, czy to miało miejsce. Masz wtedy nad tym większą kontrolę.

elwis
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
0

Zdarza mi się. To zależy od kilku czynników, takich jak ilość aktywności fizycznej, dobrej diety, kreatywnego realizowania się, dobrych przyjacielskich/miłosnych relacji, zasobności portfela, ograniczonego stosowania używek (wliczając to konsumowanie treści w internecie) i ekspozycji na toksycznych ludzi. Z mojego doświadczenia, zasadność obaw to coś bardzo trudnego do określenia i w gruncie rzeczy mało istotna.

Trudno określić co jest zasadne, bo jako ludzie mamy silne tendencje do okłamywania się i na ogół siła radykalności wyrażania swojego przekonania co do różnych rzeczy, na których budujemy swoje poczucie wartości i bezpieczeństwa, jest odwrotnie proporcjonalna do rzeczywistego przekonania do tych rzeczy (na ile wiara w nie wynika z doświadczenia i obserwacji). Do tego dochodzą liczne błędy poznawcze, przez które trudno cokolwiek brać za pewnik. W tym kontekście chyba najistotniejszym jest zjawisko WYSIATI.

Często niepokój wynika z tego, że nie jesteśmy w głowie pomieścić całej swojej sytuacji, więc nasze odczucia dotyczą tego na czym akurat się w danym momencie koncentrujemy. Niepokój może być wynikiem, że za dużo koncentrujemy się na możliwych zagrożeniach (tu może pomóc np. praktyka metty lub regularnego pisaniu za co jesteś wdzięczny, z czego jesteś dumny, itp). Czasem niepokój jest wynikiem tego, że po prostu próbujemy się oszukać, że na pewno nie będzie wojny, że na pewno nie zachorujemy, itd. Z mojego doświadczenia, już samo dopuszczenie takiej myśli, paradoksalnie, pomaga.

Rozważanie różnych scenariuszy, dywersyfikacja umiejętności, zdolność do radzenia sobie w sytuacji kryzysowej. Czasem dobrze jest po prostu rzucić wszystko, wyjechać i radzić sobie bez wygód do których przywykliśmy. W ten sposób możemy zdobyć autentyczne przekonanie, że podołamy, bo czym innym jest zaakceptowanie jakiejś narracji, a czym innym głęboka wiara oparta na doświadczeniu i obserwacji. Dlatego też, bez właściwej obserwacji i dobrze działającego układu nerwowego, trudno jest zdobyć autentyczne przekonanie do czegokolwiek (nie będące jakąś formą fanatyzmu).

AD
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 493
0

Jest książka o takim tytule, bestseller, nie czytałem, ale ponoć dobra.

Nie mam tak. Masz zadbane podstawy tak jak sen, aktywność fizyczna i w miarę dobre odżywianie? Polecam odstawić media newsowe, bo nastawiają się przede wszystkim na sianie paniki. Jest sporo zagrożeń wokół, ale no bez przesady, bywało dużo gorzej w przeszłości. Warto planować, inwestować, ale jak to Pan Paweł z Ursynowa nawinął "rozśmieszysz Boga mówiąc mu o planie, Panie".

Może jakąś filozofią się zainteresuj. Stoicym choćby. Albo perspektywa kosmiczna Carla Sagana - patrząc nawet z tego Artemisa ostatnio na ziemię to nasze problemy wydają się śmieszne i to, że jakieś rakiety latają z jednego kraju do drugiego - no bez sens. Pozastanawiać się nad sensem życia, jeśli taki w ogóle jest. Może sens to po prostu żyć i doświadczać? dobre i złe chwile. To też chyba epikureizm o tym mówił, ale tam skupiali się jedynie na tych dobrych, o ile dobrze kojarzę.

Nalhin
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: London
  • Postów: 141
5

Jeżeli się boisz, już jesteś niewolnikiem.

Zwitser
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 21
2

@___ref___ Mam mniej więcej jak ty. Moim zdaniem to kwestia osobowości. Jak już taki jesteś, to się z tego nie wykaraskasz. Trzeba się z tym raczej nauczyć żyć.

