Ja mniej więcej od marca tego roku zacząłem sobie szukać pracy wiedząc, że w obecnej już nie będę miał czego szukać, natomiast miałem ciche zapewnienie, że layoffy będą dopiero pod koniec roku. Miałem więc całkiem sporo czasu na małe szlify przed rozpoczęciem wysyłania CV i mogłem to zrobić na spokojnie(prawie na spokojnie). Ostatnie dwa lata zbieraliśmy z żoną na wkład własny i wykończenie. Mieszkanie wykończone, ale dopiero we wrześniu wyjdę na 0(jeszcze trzeba spłacić teściową xD). Czyli miałbym w teorii 4 miesiące na zgromadzenie jakiejkolwiek(niedużej) poduszki finansowej do czasu layoffu. To powodowało, że jednak na takim totalnym luzie do tych rekrutacji nie mogłem podejść widząc, jak dużo osób ma problem ze znalezieniem teraz roboty. Jak się do tego zabrałem? Chyba klasycznie.
- Przygotowanie się z tego co umiem, przygotowanie planu ramowego 'historii', którą opowiem HR/osobie technicznej.
- Analiza czego wymagają w ogłoszeniach, a czego nie umiem, lub co umiem słabo -> Połączenie tego wszystkiego i zvibecode'owanie jakiejś gunwoapki + rzeźbienie w niej
- Zaznajomienie się z tym co jest w 'Nice to have' na poziomie co najmniej przeciętnym, a co pojawiało się częściej i to leciało do punktu drugiego
- W momencie wysłania CV do firmy(szukałem tylko produktowych) dodatkowy focus na wylistowanych technologiach, których nie znam i upgrade CV + skok do punktu 3 a następnie 2
- Dużo rozmawiania samego z sobą i z żoną po angielsku, żeby mieć dobre flow
Wymagania? Praca zdalna, brak przeciagnietego procesu rekrutacyjnego(czyli max HR + 2 techniczne), minimum 150/h lub 21k brutto UOP
Finalnie było to tak, że wysyłałem sobie po 1 CV tygodniowo, chyba, że zostałem zghostowany w poprzednim przez firmę. Wtedy dokładałem drugie.
Sumarycznie wysłałem 14 CV.
Pierwsze 6, to 3x ghosting, 2x rozmowa z HR(dawali max 18k brutto z KUP, więc dziękowałem), jedna rozmowa techniczna, ale nie poszła za dobrze - jak to z pierwsza rozmowa czasami bywa. Szkoda, bo dawali 180/h.
Zastosowanie punktu 4(po miesiacu poszukiwań) spowodowało, że na kolejne 8 CV był zawsze odzew HR.
2 HR odrzuciłem, bo oferowali hybrydę 3+2 mimo, że była praca zdalna w ogłoszeniu)
1 HR odrzuciłem, bo po raz kolejny stawka poniżej 21k brutto
Z kolejnych 8 CV udało się załapać na 5 rozmów technicznych
- Uwalona na pierwszym etapie
- Przeszedłem pierwszy etap, a na drugim? Osoba prowadząca rozmowę na wstępie przeprosiła mnie za to, że... już zamknęli rekrutację.
- Dostałem ofertę, ale finalnie zbili ją do 20k brutto. Z racji tej, że to był kwiecień, to zrezygnowałem
- Uwalona na drugim etapie
- Poszło nieźle, chociaż była chwila ciszy i myślałem, że nic z tego. Ostatecznie wpadła oferta 160/h, którą ostatecznie przyjąłem
Wracając do punktu nr 2. Wkur... się niemiłosiernie, gość mega przepraszał, że to nie od niego zależy bla bla bla... I w sumie pewnie tak... Uznałem, że żeby nie była to tak zmarnowana rozmowa to pogadam sobie z nim chociaż jak to wygląda u nich z rekrutacjami, kto do nich trafia itp. Chyba poczucie winy spowodowało, że był chętny do rozmowy
Generalnie co jakiś czas szukają ludzi na pozycje mida i seniora. Swojego czasu robił odsiew na 1 etapie rekrutacji, a w momencie gdy rekrutował mnie ogarniał już drugie etapy(drugi etap u nich to juz bardziej luzna rozmowa o specyfikacji pracy itp).
Co do midów, to mówił, że większość z nich to mózgi przepalone od AI(nie dziwne, bo większość ich kariery jest już w dobie AI), za bardzo nie byli w stanie powiedzieć od strony technicznej co robili i jak w projektach. Jak widział, że gadka się średnio klei, to zaczynał zadawać im pytania tecniczne. Nadal oczekiwał, że złapie z nimi wspólny język. Niestety zazwyczaj odpowiadali na te pytania na sztywno zgodnie z definicją. Wystarczało zbić ich delikatnie z tropu i zaczynali się gubić. Typowo wkuta teoria na pamięć, nie wiedzą o czym mówią. Odsiew był spory, ale kandydatów też dużo, więc mówił, że na szczęście udawało się znajdować te 'rodzynki', które dostawały pozniej oferte.
Z seniorami w sumie było podobnie, ale poziom wyższy i jednak lepiej sobie radzili. Nie wiem czemu, ale gość odniósł wrażenie, że chyba mam nóż na gardle, bo coś tam mówił, że niby wszędzie piszą, że teraz trudno znaleźć pracę, ale żebym się nie przejmował, bo z tych kandydatur, które on dostał to na seniora nadawała się 1/10 osób, a większość to powinni być midzi. Coś tam wspominal, że to, że mam wykształcenie kierunkowe daje mi przewagę nad tymi, co się przebranżowili
Huh, ale się rozpisałem. Ogólnie całkiem ciekawe doświadczenie po 4 latach nie szukania pracy. Ale tylko dlatego, że nie miałem noża na gardle 