Studia - politechnika czy uniwersytet, dzienne czy zaoczne? (Łódź)

Studia - politechnika czy uniwersytet, dzienne czy zaoczne? (Łódź)
MP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5
1

Hejka,
Jestem po technikum, technik programista, pisałem w tym roku mature i mam sporą zagwozdkę.
Z jednej strony mam prace jako programista fullstack na pełen etat jakoś od 2 miesięcy + 2 lata z UoD + 2 miesiące stażu i 2 miesiące praktyk, programuję jakoś od 5 lat.
Zastanawiam się nad studiami na politechnice Łódzkiej (informatyka) lub uniwersytecie Łódzkim (inż. infromatyka). Tak samo nad zaocznymi czy dziennymi.

Z jednej strony mogę pójść na zaoczne, ale wtedy żyć tylko w trybie praca -> studia -> praca -> studia i nie mieć zbytnio czasu dla siebie, siłki, dziewczyny. Jeśli się mylę, że tak wygląda życie studiując zaocznie na uni/poli to chętnie usłyszę waszą opinie (bo pewnie bredzę).

Z drugiej strony mogę pójść na dzienne na poli i dostać załamania psychicznego przez ilość nauki albo mieć trochę więcej luzu i iść na uni, ale co wtedy z pracą, dałbym radę chociaż wyłuskać 1/2 etatu?

Jak z wykładowcami, czy na uni jest faktycznie luźniej, czy matma i fizyka na uni jest łatwiejsza?

Byłbym bardzo wdzięczny za wasze opinie, przemyślenia, doświadczenia 🙏
Pozdrawiam serdecznie 🤗

cwaniak333
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Lokalizacja: Piwnica
  • Postów: 58
1

Zaoczne to najgorszy syf jaki może byc, przeżyłem to z praca na pełen etat i największemu wrogowi bym nie polecił. Co prawda jeśli ci się uda to masz ogromną przewagę z powodu studiów i expa jednocześnie, ale bardzo łatwo się wywalić.
Co do uczelni, ta w ogóle nie ma znaczenia. Liczą się nabyte znajomości i fajna kadra - czyli ludzie, z którymi można podyskutować i duża przestrzeń do próbowania wszelakich technologii/działek aby poznać przekrój, w którym chcesz się realizować.
Jeśli jesteś kumaty to nauczysz się wszystkiego, nie potrzebujesz do tego super profesora. Tylko ktoś ci musi pokazać jakie masz możliwości.

MP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5
0
cwaniak333 napisał(a):

Zaoczne to najgorszy syf jaki może byc, przeżyłem to z praca na pełen etat i największemu wrogowi bym nie polecił. Co prawda jeśli ci się uda to masz ogromną przewagę z powodu studiów i expa jednocześnie, ale bardzo łatwo się wywalić.
Co do uczelni, ta w ogóle nie ma znaczenia. Liczą się nabyte znajomości i fajna kadra - czyli ludzie, z którymi można podyskutować i duża przestrzeń do próbowania wszelakich technologii/działek aby poznać przekrój, w którym chcesz się realizować.
Jeśli jesteś kumaty to nauczysz się wszystkiego, nie potrzebujesz do tego super profesora. Tylko ktoś ci musi pokazać jakie masz możliwości.

Bardzo ci dziękuje za odpowiedź 😇
plus z zaocznymi i pracą jest tak, że można tą robote stracić i wtedy jest się w kropce xd.
Do składania papierów 3 dni, ale na ten moment myślałem, żeby pójść na dzienne na uni, najwyżej bym sie przepisał na zaoczne jeżeli bym nie dawał rady.
Ale generalnie wydaje mi sie, że warto "przemeczyć" się te 3-4 semestry na dziennych (bo pozniej to praktyki i praca inżynierska jeśli się nie myle, nieobowiązkowe wykłady), i pożyć jeszcze te ostatnie lata młodości zanim sie zacznie tylko pracować.
Jeszcze raz dziękuje ci za odpowiedź

Mokona
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 248
1
cwaniak333 napisał(a):

Zaoczne to najgorszy syf jaki może byc, przeżyłem to z praca na pełen etat i największemu wrogowi bym nie polecił.

A gorszym syfem nie są dzienne z praca na pełen etat? Robiłem tak rok i byłem jak zombie.

MP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5
0
Mokona napisał(a):
cwaniak333 napisał(a):

Zaoczne to najgorszy syf jaki może byc, przeżyłem to z praca na pełen etat i największemu wrogowi bym nie polecił.

