Cześć,
Od jakiegoś czasu zamierzałem uderzyć do swojej kontraktorni w celu negocjacji stawki. Pracuje rok na pewnym projekcie dla dużego klienta bankowego. Moim usługodawcą jest kontraktornia. Jakiś czas temu brałem udział w rekrutacji. Dziś otrzymałem informację, że klient chce mnie w zespole. Nowa stawka przyklepana i generalnie już nowa kontraktornia pytała mnie czy jestem na tak i czy mogą wysłać mi umowę do podpisania. Poki co poprosiłem o draft, który mi przysłali i powiedziałem że potrzebuje dnia - dwóch, żeby przejrzeć umowę. Oni że spoko ale żebym jak najszybciej dał 100% potwierdzenia (nie wiem co im się tak pali). Swoją drogą pracowalem już dla klienta kontraktorni w której wlasnie przeszedłem rekrutację i było spoko. Nowa stawka jest fajna, ale gdyby obecna kontraktornia ją chociaż delikatnie przebiła to rozważyłbym pozostanie. Projekt jest neutralny. Ani nie super ciekawy ani nie jakiś tragiczny, więc nic mnie mocno nie trzyma. Ale wiem, że przy obecnej stawce na pewno zmienię klienta. Zastanawiam się jak to rozegrać. Napisać do obecnej kontraktorni, że dostałem nową propozycję i albo dopasowują się do mojego ,, żądania" albo nara? Chce to zrobić w kulturalny sposób. No i też taki, żeby nie trzymać za długo w niepewności nowego klienta, bo nowa kontraktornia chciałaby najlepiej od razu zamknąć temat i żebym podpisał z nimi umowę. Więc tak naprawdę obecna kontraktornia miałaby dzień, żeby ogarnąć kontr-ofertę i nie wiem czy jest to możliwe. Miel ktoś taką sytuację ? Jak to najlepiej rozegrać, żeby nie robić z tego licytacji i wyjść z twarzą?