W przeszłości brałem udział w kilku interesujących kursach w temacie. Pomogły doraźnie ale tylko na jakiś czas. Dorażnie pomagają takie aktywności jak sport (jak pobiegam trzy godziny to jestem w super nastroju przez następne trzy), hobby, nauka, jakieś projekty, bycie ciągle zajętym w jakiś sposób. Dzięki temu zostaje mniej czasu na konsumpcję panikarskich mediów.

Metoda punktu odniesienia którą przedstawił @Pyxis jest warta przetestowania. Mi niestety też nie pomaga, ale ponieważ mam żonę, która mi w krytycznych momentach wytyka: "Już 10 / 7 / 5 / x lat temu mówiłeś, że to już koniec, a ciągle jeszcze żyjemy i mamy się dobrze" to powoli zaczyna docierać. Dobrze jest mieć takiego anioła stróża.

FA
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: warszawa
  • Postów: 317
0

Z banałow:
Wez sobie tableki z Ashwaganda lub cos innego lekkiego np melise
Sprawdz witaminy i minerąły.
Jak pijesz kawe dadmiernie -lub do przed posiłakami- mozesz miec nie doborw witamin z grupy B one maj objawy nerwowe.
Sprawdz sen,
Wychodz na dwór.

Z miej banalnych:
Stres i lek to reakcje w duzej mierze chormonalne, tak sie nieszczesliwie sklada, że jest bardzo nie wiele ściezek które nautralizuja chormony stresowe. Wiec o uczucie ulgi ciezko.

Jest znanych tylko kilka sytuacji które powoduja wydzielenie chormnów neutralizujacych stresowe, wiec mechanicznie musza działać:

  1. Sen i medytacja,
  2. Napinanie mieśni szkielotowych/ wysiłek fizyczny ale nie chodzi o sam ruch ale napinaine miesni specyficznie.
  3. Alkochol,
  4. Magicznie przeczekanie, az chomony same sie ususna, i nie zostana uzupełnione
  5. |Mistyczne uczucie ulgi good luck with that.
  6. Chyba jeszcze jakas forma prokreacji ale z przyczyn oczywistych i całej masy dziwnych frustracji załuzmy e tu zyja smoki i nie jest to kierunek do polecania.

Jak widać nie jest lekko,

  1. Medytacje, wymagaja czasu, ALE moze istniec cos co da CI taki sam efekt, od tak, rysowanie, słuchanie muzki, taniec, składnie klocków, jazda autem, jest szanasa ze masz zadadki na jakies hobby które przypadkiem aktywuje ten samo układ w głowie. Musisz sam to odkryc.

  2. Sen i ruch wymagaja reguralnosci i czasu, ale dobre wysypianie sie i magiczna rada idz pobiegac działaja. Ale nie pomogą ad hoc.

  3. Alkochol czyni cuda, uchlanie sie przed tak by nie miec kaca, ale byc juz pijanym, zrobi Ci hard reset. Magia, dlatego jest tyle historii o wysoko fukcjonujacych osba, co nie pija, ale raz na miesiac, jada na weekend na domek, i pija jak pojeby.
    Wada alkoholu jest to ze zaburza sen, wiec stosowanie czesciej niz raz na miesiac, przynosi odwrotny skutek.

  4. pojechanie na urlop na 2 tygodnie i robienie czegos fajne ale nie ziwaznek z codzinnac daje ten sam efekt jak alko nawet lepiej, bo zwyczajnie twoje lekki nie maja jak sie uzupełniac, i chormony oraz sprzezenia zwrotne(np. teraz martwisz sie ze sie martwisz.. xD) usuwaja sie z organizmu.