A gorszym syfem nie są dzienne z praca na pełen etat? Robiłem tak rok i byłem jak zombie.

no to to już w ogóle wyższy poziom, podziwiam

obscurity
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
2

Czy studiów się nie robi głównie po to żeby dostać pracę? Po co ci one skoro już ją masz? Może jak już robisz to lepiej w innym kierunku niż informatyka żeby łatwiej się przebranżowić i uciec z tonącego statku

B1
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 557
1

Zrób sobie jakiś licencjat z kierunku nietechnicznego co się ciekawi, żeby nie zajechać głowy. Czasem korpo wymaga wyższe, więc nie będziesz odrzucony przez brak papieru, a kierunek może się przydać. Idealnie byłoby mieć za 3 lata 5 lat doświadczenia + znajomość jakiejś branży.

Sensacyjny Sebastian
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 412
2

W kwestii dzienne vs. zaoczne, dużo zależy od twojej motywacji i nastawienia. Dla mnie studia dzienne były katorgą, bo praktycznie zawsze plan był ustawiany tak, że w różne dni tygodnia zaczynało się o różnych godzinach, plus czasami zajęcia były rozłożone w stylu jeden blok 8-11, a potem długa przerwa i drugi blok 17-20. Na zaocznych owszem, jest zapieprz związany z tym, że w tygodniu praca, w weekendy zjazdy, a jeszcze trzeba gdzieś wepchnąć pisanie sprawozdań czy naukę do kolokwiów - ale taki tryb działania wymusza wprowadzenie pewnej rutyny i samodyscypliny, co na tym etapie życia było mi bardzo potrzebne.

Co do uniwerku vs. polibudy - byłem na obydwu (tzn. nie akurat tych, które wymieniłeś) i nie zauważyłem większej różnicy. No, może na pierwszych semestrach - uniwersytet kładł większą uwagę na to, by układ przedmiotów był sensowny. Na polibudzie mieliśmy w tym samym semestrze Analizę Matematyczną I - czyli cały przedmiot poświęcony, od zera, nauce liczenia pochodnych i całek - oraz Fizykę Techniczną I, gdzie całka była do policzenia na pierwszych ćwiczeniach, choć nikt ze studentów ich jeszcze nie widział na oczy.

MP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5
0
Sensacyjny Sebastian napisał(a):

W kwestii dzienne vs. zaoczne, dużo zależy od twojej motywacji i nastawienia. Dla mnie studia dzienne były katorgą, bo praktycznie zawsze plan był ustawiany tak, że w różne dni tygodnia zaczynało się o różnych godzinach, plus czasami zajęcia były rozłożone w stylu jeden blok 8-11, a potem długa przerwa i drugi blok 17-20. Na zaocznych owszem, jest zapieprz związany z tym, że w tygodniu praca, w weekendy zjazdy, a jeszcze trzeba gdzieś wepchnąć pisanie sprawozdań czy naukę do kolokwiów - ale taki tryb działania wymusza wprowadzenie pewnej rutyny i samodyscypliny, co na tym etapie życia było mi bardzo potrzebne.

Co do uniwerku vs. polibudy - byłem na obydwu (tzn. nie akurat tych, które wymieniłeś) i nie zauważyłem większej różnicy. No, może na pierwszych semestrach - uniwersytet kładł większą uwagę na to, by układ przedmiotów był sensowny. Na polibudzie mieliśmy w tym samym semestrze Analizę Matematyczną I - czyli cały przedmiot poświęcony, od zera, nauce liczenia pochodnych i całek - oraz Fizykę Techniczną I, gdzie całka była do policzenia na pierwszych ćwiczeniach, choć nikt ze studentów ich jeszcze nie widział na oczy.

o ciekawe to co piszesz. Ja bardziej szedlbym na uniwerek z mysla, żeby tracic mniej czasu na nauke i spedzanie czasu na wykladach, bardzo dziekuje za odpowiedz 🤗

TY
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 37
0

Polibuda Warszawska ma inżynierkę online (tylko egzaminy zdalne), ale żeby ją ukończyć to napocisz się tak samo jak na dziennych. Nie wiem czy warto, a opłata za tą przyjemność też nie jest mała. Niektórzy prowadzący są mocno czepialscy.

ZM
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 180
0
mestre_ponaso napisał(a):

Z jednej strony mogę pójść na zaoczne, ale wtedy żyć tylko w trybie praca -> studia -> praca -> studia i nie mieć zbytnio czasu dla siebie, siłki, dziewczyny. Jeśli się mylę, że tak wygląda życie studiując zaocznie na uni/poli to chętnie usłyszę waszą opinie (bo pewnie bredzę).

