Cześć
Jestem już starszą młodzieżą, mam prawie 50.
Niecałe lata temu miałem niby drobny zabieg (woreczek) po którym jakoś nie mogę się pozbierać
Kłopoty z koncentracją, mgła mózgowa, masa badań, zero konkretów co może być przyczyną
koniec końców wylądowanie na tabletkach szczęścia. To pomogło po dołku jaki miałem zeszłą wiosną, ale na przełomie roku stwierdzono, że muszę mieć pip. Stres i nerwy z tym związane znów pogorszyły sytuację.
W obecnej pracy pracuję już dość długo (3 miesiące wypo) ale ostatni rok to był mój wyraźny zjazd (szczególnie tamta wiosna), potem gdy dostałem tabsy, to pomogło i starałem się wrócić do dawnej formy, ale i tak
załapałem się na pip.
Oczywiste pojawił się stres, który nie pomaga w tym wszystkim. Szczerze mówiąc to znów w tym pip idzie mi jak prostytutce w deszcz. Kortyzol trzyma mocno.
To że mnie (być może) zwolnią to taki mały/średni pikuś, duży pikuś jest taki czy da się jakoś wrócić do formy.
Czy to już ten słynny SKS?
Czuję się w tym wszystkim delikatnie zagubiony, bo do tej pory nie miałem problemów w pracy, nigdy, raczej byłem doceniany. Nawet w mojej obecnej, jeszcze przed zabiegiem, miałem dobrą opinię.
Na początku myślałem, że zeszła ocena roczna i brak meritu to będzie jedyna konsekwencja i potem pójdzie do przodu. Była zawiecha, ale zdarza się i jedziemy dalej. Niestety pip źle mnie zadziałał, czepianie się o wszystko (np ale jak dodałeś kolumnę do tabeli to jak dasz select * to ta kolumna będzie na końcu, a czemu nie zrobiłeś tak że będzie druga)
Nie chcę się usprawiedliwiać, bo parę miesięcy po zabiegu (około rok temu) moja postawa w pracy poszła w dół, zapominanie, głupie błędy, problemy z koncentracją i to utrzymujące się dłuższy czas (najpierw myślałem że to przesilenie wiosenne i minie, ale nie) przestraszyły mnie i zacząłem drążyć temat u lekarzy. Niestety od tego czasu oko saurona zostało skierowane na mnie i to jest taki czas, że się go wstydzę.
Czy mieliście podobne przygody?
Co wam pomogło?
Najbardziej obawiam się że to może być mój koniec w branży.