opinia o planowaniu pracy:
jedyną firmą, w której pracowałem i nie było w niej regularnego planowania (czy to scrum, kanban czy cokolwiek innego) był comarch i tam był bajzel na kółkach. o ile na stażu jeszcze dowiozłem coś sensownego, bo wiedziałem co robiłem, miałem zapał, kolegów na miejscu do współpracy i przełożonych, którzy coś tam się interesowali, o tyle potem było tylko gorzej. po stażu dostałem projekt, gdzie mój przełożony był tak zabiegany, że nie miał dla mnie w ogóle czasu, mój zespół był w innym mieście i komunikowałem się z nim przez telefon (i to jeszcze taki wielki kloc jak za komuny), projektu nie ogarniałem prawie wcale i ostatecznie dowiozłem bardzo mało i byłem tak sfrustrowany marnowaniem czasu tam, że zrezygnowałem z dalszej przygody.
potem trafiałem do kilku firm, z kanbanem, scrumem albo innymi formami planowania i zawsze było regularne rozliczanie z postępów prac. nawet jeśli przełożeni nigdy nie słyszeli czym jest scrum to i tak będą chcieli regularnie monitorować postęp prac (no chyba, że jest taki bajzel jak w tym projekcie na który trafiłem w comarchu).
Po kilku latach pracy w Scrumie i dość sztywnych terminach dochodzę do wniosku z moim psychologiem, że nie radzę sobie pracować po presją Sprintów lub terminów. Motywuję to tym, że wcześniej pracowałem 2 lata jako administrator i tam w ogóle się nie stresowałem, były epizody, że nic nie robiłem tydzień jak wszystko miałem skonfigurowane i zautomatyzowane. Jedynie ogień był jak coś się wysypało, ale to się naprawiało na szybko.
brzmi jakbyś pracował w jakiejś sztywnej zombie-korpo. u nas też mamy masę rzeczy zautomatyzowane, ale nie dość, że pozostało jeszcze wiele do zautomatyzowania to jeszcze to co już mamy wymaga poprawek, bo korpo zmienia infrastrukturę wykorzystywaną do automatyzacji. u was to chyba był jakiś mocny zastój albo trafiłeś na prosty projekt.
Od ponad 5 lat pracuję po różnych korporacjach, 3 razy zmieniałem firmę i schemat się powtarzał. Codzienne raportowania, pilnowanie by wyrobić się w Sprincie, stres lekki. Jak się nie udaje dowieźć to w aktualnej pracy na Retro publicznie muszę się tłumaczyć.
j.w. tzn. patrz na opinię z początku tego posta
Dla porównania w zespole mam Analityka Biznesowego i on na Daily mówi "ja wczoraj miałem spotkania, proproszę kolejną osobę XYZ". Nie ma na niej tasków, działa sobie luźno. Myślę też o takiej drodze.
być może tłumaczy się z postępów pracy właśnie na tych spotkaniach. u nas jest tak, że na daily (a.k.a. standupie) mówimy tylko o rzeczach, które dotyczą rozwoju projektu i mają wpływ na to jak pracują programiści. nie słuchamy o tym co robił product owner, manager czy inni ludzie (poza programistami), jeśli ich czynności nie miały wpływu na naszą pracę (nie słuchamy, bo o tym nie mówią).
Szukam stanowiska gdzie mógłbym pracować poza tym Scrumem i nie być rozliczanym z tasków dzień po dniu, a jak są opóźnienia często nie z mojej winy to muszę ludziom z biznesu głupio tłumaczyć. Czuję się jakbym gadał do dzieci.
Schemat się powtarza już w 3 firmie i się wypalam.
Czy ktoś poleci jakieś stanowiska gdzie nie podlega się pod Scruma i w miarę luźniejsza praca jest? Jestem w stanie zejść mocno z zarobków.
j.w. tzn. patrz na opinię z początku tego posta