Mało czasu na życie, ale z drugiej strony to jest taki wiek, że spokojnie ciało i umysł jeszcze dobrze ogarnia na wysokich obrotach.

Ja mając te 25-27 lat prowadziłem firmę, gdzie z chaty wychodziłem 6 rano, wracałem po 18:00, łapałem torbę i szedłem od razu na siłkę. Po treningu pukanko, coś tam z godzinę nauki i lulu.
Jeszcze mieszałem sprawy firmy z nauką, także bywało, że w biurze pracownicy robili robotę, a ja się uczyłem.

W weekendy zjazdy na studiach oczywiście, razem z dojazdami to mnie nie było w chacie po 12-13h.

Jak miałem wolny weekend to nadrabiałem naukę zazwyczaj.

Dzisiaj to by pewnie pikawa nie dała rady z takim trybem życia, ale wtedy takim systemem pociągnąłem 2 latka i jeszcze w tamtym czasie zrobiłem formę życiówkę, BF poniżej 9%, bo nie było czasu na jedzenie, a większość moich posiłków to była wędzona pierś z kurczaka z waflami ryżowymi i jakimś mixem sałat z biedry :D

Ale będę kaszojadowi pociskał takie historie jak podrośnie :D "jak byłem w twoim wieku to kuuurrrrrrła, ty to synek życia nie znasz"

Marius.Maximus
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 2263
0

OP we wszystkim widzi same minusy a tu plusów trzeba szukać ;)

Miang
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 1873
0
mestre_ponaso napisał(a):

Hejka,
Jestem po technikum, technik programista, pisałem w tym roku mature i mam sporą zagwozdkę.
Z jednej strony mam prace jako programista fullstack na pełen etat jakoś od 2 miesięcy + 2 lata z UoD + 2 miesiące stażu i 2 miesiące praktyk, programuję jakoś od 5 lat.
Zastanawiam się nad studiami na politechnice Łódzkiej (informatyka) lub uniwersytecie Łódzkim (inż. infromatyka). Tak samo nad zaocznymi czy dziennymi.

Z jednej strony mogę pójść na zaoczne, ale wtedy żyć tylko w trybie praca -> studia -> praca -> studia i nie mieć zbytnio czasu dla siebie, siłki, dziewczyny. Jeśli się mylę, że tak wygląda życie studiując zaocznie na uni/poli to chętnie usłyszę waszą opinie (bo pewnie bredzę).

Z drugiej strony mogę pójść na dzienne na poli i dostać załamania psychicznego przez ilość nauki albo mieć trochę więcej luzu i iść na uni, ale co wtedy z pracą, dałbym radę chociaż wyłuskać 1/2 etatu?

Jak z wykładowcami, czy na uni jest faktycznie luźniej, czy matma i fizyka na uni jest łatwiejsza?

Byłbym bardzo wdzięczny za wasze opinie, przemyślenia, doświadczenia 🙏
Pozdrawiam serdecznie 🤗

ale jaki wydział rozważasz bo Politechnika Łódzka ma kilka informatyk ;) Tylko nie idź na żadna z prywatnych szkół bo zgłupiejesz
Nie wiem jak teraz ale matma i fizyka za moich czasów na PŁ była jednocześnie łatwiejsza i trudniejsza , znaczy więcej prawdziwego materiału przy którym trzeba myśleć ale lepsi wykładowcy

MP
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 5
0
znaszMientusa napisał(a):
mestre_ponaso napisał(a):

Z jednej strony mogę pójść na zaoczne, ale wtedy żyć tylko w trybie praca -> studia -> praca -> studia i nie mieć zbytnio czasu dla siebie, siłki, dziewczyny. Jeśli się mylę, że tak wygląda życie studiując zaocznie na uni/poli to chętnie usłyszę waszą opinie (bo pewnie bredzę).

Mało czasu na życie, ale z drugiej strony to jest taki wiek, że spokojnie ciało i umysł jeszcze dobrze ogarnia na wysokich obrotach.

Ja mając te 25-27 lat prowadziłem firmę, gdzie z chaty wychodziłem 6 rano, wracałem po 18:00, łapałem torbę i szedłem od razu na siłkę. Po treningu pukanko, coś tam z godzinę nauki i lulu.
Jeszcze mieszałem sprawy firmy z nauką, także bywało, że w biurze pracownicy robili robotę, a ja się uczyłem.

