Mam zagwozdkę z ofertami, nie jestem pewien czy dobrze podchodzę do tematu. Od jakiegoś czas zauważam coraz mniejszy popyt na frontend na rynku, ale też coraz mniejszą daje to frajdę - to totalnie może być spowodowane aktualną firmą, mega nuda, produktowa wygodna nierozwojowa posada. Szukałem czegoś nowego bo też atmosfera się psuje i dostałem dwie oferty(dodam, że mam 4.5 roku doświadczenia jako frontend TS+React):
- Mid Frontend - 18k - 100% remote, 26 dni wolnych, tyle samo chorobowych, ewentualne dodatki kwartalne, i inne benefity które nieco mniej mnie interesują
- Junior Fullstack - 8k - 100% remote, 25 dni wolnych, brak chorobowych, ewentualne dodatki roczne, i inne benefity które nieco mniej mnie interesują
Nie chce grindować przez pół roku czy rok po godzinach by wskoczyć na Fullstacka bez straty w wynagrodzeniu, moja praca chyba mnie wymęczyła plus mam hobby które chciałbym 100x bardziej aktualnie robić niż kodować jakieś projekty z czapy. Ale też trochę te 10k miesięcznie będzie bolało jak pomyślę, w perspektywie tego roku.
Z plusów na juniorze są miesięczne ewaluacje na pewno na tym pierwszym etapie próbnym. Mało jest teraz ofert mid/junior+ i sądzę, że jest to trochę okazja, potem w CV mogę usunąć tego juniora przy przeskoku i problem z głowy, a jak mi się nie spodoba to wrócić do czystego frontu.
Czy zwariowałem, że chcę wziąć drugą ofertę by mieć więcej czasu na swoje hobby i jednocześnie upskillować i trochę uodpornić swój stack na zmiany rynkowe?
W długiej perspektywie jak się uda to chciałbym uciec z tej branży na rzecz kreatywnych hobby.