Tak naprawdę te przepisy są na tyle ogólnikowe, że nikt do końca nie wie, jak miałaby taka konwersja działać. Gdzieś tam przebija się w środowisku prawniczym, że bez zgody pracownika konwersja nie mogłaby zajść (byłoby to faktycznie sprzeczne z istotą prawa pracy, ale jednocześnie niezgodne z zasadą równego traktowania w zatrudnieniu). Ale są też interpretacje bardziej niepokojące, że inspektorzy na podstawie tak naprawdę własnych, arbitralnych kryteriów ustalonych przez PIP przekształcaliby te umowy. Tylko że to dla systemu bardzo skomplikowana procedura, bo wiązałaby się z przeliczeniem podatków, składek i innych składników. Moim zdaniem jako prawnika mała szansa, aby to przeszło w formie, która by coś mogła realnie namieszać, skoro obecny rząd nie był w stanie nawet ozusować UoD (mimo że były naciski z Brukseli, aby to zrobić), a od już chyba dekad nasze państwo nie potrafi wdrożyć znacznie prostszego narzędzia, czyli testu przedsiębiorcy (który w dobie KSEF mógłby zostać nawet obsłużony przez AI od biedy). Więc chyba jak zwykle w przypadku obecnej władzy skończy się na gadaniu.