W weekendy zjazdy na studiach oczywiście, razem z dojazdami to mnie nie było w chacie po 12-13h.

Jak miałem wolny weekend to nadrabiałem naukę zazwyczaj.

Dzisiaj to by pewnie pikawa nie dała rady z takim trybem życia, ale wtedy takim systemem pociągnąłem 2 latka i jeszcze w tamtym czasie zrobiłem formę życiówkę, BF poniżej 9%, bo nie było czasu na jedzenie, a większość moich posiłków to była wędzona pierś z kurczaka z waflami ryżowymi i jakimś mixem sałat z biedry :D

Ale będę kaszojadowi pociskał takie historie jak podrośnie :D "jak byłem w twoim wieku to kuuurrrrrrła, ty to synek życia nie znasz"

szacuneczek za taki zapierdol, tylko jak tu mase robić 😯

8cc84b
  • Rejestracja: dni
  • Ostatnio: dni
  • Postów: 9
0
mestre_ponaso napisał(a):

Hejka,
Jestem po technikum, technik programista, pisałem w tym roku mature i mam sporą zagwozdkę.
Z jednej strony mam prace jako programista fullstack na pełen etat jakoś od 2 miesięcy + 2 lata z UoD + 2 miesiące stażu i 2 miesiące praktyk, programuję jakoś od 5 lat.
Zastanawiam się nad studiami na politechnice Łódzkiej (informatyka) lub uniwersytecie Łódzkim (inż. infromatyka). Tak samo nad zaocznymi czy dziennymi.

Z jednej strony mogę pójść na zaoczne, ale wtedy żyć tylko w trybie praca -> studia -> praca -> studia i nie mieć zbytnio czasu dla siebie, siłki, dziewczyny. Jeśli się mylę, że tak wygląda życie studiując zaocznie na uni/poli to chętnie usłyszę waszą opinie (bo pewnie bredzę).

Z drugiej strony mogę pójść na dzienne na poli i dostać załamania psychicznego przez ilość nauki albo mieć trochę więcej luzu i iść na uni, ale co wtedy z pracą, dałbym radę chociaż wyłuskać 1/2 etatu?

Jak z wykładowcami, czy na uni jest faktycznie luźniej, czy matma i fizyka na uni jest łatwiejsza?

Byłbym bardzo wdzięczny za wasze opinie, przemyślenia, doświadczenia 🙏
Pozdrawiam serdecznie 🤗

Studia zaoczne wcale nie są takie straszne. W czerwcu skończyłem pierwszy rok na politechnice na infie, a aktualnie mam 3,5 roku expa jako dev. By nauczyć się do sesji, starczy usiąść ze dwa tygodnie wcześniej i przemielić odpowiednią ilość materiału. A do kolokwiów potrafiłem się zacząć uczyć o 2 w nocy, gdzie o 8 było zaliczenie. Są oczywiście przedmioty, gdzie to nie przejdzie, jak np. Analiza Matematyczna czy Algebra, ale na takiego Linuxa to już bez problemu.

Innymi słowy: zostawiałem wszystko na ostatnią chwilę, odkładałem w czasie wszystko, co tylko się dało i wcale nie czuję się zmęczony. Nie żyłem w trybie studia -> praca -> studia. Bardziej masz trochę psychiczną tyrkę, bo cały czas z tyłu głowy chodzi Ci, że zaraz jakaś wejściówka, gdzieś indziej kolokwium, a i sprawko trzeba zrobić dla prowadzącego, który przywala się o wielkość wklejonego PNG. Więc teraz w okresie letnim faktycznie czuję lekką ulgę i rozluźnienie. Ale paradoksalnie to dziennie Ciebie bardziej przeciągną. Niejednokrotnie plan ułożony jest tak, że od rana do wieczora jesteś na uczelni, bo masz pierdyliard okienek w tzw. międzyczasie. No i na dziennych wykładowcy mają głęboko wbite, czy zdasz, czy nie. Na zaocznych jednak trochę zależy im na podtrzymaniu Ciebie, byś wykładał siano na stół.

Uni czy Polibuda? Nie wiem. Ja jestem na polibudzie i nie narzekam. Ale nie mam punktu odniesienia.

I najważniejsze na koniec: skoro już udało Ci się zaczepić w IT, to najgorszym, co możesz teraz uczynić, jest rzucenie roboty i zniknięcie z rynku na 3 lata. Tak uważam.

Zarejestruj się i dołącz do największej społeczności programistów w Polsce.

Otrzymaj wsparcie, dziel się wiedzą i rozwijaj swoje umiejętności z najlepszymi.