  1. nie mam pojecia jak miałbys sobie wyprac mozg by poczuc ulge, ale weryfikacja/konforotnacja pewnych leków moze przekonac ze diabeł nie jest taki straszny i te petle w glowie szukajace zagrozen beda dostawac mniej przerwan processora,

Zrob sobie test osobowosci, jezeli wyjdzie Ci wysoka neurotycznosc, to po prostu jestes osoba wtazliwa na negatywne czesc zycia xD, i musisz sobie przepracowac buddyjska mądrosc ze jestes swoimi myslami, ale tym co wybiera co znimi robic.

WhiteLightning
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 3299
0

Moze po prostu sie wypaliles albo dotarlo do Ciebie ze IT nie jest Twoja droga ? Widze po sobie, ze otwarcie sobie alternatywnej sciezki zawodowej w innej branzy daje niesamowity spokoj.
czasie sparringu
BTW. z aktywnosci polecam takie gdzie musisz sie na nich skupic w 100%, motocykl, sztuki walki (ale ze sparingami, tylko raz mi sie zdarzylo myslec o innych sprawach w czasie sparingu, ale dobra plomba w zeby szybko przywraca koncentracje), szermierka lub HEMA. Ja dla chilloutu tez mam ogrodek ROD i robie samemu sporo rzeczy przy domu po to by miec konkretne, ale bezmyslne zajecie zwiazane z ruchem, pomimo ze moglbym to zlecic i jeszcze wiecej czasu spedzic przed ekranem.

ML
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 873
0

Właśnie drugi raz czytam książkę o tym tytule, polecam. Poza tym więcej ruchu.
A jak to nie pomoże to wizyta u psychiatry i na jakiś czas paroksetyna lub coś podobnego.

KamilAdam
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Silesia/Marki
  • Postów: 5638
0
ref napisał(a):

Czym jestem starszy tym bardziej czuję lęk/niepokój.
W sumie nie wiem o co i czemu
Kojarzę to z przyszłością, , pracą itd

Co ciekawe jest to niepokój zupełnie nieuzasadniony
Nie mam długów, choroby, żona mnie jeszcze po latach lubi, praca jest, generalnie nie mam powodów.

Moja matka tak miała a potem umarła. Nie polecam. Ani bezzasadnych leków, ani umierania. Może pomoc specjalisty była by lepsza niż randomów z neta? Moja matka nie wierzyła w specjalistów od psychiki i lęków. A potem umarła. Ktoś już pisał 'idź pobiegać'? Ja wolę szermierkę i kopanie ziemi w ogródku

CZ
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2678
0

Co ciekawe jest to niepokój zupełnie nieuzasadniony
Nie mam długów, choroby, żona mnie jeszcze po latach lubi, praca jest, generalnie nie mam powodów.

To są objawy zaburzeń lękowych.
Masz wrażenie, że im starszy tym się bardziej boisz co jest normalne, ale to nie znaczy, że nagle zacząłeś się bać. To znaczy, że twój organizm nie daje rady lecieć na dupościsku i na presji tylko daje o sobie znać. Oznacza to, że trzeba zacząć dbać o siebie. Czyli polecam udać się na terapię, albo w zależności od skali to rozważyć leki (SSRI).
Nie polecam mieć wyj***, bo twój mózg zawsze będzie się starał regulować te lęki i dragi/alkohol/szlugi to nie najgorsze co może Ci się stać.

flinst-one
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 356
0

Masz dzieci? Masz pieska albo (jak nie masz gustu) kota?

KI
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 36
3

Odetnij sołszal midia.

AD
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 493
1

Dużą rolę odgrywają naturalne procesy w naszym organiźmie. Czy masz narzędzia do regulacji napęcia/stresu? Dla wielu ludzi to używki, jakieś piwko wieczorem albo nawalić się co weekend. W miarę inteligentne jednostki często zastanawiają się więcej niż jest sens, ale stres tak samo się gromadzi. Sport, wysiłek fajnie reguluje napięcie, ale to tylko jedno z narzędzi. Kontakt z ludźmi, rozmowy też. Są medytacje itp. ale przyznam, że jeszcze nie wszedłem na ten level i bez sportu też ciężej mi się żyje, stąd wiem, że musi on być. Jakby zupełnie inny stan mózgu...

low cortisol mode

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.